wolny32
24.11.06, 17:17
Otworzcie oczy wyobrazni.
Drzwi percepcji...
The doors...
Wyobrazcie sobie swiat, w ktorym wszyscy co do jednego zostali poddani
terapiom psychologicznym.
I sa monitorowani.
Wszyscy sa poprawni, normalni.
Nie ma ludzi nieasertywnych.
Kazdy czlowiek jest pokorny a zarazem dumny. Proporcje idealne.
Nie istnieja zachowania irracjonalne.
Kazdy ludki krok jest obliczony na konkretny efekt.Pozytywny.
Kazdy idealnie panuje nad zloscia i innymi uczuciami.
Nikt nie robi bezsensowanych zakupow. Nikt bez powodu nie spiewa na ulicy,
nikt nie szuka podziwu, nie ma kompleksow.
Nie ma ambiwalencji. Nie ma pokus. Nie ma wahania.
I mimo nie ma zbyt wielu ludzi szczesliwych.
Poza tym-
Czy taki swiat bylby interesujacy???
Mysle ze podstawowym bledem niektorych psdychologow, szczegolnie tych od
uzaleznien, jest pomylenie pjec.
Nadrzednym celem terapii, koncowym efektem i produktem powinien byc kto?
No?
Czlowiek SZCZESLIWY.
Natomiast to czy bedzie on asertywny, czy bedzie dzialal racjonalnie, czy
bedzie panowal nad zloscia- to sa SRODKI a nie CEL.
TErapeuci w swoim zapale czesto zapominaja o tym podstawowym zadaniu.
chca stworzyc nieulegajacy pokusom, wytrenowany produkt pod katem
psychologicznych standardow bez wzgledu na uczucia czlowieka.
To dziala w dwie strony jednak- niestety.
Bo nie tylko czlowiek jest szczesiwy bo jest asertywny, ale i jest asertywny
bo jest szczesliwy.
Dajcie mi odrobine szczescia i dobrego samopoczucia a bede pewny siebie,
smialy, przedsiebiorczy, bede zarazem pokorny i bez kompleksow.
Ale dajciemi wpierw szczescie.
Inaczej mnie nie ruszajcie.