Dodaj do ulubionych

11.02.2013 - zaczynam leczenie

11.02.13, 19:22
Witam Was kochani. Mam 37 lat i od jutra zaczynam leczenie interferonem. Stwierdzono u mnie ostre WZW C, pierwsze złe wyniki były trzy miesiące temu i podjęto decyzję o włączeniu leczenia. Z tego, co wiem ma trwac 24 tygodnie. Jutro pierwszy zastrzyk. Trzymajcie za mnie kciuki.
Obserwuj wątek
    • adal24 Re: 11.02.2013 - zaczynam leczenie 11.02.13, 20:31
      rbf napisał(a):

      > Witam Was kochani. Mam 37 lat i od jutra zaczynam leczenie interferonem. Stwier
      > dzono u mnie ostre WZW C, pierwsze złe wyniki były trzy miesiące temu i podjęto
      > decyzję o włączeniu leczenia. Z tego, co wiem ma trwac 24 tygodnie. Jutro pier
      > wszy zastrzyk. Trzymajcie za mnie kciuki.
      Ale zbieg okolicznosci, witam w klubie:) Ja zaczynam 14.02. Rowniez trzy miesiace temu sie zaczęło, nagly wzrost prob watrobowych stwierdzone ostre wzw c. Leczenie rowniez mam nadzieje 24tyg, ale to sie okaze w trakcie terapii.Trzymam kciuki musi sie udac!!!
        • adal24 Re: 11.02.2013 - zaczynam leczenie 11.02.13, 21:08
          To troche dalej od Ciebie, płd Polska, twoje leczenie to sam interferon czy w polaczeniu z rybawiryna? Ja dowiem sie pojutrze jak mnie wezma do szpitala ( mam skierowanie na srode) bo sama dokladnie nie wiem, ponoc 3 dni i do domu - jak to wyglada u Ciebie. Jaka masz wiremie jesli moge spytac?
          • rbf Re: 11.02.2013 - zaczynam leczenie 11.02.13, 21:16
            Ja tez wszystkiego dowiem sie jutro. Leze w szpitalu juz od srody, zrobili mi badania wiremii (10^5) itp. a jutro mam zaczac leczenie. W piatek podobno mam wyjsc do domu a do tego czasu beda obserwowali moja reakcje i starali sie zaradzic ewentualnie. Zobaczymy. Lektura tego forum mnie przeraża.
            • adal24 Re: 11.02.2013 - zaczynam leczenie 11.02.13, 21:35
              Ja od trzech miesiecy przewertowalam to forum z dołu do góry i odwrotnie:) Staram sie wyciagac z niego tylko motywujace fakty. Do tej pory nie pisalam jednak twoj post mnie zmobilizowal. Mam nadzieje ze razem bedzie latwiej:) Ja mam wiremie bardzo niska ok 3tys co niby dobrze rokuje, ale czytajac to forum widze ze to "ruletka" albo sie uda albo nie....No ale nie mamy wyjscia wiec staram sie myslec pozytywnie. Poczatek byl najgorszy, przyznam ze sie zalamalam, moja swiadomosc na temat HCV byla taka jak wiekszosci spoleczenstwa czyli zadna:) Nie mam pojecia kiedy sie zarazilam, lekarze po niskiej wiremii i fakcie iz jeszcze w pazdzierniku moje proby watrobowe byly idealne ( rutynowe badania ) a w listopadzie nagle wzrosly 10krotnie zakladaja iz to ostre wzw ( teraz proby znowu spadly do normy ). No nic w srode ide do szpitala, u nas ponoc wyglada to tak iz w pierwszy dzien badania w drugi zastrzyk i obserwacja jak ok to na trzeci do domu. Mam nadzieje ze tak bedzie. A dlaczego Ciebie tak dlugo trzymaja taki standard rozpoczecia terapii?
              • rbf Re: 11.02.2013 - zaczynam leczenie 11.02.13, 21:43
                Szczerze mowiac to podejrzewam, ze trzymaja, bo dostaja kase z NFZ i tylko dlatego. Rownie dobrze moglbym siedziec w domu. W styczniu mialem wiremie na poziomie 10^6, teraz mam 10^5. Lekarz powiedzial, ze gdyby byla wyraznie nizsza to jeszcze by czekali, zeby sprawdzic, czy organizm sam nie wyeliminuje wirusa, co podobno sie zdarza. No ale zatrzymala sie, wiec podjeli decyzje o leczeniu. Moje proby watrobowe w listopadzie i grudniu byly na poziomie 520, w styczniu spadly o polowe a teraz to jeszcze nie pytalem. Poprzednie badanie w sierpniu bylo w normie, wiec stad diagnoza o ostrym WZW. Generalnie czuję sie bardzo dobrze, pracuje, chodze na silownie, na pierwszy rzut oka nic mi nie jest. Dlatego boje sie, ze jutro wszystko moze sie zmienic...
                • clean1 Re: 11.02.2013 - zaczynam leczenie 11.02.13, 22:12
                  Zapytaj lekarzy o tą siłownię. Koniecznie! Ja mam zakaz absolutny (jak również wykonywanie prac fizycznych i dźwiganie).
                  Bez urazy i bez złych intencji ale... zmieni się, oj zmieni się... Ale nie cykaj, nie Ty pierwszy... Dasz radę...
                  A forum... No cóż... mnie też często dołowało, ale poza tym to ogromna kopalnia wiedzy, praktyki i doświadczenia... a przede wszystkim niesamowitego wsparcia...
                    • pi_tu Re: 11.02.2013 - zaczynam leczenie 11.02.13, 22:46
                      Hej! Zobaczysz jak będzie, więc się nie nastawiaj. Niektórzy przechodzą to prawie bez skutków ubocznych. Masz na to dużą szansę - leczysz się tylko 24 tygodnie! Kolejny plus to, że przyłapali cię w fazie ostrej wzwc. Dasz radę bez mrugnięcia okiem! też bym tak chciał:)
                        • adal24 Re: 11.02.2013 - zaczynam leczenie 12.02.13, 16:36
                          Ja nie jestem facetem, ale feministycznie:) dodam nie bede gorsza!! Narazie nastawienie mam waleczne i zamierzam wygrac. Z ta silownia zgadzam sie z poprzednikami nie chce krakac ale chyba bedzie potrzebna przerwa. Ja niestety juz zrezygnowalam z cwiczen bo czuje sie wiecznie zmeczona, chodzilam na trening wieczorami, a teraz juz o 16 marze o cieplej kolderce. Nie wiem jak ze skutkami ubocznymi lekow bedzie, bo ja juz odczuwam wiekszosc opisywanych min bol stawów, miesni, a przede wszystkim ogolne zmeczenie mimo ze wyniki mam super. Troche sie boje co bedzie dalej. Pozyjemy zobaczymy:)
                    • zajac0012 Re: 11.02.2013 - zaczynam leczenie 11.02.13, 22:46
                      głowa do góry, to wsparcie jest bardzo potrzebne-sam wiesz, że z osobami których to nie dotyczy trudno rozmawiać, więc forum to bardzo cenna rzecz. szczerze Ci życzę, abyś miał siłę nawet na pracę, ja jeszcze nie zaczynam a już mam wątpliwości czy będę w stanie praktycznie cały czas pracować, powątpiewam. myśl pozytywnie, dowiedziałam się od lekarza (dobrego) że to jest bardzo ważne w pozbyciu się gada. trzymam również kciuki za Twój minus
                      • Gość: xhcvx Re: 11.02.2013 - zaczynam leczenie IP: *.skranetcan.pl 12.02.13, 19:05
                        wiesz, forum (w ogole internet) jednak ma to do siebie że przyjmie wszystko - jest bardzo duzo przesady w kazdą stronę. JA pamietam takich rzeczy sie naczytałem i tak sie bałem przed pierwszym strzałem, ze dosłownie aplikator mi się ślizgał w spoconych dłoniach i się pielegniarka ze mnie smiała.
                        No i z własnego doswiadczenia moge napisać ze nie jest wcale tak strasznie, ale też miedzy bajki mozna wlozyć opowieści niektórych że zyją całkowicie normalnie. Jak rozmawiam z ludźmi z poradni, to wszyscy są na L4, wszyscy mają wieksze lub mniejsze skutki uboczne.
                        Dla mnie najgorsza jest ta nieprzewidywalność - tzn. czujemy sie lepiej, potem cały tydzień "wegetacji"... potem nie wiedomo co itd...
                        Jeżeli mogę coś doradzić, przygotować sie na "grypkę" - z własnych doswiadczeń wiecie że to coś co da sie przezyc i wcale nie jest takie straszne.
                        Jak boli głowa, to sie nie meczyc tylko wziąć tabletkę, nie forsować się, jak czujecie potrzebę to iść na zwolnienie.
                        Generanie "odpuscić sobie" ten czas - niczego od siebie nie wymagać - wywalczycie z wirusem i to jest Wasz cel. Jak cos sie uda zrobic w "normalnym życiu" to dobrze, jak nie - jest wazniejsza sprawa.
                        Z całego serca życzę Wam minusa i lekkiego przebiegu leczenia.
                        • zajac0012 Re: 11.02.2013 - zaczynam leczenie 12.02.13, 19:13
                          no to nieźle, ja nie mogę zbytnio pozwolić sobie na lL4, zamierzam pracować, ale na podstawie tych "wszystkich lektur" chyba będę musiała zejść na ziemię. każdy liczy na niewiele dręczących skutków ubocznych, ale chyba nie ma co się nastawiać na taką opcję?
                          czy naprawde jest tak źle??
                          • Gość: xhcvx Re: 11.02.2013 - zaczynam leczenie IP: *.skranetcan.pl 12.02.13, 19:31
                            Ja moge napisać o sobie. Nie jest aż tak źle jak piszą. Przez te 12 tygodni (przy okazji ważna data - planuje sie pochwalić minusem na forum) miałem okresy lepsze i gorsze. Pierwsze 4 tygodnie miałem objawy jak przy grypie - i to bez jakiegoś ekstremum, ale przelezałem, potem miałem lżej, ale byłem cały czas zmeczony. 9 tydzień gorzej. 10 - tragedia, ale nie w sensie cierpienia, tylko że cały przespałem (dosłownie !), teraz znowu jest lepiej. Niemniej jednak dostaje zadyszki np. biorac prysznic [sic!], generalnie jestem bardzo osłabiony. Z plusów - świetnie psychicznie (choć bywały dołki).
                            Ja rozpoczynając terapię bałem się ze wiąze sie ona z jakimś duzym cierpieniem w sensie bólu - miałem spore spektrum skutków ubocznych i raczej jest to po prostu uciazliwość niż cierpienie.
                            Jak pisałem wyżej - dla mnie w terapii najgorsza jest ta nieprzewidywalność i wykluczenie z pewnych aktywnosci - w zasadzie tak okresliłbym sedno.
                          • kiepski476 Re: 11.02.2013 - zaczynam leczenie 12.02.13, 19:37
                            Wszystko jest możliwe. Znam człowieka, który w trakcie dwóch terapii terapii (w tym 3-lekowej) bardzo intensywnie uprawiał sport. Niemal wyczynowo.
                            Na marginesie: obydwie terapie okazały się nieskuteczne. Jednak jednoelementowa próbka statystyczna to za mało, by na tej podstawie zweryfikować hipotezę o związku intensywnego wysiłku z nieskutecznością terapii.

                            > czy naprawdę jest tak źle??
                            Musisz się liczyć z objawami grypopodobne raz w tygodniu po interferonie.
                            Aż dwie trzecie leczonych zgłasza uczucie zmęczenia,
                            połowa leczonych zgłasza bóle głowy,
                            nieco mniej – nudności,
                            jedna trzecia gorączkuje,
                            a jedna czwarta odczuwa bóle mięśni.
                            Zob. statystyki: hcv.pl/galeria/index.php?pokaz&path=./popularnonaukowe&plik=Sulkowski_IDEAL-11.jpg
                            Do tego musisz uwzględnić obowiązkowe wizyty w poradni najpierw co 2 tygodnie, a po 2 miesiącach co 4 tygodnie. Każda taka wizyta to na ogół dzień wyrwany z życiorysu.
                            • Gość: xhcvx Re: 11.02.2013 - zaczynam leczenie IP: *.skranetcan.pl 12.02.13, 19:52
                              Ja nie wiem czy to czytanie statystyk jest dobrym posunieciem - to moze działać odstraszająco.

                              >Do tego musisz uwzględnić obowiązkowe wizyty w poradni najpierw co 2 tygodnie,
                              >a po 2 miesiącach co 4 tygodnie. Każda taka wizyta to na ogół dzień wyrwany z życiorysu.

                              O tak - ja poradnię mam "pod nosem" a tracę na to ok. 4-5 godzin (dojazd to 10 minut !!).
                              Dodatkowo mam sie meldować nadal co 2 tygodnie.
                • Gość: xhcvx Re: 11.02.2013 - zaczynam leczenie IP: *.skranetcan.pl 12.02.13, 18:52
                  JA pamietam też pytałem lekarza o sport. Czy moge jezeli bedę czuł sie na siłach w czasie leczenia. Usłyszałem ze najwyzej po dwóch miesiacach. Jestem po trzech i smiac mi się chce na samo wspomnienie tego pytania. Nie wyobrazam sobie w ogole jakiejkolwiek aktywnosci - po prostu są dni kiedy moge się zmeczyc idąc z pokoju do kuchni. Tobie oczywiscie tego nie zycze, ale jednak załozyłbym ze na rok rezygnujemy ze sportu...
            • Gość: aabb:) Re: 11.02.2013 - zaczynam leczenie IP: *.galatea.pl 13.02.13, 13:44
              Kiepski pytanie do Ciebie, czy znasz może jakieś sposoby na złagodzenie skutków ubocznych dnia " po" zastrzyku?? terapie 2- lekową mam od miesiąca i z tygodnia na tydzień coraz gorzej, dreszcze nudności brak apetytu, wypadanie włosów no jakaś masakra, znosze to bo wiem że muszę ale już powoli wysiadam a to dopieto 4 tygodnie, a gdzie jeszcze 44??
              Lekarz mówi, że to normalne i nalezy to przetrwać. Pomóż co robić bo panadol, apap i inne pierdoły nie pomagają.
                • kiepski476 Re: 11.02.2013 - zaczynam leczenie 13.02.13, 14:05
                  > Zebrane sposoby sa na skutkiuboczne.hcv.pl/
                  Potwierdzam.
                  Przypomnę na wszelki wypadek, żeby nie brać rybawiryny na czczo. Dużo pić, dużo pić, dużo pić. Na nudności podobno niezły jest imbir. Z paracetamolem (Apap, Panadol itp.) trzeba uważać, żeby nie przedawkować. Jest to w miarę bezpieczny lek, ale przedawkowanie jest piekielnie niebezpieczne (najczęściej konieczny przeszczep wątroby).
                  • Gość: aabb:) Re: 11.02.2013 - zaczynam leczenie IP: *.galatea.pl 13.02.13, 14:18
                    Dziękuję bardzo, a prosze powiedzcie mi jeszcze czy zastrzyk z interferonu zawsze powinnam brać o tej samej godzinie?? nie zawsze jest to możliwe ze względu na pracę. Chudnę do tego w oczach w 4 tygodnie 2kg, dość męczące bo i tak jestem szczupła. Rybe raz wzięłam na czczo, myślałam że umre.... suchosć, zajady i inne badziewia ciągle się pojawiają, czemu tak ważnie jest nie branie ryby na pusty żołądek??
                    • pi_tu Re: 11.02.2013 - zaczynam leczenie 13.02.13, 14:45
                      Ty chyba nie lubisz czytać ;)) Ulotki leków też dużo wyjaśniają co do przyjmowania tego dziadostwa. Co do rybawiryny - gdy będziesz brała na pusty lub prawie pusty żołądek - rozwali ci go w krótkim czasie, poza tym bez pokarmu i to tłustego słabo się wchłania, a na tym nam zależy?
                      Co do interferonu, najlepiej sobie przenieś termin (można po jednym dniu na tydzień) na piątek - robisz zastrzyk wieczorem i... masz zepsuty weekend:) parę godzin +- przy całym tygodniu przerwy to nic.

                      PS. na nudności faktycznie herbatka z korzeniem imbiru daje radę:))
                      • Gość: aabb:) Re: 11.02.2013 - zaczynam leczenie IP: *.galatea.pl 16.02.13, 18:03
                        Pi_tu to nie jet tak, że czytać nie lubię, czytałam tą ulotkę z 15 razy, jednak to chyba podświadomość nie pozwala mi przyjmować tych wiadomości do siebie. Te zastrzyki w piątek są wykańczające, a gdzie jeszcze praca dziecko, nie poddam się bo wiem, że to dla mojego dobra, ale czasami to wszystkiego totalnie mam dość, zamiast być lepiej z zastrzyku na zastrzyk jest coraz gorzej. Po wczorajszym zastrzyku nie mogłam dziś rano podnieść głowy z poduszki, a już nie wspomnę o bólu oczu, masakra, dzięki Wam jest trochę lepiej, wiem , że to bardzo egoistyczne z mojej strony, ale ciesze się że nie jestem jedyna...
                        • clean1 Re: 11.02.2013 - zaczynam leczenie 16.02.13, 18:47
                          Doskonale Cię rozumiem!

                          Pamiętaj też, że tutaj (przynajmniej w przytłaczające większości) nikt nie chce źle i radzi/pomaga w dobrej wierze tak jak umie i tak jakie ma sam doświadczenia z leczeniem.

                          Ja niestety będę podtrzymywał dalej, że skutki uboczne to loteria i każdy reaguje inaczej. Jak mam teraz 2-gą terapię reaguję na nią zupełnie inaczej niż to miało miejsce za pierwszym razem. Moim skromnym zdaniem wszelkie informacje o skutkach ubocznych należy traktować jako te potencjalne, które mogą ale nie muszą u nas wystąpić. Mogą ale nie muszą. Myślę, że bezcennym są rady dotyczące jak sobie radzić z taką czy inną dolegliwością, chociaż tutaj również trzeba brać poprawkę, że to co pomaga innym nie koniecznie pomorze i mnie.

                          Za pierwszym i 2-gim razem kilkukrotnie chciałem "zrezygnować" a tak naprawdę miałem tak dosyć, że nie wiedziałem czy "dożyję wieczora" a jednocześnie wiedziałem że muszę bo to moja szansa i, że jak nie teraz to kiedy... a jak kolejnego razu nie będzie...

                          Dasz radę! :) też to słyszałem jak padałem na pysk i ani ręką ani nogą... ale jak na razie idę do przody a nie jestem żaden supermen. Jak nie Ty to kto ma dać radę. Że ciężko i źle, wiem, naprawdę uwierz wiem z autopsji a nie z teorii. Dasz radę!

                          P.S. Przy każdym zastrzyku, mówię sobie: "szpryca w dupę i do przodu"... A potem 2-3-4 dni zdycham... :) ale ... do przodu... Zobaczysz za rok, dwa napiszesz na tym forum: "Kochani, mija kolejny czas a u mnie nadal minus". Czego z serca Tobie i wszystkim życzę (sobie zresztą też)...
                        • pi_tu Re: 11.02.2013 - zaczynam leczenie 17.02.13, 20:27
                          Rozumiem ciebie. Też wiele razy muszę sobie tłumaczyć "siłowo" różne sprawy bo jakoś nie docierają do głowy. Sam źle znoszę to trucie i po prostu często mi się nie chce.
                          Faktycznie, poczucie tego, że inni też tak mają - jakoś pomaga. Może i egoizm, ale co z tego:)
                    • Gość: xhcvx Re: 11.02.2013 - zaczynam leczenie IP: *.skranetcan.pl 13.02.13, 18:26
                      hmmm...
                      mnie ubyło w 2 miesiące 13kg i teraz stoi, ale to chyba dlatego że oprócz braku apetytu miałem paranoje z jedzenieniem i wydawało mi sie że wszytsko mi szkodzi.
                      Przy okazji - przeszło mi w duzej mierze dzieki Wam, za co dziekuje.
                      W moim wypadku akurat jest to jeden z pozytywnych skutków - byłem tuż nad normą BMI i chciałem trochę zbić wage - mam nadzieję że to zaprocentuje w sporcie po terapii i bede wymiatał ; )
                      • nigella356 Re: 11.02.2013 - zaczynam leczenie 14.02.13, 13:14
                        A mi się ewentualne następne leczenie śni po nocach(niedługo mam wizytę, miałam zleconych ostatnio sporo badań np. panendoskopie więc to może być szok, jeśli coś będzie znowu gorzej).
                        Mam spory stres, bo bardzo denerwuję się właśnie dietą na kuracji.Boje się, że nie zjem odpowiednio tłusto aby lek sie wchłonął, że jeśli znowu sie nie wyleczę to będzie moja wina, że nie jadłam odpowiednio. Ogólnie nie stronię od smażonej rybki czy piersi z kurczaka(uwielbiam) raz na czas z frytkami, ale musze się ograniczać bo wszytko idzie mi w boczki od razu a tu wiosna za pasem a ja specjalnie ograniczam sie z jedzeniem. Ok, żeberka na obiad ale co na kolację i śniadanie???
                        • Gość: xhcvx Re: 11.02.2013 - zaczynam leczenie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.13, 13:24
                          To ja widze że mi z dietą ostro odbijało. Pomimo ze wyluzowałem, to nie jadłem niczego smazonego od połowy listopada zeszłego roku.
                          Z tym tłustym to mnie zmartwiłaś, bo mi o tym nic nie mówiono (myslałem że to przy Telaprevirze tak trzeba). Tylko zeby przyjmowac w trakcie posiłku, wiec jem często na siłe - nie jestem głodny rano - raczej lekkie rzeczy, kanapkę, banana...Pół banana tabletki, woda i druga połówka...
                          Nie wiem po co sie pchasz na tą druga terapię - ludzie w kolejkach czekaja, a Ty zdrowa bedziesz chciała marnować pieniadze naszego kochanego NFZtu ? ;)
                          • nigella356 Re: 11.02.2013 - zaczynam leczenie 14.02.13, 15:48
                            Nie wiem po co sie pchasz na tą druga terapię - ludzie w kolejkach czekaja, a Ty zdrowa bedziesz chciała marnować pieniadze naszego kochanego NFZtu ? ;)

                            No ładne żarty, że się pcham ;)
                            Każdy z nas sie pcha...., zarazili go przy transfuzji jako dziecko (mój przykład) a teraz naszym największym marzeniem jest ta piekielna końska kuracja. To tak jak mówienie, że młodzi teraz na śmieciowych umowach nie mogą brać kredytów :D
                            Bo jest to ich największe marzenie mając stałą prace brać kredyt i zarżnąć sie na kolejne 30 lat a sami wiemy najlepiej że w życiu poza okresami intensywnej pracy bywa i choroba.
                            Moją następną kuracją będzie więc ta 3 lekowa bo trzy poprzednie kuracje były 2 lekowe.
                            Może czegoś się dowiem przy kolejnej wizycie bo z tego co wiem to juz 10 osób w zeszłym roku było w programie 3 lekowym. Bardzo też jestem ciekawa jak skończyli. wiem, że 1 miała przerwane kuracje a druga sama zrezygnowała z powodu side effects.(ja byłam twarda i ostro ciągnęłam leczenie 72 tygodnie :) ) więc troche głupio.
                            Tak więc troche sie na to już nastawiam i martwi mnie ta dieta.
                            Co do Twojej diety to jak coś nie szkodzi to trzeba jeść. Jedynie alkohol odstawić.
                            Ja po smażonym czuję się tak jak przed :) Jedyne co mi szkodzi to to że idzie to w boczki.
                            Nigdy nie miałam objawów gastrycznych po kiełbasie, cebuli, frytkach. Mielonka to najlepsza wędlinka :D wiem wiem...syf.....ale ten zapach!
                            Nie mam oczywiście nadwagi ale chce troche zastopować i raczej nie będę sie pasła na zapas przed kuracją bo potem schudnę na kuracji więc żeby było z czego tracić.. Zauważyłam, że wtedy waga wraca i to większa. Organizm szaleje i lepiej chyba ważyć mniej-przytyć zawsze można a schudnąć nie tak łatwo.
                            Dobrze że kuracja odchudza-nawet jedząć tłuściej mam nadzieję, że to sie jakoś rozejdzie.
                            Ja chudłam zawsze a po kuracji wracał apetyt i już , choć na mielonkę, żeberka czy boczuś krojony na chleb zawsze miałam ochote.To chyba nawet tak podświadomie trzęsłam sie na tłuste.
                            To samo miałam np z solą. Uwielbiam wszytko co słone, kostki rosołowe, paluszki a szczególnie sól z nich, czipsy -bo słone, do pomidorów- tona soli, uwielbiam maczać pomidor w soli i jeść.(Czipsów unikam-raz w miesiącu pozwalam sobie na nie najwyżej) Okazało się potem w badaniach, że mam sód na granicy lub jeden punkt poniżej normy. I lekarz zalecił mi dietę bogatosolną :))
                            Tak więc organizm sam daje znaki co mamy jeść. Na szczeście niedługo wiosna, będą fajne pomidory, szczypiorki, rzodkieweczki i inne takie :) truskaweczki trochę później .....

                            Tak więc zobaczę jak to będzie z tym tłustym. Może ktoś z Was ma już taka dietę?Piszczie. Zycze dużo zdrowia i apetytu!


    • satina56 Re: 11.02.2013 - zaczynam leczenie 15.02.13, 23:01
      Nie jestem chora ,mąż się leczy, mam kilka obserwacji.Zastrzyk w udo nie w brzuch -wolniej się rozchodzi i łagodniejsze skutki uboczne.Po zastrzyku 4 godziny-paracetamol(nie aspiryna ani polopiryna)po 24 godzinach 2 tqbletka.Aby polepszyć wyniki krwi codziennie pół szklanki soku z czerwonego buraka-nie w kartonie lecz ze startego buraka.można rozcieńczyć połową szklanki wody niegazowanej.Polecam dużo pić wody niegazowanej i zażywać multiwitaminę i Calcenato-po 1 tabletce dziennie.Ochrona żołądka to jogurt i banany.Starać się dużo jeść (często po trochu) Dużo ruchu -spacery- nawet w domu jeżeli pogoda nieodpowiednia. Stosując to mąż po 6 zastrzyku nie odczuwał skutków ubocznych a wyniki po tygodniu się poprawiły.Nie wiem jak długo tak będzie ale uwierzcie mi-taki tydzień to wielkie wsparcie dla organizmu.Życzę dużo sił do walki ze skutkami ubocznymi-NIE PODDAWAĆ SIĘ-na brak snu i smutki Relanium przed snem PISZCIE jak u Was-Trzymam kciuki
    • adal24 Re: 11.02.2013 - zaczynam leczenie 16.02.13, 19:28
      I jak tam zyjesz?:) Ja juz po pierwszym strzale. Biore Interferon i rybawiryne. Powiem tak: pobyt w szpitalu "sama przyjemnosc" :) Nie wiem czy to tylko u mnie ale pielegniarki sa po prostu przemile:) Mam nadzieje, ze rozumiesz moja ironie przez caly pobyt nawet nie zmierzyly mi temperatury. Jedyne co uslyszalam to ze jak bedzie zle to przyjsc na dyzurke. I tyle je widzialam do obchodu kolejnego dnia. No wiec " zle " zaczelo sie robic ok 20, zastrzyk przyjelam do poludnia. Jakis spektakularnych eefektow, na ktore z takim strachem czekalam nie bylo na szczescie, bo przeciez szanownym Paniom nie chcialam zaklócic nocnego spokoju:) Przez 2 godz mialam straszne dreszcze, bylo mi tak zimno ze nawet palca nie mialam siły wyciagnąć z pod kołdry, a co dopiero dreptac na dyzurke. Tak usnelam, a obudzilam sie ok 2 rano zlana potem. No wiec czy goraczka byla czy nie nie wiem, bo przespalam ale domyslam sie ze tak. Przez caly drugi dzien bolaly mnie stawy szczególnie w prawej rece, ale nie byl to bol jakis bardzo silny. Wieczorem sytuacja sie powtórzyla czyli dreszcze przed spaniem i rano oblana potem. To tyle w kolejny dzien wszystko minelo. No wiec czekam do nastepnego zastrzyku. A jak tam u Ciebie, czekam z niecierpliwoscia na wrazenia:) Pozdrawiam
      • clean1 Re: 11.02.2013 - zaczynam leczenie 16.02.13, 20:18
        Jak można...
        "Atak" po "platynowym" strzale, zaczyna się "książkowo" 8 godzin po. Warto 4 godziny po "strzale" łyknąć sobie apap i ibupromMax. U mnie łagodziło doznania pierwszej nocy... Z biegiem czasu łykałem też jedną tabletkę ibupromumax następnego dnia... po co się niepotrzebnie męczyć...

        Pozdro i trzymam kciuki!
        • Gość: satina56 Re: 11.02.2013 - zaczynam leczenie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.02.13, 11:40
          mąż w piątek o 21 wziął 7 zastrzyk interferonu i znowu w udo-na noc paracetamol. Sobota pół szklanki soku z buraków+ multiwitamina ,wapno ,cynk i D3-cały dzień zero skutków ubocznych, na noc paracetamol bo lekkie bóle mięśni nóg. Niedziela rano dawka soku z buraków i zestaw jak wyżej, jak na razie nic się nie dzieje .Apetyt dopisuje więc je ile może -lekarz zalecił że jak sie daje to jeść nawet w nocy wstawać bo różnie może być. Trochę nas dziwią te łagodne skutki uboczne i w napięciu czekamy CO DALEJ. Pozdrawiam
          • adal24 Re: 11.02.2013 - zaczynam leczenie 17.02.13, 15:22
            Ja pije swiezo wyciskany sok od lat wlasnie mieszanke buraka, marchewki i jablka, ale teraz mam dylemat czy czasem nie przesadzam z tym burakiem, bo ponoc HCV zywi sie zelazem i powinno sie stosowac diete niskozelazowa. U mnie przed wykryciem wirusa zelazo mialam grubo ponad norme teraz jest w gornej granicy normy ok 120 no i boje sie zeby nie przesadzic. Z drugiej strony terapia czesto doprowadza do anemii no wiec nie wiem, moze ktos wie cos na ten temat?
            • Gość: satina56 Re: 11.02.2013 - zaczynam leczenie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.02.13, 15:31
              Z tego co słyszałam to faktycznie z tolerancją żelaza bywa różnie i gorsze wyniki czasem ułatwiają lekom działanie . Nie bierze mąż żelaza w tabletkach a pije te buraczki - podskoczyła dzięki temu hemoglobina a znikło osłabienie i zawroty głowy. Po tygodniu picia soku -pół szklanki dziennie- hemoglobina z 10,4 skoczyła do 10,9 - to teraz nas cieszy i zamierzamy nadal stosować ten sok. A zastrzyki w udo bardzo złagodziły skutki uboczne-POWODZENIA I WYTRWAŁOŚCI ŻYCZĘ
              • agneskas Re: 11.02.2013 - zaczynam leczenie 17.02.13, 16:30
                Witam Was serdecznie,
                Od dwóch tygodni jestem na zwolnieniu, w piątek byłam po kolejne i pani doktor stwierdziła, że teraz wyglądam lepiej niż ostatnio. Po prostu dużo odpoczywam. Ostatnio bardzo dokuczają mi bóle stawów i bóle głowy, bez tabletek przeciwbólowych ani rusz. Do tego kaszel i dziwny smak w ustach. No ale ... do końca już 11 zastrzyków.
                Co do jedzenia - jem to, na co mam ochotę. Nie ma znaczenia również, o której ta ochota mnie najdzie (jak w nocy nie mogę spać, to robię kanapkę i już). Po terapii odkurzę orbitreka.
                Rano obowiązkowo szklanka siemienia lnianego.
                Pozdrawiam.
                • Gość: satina56 Re: 11.02.2013 - zaczynam leczenie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.02.13, 19:58
                  Witam ponownie- co do tych buraków moja kuzynka jak miała hemoglobinę 6 to piła sok z buraków i odbyło się bez brania żelaza i wyniki się znacznie polepszyły. Mąż pije i też nie bierze żelaza a wyniki w górę więc coś w tym jest. Dla mnie najważniejsze jest to że już 2 zastrzyk i przy tym co stosujemy mąż jeździ rowerem nie leży patrząc w sufit , nie kaszle i nie obija się o ściany.Objawy grypowe to pryszcz jak się weźmie paracetamol 4 godz po zastrzyku i drugi za 24 godziny to idzie wytrzymać Wiem że są różne podejścia lekarzy do buraków , dla mnie liczy się efekt . A co powiecie na ździwienie lekarki że interferon można brać w udo?
                • pi_tu Re: 11.02.2013 - zaczynam leczenie 17.02.13, 19:59
                  Gość portalu: wiki napisał(a):

                  > A mi lekarz powiedział, że mogę pić sok z buraków jak mam na to ochotę i jak mi
                  > to pomoże psychicznie, bo... to nijak nie pomoże mi na podwyższenie hemoglobin
                  > y, bo anemia nie wynika z braku żelaza tylko z szybszego rozpadu erytrocytów pr
                  > zez działanie rybawiryny.

                  To niestety prawda. Sok z buraków i inne "ludowe" metody działają jedynie na... wyobraźnię:) Ale jeśli działa, to czemu nie pić? Na mnie działało jedynie wymiotnie:)
                  Podratować hemoglobinę może epo:)) tylko po co? ludzie mieli hgb po 8,5 i dalej ciągnęli terapię.
                  • Gość: satina56 Re: 11.02.2013 - zaczynam leczenie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.02.13, 20:05
                    8,5 no to mąż przy swoim 10,9 ma jeszcze spory margines więc jest ta wiadomość dla mnie pocieszająca .Mam nadzieję że mąż da radę chodzić do pracy bo do tej pory był na urlopie .Puki mu nasza prywatna kuracja złożona z wiadomości od innych chorych pomaga to będziemy ją stosowali ,zwłaszcza że lekarz ją poparł.Dobry i tydzień lub 2 wypoczynku od tych koszmarów
                            • kiepski476 Re: 11.02.2013 - zaczynam leczenie 18.02.13, 10:50
                              W grupie chorych, u których spadek hemoglobiny następuje w pierwszych 8 tygodniach terapii, a nie później, obserwuje się większy odsetek trwałych odpowiedzi wirusologicznych.
                              Zatem z wczesnej anemii można się cieszyć, z późnej nie bardzo.
                              www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/20723545
                              I jeszcze: Jeśli spadek hemoglobiny wynika z gwałtownego wzrostu hepcydyny, a co zatem
                              idzie zablokowania żelaza, to na ogół oznacza to skuteczne działanie interferonu (przynajmniej tak było in vitro).
                              onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1002/hep.25666/abstract
                                • kiepski476 Re: 11.02.2013 - zaczynam leczenie 18.02.13, 13:22
                                  > A tę hepcydynę to chyba nie badają u nas?

                                  Napisałem o tym nie po to, by zaraz to badać, ale żeby podkreślić, że anemia w trakcie terapii nie wynika z niedoboru żelaza, lecz mechanizm jej powstawania jest inny – żelazo, którego nie brakuje, jest blokowane. Dlatego wszelkie suplementowanie żelaza w czasie terapii w większości wypadków nie ma sensu.
                                  • kiepski476 Re: 11.02.2013 - zaczynam leczenie 18.02.13, 13:44
                                    Rybawiryna działa jeszcze inaczej. Czerwone krwinki nie potrafią pozbyć się trójfosforanów rybawiryny i przez to żyją krócej (błona komórkowa takich krwinek nie potrafi obronić się przed stresem oksydacyjnym). Ten mechanizm też nie ma nic wspólnego z niedoborem żelaza.
                                        • kiepski476 Re: 11.02.2013 - zaczynam leczenie 18.02.13, 14:09
                                          Podobno równie skuteczny jest Burak w tabletkach z Herbapolu (12 zł miesięcznie).
                                          Skład:
                                          koncentrat buraka ćwikłowego 804 mg,
                                          witamina C 60 mg – 75% zalecanego dziennego spożycia,
                                          żelazo (II) 4,2 mg – 30% zalecanego dziennego spożycia.
                                          Gdy czerwone krwinki żyją krócej, to organizm musi ich więcej wytworzyć, więc trochę żelaza zawsze się przyda.
                                              • Gość: wiki Re: 11.02.2013 - zaczynam leczenie IP: *.ptim.net.pl 18.02.13, 18:21
                                                Nie, dziękuję. Wolę tabletki. Taki kupny wielowarzywny mi smakuje (ale to nie sok tylko chemia), ale domowy robię pół na pół z jabłkiem, czasami pomarańczą, a i tak smakuje jakbym jadła ziemię... 5 miesięcy w ciąży katowałam się i więcej nie dam rady.
                                                Doła nie mam, jakichś sensacji po interferonie też nie. Ostatnie 1,5 tygodnia mniej jestem zmęczona, tylko zadyszkę czasami mam...
                                                a... od kilku dni siada mi kręgosłup. To raczej nie jest związane z terapią, mam skrzywiony kręgosłup i to co jakiś czas daje o sobie znać, ale jest dosyć uciążliwe. Ciężko siedzieć w pracy :-( Muszę wybrać się na jakąś rehabilitację.
                                                  • clean1 Re: 11.02.2013 - zaczynam leczenie 18.02.13, 22:19
                                                    Ludziska, przerażacie mnie z Tą swoja beztroską w braniu leków! Czy Wy wszyscy naprawdę w 100% znacie się na medycynie???
                                                    Pod rozwagę i do przemyślenia... Nie bierzcie niczego bez porozumienia i za zgodą lekarza! To naprawdę nie sztuka zrobić sobie bubu.
                                                    Gdzieś tu kiepski pisał "statystycznie" jaki ma "wpływ" na leczenie anemia na początku leczenia. Przecież witamina (o ile dobrze się orientuję) B, tak w skrócie, działa na podwyższenie hemoglobiny.
                                                    Naprawdę, lepiej 2 razy zapytać lekarza niż zmarnować całe leczenie!

                                                    Hehehehehehe... Na czym znają się wszyscy Polacy...? To oczywiste...NA MEDYCYNIE!!!
                                                    "A bo mojej kuzynce to pomogło na hemoroidy to dlaczego ja nie mogę łyknąć na zapalenie stawów i koklusz?"...
                                                  • clean1 Re: 11.02.2013 - zaczynam leczenie 19.02.13, 23:11
                                                    Się przyznaję... bez bicia, że na medycynie się nie znam w ogóle i oczywiście daję sobie prawo by coś namieszać i pokręcić. Chodzi mi głównie o zasadę, że podczas terapii nic bez porozumienia i zgody lekarza bo można sobie zrobić bubu... :)
                                                  • clean1 Re: 11.02.2013 - zaczynam leczenie 19.02.13, 23:27
                                                    To nie tak, że uważam, że nie brać nic. Sam biorę różne różniste kolorowe pastylki (czerwone, różowe, białe i nawet takie niebieskie :) ale jak się kiedyś naczytałem, że kiedyś dawno, dawno temu przy interferonie i rybce kilku Japończyków zmarło bo piło dodatkowo znane sobie ziółka (a te ziółka wchodziły w interakcję z interferonem) to takie bbrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr przeszło mi po plecach, że teraz dla świętego spokoju wolę zapytać nawet o witaminę C.
                                                    Oczywiście jeżeli ktoś "czuje się na siłach" i ma wiedzę to ja nie zabraniam bo to trochę tak jak lekarzowi hepatologowi czy zakaźnikowi z HCV (chyba tacy też występują w przyrodzie) zabronić przyjmowania np. niebieskich tabletek bez porozumienia z lekarzem prowadzącym jego terapię....

                                                    *) "Niebieskie tabletki" w moim przypadku to potas. Poprzednio (teraz zresztą też się zaczyna) miałem straszliwe problemy ze skurczem dolnej części nóg (łydki, stopy). Wtedy nie wiedziałem co i jak i piłem tylko sok z pomidorów (pomagał ale na krótko). Teraz, za zgodą lekarza, biorę w tabletkach potas, magnez i wapno.

                                                    Ot taka ciekawostka z poprzedniej terapii. Dla uzupełnienia witamin mogłem brać vitaral ale już centrum miałem zabronione bo tam jest zbyt dużo żelaza. Dla takiego laika jak ja, jedno i 2-gie to "to samo" a okazało się, że nie...
                                                  • kiepski476 Re: 11.02.2013 - zaczynam leczenie 20.02.13, 10:21
                                                    Cleani, miałem zastrzeżenia jedynie do twojej wypowiedzi:

                                                    > Gdzieś tu kiepski pisał "statystycznie" jaki ma "wpływ" na leczenie anemia
                                                    > na początku leczenia. Przecież witamina (o ile dobrze się orientuję) B, tak
                                                    > w skrócie, działa na podwyższenie hemoglobiny.

                                                    Bowiem anemia nie ma „wpływu”. Anemia w pierwszych tygodniach leczenia często – ale nie zawsze – jest przejawem skutecznego działania rybawiryny. Celem nie jest anemia. Celem jest skuteczne działanie rybawiryny. Z anemią należy walczyć – wbrew temu, co napisałeś – natomiast nie należy walczyć z rybawiryną.
    • aga9001 Re: 11.02.2013 - zaczynam leczenie 19.02.13, 07:29
      A ja mam pytanie innej natury :P
      Nie jakie specyfiki łykać, tylko co jeść aby się rybawiryna dobrze wchłaniała.
      Mówi się w tłuszczu się wchłania, ale co konkretnie jecie.
      Czy jak zjem kanapki z masłem grubo położonym to wystarczy?
      W chwili obecnej jestem po 4 strzale, i pytanie o jedzenie mnie najbardziej nurtuje :P
      A co do witamin itp to ostatnio w poradni powiedzieli - nie łykać nic. I tego się trzymam.
        • Gość: satina56 Re: 11.02.2013 - zaczynam leczenie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.02.13, 17:38
          moi mili to nie jest tak że to co pisałam odnośnie tego co i jak radzimy sobie z kuracją męża to robimy bez wiedzy lekarza.Pani doktor uśmiechnęła się słysząc o soku z buraków ale jak popatrzyła na wyniki to powiedziała żeby nadal pić.Co do diety -jeść jak najwięcej puki się daje-też jej wskazanie. Multiwitamina, witamina D 3 ,wapno i cynk to też sugestie lekarza. Obecnie mąż czuje się względnie normalnie nie licząc drobnych objawów grypowych=byle tak do końca kuracji . Ale żeby nie było za dobrze to teraz martwię się czy to czasem nie jest źle że nie ma tych skutków ubocznych.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka