Dodaj do ulubionych

21lat, udar niedokrwienny -znacie takie przypadki?

15.06.08, 16:16
Witam, 14 kwietnia trafiłam do szpitala. Rozpoznano udar niedokrwienny prawej półkuli mózgu, lewa strona całkowicie sparaliżowana. Zrobiono mi chyba wszystkie możliwe badania ale przyczyny nie wykryto. Po 3 tygodniach na neurologii przeniesiono mnie na rehabilitację, gdzie jestem do dziś. Z radością muszę przyznać, że poprawa jest bardzo duża - chodzę samodzielnie tyle, ze jeszcze z usztywniaczem na stopę, twarz wygląda normalnie,mówię prawidłowo, ręka się rusza choć nadal jest ciężka.
Piszę tego posta w nadzieii ze ktoś z Was zna podobny przypadek, tzn. udar w tak młodym wieku i zechce mi napisać jak przebiegała rehabilitacja i w jakim stopniu choremu udało się odzyskać sprawność.
Obserwuj wątek
    • ona775 Re: 21lat, udar niedokrwienny -znacie takie przyp 17.06.08, 07:18
      Witam,
      Bardzo mi przykro, że w takim wieku miałas udar, mój tata tez miał udar ale
      rehabilitacja na nic się nie zdaje, już pół roku i nie ma żadnej poprawy, ma
      sparalizowaną lewa stronę, nie czuje ręki, trochę czuje nogę, gdzie miałas
      rehablitację? z jakiego miasta jestes? bierzesz jakies tabletki?
      Pozdrawiam
    • zebra12 Moja córka miała udar - ma 11 lat 19.06.08, 05:57
      Też byłam przerażona. Ale ona miała udar typu TIA i jest prawie sprawna.
      Niestety ma nadal obrzęk mózgu. Lekarze nie wiedzą dlaczego. Ma też obrzęk tarcz
      nerwów wzrokowych.
      Jaka u Ciebie była przyczyna udaru?
      Moje gg: 10107397
    • edyta156 Re: 21lat, udar niedokrwienny -znacie takie przyp 21.02.09, 21:29
      Witam ja nie znam odpowiedzi na twoje pytanie ale moja siostra dostała udaru
      17-ego lutego ma dopiero 25 lat,jeszcze nie wiadomo jaka była przyczyna ,ona
      rowniez ma sparaliżowaną lewą stronę ciała ,mam nadzieję że wyjdzie z tego jak
      również inni chorzy na tą wstrętną chorobę.Pozdrawiam .
        • annab1984 Re: 21lat, udar niedokrwienny -znacie takie przyp 19.05.09, 13:57
          Aniu ja też miałam udar 3 lata temu, w wieku 22 lat.
          Teraz zostało mi zmienione czucie i szybka męczliwość.
          Piszesz ze leżałaś w Rzeszowie, całkiem możliwe że byłaś pod opieką mojego
          promotora profesora Kwolka. Teraz piszę pracę magisterską na temat przyczyn
          udarów u ludzi młodych. Udaru dostałam zaraz po obronie licencjatu. Po tym
          czasie ma już roczną córeczkę i wszystko jest w porządku i mam nadzieję ze u
          Ciebie też wszystko wróci do normy, trzymam kciuki.
          • bejsi Re: 21lat, udar niedokrwienny -znacie takie przyp 22.05.09, 19:24
            Czesc dziewczyny, pisze do Wasz wszystkich, ktore mialbyscie udar.
            Jestem rowniez w Waszej grupie.
            Mialam udar w maja 2004 r.
            Dzis jestem prawie w pelni sprawna osoba. Urodzilam syna 3 lata temu.
            Najwazniejsze i jednoczesnie najtrudniejsze to zaakceptowac swoja historie choroby.

            -
            • anka.g1 Re: 21lat, udar niedokrwienny -znacie takie przyp 23.05.09, 20:59
              Rety dziewczyny, nie macie pojęcia jakiej mi otuchy dodałyście!
              Chodzi mi o ciąże. Jeden ginekolog powiedział mi że z ciążą u mnie
              mogą być duze problemy i żebym się poważnie nad tym zastanowiła.To
              był dla mnie straszny szok i bałam się iść do innego lekarza w celu
              potwierdzenia tej informaji, a teraz jestem pełna nadziei że gdy
              kiedyś się zdecyduję to moze się udać:)
          • anka.g1 Re: 21lat, udar niedokrwienny -znacie takie przyp 23.05.09, 21:05
            Annaab1984: tak, byłam pod opieką profesora Kwolka. Będę mu
            wdzieczna do końca życia bo to on co tydzień podejmował decyzję aby
            mnie przetrzymac na oddziale o kolejny tydzień dłużej i tym sposobem
            byłam tam 7 tygodni (ponoć to jeden z rekordów;)i po wyjściu już nie
            miałam większych problemów z samodzielną egzystencją.
    • awaro36 Re: 21lat, udar niedokrwienny -znacie takie przyp 04.10.09, 12:12
      WITAM WSZYSTKICH
      Anno Twoj post zmusil mnie po chwili zastanowienia do odpowiedzi
      Jestem Grzesiek 36lat przebywam na rehabilitacji z powodu udaru
      sprzed 2 lat (jeszcze nie do konca sprawny palec wskazujacy i kciuk
      brak tzw uchwytu szczypcowego)ALE chcialbym napisac o WOJTKU Z
      MOJEJ SALIktory dostal udaru niedokrwiennego po pobiciu przez
      chuliganow .W efekcie w sierpniu 2009 zostal polowiczo sparalizowany-
      totalna plegia (brak jakichkolwiek samodzielnych ruchow i reki i
      nogi lewej .Teraz jest po 6 tyg rehabilitacji w stolecznym szpitalu
      i moze juz chodzic ale reka dopiero zaczyna wykonywac ruchy w stawie
      barkowym(wznoszenie w lezeniu)na wznoszenie w staniu jeszcze jest za
      slaba.Rehabilitanci ktorzy uzywajac PNF u i BOBATHA sa dobrej mysli
      a ja obserwujac WOJTKA sadze ze tempo zdrowienia jest zadziwiajace
      Pewnie to z powodu wieku a moze wczesniejszego uprawiania sportu
      (plywanie,bieganie )tak szybko to idzie.Natomiast ja w ciagu ok 30
      miesiecy od 85mm udaru uaktywnilem calkowicie noge prawa oraz reke
      bez ruchow kciukiek i niektorych ruchow nadgarstka.Mysle ze TWOIM
      przypadku pojdzie tak szybko zdrowienia jak u WOJTKA .zYCZE
      SZYBKIEGO POWROTU DO 100 proc formy .
      • aga_gina Re: 21lat, udar niedokrwienny -znacie takie przyp 28.10.09, 13:11
        Cześć,
        miałam udar 13 lat temu w wieku 17lat. Przez lekarzy siałam
        skrzepaki przez kilka tygodni przez to mam kilka ognisk
        niedkrwiennych w mózgu, niedowład mialam lewostronny całkowity na
        granicy plegii :/ wyrehabilitowałam się praktycznie całkowicie po
        chyba gdzieś roku. Niestety już nigdy nie było tak całkiem dobrze,
        dretwienia, mrowienia, ból ręki i nogi, bóle i zawroty głowy,
        depresja itd. Ważne aby trfic na dobrego neurologa, który potem
        pomoże przejść przez zycie ze świadomością, że masz nie za bardzo
        pod sufitem ;-) Poszukuję ludzi, którzy przebyli udar w młodym
        wieku, kilka czy kilkanaście lat temu w celu wymiany doświadczeń,
        wymiany poglądów na temt leczenia, lekarzyy, rehabilitacji, leków
        itd. ja jestem z Wrocławia, ale jestem oczywiście otwarta na
        wszystkich ludzi także z innych miast. Pozdrawiam serdecznie, Aga
        mój adres aga_gina@o2.pl
      • goska_d Re: 21lat, udar niedokrwienny -znacie takie przyp 25.10.11, 12:22
        Cześć,
        Czytałam Twójpost i mialam nadzieję, że uda mi się z Tobą skontaktować na maila gazetowego. Niestety podobno ten adres już nie istnieje, innego nie znam, więc pozostaje mi wpis tu na forum jako forma kontaktu. Potrzebuję od Ciebie kilku informacji, których mam nadzieję będziesz mógł mi udzielić.
        Chodzi o to, że z Twojego postu wynika, że znasz Wojtka, który dostał udaru po pobiciu. Chodzi o Wojtka S. (nie chę tu szastać nazwiskami), prawda ?
        Otóż ja go poznłam też na jakimś forum udarowym (forum dla młodych udarowców) i kiedyś wymienialiśmy sms-y na temat naszych doświadczeń i obecnego samopoczucia. Później długo długo nic. Odezwałam się do niego na nk, gdzieś wczesnym latem/późną wiosną i okazało się, że jest w bardzo kiepskim stanie psychicznym. Pisałam do niego długie pokrzepiające listy na maila, ale przestał odpisywać, zniknął z nk, nie odbiera telefonów, nie odpisuje na sms-y.... Z tego co mówił, bardzo boję się, że mógł sobie zrobić coś złego . Mówię całkiem poważnie!!! Bardzo się martwię i od dłuższego czasu myślałam jak go odnaleźć, bo oprócz jego adresu mailowego, nr tel komórkowego i kontaktu na profilu nk (na facebooku go nie było) i tego że jest gdzieś ze świętokrzyskiego, to nic o nim nie wiem.
        Przepraszam jeśli wciągam Cię w jakąś pogmatwaną sprawę ale w tej chwili jesteś jedynym ogniwem, za pomocą którego mogę złapać jakiś kontakt z Wojtkiem albo przynajmniej jakieś (byle dobre) wieści o nim...
        Pozdrawiam i liczę na Twoje zrozumienie i pomoc.
        Gosia
        Mam tylko nadzieję, że tu zaglądasz od czasu do czaasu.
        Możesz do mnie pisać na priva (je maila gazetowego używam regularnie)
        • goska_d Re: 21lat, udar niedokrwienny -znacie takie przyp 02.11.11, 13:30
          Mój poprzedni wpis był skierowany do Grzegorza (awaro36).
          Przepraszam, ale nie mogąc skontaktować się na priva po prostu przekopiowałam treść maila i tak dziwnie wyszło. Proszę, Grzegorz, jeśli możesz (i jeśli tu jeszcze zaglądasz) odezwij się nawet jeśli nie masz kontaktu do Wojtka. Może razem uda się go namierzyć. .W pewnym okresie bardzo szukał kontaktu aż nagle zamilkł. Zwyczajnie ślad po nim zaginął. Nie zamierzam go zamęczać jeśli nie chce się odzywać, ale po prostu chcę tylko być spokojna, że wszystko u niego OK.
          Gosia
    • mario_facet Re: 21lat, udar niedokrwienny -znacie takie przyp 25.11.09, 12:10
      Witam!
      Mam 36 lat, w maju dostałem udaru niedokrwiennego prawej półkuli mózgu.Fakt - był dosyć lekki i szybko wyszedłem ze szpitala (już po 3 dobach)- skutki szybko ustąpiły. Pomimo wielu badań nie udało się ustalić przyczyny. Przebywałem m.in. w Instytucie Hematologi i Transfuzjologii w Warszawie gdzie robiono mi badania pod kontem trombofilii. Z leków przyjmuje clopidogrel i prestarium.
      • awaro36 kinesiotaping 03.12.09, 13:07
        WITAM mialem napisac kilka slow o skutecznosci tzw kinesiotapingu,po
        6dniach stosowania tej metody u mnie.Zalozono mi plaster niebieski
        na nadgarstek oraz prostowniki przedramienia .Celem bylo wzmocnienie
        prostownikow przedramienia ,zwiekszenie sily i stabilnosci
        nadgarstka oraz ev wzmocnienia odwodzenia przez kciuk do pozycji
        symbolizujacekj "OK " lub "super".Rowniez celem bylo ustabilizowanie
        nadgarstka w trakcie biegania w terenie bo lubie .Przed zalozeniem
        tasmy KINESIO-TEX warto wygolic sobie oklejana skore by uniknac
        bolesnej "depilacji" przy jej zdzieraniu.
        Wnioski :Jakkolwiek nie czytalem w internecie o zastosowaniu tego
        plastra w celu wzmocnienia miesni oslabionych udarem jednak uwazam
        po sobie ze jest to metoda przydatna jako uzupelnienie tradycyjnych
        cwiczen wg PNF.eFEKT jaki u siebie zaobserwowalem to zapobieganie
        tzw ulnaryzacji dloni tzn odgiecia dolokciowego dloni,wzmocnienie
        nadgarstka jego wieksza stabilnosc ,najbardziej zas wzmocnienie
        rotacji zewnetrznej dloni.
        Co ciekawe w internecie sa doniesienia nt wrazliwosci plastra na wode
        CHOCIAZ unikalem moczenia go przy okazji np prysznica czy potu
        podczas biegania to jednak moge przyznac ze minimalnie to mu
        zaszkodzilo ,byc ,moze odkleja sie jak sie np wskoczy do basenu na
        dluzej -tego nie probowalem.Mysle ze najwiekszy sens ma ten plaster
        w przypadku zle ustawiajacej sie stopy badz dloni czyli u udarowca
        tzw opadajaca stopa lub ulnaryzacja dloni
        Plusem tez jest niska cena 45zl za 5 metrow biezacych tj jakies 8
        zastosowan T O TYLE AWARO
    • egonek032 Re: 21lat, udar niedokrwienny -znacie takie przyp 17.02.10, 17:18
      Witam ania.Mam 26 lat, udar miałem 2008 roku we wrześniu będą 2 lata.U mnie był
      krwotok mózgowy do lewej półkuli mózgu(naczyniak)rzadko spotykany.Miałem afazje
      mowy, niedowład prawostronny.Jestem po 3 embolizacjach.Teraz czuje się dobrze,
      normalnie chodzie, jeżdżę autem, wszystko jest prawie jak powinno:)Jak masz
      jeszcze jakieś pytanie pisz na piotrek230@gmali.com
      • goska_d Re: 21lat, udar niedokrwienny -znacie takie przyp 22.06.10, 14:39
        Witam,
        TO ja chyba jestem z Was najstarsza (39 l), choć w kategorii
        udarowców ciągle "młody udar"...Ja dostałam udaru nieokrwienneego w
        listopadzie 2009 r. Rozwarstwienie pr. tętnicy szyjnej= porażenie
        lewostronne. Wykonano u mnie zabieg trombolizy (oczywiście w
        ostatniej chwili (dopiero po ok. 6 godz. od udaru, tak późno, bo...
        czekałam godz. na karetkę a później w szpit. wszyscy kilka godz.
        debatowali co ze mną zrobić? Nikt nie chciał podjąć decyzji, bo to
        zabieg ryzykowny (możliwość ukrwotocznienia) i kosztowny. W końcu
        Przewieźli mnie na Sobieskiego (dopiero teraz na sygnale) i tam już
        prof. Dowżenko ponoć dokonał
        cudu. Cudem jest to że żyję, chociaż mogło być dużo lepiej (gdyby
        zabieg wykonano wcześniej) lepiej . Z drugiej
        strony mogło być dużo gorzej. Więc... na razie cieszę się tym co
        jest i wytrwale walczę żeby było lepiej... przepraszam za literówki
        ale moja lewa ręka żyje trochę "własnym życiem i nie zawsze trafiam
        w
        odpowiednie mojesce na klawiaturze. Kto jak kto, ale Wy mnie chyba
        zrozumiecie?:-)
        Na początku poprawa była wręcz spektakularna i myślałam, że w takim
        tempie to ja szybko będę funkcjonować jak dawniej. Niestety myliłam
        się :-( Lewa stopa usztywniła się, palce zaczęły się podkurczać, co
        b. utrudnia normalne chodzenie, lewa ręka też jakby nie moja.
        CIężka, toporna i taka powolna... O szybkich ruchach mogę zpomnieć,
        a zawsze powolność wyprowadzała mnie z równowagi. Generalnie nie
        mam kłopottów z mówieniem chociaż mam wrażenie, że moja intonacja
        jest nie taka jakbym chciała. Przestałam lubić rozmawiać przez
        telefon, a ja zawsze taka gaduła byłam... ;-) Co dziwne w mojej
        świadomości wszystko jest tak jak było, ale jak zaczynam mówić
        czuję, że to nie tak miało być... Strasznie to deprymujące. Czuję
        się jak człowiek upośledzony umysłowo, a przecież tak nie jest...
        CHociaż...? A może jdnak?
        W dodatku czuję się jak po mocnym drinku albo dwóch. Dosłownie...
        Jestem ciągle
        taka lekko wstawionaa na smutno, mimo że nic nie piję... niby nie
        zawoty głowy tylko takie oszołomienie, ale cholernie upierdliwe.
        M.in. z tego powodu ciągle nie prubujęsiadaćza kierownicę. WYchodząc
        z założenia, że złowiek na rauszu powinien mieć szofera ;-) Czy ktoś
        z Was miał tak samo? Czy to mija? Lekarka mówi, że powinno, ale
        wiecie jak jest: to NIE POWINNO się było zdarzyć a zdarzyło się,
        tak? BYłam wesołą, żwawą, dość błyskotliwą, zdrową kobietą i w ciągu
        sekundy stałam się chodzącym wrakiem człowieka:-(. Psychicznie
        jestem w kipeskim stanie choć trzymam się bo muszę: mam 3 dość
        małych dzieci i po prostu inaczej nie mogę, ale łzy same cisną mi
        się do oczu. Mam nadzieję, że ktoś z Was się odezwie bo strasznie
        długo szukałam kontaktu z ludźmi w podobnym wieku i sytuacji. Może
        dodacie mi trochę otuchy. Ja obiecuję, że też postaram się służyć
        radą i wspomóc psychicznie, choć sama ległam z gruzach...Łatwiej mi
        pisać niż mówić, bo jak mówiłam: w mojej świadomośi nic się nie
        zmieniło. TO tylko mój mózg robi co chce, jak chce i kiedy chce...;-)
        POzdrawiam wszystkich
        GOsia

        • anka.g1 Re: 21lat, udar niedokrwienny -znacie takie przyp 26.06.10, 00:43
          Witaj Gosiu, ze względu na mój wiek (24 lata) nie jestem w stanie Ci pomóc, bo pewnie reakcje naszych organizmów na chorobę są inne. Mi po chorobie zostały drżenie nogi w pewnych ułozeniach, sztywnienie nogi w sytuacjach stresowych lub gdy jest mi zimno no i takie lekkie spowolnienie ruchów. Nie jeżdżę już autem, bo przy wciskaniu sprzęgła noga się męczy i drży. Takie uczucie upicia pojawia się sporadycznie. Neurolog przypisał mi na to memotropil. Naprawdę bardzo duzo pomogła mi intensywna rehabilitacja, którą i Tobie polecam.Wiedz, ze doskonale rozumiem Twój obecny stan psychiczny i myslami jestem z Tobą. Życzę Ci z całego serca powrotu do maksymalnie mozliwej do osiagnięcia sprawności no i dużo zdrowia oczywiście. Mam nadzieję, że ktoś bliższy Twojemu pzrypadkowi jeszcez coś napisze, ale generalnie to forum nie jest zbyt uczęszczane (i poniekad na całe szczęście). Może spróbuj napisać na priv, do którejś z osób która już wcześniej się tu wypowiadała. Ludzie po takich przejsciach wiedzą jak straszna jest poczatkowa niewiedza i na pewno, jeśli tylko odczytają Twojego maila to odpiszą. Trzymaj sie zdrowo!
          • goska_d Re: 21lat, udar niedokrwienny -znacie takie przyp 26.06.10, 17:18
            Witam Cię i dzięki za odzew. Mam nadzieję, że u mnie też wszysko w
            końcu jakoś dojdzie do ładu. Mimo, ze stara nie jestem TWÓJ ORGNzim
            jest jbednak sporo młodzy i lepiej sobie radzi. Rehabilitaji nie
            przerywam chociaż jakoś efektów na razie nie widzę. Ale walczę dlej.
            No i w końcu moż "wytrzeźwieję";-) Biorę nootropil ale małą dawkę
            (2x 800 mg) Może trzebaby więcej? Zapytam się lekarki bo to miało
            być na razie na próbę. A skąd u Ciebie w tak młodym wieku udar.
            Niby wiem, że się zdarza ale jeśli nie doszli przyczyny to jakies
            podejrzane...Nie żeby Cię straszyć, ale ja bym dochodziła przyczyny.
            U mnie było wiadomo od razu, ale teraz żyję przez to trochę jak na
            bombie zegrowej bo ponoć taka moja "uroda" wiotkie tętnice podatne
            na rozwarstwienia.... Ale weź tu człowieku nie kręć głową?;-)
        • mario4791 Re: 21lat, udar niedokrwienny -znacie takie przyp 08.01.12, 19:26
          Czesc Gosiu
          Czytałem twą historie z 20 razy i nie mogę w to uwierzyc jak podobna sytuacja spotkała moja żone,<37lat>,stało sie to w pazdzierniku 2011 roku z tym że moja żona jak to sie stało była sama w domu z dwuletnia córeczka,leżeła sama w domu około 6 godz, znalazł ją syn, po przyjęciu do szpitala stwierdzono udar niedokrwienny przyczyna rozwarstwienie prawej tętnicy szyjnej=porażenie lewostronne, z tym że nie dało sie już wykonac zabiegu trombolizy ,lekarze stwierdzili stan krytyczny,jedyne słowa na pocieszenie to że wszystko jest w rękach BOGA.I BÓG dał jej przeżyc .szesc dni w spiączce pózniej wybudzanie pierwsze rakacje ,pierwsze oznaki życia,jak sobie to przypominam to łzy same lecą,po dwóch tygodniach stwierdzono ze zagrożenie mineło że obrzek nie zagraża i ruszamy z rehabilitacją,tak jak u Ciebie na początku poprawa spektakularna i też myslałem że wszystko wróci jak dawniej, niestety u mojej żony lewa ręka jest w bardzo dużym niedowładzie -stwierdzili że rehabilitacja powninna to wyciągnąc ale potrzeba czasu- ok walczymy, ale jest jeszcze jeden problem w życiu, to już nie jest tak jak wczesniej, żona jest jakby inna choc wierze ze jest ta sama osoba- ale tak nie jest, rozmawiałem z lekarzami i też stwierdzenia że to może sie zmieni , wierze w to wierze bardzo mocno .
          Życie od tego czasu bardzo sie zmieniło ,i wierze że wszystko wróci jak wczesniej -dlatego trzymam i za Ciebie Gosiu kciuki i musisz wierzyc wiara daje siły a to najważniejsze
          Pozdrawiam wszystkich
          Mariusz
          • goska_d Re: 21lat, udar niedokrwienny -znacie takie przyp 08.01.12, 22:38
            Witaj Mariuszu,
            Właśnie odpisałam długo i mądrze :-) na Twój post i mi go wcięło. To ta cholerna lewa ręka coś takigo wyczynia, że już któryś raz mam podobny przypadek... Do diabła z nią.
            Ponieważ jest już późno, a mnie trzęsie złośc, bo się rozpisałam dość długo a tu trach wszysttko w powietrze... postaram się odtworzyć owo "dzieło" jutro, OK?
            W każdym razie jeśli masz jakiekolwiek pytania, które niekoniecznie chciałbyś pisać na ogólnodostępnym forum, możesz pisać na priva - goska_d@gazeta.pl. Chętnie podzielę się swoim doświadczeniem, choć tu nie ma dwóch takich samych przypadków tak żeby można było zrobić "copy -paste"
            Pozdrawiam i życzę dużo zdrówka.
            Gosia
          • goska_d Re: 21lat, udar niedokrwienny -znacie takie przyp 09.01.12, 15:55
            Witaj ponownie Mariuszu,
            Po wczorajszych perypetiach ze zniknięciem całych moich dłuuugich wypocin, w końcu pozbierałam myśli żeby się do Ciebie odezwać i wesprzeć jak tylko będę mogła, bo czeka Cię/Was długa droga do jako takiej normalności. Faktycznie masz rację: zbieg podobnych okoliczności w naszych historiach (mojej i Twojej żony) jest bardzo duży, ale niestety każdy przypadek jest indywidualny, gdyż mózg każdego z nas inaczej reaguje i może być trochę inaczej "poukładany". Nie wiem co się uszkodziło u Twojej żony i nic mi z tego , gdybym nawet wiedziała. Bo tu po prostu nie ma dwóch takich samych przypadków, a najmniejsza rozbieżność powoduje ogromne różnice w przełożeniu na szanse powrotu do "normalności".
            Przykro mi to mówić tak kategorycznie, ale przygotuj się, że Wasze życie już nigdy nie będzie takie samo. Udarowcem się zostaje do końca życia... Ale na pocieszenie powiem tak: to życie wcale nie musi być kiepskie, tylko, że o radość czerpaną z każdej jego chwili musimy nauczyć się walczyć... (uff jakie mądrości, co?;-)) Mówisz, że żona jest jakby inną osobą. Tak, to możliwe, niestety. Może czekać Cię też parę innych "niespodzianek". Depresja, stany lękowe, nerwowość, nadwrażliwość na różne bodźe zewnętrzne (np. dźwięk, światło, itp.), a nawet epilepsja. To wszystko skutki uboczne i wysoka cena za to, że mimo braku trombolizy Twoja żona przeżyła. Ale czy to w sumie faktycznie wysoka cena? Spójrz na to tak: bez bycia oskarżonym o zdradę żony lub bigamię, masz teraz nową kobietę:-)) Przepraszam za te uśmieszki, wiem, że dla Ciebie to wcale nie śmieszne, ale chciałam tylko rozładować napięcie, a czas pokaże, że da się z tym żyć nienajgorzej. Trzeba nabrać do tego dystansu. u Was sprawa jest bardzo świeża, kilka miesięcy. Mi zajęło równo rok nauczyć się dystansu i przestać ronić łzy na każde wspomnienie, ale już to umiem i wiesz, że znacznie łatwiej mi z tym? Nie było lekko, ale zaakceptowałam w końcu taki stan rzeczy i cieszę się tym co mam i walczę o więcej. Tak jak mówisz, na początku rehabilitaacja przynosi spektakularne rezultaty. Później już nie jest tak fajnie, ale trzeba teraz jak najwięcej osiągnąć, bo ten wysiłek się opłaci. Co się wypracuje teraz,pewnie zostanie. Chociaż po kilku miesiącach może zjawić się Pani Spastyka i zniweczyć wszelkie osiągnięcia, ale i tak: co ma być będzie a lepiej wiedzieć, że zrobiło się wszystko. "Dzięki" tej "Pani" moja noga jest dziś w znacznie gorszym stanie niż przy wypisie a ból jest nie do zniesienia. Ale walczę z nią dalej. Na razie ona wygrywa, ale wkrótce się odegram :-)
            Nie wiem jaka była przyczyna rozwarstwienia, ale pamiętaj, że trzeba to kontrolować (USG tętnic, Doppler) dość regularnie. Warto też zrobić badania genetyczne czynników krzepnięcia. Czeka się ok. roku plus kilka mies na wyniki, ale warto wiedzieć czy nie stoi się na jakimś g.
            Wracając do tej inności u Twojej żony:
            Ciekawa jestem jak ona to postrzega? Czy jest świadoma teo, że jest inaczej, że ona jest jakaśinna, czy dla niej wszystko jest bez zmian. Pytam, bo ja byłam bardzo świadoma wszystkiego. Może to mi pomogło, a może nie, trudno powiedzieć. Z osoby otwartej co to wszystko załatwi stałam się człowiekiem cichym, nieporadnym, bojącym się odezwać, a wśrodku aż się gotowało - jak to? Co ja wyprawiam? Co ja robię? Ale po prostu inaczej nie umiałam... Nadal nie przepadam za rozmowami przez telefon (diabli wiedzą dlaczego) ale zznacznie lepiej sobie z tym radzę. Spokojnie mogę powiedzieć, że na polu neuro-psychologicznym odniosłam zwycięstwo!!!
            A propos neuropsychologa? Czy żonę badał ktoś taki? Mam kiepskie wspomnienia jeśli chodzi o szpitaln aopiekę w tym zakresie. NIc nie mogę zarzucić tej kobiecie oprócz tego, że potraktoała sprawę b. powierzchownie jak tylko zoentowała się, że z grubsza jest ze mną OK.
            A poza tym miła i sympatyczna i do rany przyłóż:-) A ja dopiero później zobaczyłam jak ważna jest terapia neueropsychologiczna. Nie zaniedbajcie tego. Nie wiem skąd jesteście ani jaką macie syt. materialną, ale jeżeli Was stać to warto nawet zapłacić i iść prywatnie bo NFZ to kiepski biznes. Dzieci dają fajnego kopa jeśli chodzi o motywację do powrotu do zdrowia. Dobrze, że je macie. Ja mam ich 3 i oprócz tego, że wpieniam się i wrzeszczę jak oni wrzeszczą (mam wrażenie, że muszę ich przekrzyczeć żeby mnie w ogóle usłyszeli) to oni dali mi siły i wsparcie do tego żeby było jak dawniej. Nie jest, ale nie jest źle i jest dość blisko.
            Wydaje się, że Ty jsteś też podporą sojej żony. Sam fakt, że szukasz w necie informacji (i chyba wsparcia) sprawia, że bardzo się w to angażujesz. Mój mąż jest zupełnie inny. Chyba nie angażuje się w ten sposób, chociaż nie oskarżam go o to. Po prostu jest bardziej zamknięty, izoluje się, ale pomaga jak umie. Byłam w szkou jak okazało się, że zorganizował się tak, że ma całą 3 pod kontrolą jeśli chodzi o porządek, higienę, zdrowie. Najmłodszy zasypia wyłącznie z nim, podczas gdy dwoje starszych nigdy nie usypiał ani oni by nie chcieli.
            Rozgadałam się, co? :-) Wiesz co zmieniło mi się na plus? Mam chyba teraz więcej empatii i stałam się większym altruistą niż kiedyś. Mam taką ogromną chęć pomagania innym, że czasami wydaje mi się, że mogłabym zmienić świat. A może to tylko ego mi przerosło?:-)
            Zanim znów coś zmjstruję tą lewą lepiej skończę:-) Już chyba dość się namądrzyłam:-))))
            Pozdrawiam serdecznie Ciebie i żonę i na prawdę służę chętnie pomocą i swoim doświadczeniem o ile go mam;-) Trzymajcie się mocno i cierpliwie...
            Gosia
    • sylw.ia2 Re: 21lat, udar niedokrwienny -znacie takie przyp 21.01.12, 11:38
      Dzień dobry. Jestem studentką 5 roku studiów magisterskich fizjoterapia. Bardzo potrzebuję i proszę o państwa pomoc. Prowadzę badania na temat dostępności i przydatności rehabilitacji środowiskowej dla osób po udarze mózgu. Badania są anonimowe a wyniki uzyskane tą drogą zostaną wykorzystane tylko i wyłącznie w mojej pracy magisterskiej.
      ANKIETA KIEROWANA JEST DO RODZIN I OPIEKUNÓW OSÓB PO UDARZE MÓZGU.
      Z góry bardzo dziękuję za wzięcie udziału w badaniach i poświęcony mi czas. Poniżej podaję link do strony z ankietą.

      www.ankietka.pl/ankieta/77421/rehabilitacja-srodowiskowa-osob-po-udarze-mozgu.html
    • 1ypsilon Re: 21lat, udar niedokrwienny -znacie takie przyp 14.05.13, 09:49
      Witam, wyrazy współczucia i otuchy dla wszystkich młodszych i starszych powracających do zdrowia po udarze. Na pewno dacie radę :) Mogę jedynie trzymać za Was kciuki i polecić dobry ośrodek rehabilitacji euromed.pl/. Można w nim między innymi skorzystać z kompleksowej rehabilitacji rąk, by przywrócić im całkowitą sprawność. Pozdrawiam
    • aga_teea 35 lat udar móżdżku 01.05.15, 17:51
      Witam, mój mąż niecały ok temu miał udar lewej półkuli móżdżki i prawej mózgu. 2 tygodnie przed udarem miał skoki ciśnienia, ból głowy, zawężone pole widzenia. Był u lekarza ogólnego i okulisty niestety zbagatelizowali sprawę.
      W nocy obudziły go mdłości i wymioty, pojechaliśmy na izbę przyjęć okazało się że to udar. Na drugą dobę stan się zaostrzył stracił przytomność, pojawił się obrzęk, zaczęło dochodzić do wgłobienia. Na szczęście zrobiono mu operację odbarczającą (usunięto część czaszki zrobiono miejsce dla opuchniętego mózgu). Spędził ponad tydzień na OIOMIE w śpiączce farmakologicznej. Jego stan był krytyczny, Udar objął część drugiej półkuli móżdżku, dochodził do robaka. Lekarze mówili, że może nie przeżyć wybudzenia.
      Po wybudzeniu okazało się, ze jest sprawny poruszał wszystkimi kończynami. Lewa strona była trochę słabsza, nie mógł unieść kończyn w górę ale poruszał lekarze byli zachwyceni. Przez pierwszy tydzień po wybudzeniu opowiadał głupoty, miał problem z odróżnieniem snów od rzeczywistości. Potem uczył się wstawać i chodzić przy chodziku, Miał duże zaburzenia równowagi. Lekarze mówili, że przy tak rozległym udarze móżdżku tak zostanie. Przez cały czas utrzymywała się duża senność. Po 8 tygodniowym pobycie w szpitalu wrócił do domu i było coraz lepiej. Zaczęłam wyprowadzać go na dwór, namówiłam na pierwszy spacer wokół domu, potem po ulicy. Zaczął chodzić codziennie i walczyć o siebie. Po pół roku wrócił do pracy.A lekarze witają go z uśmiechem i mówią, ze w pełni wróci do zdrowia. Podwójne widzenie wycofuje się. Pozostał tylko niedosłuch ale i tak mam wrażenie, ze jest lepiej niż było.

      A teraz najważniejsze, jak to osiągnęliśmy. Gdy mąż był w szpitalu poczułam straszną bezsilność. Obdzwoniłam wszystkich jego znajomych aby modlili się o uzdrowienie. Wiele osób zamówiło msze w jego intencji. Modliłam się z naszym niewinnym dzieckiem aby Bóg nie zabierał nam radości z naszego życia. Miałam wodę z miejsca kultu Matki Bożej Pocieszenie, codziennie na OIOMIE robiłam znak krzyża na jego nogach i rękach i prosiłam żeby nimi ruszał. Uważam, ze nasze modlitwy zostały wysłuchane. Starałam się nie wątpić w jego uzdrowienie. Wspierałam go pozytywnymi przykładami i nigdy nie przekazywałam złych wiadomości od lekarzy na szczęście nie sprawdziły się. Mój mąż chodzi z nami na spacery, opiekuje się dzieckiem, pomaga mi w domu, jest jak dawniej. Życzę wszystkim podobnego zakończenia. teea@wp.pl
    • grapefruit7 Re: 21lat, udar niedokrwienny -znacie takie przyp 29.03.16, 16:11
      Witajcie,widzę,że są takie przypadki,jak udar w młodym wieku.Mam rodziców,oboje są po udarze.Ten kto jest bliskim takiej osoby,wie pewnie,co przeżywam.
      Wszystkie te historie są takie podobne do siebie.

      Chciałbym się wymienićdoświadczeniami,albo po prostu pogadać z osobami,które przeżyły udar zwłaszcza na tle rozwarstwienia tętnicy,bądź ktoś z rodziny.

      Mój email krtek123@interia.pl

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka