Dodaj do ulubionych

Ich żony...

16.08.07, 20:54
Mój mąż właśnie śpi, dzieciaki jeszcze biegają , ale zaraz położę je spać. On
znów dzisiaj miał ważne sprawy, wyjechał z domu o 12, miał być po 16, wrócił
po 19,z zakupami, z kwiatami, WSTAWIONY.Od dłuższego czasu tak jest, nie
pamiętam kiedy ostatnio miał całkowicie trzeżwy dzień.Myślę, że dopadł nas
duży problem, on zaprzecza.

Kiedyś było normalnie. 9 lat temu wzięliśmy ślub, byliśmy zawsze szczęśliwi,
kochaliśmy się, nadal go kocham, dlatego jestem. Mamy dwoje dzieci, synka 5
lat i córcię 2 latka. Ja na razie zajmuję się domem i dziećmi,trochę dorabiam
mąż pracuje i nieżle nam się wiedzie, nie bogato ale i nie ma biedy. Ciągle
jednak w jego pracy jest wóda, zawsze są sprawy załatwiane za flachę. Zawsze
wraca do domu, nie zawiewa go na tydzień czy miesiąc, przynosi do domu
pieniądze, robi zakupy, jest bardzo kochany tylko zawsze po kielichu. Tak już
długo. Już nie robię awantur, nie chcę żeby dzieci oglądały sceny, zawsze wiem
jaki wróci. Nie kłócimy się, nigdy mnie nie uderzył. W głębi duszy jest mi
bardzo przykro, że bardziej niż mnie i dzieci kocha alkohol. Kocham go bardzo.
Już wiem, że jutro ok. 11 znów jedzie załatwiać jakieś sprawy. Już wiem jaki
wróci...


Jak u was jest dziewczyny, żony , jak to znosicie, jak wasze dzieci?
Obserwuj wątek
    • mi-mili Re: Ich żony... 17.08.07, 09:24
      Cześć Aga, smutne jest to, co piszesz, bo niestety macie problem i to poważny.
      Trzeba się za to zabrać już teraz i nie czekać na rozwój wypadków. Twoja
      historia bardzo mi przypomina moje dzieciństwo. Z tym że moja mama zawsze robiła
      awantury, jako dziecko, bardzo to przeżywałam, bałam się o tatę, bo jest
      niesamowitym ojcem, naprawdę wspaniałym. Dobrze, że oszczędzasz dzieci, niech
      nie widzą waszych kłótni, ale to nie oznacza, że masz milczeć. Musisz z nim
      porozmawiać, bo prędzej czy później sprawa się pogorszy. Mój tata też dobrze
      prosperował, zarabiał, kulturalny człowiek na poziomie, ale straż miejska
      zgarniała go z chodnika zapitego do nieprzytomności, w garniturze, z teczką,
      leżącego gdzieś pod drzewem w biały dzień. A wszystko zaczęło się od popijania z
      kontrahentami.
      Chodzi mi o to, że nie wolno przymykać oczu i to, że dostrzegłaś problem to już
      bardzo dużo.

      Może ktoś z tego forum podpowie Ci jak z tego wybrnąć, ja nie wiem, bo mój
      ojciec musiał sięgnąć dna, aby w końcu zrozumieć, że ma problem i przestać pić.

      Obawiam się, że przed Wami długa, ciężka droga, musisz być stanowcza!
      To jedno wiem na 100%. On musi poczuć jak wiele może stracić, musi go to
      dotknąć, skoro same słowa nie wystarczają - postaw ultimatum i wyjedź np. do
      rodziny na tydzień, niech myśli, że odejdziesz, jeśli nie przestanie pić.
      • kajda28 Re: Ich żony... 17.08.07, 10:42
        > Obawiam się, że przed Wami długa, ciężka droga, musisz być
        stanowcza!
        > To jedno wiem na 100%. On musi poczuć jak wiele może stracić, musi
        go to
        > dotknąć, skoro same słowa nie wystarczają - postaw ultimatum i
        wyjedź np. do
        > rodziny na tydzień, niech myśli, że odejdziesz, jeśli nie
        przestanie pić.

        Ale musisz być pewna swojej decyzji, i zdecydowana naprawdę odejść,
        jeżeli nie przestanie pić. Z tego co piszę to nie jesteś gotowa na
        taki krok- i wcale mnie to nie dziwi, bo to jest już ostateczność.
        Raczej radziłabym Ci samej udać się do Poradni Zdrowia Psychicznego,
        Centrum Uzależnień itp, powinny być tam grupy dla
        współuzależnionych, tam dowiesz się więcej o tej chorobie, o tym jak
        powinnaś postępować.
    • aaugustw Re: Ich żony... 17.08.07, 18:18
      aga593 napisała:
      > Jak u was jest dziewczyny, żony , jak to znosicie, jak wasze
      dzieci?
      _____________________________________________________________.
      Aga593, uwazam, ze zle podchodzisz do rzeczy, to widac juz po
      tym pytaniu, coz ze strachu nie bede wiecej pisal...! :-((
      Alkoholik A...
      Ps. On nie kocha wiecej alkoholu od Ciebie (Was). On jest
      "tylko" chory...
    • aga593 Re: Ich żony... 18.08.07, 18:04
      DZIęKUJę WAM...

      Wczoraj był trzeżwy. Przed południem pojechał załatwiać sprawy związane z pracą,
      po 16 umówiliśmy się na mieście, robiliśmy zakupy. W drodze powrotnej zadzwonił
      kolega, żeby przyjechał, ale odmówił. Wróciliśmy razem, zjedliśmy razem,
      położyliśmy się razem...
      Dziś poszedł do pracy.
      • aaugustw Re: Ich żony... 18.08.07, 20:03
        aga593 napisała:
        > Wczoraj był trzeżwy. Przed południem pojechał załatwiać sprawy
        związane z pracą, po 16 umówiliśmy się na mieście, robiliśmy zakupy.
        W drodze powrotnej zadzwonił kolega, żeby przyjechał, ale odmówił.
        Wróciliśmy razem, zjedliśmy razem, położyliśmy się razem...
        Dziś poszedł do pracy.
        ______________________________________________________________.
        A, jezeli powtorzy sie sytuacja - nie krzycz, badz wyrozumiala
        i dobra dla niego, ale konsekwentna, jezeli idzie o alkohol...!
        A...
        Ps. Bardzo pomocne w praktyce okazuja sie grupy samopomocy,
        na ktorej spotykaja sie na tzw. Mityngach Al-Anon osoby
        wspoluzaleznione od alkoholu.
        Gdyby okazalo sie, ze maz Twoj ma problemy alkoholowe, radze
        tam pojsc...
    • mariolka.k Re: Ich żony... 18.08.07, 22:54
      Facet, który pije / ma problem, jak Twój!/ nigdy nie przyzna się, że
      jest alkoholikiem. A nie leczony alkoholik, w obronie
      własnej "tożsamosci" i wolnosci przekonań, z czasem z Ciebie zrobi"
      psychiczną".
      Tacy ludzie sa cudownymi ojcami, zawsze weseli, serdeczni dla
      dzieci, bo w ten sposób niejako "kupują" ich miłośc, ale to jest
      przewrotne zachowanie, "wpisane" w model zachowań alkoholika.
      Dlatego najtrudniej jest powiedzieć dzieciom prawdę o tacie.A dzieci
      powinno wiedziec, że tata jest bardzo chory i powinien się leczyć.
      Tyle że zyjemy w takim panstwie prawa, gdzie do tego, by leczyć
      alkoholika potrzebne jest jego przyzwolenie, jego zgoda...
      No i robi się kwadratura koła.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka