Dodaj do ulubionych

Nie wszystkim się udaje(*)

02.11.07, 15:34
Mirosław Breguła 1964-2007
teledyski.onet.pl/10172,944276,teledyski.html
Obserwuj wątek
    • ela_102 Re: Nie wszystkim się udaje(*) 02.11.07, 15:42

      szkoda (*) ze w ten spsob.
    • trzydziestoletnia Re: Nie wszystkim się udaje(*) 03.11.07, 13:30
      Hmm.. a skad wiecie, ze cierpial na alkoholizm?
      • ela_102 Re: Nie wszystkim się udaje(*) 03.11.07, 13:34


        ja nie o jego ewentualnym alkoholizmie...
        lecz o samobojstwie...
        • deoand Re: Nie wszystkim się udaje(*) 03.11.07, 14:11
          Nawet ładnie śpiewali ....

          posłuchałęm sobie ...

          jak nie alko to narko a na końcu depresja -
          w tym środowisku to ogólnie bardzo częste jak również ogólnie też ...
          nie każdy wytrzymuje współczesną karuzelę życia i niestety co chwila
          ktoś z niej wypada ...

          Niech Pan Bóg weźmie jego duszę w opiekę ...

          deoand
      • hepik1 Re: Nie wszystkim się udaje(*) 09.11.07, 16:15
        trzydziestoletnia napisała:

        > Hmm.. a skad wiecie, ze cierpial na alkoholizm?
        www.nazdrowie.europ.pl/
        • myszabrum Re: Nie wszystkim się udaje(*) 09.11.07, 16:23
          Mój Boże.
          • tigr1 Re: Niektórym jednak tak 09.11.07, 16:44
            I każdy sposób jest dobry!
            www.jaryczewski.com
            • aaugustw Re: Niektórym jednak tak 09.11.07, 18:36
              tigr1 napisał:
              > I każdy sposób jest dobry!
              ___________________________.
              Kazdy, ktory jest skuteczny!
              A...
              • tigr1 Re: Niektórym jednak tak 09.11.07, 22:27
                Myślałem że znacie tę historię. Masz rację August każdy sposób jest dobry byle
                skuteczny. Wielu z tego środowiska się nie udało, Krzysiowi tak, przez
                psychiatryki, terapie, AA. Nie twierdzę że jest to jedyna droga może są inne sam
                ich próbowałem bezskutecznie ale jeśli komuś pomagają to dobrze.
                Zerostan: Bytem jednym z pierwszych czytelników tej książki, napisanej z
                dziennikarskim nerwem, wciągającej jak diabli. To opowieść o słynnym "Jarym" -
                Krzysztofie Jaryczewskim - w latach osiemdziesiątych frontmanie kultowego
                "Oddziału Zamkniętego". O człowieku, który stoczył się na samo dno, i o jego
                zmartwychwstawaniu. Pamiętam koncert "OZ" w Hali Gwardii. Na scenie trwało
                misterium. Że był pijany wiedziałem od razu, takie rzeczy się wie, jak się jest
                fachowcem. Władzę miał absolutną, robił z widownią co chciał. Przez sekundę
                pomyślałem nawet, że to już chyba koniec mitu mojego "Perfectu", dotąd jedynego
                wielkiego zespołu w tym kraju. Bo oto na tej scenie dzieje się coś tak
                rytualnego, tak pierwotnego i czystego, że widownia musi to pokochać jeszcze
                bardziej. Inne wspomnienie. Kilka lat później jestem w domu Jarego. Żona
                wychodzi do sklepu. Mieszkanie przypomina norę, on skulony, w barłogu z
                plątaniny koców i materaca, ręce mu drżą jak przy Parkinsonie. Sięga za
                kaloryfer i wyciąga pustą flaszkę, wysysa kilka ostatnich kropel. Rusza dalej, z
                radia zdejmuje tylną ściankę i wyłuskuje stamtąd malutką piersiówkę. Ja trzymam
                w ręce kilka tysięcy złotych, przeznaczonych na operację jego strun głosowych. W
                myślach toczę bój, czy dać mu choćby złotówkę. Bo wiem, że zaraz ją przepije.
                Zawożę go jednak na dworzec - w Łodzi czeka lekarz. "Boję się" mówi. W końcu
                wsiada do pociągu. Dowiaduję się potem: na następnej stacji wysiada i rusza w
                tango. Ja mówię znajomym: on umrze, niebawem umrze. Zobaczyłem go kilkanaście
                lat później. Nie wierzyłem, że żyje. Ale kiedy powiedział "Popatrz, ta trawa
                jest zielona i liście na drzewach też. I ja widzę te rzeczy!" rzuciliśmy się
                sobie w objęcia. To w recenzji książki napisał Zbigniew Hołdys. A Jary nie pije
                do dziś, czego sobie i wszystkim życzę.
                Tigr
            • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Niektórym jednak tak 09.11.07, 20:05
              No coz, dwie terapie, AA, 2 krokow przeronione i znane na pamiec-
              jak mowi sam- i co?
              I nic.
              Przykre, moze to troche przemowi do tych pyszalkow, ktorzy widza
              swiat czarno- bialo.

              • hepik1 Re: Niektórym jednak tak 09.11.07, 20:15
                "Co czujesz widząc na ulicy przyjaciół, którzy wytrzeźwieli?
                - Przyznam się, że niekiedy okropnie mnie korci, żeby pójść na mityng. Krążę w okolicach ul. Chrobrego w Chorzowie, przystaję, że niby oglądam w witrynie meble z ratanu. A ja oglądam ich, kiedy idą na mityng. Wstyd mi, żeby tam iść za nimi, jak za potrzebą. Wstyd."
                • deoand Re: Niektórym jednak tak 09.11.07, 20:46
                  ano niestety nie zdążył podjąc decyzji i przezwyciężyć
                  wstyd .... a ty addi ??
                  deo
                • daleh Re: Niektórym jednak tak 09.11.07, 21:04
                  hepik1 napisał:

                  > "Co czujesz widząc na ulicy przyjaciół, którzy wytrzeźwieli?
                  > - Przyznam się, że niekiedy okropnie mnie korci, żeby pójść na mityng. Krążę w
                  > okolicach ul. Chrobrego w Chorzowie, przystaję, że niby oglądam w witrynie mebl
                  > e z ratanu. A ja oglądam ich, kiedy idą na mityng. Wstyd mi, żeby tam iść za ni
                  > mi, jak za potrzebą. Wstyd."
                  - ------------------------------------------
                  Wstyd w tym przypadku nie ma uzasadnienia.Wspolnota AA powstala i istnieje
                  dzieki miedzy innymi tym ,ktorzy nie maja dokad pojsc aby sie podzielic swoimi
                  problemami.Wielu zapijalo i wracalo ,aby probowac od nowa poradzic sobie z
                  uzaleznieniem.Z kumplami od kieliszka tez mozna podzielic sie swoimi
                  problemami,a z kazdym wypitym kolejnym piwem nabierac przekonania ,ze od jutra
                  to juz napewno sie nie napije,bo z chlania nic dobrego nie wynika..itd.
                  • tenjaras Re: Niektórym jednak tak 09.11.07, 21:54
                    daleh, to by była niezła przemowa nad grobem zmarłego...
                    • daleh Re: Niektórym jednak tak 09.11.07, 22:04
                      tenjaras napisał:

                      > daleh, to by była niezła przemowa nad grobem zmarłego...
                      >

                      Niektorzy z tych ktorzy we wlasciwym czasie nie zrobia czegos ze soba ,pozostaje
                      tylko przemowa nad grobem,ktorej raczej nie wysluchaja...
                      • tenjaras Re: Niektórym jednak tak 10.11.07, 12:43
                        jakoś sporo tych "niektórych"
                        nie zawsze rozumiem ten cały "większy plan", ale i tak nieźle -
                        potrafię się z nim godzić
              • ela_102 Re: Niektórym jednak tak 09.11.07, 20:48
                Adi:-)
                To nie jest dowod nie nieskuteczność terapii czy AA..
                lecz na twoja...tylko i wyłącznie.
                U mnie wszystko zadzialalo...dziala.
                Bo ja jestem skuteczna...
                ale o tym bylo juz kiedys i dlugo i bez przerwy.
                Po co zadajesz pytania?
                Zeby sobie samemu na nie odpowiadac?
                Ty nie wymyslisz nis wiecej niz to co do tej pory wymysliles.
                i jak masz?
                rumunki?
                przebieranki?
                niepokoje?
                ilez mozna?
                • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Niektórym jednak tak 09.11.07, 21:19
                  sprawa numer 1:
                  rozmowa nie dotyczy addicteda, hepika, eli ani eski tylko
                  niejakiego breguly
                  sprawa numer 2:
                  cytat hepika
                  to kilka kolejnych cytatow z tego samego wywiadu:

                  Na odwyku byłeś w Gorzycach około sześciu lat temu…
                  - Jak tylko wróciłem z Kanady poszedłem do Gorzyc, żeby ratować
                  rodzinę. Do Kanady syn przysłał mi pewnego maila. Po nim rozpiłem
                  się jak ostatni legionista.
                  Gorzyce to był Twój drugi odwyk?
                  - Drugi i ostatni.


                  Miałem 20 lat.(...)Po roku – dwóch picia było już bardzo źle.
                  Zacząłem chodzić na mityngi AA i do OLO (Ośrodek Leczenia Odwykowego
                  w Katowicach-Szopienicach - przyp. red.). Trzeba było się zapisywać.
                  Jedno, drugie spotkanie a na trzecie Bregułka już nie przychodził. Z
                  pełną świadomością.
                  Pierwszą terapię zawdzięczam żonie Lidzi, tylko dzięki niej zacząłem
                  się leczyć. Pamiętam moment tej decyzji. To było wtedy, gdy po raz
                  pierwszy podniosłem rękę na Lidkę. (...)
                  I od razu poszedłem się leczyć.

                  Jaka to była abstynencja?
                  - Jak było? Cudowne czasy! Lidka chodziła na swoją terapię dla
                  współuzależnionych

                  Moja ambicja jest chora. We mnie jest coś chorego. Może ja się
                  jeszcze muszę dopić?

                  A nie zdarzały się proste propozycje: idź na odwyk?
                  - Zdarzały. Tylko u mnie głupio z motywacją. Po co mam tam pójść?
                  Wszystko, czego można się dowiedzieć na odwyku, ja już znam. Po raz
                  kolejny mam przerabiać Program 12 kroków?



                  Z czym on posze Pana Deo nie zdazyl?
                  Moze wlasnie zdazyl?
                  • tenjaras Re: Niektórym jednak tak 09.11.07, 21:53
                    a ja znam wielu, którzy po latach biorą zeszycik, ołóweczek i do
                    swojego sposnsora jeszcze raz nad sobą popracować - nie piją po 20
                    lat...

                    tacy nie muszą nigdzie zdążać...
                    • deoand Re: Niektórym jednak tak 09.11.07, 23:18
                      Z czym on posze Pana Deo nie zdazyl?
                      Moze wlasnie zdazyl?

                      Ano nie zdążył pójśc na miting panie addi

                      a tam to każdy trafi ... i nie potrzeba swiadać do
                      wcześniejszego pociągu !!!!!!!!!!!

                      pzdr deo

                      Szkoda a jeszcze tyle mógł napisać i zagrać ...
                      • e4ska Re: Niektórym jednak tak 09.11.07, 23:48
                        Przecież zdążył już w wieku około dwudziestki... na dwa odwyki też zdążył, na
                        mityngi zdążył...

                        Tak było i z moim kuzynem: do pierwszego odwyku jako tako, ale sobie wymyślili,
                        że sie będzie leczyć. Po wyjściu zaczął pić na całego... i na drugi nie zdążył.

                        On nie miał ochoty na życie... położono nacisk na pijaństwo, jakby ono
                        decydowało o biegu ludzkich losów. Co ciekawe - nie stracił komfortu picia,
                        skoro mu dobrze bylo w pubach i knajpach. A powinien.

                        Szalona przepaść - jak sie czyta o tym leczeniu - jak to pięknie, jak
                        skutecznie... a rzeczywistość całkiem po swojemu idzie - swoim trybem.

                        Eska bez terapii nie pije... a powinna... ktoś po terapiach, odwykach, mityngach
                        nie zamierza przestać, usprawiedliwiając swoje pijaństwo stanem uczuć... taaaa,
                        właśnie - tyle razy o tym mówiliśmy: że terapia zdejmuje z człowieka wstyd, że
                        uczy bezradności i tumiwisizmu... ale: przecie dobrze jest.

                        Pijaki - uważajcie - nie pijcie, bo nikt was nie wyleczy ani nie zaleczy...

                        A w ogóle to o jaką popularność chodzi? Nie pamiętam zespołu ani solisty... a
                        już teledysk wybrany przez Hepika jest rozpaczliwie marny. Może zdawał sobie
                        sprawę śpiewający, że już on kariery nie zrobi - żadnego come backu nie będzie.

                        Każdy ma prawo do stanowienia o sobie... nie miał po prostu szczęścia.

                        • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Niektórym jednak tak 10.11.07, 00:07
                          prawda jest prosta jak drut:
                          dla tego co nie pije, alkoholizm to latwa do wyleczenia choroba, dla
                          tego co pije- cos strasznego.
                          ( nie owie tu o drobnopijaczku addictedzie tylko o prawdziwym piciu,
                          do ktorego ten przy dobrych wiatrach kiedys dojdzie ale raczej nie
                          bo za cienki jest).

                          DLatego ocenianie, moralizowanie, wywyzszanie sie, madralowanie,
                          popisywanie, licytowanie na trzezwosc, potepianie, wysmiewanie----
                          sa bardzo nie na miejscu.
                        • hepik1 Re: Niektórym jednak tak 10.11.07, 07:11
                          >e4ska napisała:
                          >Nie pamiętam zespołu ani solisty...

                          Gdyby to napisał addi,z racji wieku-byłby wiarygodny.
                          Ale ty przecie koło 50-tki.
                          A tak tylko sno(p) muzyczny wyłazi.
                          Druga możliwość-zbyt wielkie spustoszenie w pamięci alkohol w esce poczynił ;))
                          • daleh Re: Niektórym jednak tak 10.11.07, 08:02
                            hepik1 napisał:

                            > >e4ska napisała:
                            > >Nie pamiętam zespołu ani solisty...
                            >
                            > Gdyby to napisał addi,z racji wieku-byłby wiarygodny.
                            > Ale ty przecie koło 50-tki.
                            > A tak tylko sno(p) muzyczny wyłazi.
                            > Druga możliwość-zbyt wielkie spustoszenie w pamięci alkohol w esce poczynił ;))
                            -------------------------------------------------------------------
                            Mylisz sie,jakie znaczenie ma wiek w tym przypadku.Faktem jest ,ze wielu
                            miernych artystow dostaje swoje piec minut slawy w chwili smierci i chwile po.A
                            to ze byl alko nie ma nic do rzeczy...
                            • e4ska Re: Niektórym jednak tak 10.11.07, 10:29
                              Masz rację, Daleh, pamiętajmy jednak: Hepik ma na punkcie tropienia klimakterium
                              ogromne forumowe zasługi:)))

                              ... co do wieku - jeśli w domu syn dorosły, to sie nie ma co na osiemnastkę
                              sadzić - ale wygląd czy zachowanie to już inndywidualna sprawa. Nic też
                              dziwnego, że sprawność fizyczna, na którą taki kładę nacisk, jest bardzo dla
                              mnie ważna:)

                              Natomiast zespołu zupełnie nie pamiętam... clipu zamieszczonego nie byłam w
                              stanie wysłuchać, bo taka słodycz mnie męczy. Słuchałam zupełnie innej muzyki -
                              niestety, z polskich zespołów żaden nie robił na mnie wrażenia, to najczęściej
                              popłuczyny. Znam np. dodę z fotek na necie, ale nie wiem, jak śpiewa:) Jak Mysza
                              wspomniała - to był pewnie zespół dla dzieci, a nie dla kogoś, kto już okrzepł...

                              znam doskonale klimat powracania - skończony koncert, salka nieduża, artysta
                              bardzo dobry, dowcipny, poetycki - i w kuluarach organizator, polewając, powiada
                              spoconemu: no, xxxx, nie te czasy, co? trzeba sie pogodzić... jakżeś z górki
                              zjechał, już nie wjedziesz... to nie ma sensu... Jeszcze gdzieś tam "wracający"
                              pokoncertował, parę lat, ale swoich pięciu minut doczekał, kiedy umarł.

                              a taki wiecznie niespełniony już kasę liczy, już te dziewuszki mdlejące w
                              myślach zalicza... zapisałby duszę diabłu jak Mannowski Faustus. I ma się za
                              kogoś wieczorem, a za nikogo rankiem. Utrzymują go w chwiejnym mniemaniu
                              współhieny, każdy, kto ma jaki z marzyciela zysk... a on też by jeszcze chciał
                              żonie pokazać, co straciła... głupia ambicja mylona z miłością obsesyjną... do
                              tego świadomość, że sie popełniło błąd i teraz nie będzie łatwo stanąć na nogi
                              również w sensie finansowym...

                              Ofiary zwodniczej popularności, ci aktorzy i śpiewacy tonący w długach, a
                              nauczeni szpanu... zdziwaczali na tyle, aby nikogo fajnego sobie nie
                              przygruchać... z nikim się nie zaprzyjaźnić, bo kto się będzie zadawał szczerze
                              ze zgorzkniałym bufonem.

                              nie wiem, jak było w tym przypadku, ale zaręczam, że znam paru, których opisałam
                              powyżej - i naprawdę nie chodzi tylko o pijaństwo:(
                              • hepik1 Re: Niektórym jednak tak 10.11.07, 11:31
                                To nie dyskusja czy Mirosław B. był artystą wielkim czy wybitnym,bo nie był.
                                Raczej o zgrywaniu "intelektualistki" muzycznej.
                                Jeśli na początku lat osiemdziesiątych mieliśmy trzy programy TVP i PR,gdzie na okrągło puszczano Univers a dzisiaj mamy google,to stwierdzenie ,że "pierwszy raz słyszę",to właśnie czysty snob(p)izm jest.
                                To tak jakby dzisiaj powiedzieć-nie mam pojęcia kto zacz Michał Wiśniewski ,tylko dlatego,że twórczość obciachowa.
                                • daleh Re: Niektórym jednak tak 10.11.07, 13:29
                                  hepik1 napisał:

                                  > To nie dyskusja czy Mirosław B. był artystą wielkim czy wybitnym,bo nie był.
                                  > Raczej o zgrywaniu "intelektualistki" muzycznej.
                                  > Jeśli na początku lat osiemdziesiątych mieliśmy trzy programy TVP i PR,gdzie n
                                  > a okrągło puszczano Univers a dzisiaj mamy google,to stwierdzenie ,że "pierwsz
                                  > y raz słyszę",to właśnie czysty snob(p)izm jest.
                                  > To tak jakby dzisiaj powiedzieć-nie mam pojęcia kto zacz Michał Wiśniewski ,tyl
                                  > ko dlatego,że twórczość obciachowa.
                                  Hepik w jakim temaci nie jestes ekspertem ?Jako historyk archiwista forum
                                  wszelakich jestes niedocenianym czesto autorytetem...
                              • daleh Re: Niektórym jednak tak 10.11.07, 13:25
                                areo tylko to sie liczy...
                                Nic też
                                dziwnego, że sprawność fizyczna, na którą taki kładę nacisk, jest bardzo dla
                                mnie ważna:)
                                Znam dwudziestoparo latkow ,ktorzy jednego zwisu nie sa wstanie zrobic,
                                a pic nalogowo tez nie potrafia..ha,ha...
                                • aaugustw Re: Niektórym jednak tak 10.11.07, 13:30
                                  daleh napisał:
                                  > Znam dwudziestoparo latkow ,ktorzy
                                  jednego zwisu nie sa wstanie zrobic
                                  __________________________________.
                                  A co, u Ciebie zwis staly...!? :-()
                                  A... ;-))
                                  • beka.smiechu-w.sali.obok Re: Niektórym jednak tak 10.11.07, 15:02
                                    jaryczewski walil ostro w latach 80, juz na poczatku 90 byl na
                                    odwyku, potem znowu wiele lat picia, jak sam mowi- najgorszey czas w
                                    zyciu- a potem AA i abstynencja od wielu lat, i chwala mu ( choc
                                    przynudza chlopak nieco).
                                    Panasewicz walil w latach 80 i wali do dzis, nie wiadomo czy byl na
                                    odwyku- nie sadze- ale nic sie nie zmienil, kaszane co jakis czas
                                    zrobi i tak od 30 lat
                                    Gawlinski na poczatku lat 90 slynal z alkoholowych ekscesow, czego
                                    sam nie ukrywal, bez terapii, od wielu lat zyje jakos spokijne, nie
                                    jest abstynentem, ale nie wiadomo nic by upadal na dno.
                                    Borysewicz chlal, dostalk zawalu i przestal.
                                    Kukiz pil przestawal pil i w koncu przestal, byl na terapii- jak sam
                                    mowi nie do konca i nie podobalo mu sie- w kazdym razie nie pije i
                                    nawat jakos tam dziala trzezwosciowo.
                                    Holdys pil i przestal- tak z siebie- i nie pije od chyba 20 lat.]
                                    Malenczuk pil ostro pije mniej, jara trawe, grzal here ponoc nawet-
                                    ale jakos zyje.

                                    Reasumujac- wielu z padolu muzycznego umarlo, wielu przezylo. Ci co
                                    przezeyli- jedni pija inni nie pija.
                                    Z tych co pija- jedni na umor inni nie na umor.
                                    Z tych co nie pija- jedni z terapia inni bez terapii.

                                    I co z tego wynika?
                                    Nic.
                                    I o to chodzi w tym calym biznesie.
                          • myszabrum Re: Niektórym jednak tak 10.11.07, 09:06
                            Nie, Hepik, to jest świat wspomnień 30-40-latków.

                            Kiedy debiutowali (w 1981), miałam 9 lat i dopiero zaczynałam słuchać muzyki,
                            dlatego świetnie pamiętam.

                            Eska już mogła być w wieku, kiedy listy przebojów przestają być ważne.
                            • myszabrum Re: Niektórym jednak tak 10.11.07, 09:15
                              Miałam chyba 10 lat, siedziało nas pięcioro w pokoju i "Johnnyyyyyy" w
                              telewizji. Bardzo przeżywałam. Z pięciorga dwie osoby już nie żyją.
                        • aaugustw Re: Niektórym jednak tak 10.11.07, 10:20
                          e4ska napisała:
                          > Szalona przepaść - jak sie czyta o tym leczeniu... a
                          rzeczywistość całkiem po swojemu idzie - swoim trybem.
                          > Eska bez terapii nie pije... a powinna... ktoś po terapiach,
                          odwykach, mityngach nie zamierza przestać...
                          ___________________________________________.
                          Tak to juz jest Eska...! - Taka jest juz ta
                          roznica miedzy ludzmi dotknietymi choroba
                          alkoholowa, a zwyczajnymi pijokami...!
                          A...
                          Ps. Moj szwagier tak jak i Ty nie potrafi tego pojac,
                          dlaczego ja nie chce sie z nim napic nalewki... - (bez pokrzyw);-))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka