Dodaj do ulubionych

"zaczęło sie od okna"...

04.08.08, 22:20
Tytuł wątku, zainspirowany postami, które w dzisiaj przeczytałam:)
Zasadniczo, wiem, że jestem silna, że umiem sobie, poradzić, że
umiem powiedzieć sobie dość. Przeżyłam w życiu wiele, dusiłam w
sobie, na zewnątrz nikt nigdy nic nie poznał, to do mnie
przychodzili wylewć smutki i smuteczki. Słyszałam, że zazdroszczą mi
optymizmu i radości. W rzeczywistości. Sama nie wiem. Kilka lat temu
wkroczyłam w problemy z alkoholem. Potrafiłam powiedzieć sobie dość.
Pić wyłącznie na imprezach, nigdy w samotności, potrafiłam wyjść.
Tym razem coś pękło, nie chciało mi się dłużej udawać, że jestem
szczęśliwa, że wszystko się ułoży. Historia na tyle prozaiczna i
sztampowa, że aż śmieszna i wstyd się przyznać, bo ludzie mają
gorsze problemy. Kilka miesięcy temu zostawił mnie ktoś kogo kocham.
Jego i jego córeczkę. Tak zupełnie niespodziewanie. Było wiele słów,
wiele gestów, ale cóż nie kocha. Straciłam dwie bliskie osoby.
Śmiesznie? Może, ale kochałam kogoś dwa razy w życiu, rzadko zdarza
mi się angażować z kimś w związek, bo nie chodzę na kompromisy, mogę
być z mężczyzną wyłącznie w sytuacji, w której wiem, że z mojej
strony to coś poważnego. Zaczęłam pić i pije nadal, zaczęłam jeździć
samochodem na drugim gazie. Budziłam się na kacu, sięgałam po
butelkę wina. Piłam (od 2,5tyg już nie) w pracy. Po powrocie,
zamiast na aerobik, jak miałam w zwyczaju, zamiast do głowackiego i
ciegielskiego na kartach stron, wracałam do butelki wina. Niby
obiecywałam sobie (obiecuję? już sama nie wiem), że to oststani raz.
A kolejne butelki kupuję, bo znajomi mogą wpaść i trzeba mieć coś
na podorędziu. Siedziałam na parapecie w oknie patrząc z nostalgią w
dal, słuchając nicka cave, pj harvey, massive attack. Próbuję nie
pić. Piję mniej, nie upijam się, nie ma kaca. A jednak, po pracy
sięgam po piwo. Myślę o tym od rana. Wyjeżdżam ze znajomymi, z
rodziną, jestem rozdrażniona jak nie mogę się napić. Praca w
korporacji również mi nie służy. Z moją wrażliwością nie jestem
stworzona do kariery i dochodzeniu po trupach na szczyty. Jestem
zagubiona. Nie chcę tak żyć. Napisałam powyższe pod wpływem
wypowiedzi i wyznań forumowych, bo widzę, że nie jestem sama. Bo
widzę, że wychodzę z tego metodą małych kroków. Już nie leżę
bezładnie na łóżku z butelką wina pod ręką. Podnoszę się i nie
upadam, bo wiem, że umiem. Jednak oststecznie nie umiem przeciąć tej
spirali. Wylewałam już kilka razy wino do zlewu. I szłam do sklepu
po następne. Nie piszę, bo potrzebuję litości, potrząśnięcia za
pysk. Jak będę chciała, sama to zrobię. Chciałam powiedzieć, że
każdemu może to się przytrafić. Trzeba tylko mieć punkt zaczepienia,
żeby nie utonąć. Czy ja go mam?
Obserwuj wątek
    • aaugustw Re: "zaczęło sie od okna"... 04.08.08, 22:29
      simha30 napisała:
      > Trzeba tylko mieć punkt zaczepienia, żeby nie utonąć. Czy ja go
      mam?
      __________________________________________________________.
      Kazdy go ma... - Ten "punkt" alkoholicy nazywaja "dnem"...!
      A...
      • simha30 Re: "zaczęło sie od okna"... 04.08.08, 22:43
        aaugustw napisał:


        > Kazdy go ma... - Ten "punkt" alkoholicy nazywaja "dnem"...!
        > A...

        nie zgadzam, się pojęcią nie są tożsame. w przypadku odbicia się od
        dna, trzeb amieć się na czym zatrzymać. inaczej MOŻNA (ale nie
        koniecznie trzeba) spaść ponownie.
        • aaugustw Re: "zaczęło sie od okna"... 05.08.08, 07:50
          simha30 napisała:

          > aaugustw napisał:
          > > Kazdy go ma... - Ten "punkt" alkoholicy nazywaja "dnem"...!
          > > A...
          - - - - - - - - - - - - - - -
          > nie zgadzam, się pojęcią nie są tożsame. w przypadku odbicia się
          od dna, trzeb amieć się na czym zatrzymać. inaczej MOŻNA (ale nie
          > koniecznie trzeba) spaść ponownie.
          ___________________________________.
          Ja nie pisze o dnie fizycznym, czy osiagnietym dnie w butelce,
          ktore kazdorazowo mna wstrzasalo... ;-))
          Na mysli mam osiagniete "dno", (poprzednio takze ujalem ten wyraz w
          cudzyslow) duchowe, moralne, psychiczne, a te "dna" nie maja zadnego
          juz dna, a mimo to mozna sie od niego odbic... - Ale potem (tak jak
          sama piszesz), takze i tu; "...MOŻNA (ale nie koniecznie trzeba)
          spaść ponownie"... ;-))
          A...
    • 1962wolf Re: "zaczęło sie od okna"... 05.08.08, 08:12
      moim zdaniem-wazniejszy od dna jest własnie ten punkt
      zaczepienia. coś na czym mozna sie oprzeć, zatrzymac,
      odpocząć. dno alkoholowe jest bezdenne. mozna je penetrowac
      latami i zawsze zejść jeszcze niżej.
      po co zresztą sobie tym głowę zawracać
      ja przyszłośc buduje na tym co będzie ,a nie na tym co
      było.
      część rzeczy z przeszłości wykorzystuje jak jakiś fundament-nie
      wszystko w moim zyciu było złe i nic warte, ale bardziej mnie
      interesuje własnie to co buduje powyżej.
      i do tego potrzebne mi rusztowanie-bezpieczne, trwałe i do
      szybkiego montażu
      to jest mój punkt zaczepienia.
      hej
      • aaugustw Nowoczesny "Atlas"... 05.08.08, 14:26
        1962wolf napisał:
        > moim zdaniem-wazniejszy od dna jest własnie ten punkt
        > zaczepienia...
        - - - - - - - - - - - - - -
        Tu sie z toba zgadzam... - Szukasz punktu zaczepienia i
        sie potem czepiasz, jak pijany trzezwych...! ;-))
        ___________________________________________.
        1962wolf napisał dalej:
        > ... coś na czym mozna sie oprzeć, zatrzymac,
        > odpocząć. dno alkoholowe jest bezdenne. mozna je penetrowac
        > latami i zawsze zejść jeszcze niżej...
        - - - - - - - - - - - - - - - -
        Masz ograniczone pole widzenia... - Zachowujesz sie jak ten (z
        mitologii) Atlas, ktory niby dzwiga na swych ramionach caly swiat,
        ale nikomu przy tym nie mowi, ze on podpiera sie w puncie
        zaczepienia na ziemi, ktora z kolei nie ma stalego punktu w tym
        wszechswiecie "trzymanym" przez Sile Wyzsza, lub Boga, jakkolwiek Go
        nikt pojac nie moze...
        __________________________________________________.
        1962wolf napisał dalej:
        > po co zresztą sobie tym głowę zawracać
        > ja przyszłośc buduje na tym co będzie...
        - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
        Skoro ty to juz znasz, to z ciebie musi byc juz bog...(!?)
        A´propos; kiedy masz nastepny termin do psychola...!?
        ___________________________________________________.
        1962wolf napisał dalej:
        > ... potrzebne mi rusztowanie-bezpieczne, trwałe i do
        > szybkiego montażu to jest mój punkt zaczepienia.
        - - - - - - - - - - - - - -
        Nie zaczynaj od komina, bos nie czubek... - Najpierw postaw sobie
        fundamenty...
        A...
        • 1962wolf Re: Nowoczesny "Atlas"... 05.08.08, 14:47
          jesteś zwykły zadymiarz auguscie -gó.. cie interesuje jakiś
          temat-włazisz w nie tylko by zamieszać.
          w dupie masz ludzi piszących tutaj.............taka jest
          prawda
          w dodatku zręcznie manipulujesz i sprytnie kłamiesz.
          ale nie dośc sprytnie i nie dość zrecznie.
          nigdzie nie pisałem ,że wiem co będzie............ale moja
          przyszłośc tylko na tym co będzie się oprzec może, bo taka
          jest istota przyszłości i na jej realizacji terazniejszej się
          skupiam matole jeden.
          o fundamencie pisałem w swoim poście-nie o budowaniu od
          komina
          o rusztowaniach też
          a w ogóle jebnij się w łeb ............top by ci pomogło
          może byś wreszcie się zamknął i dał pogadac ludziom ,którzy
          mają autentyczną potrzebe rozmowy...............jełopie jeden
          • aaugustw Re: Nowoczesny "Atlas"... 05.08.08, 14:55
            1962wolf napisał:
            Ble, ble, ble...
            ________________.
            Juz po tym widac, zes nawalony, wilczku... - Nie wytrzymales jako
            pierwszy na tym forum i niestety, ale popusciles...! :-((
            Nawet janu, ktory zaciska zeby jeszcze wytrzymuje...! ;-))
            (ale zaraz tez popusci...!) :-((
            Trzymajcie sie, choc pustym miechom trudno utrzymac pion...!!
            Do wieczora, pa mowi: A... ;-))
            • 1962wolf Re: Nowoczesny "Atlas"... 05.08.08, 15:04
              najłatwiej puścić bąką -walnąć szkalujące brednie i udawać ,że
              się znika
              niestety musze Cię roczarować palancie-mam 186 dni abstynencji
              bezwarunkowej.
              i bardzo mi z nią do twarzy.
              za dwa dni zobacze się z bliskimi- we wrzesnie pomieszkam
              sobie miesiąc w oberhausen z żoną- odpoczne trochę- w
              październiku ide na "trening terapeutyczny " w polsce-------
              nawet nie wiem co to takiego ,ale podoba mi sie sama
              nazwa.
              mam fundament- wiem co chce budować w przyszłości, mam
              rusztowanie w postaci bezpieczeństwa finansowego dla zony i
              siebie oraz kilku pomocników pewnie spotkam na
              terapii...fachowych, niektórzy nawet bardzo uduchowieni, jednym
              słowem przyszłość swoją widze różowo-do grudnia
              potem znów wracam do pracy swojej............zreszta i tak
              mi płacą za 4 miesiące wakacji-taka firmaa ja jestem dla nich
              bardzo ważnym pracownikiem. cennym nawet.
              • aaugustw Re: Nowoczesny "Atlas"... 05.08.08, 20:22
                1962wolf napisał:
                > ... 4 miesiące wakacji-taka firmaa ja jestem dla nich
                > bardzo ważnym pracownikiem. cennym nawet.
                __________________________________________.
                To fajna firma, ze moze sie obejsc bez takiego cennego,
                az 4 miesiace...! :-()
                A... ;-))
                Ps. Oberhausen daleko lezy ode mnie, ale tam blisko masz
                polskojezyczny Mityng AA w Gelsenkirchen...
            • 1962wolf Re: Nowoczesny "Atlas"... 05.08.08, 15:08
              .eureka
              wreszcie do mnie dotarło co tak gryzie augusta
              te kilka tysięcy dni janu na trzeźwo...............że też
              nie wpadłęm na to od razu.
              janu się cieszy ..........a august z zawiści odlicza tylko
              dni i czycha ,żeby janu lub ktoś inny zapił-------------to
              go boli, że też tak nie potrafił i nie potrafi nadal.
              sam zapił to i innym tego zyczy............iście po aowsku.
              • aaugustw Re: Nowoczesny "Atlas"... 05.08.08, 20:25
                1962wolf napisał:
                > .eureka
                > wreszcie do mnie dotarło co tak gryzie augusta
                > te kilka tysięcy dni janu na trzeźwo...............że też
                > nie wpadłęm na to od razu.
                > janu się cieszy ..........a august z zawiści odlicza tylko
                > dni...
                _________________________________.
                Gratuluje...!
                Szkoda tylko, ze aby to odkryc potrzebowales, az pare tysiecy
                dni...! :-((
                A... ;-))
          • gold-tea Re: Nowoczesny "Atlas"... 09.08.08, 10:23
            Bez zbednej filozofi
            Alkoholik musi bezwzglednie odstawic calkowicie wszelki alkohol i
            nigdy do niego nie wracac. Nie ma zadnego picia kontrolowanego i
            innych pie.. Latwo czy ciezko nie wolno ani kropli i juz.
            Stara prawda a jednak nie wszyscy chca ja pojac.
    • sparko11 Re: "zaczęło sie od okna"... 05.08.08, 11:04
      yhm... mnie się to skojarzyło z CELEM trzeźwienia. po co być
      trzeźwym? po co JA chcę być trzeźwa? to sprawa indywidualna. każdy
      ma swoje powody. Ty na pewno też.
      co do muzy, o której wspomniałaś... :-) dla mnie muzyka to coś, na
      punkcie czego mam fijoła. massive attack widziałam tego lata na
      żywo. zapłaciłam za bycie na tej "imprezie" głodem i lekkim
      nawrotem, ale - MUSIAŁAM tam być. dla mnie to było mistyczne
      przeżycie...
      pozdrawiam Cię serdecznie i życzę siły.
      • simha30 Re: "zaczęło sie od okna"... 05.08.08, 20:01
        Moi Drodzy, fakt jestem tu nowa, nie znam panujących stosunków i
        antypatii, a wku..a mnie opluwanie się i wylewanie żółci w moim
        wątku, bo fakt potrzebuję rozmowy. Rozmowy z ludźmi, którzy mają
        problem taki jak ja. Bo nikt inny mnie tak nie zrozumie. Czy nie
        można poprostu żyć w zgodzie, nie można być szczerym i uczciwym
        wobec drugiego człowieka? Dlaczego ludzie kłamią, manipulują?
        Dlaczego są wyprani z wrażliwości, wartości i duchowowści? Dlaczego
        są ukierunkowani na konsumpcjonizm i powierzchnowość kontaktów
        międzyludzkich? Nie godzę się na to, tym bardziej, że moją osobowość
        ukształtowała literatura, kino i muzyka kontestująca takie
        zachowania. I taka włśnie jestem. Tym bardziej jestem pogubiona, bo
        niestety właśnie w takim środowisku "pracowym" się obracam. I nie
        radzę sobie z tym również. Próbuję znaleść punkt zaczepienia.
        Narazie bez rezultatu. Dziś mi się nie udało. Zdaje mi się, że chcę
        znalęść ten punkt. Inaczej by mnie tu nie było.

        p.s. Sparko, byłyśmy na tym samym koncercie:)
        • simha30 Re: "zaczęło sie od okna"... 05.08.08, 20:06
          miało być, że nie w takim środkowisku pracowym się obracam. narazie
          nic mnie nie odciąga od tego okna niestety. ale szczerzu szukam
          czegoś co by mogło...
          • aaugustw Re: "zaczęło sie od okna"... 05.08.08, 20:18
            simha30 napisała:
            > miało być, że nie w takim środkowisku pracowym się obracam.
            narazie nic mnie nie odciąga od tego okna niestety. ale szczerzu
            szukam czegoś co by mogło...
            ___________________________.
            Sprobuj raz spojrzec do siebie, nie przez okno...!
            A...
            Ps. A w jakim środkowisku sie obracasz, skoro nie w takim...!? -
            I jak ono ma sie do Ciebie...!?
            • simha30 Re: "zaczęło sie od okna"... 05.08.08, 20:30
              aaugustw napisał:

              > Sprobuj raz spojrzec do siebie, nie przez okno...!
              > A...

              Widzisz patrzę na siebie i nie widzę tego, że upadam nisko. Nie
              śmierdzę przetrawionym alkoholem, dbam o siebie, nie chowam się z
              piciem po kątach, bo mieszkam sama i mam mnostwo imprezowych
              znajomych. Nikt nic nie jest w stanie poznać. Zdaje mi się, że piję,
              bo mam ideały, bo świat mnie nie rozumie.

              > Ps. A w jakim środkowisku sie obracasz, skoro nie w takim...!? -
              > I jak ono ma sie do Ciebie...!?

              Prawnicznym. Mam inną hierarchię wartości. Inne priorytety niż
              większość z ludzi z jakimi mam styczność w pracy. Inaczej, chcę
              życie sobie poustawiać. Mam zainteresowania, pasje również inne od
              tych pracowych. Chcę z życia czerpać pełnymi garściami. Czasami
              ledwo daję radę wstać z łóżka. Z drugiej strony nie chcę zrezygnować
              z pracy w międzynarowym środowisku, pomimo pernamentnego doła, bo
              zdobywam cenne doświadczenie i wiem, że muszę jeszcze wytrzymać.
              Wtedy patrzę na chmuery. Zastanawiam się co jest w życiu naprawdę
              ważne. I trzymam piep**ny kieliszek wina w ręku.
              • aaugustw Re: "zaczęło sie od okna"... 05.08.08, 20:45
                simha30 napisała:
                > Widzisz patrzę na siebie i nie widzę tego, że upadam nisko. Nie
                > śmierdzę przetrawionym alkoholem, dbam o siebie, nie chowam się z
                > piciem po kątach...
                - - - - - - - - - - - -
                Ty mnie nie zrozumialas, ja nie pisalem, zebys patrzyla na siebie,
                lecz do siebie, moze tam znajdziesz to czego nie masz na zewnatrz, o
                czym piszesz wyzej...(!?)
                Byc alkoholikiem, wcale nie znaczy (np.), ze trzeba lezec w
                rynsztoku, gdyz ten "rynsztok" juz dawno mozna miec w swoim sercu i
                oszukiwac sie oczytaniem (literatura), muzyka, etc... a milosci i
                uczuc zero...! :-((
                _____________________________________.
                simha30 napisała dalej:
                > ...Prawnicznym. Mam inną hierarchię wartości. Inne priorytety niż
                > większość z ludzi z jakimi mam styczność w pracy. Inaczej, chcę
                > życie sobie poustawiać. Mam zainteresowania, pasje również inne od
                > tych pracowych. Chcę z życia czerpać pełnymi garściami. Czasami
                > ledwo daję radę wstać z łóżka. Z drugiej strony nie chcę
                zrezygnować z pracy w międzynarowym środowisku...
                - - - - - - - - - - - -
                Zrezygnuj z niej (z tej pracy), albo sie do niej dopasuj, bo inaczej
                sie wykonczysz...!
                A...
                • simha30 Re: "zaczęło sie od okna"... 05.08.08, 20:59
                  aaugustw napisał:


                  > Zrezygnuj z niej (z tej pracy), albo sie do niej dopasuj, bo
                  inaczej
                  > sie wykonczysz...!
                  > A...

                  Ha. widzisz, to nie takie proste. Finansowo, gdy utrzymuję się sama,
                  nie chcę liczyć na rodziców, tym bardziej ewentualnie na partnera.
                  co mam zrobić? zmienić branżę? nie tak się tak z dnia na dzień. I
                  nie dopasuję się, bo nie odpowiada mi konsumpcjonizm i świat bez
                  wartości.
                  • aaugustw Re: "zaczęło sie od okna"... 05.08.08, 21:08
                    simha30 napisała:
                    > Ha. widzisz, to nie takie proste. Finansowo, gdy utrzymuję się
                    sama, nie chcę liczyć na rodziców, tym bardziej ewentualnie na
                    partnera. co mam zrobić? zmienić branżę? nie tak się tak z dnia na
                    dzień. I nie dopasuję się, bo nie odpowiada mi konsumpcjonizm i
                    świat bez wartości.
                    __________________________________.
                    Widzisz zatem inne wyjscie, oprocz samozaglady...
                    Wiesz, Simha zawsze sie balem zmienic to co mialem,
                    bo nie wierzylem, ze tam za tym drugim kregiem (murem)
                    takze jest zycie, i wcale nie gorsze od tego ktore mialem...
                    Odwagi zycze...
                    Jest taka sentencja:
                    "... Udziel mi pogody ducha, abym godzil sie z tym,
                    czego nie moge zmienic...
                    Odwagi, abym zmienial to co moge zmienic
                    I madrosci, abym odroznial jedno od drugiego..."
                    A...
              • gold-tea Re: "zaczęło sie od okna"... 09.08.08, 10:31
                simha30 napisała:

                > aaugustw napisał:
                >
                > > Sprobuj raz spojrzec do siebie, nie przez okno...!
                > > A...
                >
                > Widzisz patrzę na siebie i nie widzę tego, że upadam nisko. Nie
                > śmierdzę przetrawionym alkoholem, dbam o siebie, nie chowam się z
                > piciem po kątach, bo mieszkam sama i mam mnostwo imprezowych
                > znajomych. Nikt nic nie jest w stanie poznać. Zdaje mi się, że
                piję,
                > bo mam ideały, bo świat mnie nie rozumie.
                >
                > > Ps. A w jakim środkowisku sie obracasz, skoro nie w takim...!? -
                > > I jak ono ma sie do Ciebie...!?
                >
                > Prawnicznym. Mam inną hierarchię wartości. Inne priorytety niż
                > większość z ludzi z jakimi mam styczność w pracy. Inaczej, chcę
                > życie sobie poustawiać. Mam zainteresowania, pasje również inne od
                > tych pracowych. Chcę z życia czerpać pełnymi garściami. Czasami
                > ledwo daję radę wstać z łóżka. Z drugiej strony nie chcę
                zrezygnować
                > z pracy w międzynarowym środowisku, pomimo pernamentnego doła, bo
                > zdobywam cenne doświadczenie i wiem, że muszę jeszcze wytrzymać.
                > Wtedy patrzę na chmuery. Zastanawiam się co jest w życiu naprawdę
                > ważne. I trzymam piep**ny kieliszek wina w ręku.




                Nie ma sensu sie wysadzac. Jak nie przestaniesz natychmiast to
                wkrotce bedziesz trzymala szklanke denaturatu w rece lub jakiegos
                innego wynalazku.
              • gold-tea Re: "zaczęło sie od okna"... 09.08.08, 10:35
                Uzależnienia

                Re: "zaczęło sie od okna"...
                Autor: simha30 05.08.08, 20:30 Dodaj do ulubionych Skasujcie
                Odpowiedz cytując Odpowiedz

                aaugustw napisał:

                > Sprobuj raz spojrzec do siebie, nie przez okno...!
                > A...

                >>Widzisz patrzę na siebie i nie widzę tego, że upadam nisko. Nie
                śmierdzę przetrawionym alkoholem, dbam o siebie, nie chowam się z
                piciem po kątach, bo mieszkam sama i mam mnostwo imprezowych
                znajomych. Nikt nic nie jest w stanie poznać. Zdaje mi się, że piję,
                bo mam ideały, bo świat mnie nie rozumie.<<

                Najlatwiej i bezbolesnie marzy sie o abstynencji z kielichem w lapie
                lub szklanka.

        • sparko11 Re: "zaczęło sie od okna"... 06.08.08, 08:56
          Simha :-)
          Może będziemy tam obie również za rok, heh... :-)
          A tymczasem naprawdę życzę Ci - nie tylko siły, bo Ty zdaje się
          jesteś silna, ale - może szczęśliwych zbiegów okoliczności, które
          pomogą Ci w obecnej sytuacji i spotkania na swej drodze odpowiednich
          ludzi, którzy Cię wesprą i może coś podpowiedzą... To jest czasami
          naprawdę bardzo ważne.
          No i tak wyczuwam, zresztą piszesz o tym wprost, że jesteś bardzo
          wrażliwa. I masz za sobą trudne przejscia, utratę bliskiej osoby.
          Wiem jak to boli. Ale - uwierz mi - "żałobę" po stracie najlepiej
          jest przeżywać na trzeźwo. Mimo bólu.
          Nie chcę jednak moralizować, bo - sama piłam w takich sytuacjach.
          Obecnie powoli zmieniam zwyczaje i mam nadzieję, że zdążę je
          utrwalić zanim znów dostanę po tyłku od losu.
          Trzymaj się.
    • simha30 Re: "zaczęło sie od okna"... 05.08.08, 20:35
      Mam wrażenie, że jestem na tym forum stosunkowo młodą osobą.
      • aaugustw Re: "zaczęło sie od okna"... 05.08.08, 20:46
        simha30 napisała:
        > Mam wrażenie, że jestem na tym forum stosunkowo młodą osobą.
        ______________________________________.
        Tez mam takie wrazenie, ze jestes jeszcze niedoswiadczona... -
        Masz dluga droge jeszcze (i wszystko) przed soba...!
        A...
        • simha30 Re: "zaczęło sie od okna"... 05.08.08, 20:54
          aaugustw napisał:

          > Tez mam takie wrazenie, ze jestes jeszcze niedoswiadczona... -
          > Masz dluga droge jeszcze (i wszystko) przed soba...!
          > A...

          Niedoświadczona życiowo? Polemizowałabym. Wiem, że sama muszę
          znaleść ten punkt zaczepienia. Obecnie, raczej nie mam siły ani
          chęci. Widzę, że wy macie własne rodziny, wsparcie, do kogo się
          zwrócić. Mnie otacza tylko pustka. Nawet z Małą nie mogę się
          widywać. Wiesz jak to jest zrobić miejsce w sercu dla cudzego
          dziecka? Wiesz jakie to uczucie, gdy próbują ci zabrać tę miłość?
          Wiem, że w tym wszystkim jestem żałosna. Nie mam już siły być mocna.
          • aaugustw Re: "zaczęło sie od okna"... 05.08.08, 20:58
            simha30 napisała:
            > Wiem, że w tym wszystkim jestem żałosna. Nie mam już siły być
            mocna.
            _________________________________.
            Nikt nie wymaga od Ciebie, zebys byla mocna, wrecz przeciwnie -
            poddaj sie, nie walcz... - Badz tylko soba i glos swoja prawde
            glosno...
            A...
            • simha30 Re: "zaczęło sie od okna"... 05.08.08, 21:01
              aaugustw napisał:


              > Nikt nie wymaga od Ciebie, zebys byla mocna, wrecz przeciwnie -
              > poddaj sie, nie walcz... - Badz tylko soba i glos swoja prawde
              > glosno...
              > A..

              ironia była zdecydowanie niepotrzeba. swoje prawdy, a i owszem,
              głoszę głośno. Uchodząc przy tym za dziwoląga.
              • aaugustw Re: "zaczęło sie od okna"... 05.08.08, 21:10
                simha30 napisała:
                > ironia była zdecydowanie niepotrzeba. swoje prawdy, a i owszem,
                > głoszę głośno. Uchodząc przy tym za dziwoląga.
                ___________________________________.
                Za dziwolaga uchodzi sie tylko wtedy,
                kiedy nie kracze sie bedac wsrod wron...!
                A... ;-))
          • to_ja_pytam Re: "zaczęło sie od okna"... 06.08.08, 10:31
            > Wiem, że w tym wszystkim jestem żałosna. Nie mam już siły być
            mocna.
            Cieszy mnie takie wyznanie :) Niedługo (być może) będziesz mogła
            powiedzieć: tak, jestem bezsilna. Bezsilna, nie BEZRADNA...
            I nie myśl o tym, kiedy będziesz mogła napić się "normalnie", bo nie
            taki cel być powinien...
            Pozdrawiam :)
    • simha30 Re: "zaczęło sie od okna"... 05.08.08, 22:16
      Przeszłam się, przemyślałam, dziś niestety nie dam już rady zasłużyć
      sobie na miano abstynentki. Jutro wszystko przede mną. I co dalej?
      Mam zrobić kalendarzyk i skreślać dni? Skąd będę miała wiedzieć czy
      już mogę napić się "normalnie" ze znajomymi czy muszę nadal
      skreślać? Czy ta ochota na sięgnięcie po alko kiedyś przechodzi?
      • janulodz Re: "zaczęło sie od okna"... 05.08.08, 22:31
        Przechodzi.

        Dopóki myślisz tymi kategoriami, nie masz szans.

        Jeżeli się uzależniłaś, to już nie napijesz się "normalnie".

        Na początek odstaw ten kieliszek co go masz w ręku siedząc na parapecie oknai
        sobie powiedz "już nigdy".
        Prawda, ze to strasznie brzmi???
        • simha30 Re: "zaczęło sie od okna"... 05.08.08, 22:42
          janulodz napisał:

          > Przechodzi.
          >
          > Dopóki myślisz tymi kategoriami, nie masz szans.
          >
          > Jeżeli się uzależniłaś, to już nie napijesz się "normalnie".
          >
          > Na początek odstaw ten kieliszek co go masz w ręku siedząc na
          parapecie oknai
          > sobie powiedz "już nigdy".
          > Prawda, ze to strasznie brzmi???

          Janu, opróżniłam dziś zapasy. I nie poszłam ich uzupełnić. Jutro też
          tego nie zrobię. I wyśpię sie. Łatwiej mi wtedy nie łapac dołów
          egzystencjonalnyh, które lecze w wiadomy sposób...
          To już jakiś krok.
          • janulodz Re: "zaczęło sie od okna"... 05.08.08, 22:46
            No to przyjemnych snów.
            I włącz jutro licznik
      • marblad Re: "zaczęło sie od okna"... 06.08.08, 10:45
        Ja tez sie tak miotalem, kiedy robilem kariere naukowa, a czulem, ze to
        nie moje (teraz miernoty porobily nikomu niepotrzebne doktoraty). I choc
        wiedzialem, ze w niedlugim czasie bede jezdzil po swiecie na rozne
        konferencje, spotkania, zyl z diet i mial poszanowanie gawiedzi i
        okolicznych becwalow - zrezygnowalem z takiej mozliwosci. Pilem wtedy
        niecale dwa tygodnie. Odstawilem alkohol i zdecydowalem - koniec. Rzucam
        te robote. Robie na wlasnym. Ty tez mozesz - otworz jakis consulting.
        Zameczysz sie, moim zdaniem, tak jak ja sie meczylem. Sluchalem muzyki,
        ktora pozwalala przezyc kilka dni, lecz potem juz mnie draznila, bo
        odciagala od realu. Inna sprawa, ze w podjeciu tej decyzji pomogla mi
        zona (to bylo jakies 8 lat temu). Mialem to oparcie. A jednak i to nowe
        rusztowanie (oparcie) sie zawalilo - ani alkohol, ani muzyka, ani mity
        nie pomogly. W tej chwili mam za soba dwa malzenstwa, nie mam dzieci, i
        poznawac kobiety ucze sie od nowa. W ogole musze zaczac zyc od nowa. Ja
        nie wyobrazam sobie, zebys dlugo pociagnela w tej korporacji. Jakos w to
        nie wierze.
        • janulodz Re: "zaczęło sie od okna"... 07.08.08, 00:01
          No i jak Simha?
          Pewnie znów siedzisz na tym parapecie za kieliszkiem wina i melancholijnie
          patrzysz w okno.
          U mnie od okna też się zaczęło. Tylko ja już wtedy nie miałem nic do stracenia.
          I udało się.
          • hrabia_potocki Re: "zaczęło sie od okna"... 07.08.08, 10:12
            i znów jak bumerang powraca temat "okna" :-)))

          • aaugustw Re: "zaczęło sie od okna"... 07.08.08, 16:03
            janulodz napisał:
            > No i jak Simha? Pewnie znów siedzisz na tym parapecie za
            kieliszkiem wina i melancholijnie patrzysz w okno.
            - - - - - - - - - - - - - - - - - -
            Patrzy w okno przez szklo kieliszka wina...
            (i tak widzi ten "skrzywiony" swiat) :-((
            _________________________________________.
            janulodz napisał dalej:
            > U mnie od okna też się zaczęło....
            - - - - - - - - - - - - - - - - -
            I tak sie tez skonczyło...
            A... ;-))
            Ps. Spojrzenie przez okno nie rowna sie spojrzeniu na swiat,
            (nie mowiac juz o spojrzeniu na siebie i zrozumieniu swej
            problematyki...!).
      • gold-tea Re: "zaczęło sie od okna"... 09.08.08, 10:45
        simha30 napisała:

        > Przeszłam się, przemyślałam, dziś niestety nie dam już rady
        zasłużyć
        > sobie na miano abstynentki. Jutro wszystko przede mną. I co dalej?
        > Mam zrobić kalendarzyk i skreślać dni? Skąd będę miała wiedzieć
        czy
        > już mogę napić się "normalnie" ze znajomymi czy muszę nadal
        > skreślać? Czy ta ochota na sięgnięcie po alko kiedyś przechodzi?


        Nigdy juz nie bedziesz mogla napic sie zadnego alkoholu "normalnie".
        Jesli wogole przestaniesz to masz szlaban na alkohol do konca zycia.
        A musze ci powiedziec, ze trzeba byc bardzo silnym bo ochota dopada
        czlowieka co jakis czas. Ja jestem abstynentka od 20 lat ale czasem
        tez mam przemozna ochote. Tyle, ze mozg nie jest juz taki zlasowany
        i latwiej nad ta chcica zapanowac.
        • aaugustw Re: "zaczęło sie od okna"... 09.08.08, 17:54
          gold-tea napisała:
          > ... Ja jestem abstynentka od 20 lat ale czasem tez mam przemozna
          ochote.
          ________________________.
          Gratuluje abstynencji...! :-))
          A...
          Ps. Mnie udalo sie z pomoca innych i ich Programu AA, z tej choroby
          (alkoholowej) wyzdrowiec... - Nie mam juz takich stanow, ani ochoty
          na to, aby sie napic...!
          • gold-tea Re: "zaczęło sie od okna"... 09.08.08, 19:37
            aaugustw napisał:

            > gold-tea napisała:
            > > ... Ja jestem abstynentka od 20 lat ale czasem tez mam przemozna
            > ochote.
            > ________________________.
            > Gratuluje abstynencji...! :-))
            > A...
            > Ps. Mnie udalo sie z pomoca innych i ich Programu AA, z tej
            choroby
            > (alkoholowej) wyzdrowiec... - Nie mam juz takich stanow, ani
            ochoty
            > na to, aby sie napic...!


            Witaj,

            Ja jakos wylazlam z tego szamba samodzielnie bez AA, udalo mi sie.
            To juz 20 lat ale wierz mi, ze ciagle czuje sie zagrozona. Jednak to
            juz zupelnie cos innego. To jest na tej zasadzie, ze zjadl bys zrazy
            z kasza ale tez mozesz bez bolu obejsc sie smakiem.

            TOBIE TEZ GRATULUJE ABSTYNENCJI. Tak trzymaj!

            Ja juz od 20 lat mieszkam w USA w New York. Gdyby bylo tak jak
            kiedys, nie moglabym tu byc bo pokus tu jest pod dostatkiem a
            alkoholik = degenerat lezacy na ulicy i to bocznej bo z glownej go
            capy wyrzuca.
            • aaugustw Re: "zaczęło sie od okna"... 09.08.08, 21:32
              gold-tea napisała:
              > Ja juz od 20 lat mieszkam w USA w New York. Gdyby bylo tak jak
              > kiedys, nie moglabym tu byc bo pokus tu jest pod dostatkiem a
              > alkoholik = degenerat lezacy na ulicy i to bocznej bo z glownej go
              > capy wyrzuca.
              ______________________________________________.
              NY mozna tylko albo pokochac, albo znienawidzic... - Ja bylem tam
              raz i pokochalem go...! ;-))
              Mam tam kupe znajomych z AA... (w NJ takze, w Newark) - Tam macie
              duzo polskojezycznych Mityngow AA...
              Dzieki za przypomnienie mi milych chwil tam spedzonych... :-)
              A...
              Ps. Jak dobrze pojdzie za 2 lata znowu tam bede...
              • gold-tea Re: "zaczęło sie od okna"... 09.08.08, 22:11
                aaugustw napisał:

                > gold-tea napisała:
                > > Ja juz od 20 lat mieszkam w USA w New York. Gdyby bylo tak jak
                > > kiedys, nie moglabym tu byc bo pokus tu jest pod dostatkiem a
                > > alkoholik = degenerat lezacy na ulicy i to bocznej bo z glownej
                go
                > > capy wyrzuca.
                > ______________________________________________.
                > NY mozna tylko albo pokochac, albo znienawidzic... - Ja bylem tam
                > raz i pokochalem go...! ;-))
                > Mam tam kupe znajomych z AA... (w NJ takze, w Newark) - Tam macie
                > duzo polskojezycznych Mityngow AA...
                > Dzieki za przypomnienie mi milych chwil tam spedzonych... :-)
                > A...
                > Ps. Jak dobrze pojdzie za 2 lata znowu tam bede...



                Ja kocham NY od dawna jest juz moim miastem.
                Na spotkania AA nie chodze. Raz sie wybralam i jakos mi sie nie
                podobalo. Jakos tak sztywno. Poza tym nie mam zupelnie czasu.
                Pozdrawiam
    • simha30 Re: "zaczęło sie od okna"... 09.08.08, 14:32
      Nie piję. I radzę sobie doskonale.
      • gold-tea Re: "zaczęło sie od okna"... 09.08.08, 19:43
        simha30 napisała:

        > Nie piję. I radzę sobie doskonale.


        good for you!

        To co tutaj robisz? Myslalam, ze przyszlas tutaj po pomoc, porade
        ale jesli z innych pobudek to raczej spadaj!
        • simha30 Re: "zaczęło sie od okna"... 11.08.08, 10:38
          gold-tea napisała:

          > simha30 napisała:
          >
          > > Nie piję. I radzę sobie doskonale.
          >
          >
          > good for you!
          >
          > To co tutaj robisz? Myslalam, ze przyszlas tutaj po pomoc, porade
          > ale jesli z innych pobudek to raczej spadaj!

          Przeczytaj jeszcze raz wątek (ze szczególnym nacuiskiem na moją
          wymianę zdań z janu) zanim napiszesz coś chamskiego. Z kilkudniowej
          lektury forum zauważyłam, że większość z was uwielbia obrażać innych
          i rzucać mięsem. ZAmiast pomocy, człowiek otrzymuje docinki i witany
          jest chamstwem. Z całym szacunkiem, ale w takim stanie rzeczy, to
          faktycznie nie mam czego tu szukać. W lepszy sposób sama sobie
          pomogę.

          Sparko, Janu, dzięki za wsparcie:)
          • aaugustw Re: "zaczęło sie od okna"... 11.08.08, 11:01
            simha30 napisała:
            > ... Z kilkudniowej lektury forum zauważyłam, że większość z was
            uwielbia obrażać innych i rzucać mięsem. ZAmiast pomocy...
            ________________________________.
            Simha, nie masz powodu aby sie gniewac na te tutaj, (jak sama
            piszesz) "większość". Takze nie widze powodu, zeby tak te
            "większość" tu krytykowac... - Jak wyobrazasz sobie pomoc...? -
            Wzajemnym cukrowaniem...? - Czy wskazywaniem (np.) Tobie przez
            te "wiekszosc" Twoich wad charakteru..(!?).
            A...
            • simha30 Re: "zaczęło sie od okna"... 11.08.08, 11:12
              Nie chodzi mi o cukrzenie. Bo posty, które były na temat przywołały
              mnie do porządku i dały do myślenia. I dzięki wam za to. Ale jak
              czytam wątki, w których połowa jest nie na temat i kończy się
              wulgaryzmamai i chamstwem, to nóż mi si,ę w kieszeni otwiera. Tak
              jak np koleżanka, zamiast przeczytać uważnie, od razu wyjeżdza do
              mnie ze "spadaj". Sądzę, że w realu byłaby bardziej elokwentna.
              • aaugustw Re: "zaczęło sie od okna"... 11.08.08, 11:37
                simha30 napisała:
                > Nie chodzi mi o cukrzenie. Bo posty, które były na temat
                przywołały mnie do porządku i dały do myślenia. I dzięki wam za to.
                Ale jak czytam wątki, w których połowa jest nie na temat i kończy
                się wulgaryzmamai i chamstwem, to nóż mi si,ę w kieszeni otwiera.
                Tak jak np koleżanka, zamiast przeczytać uważnie, od razu wyjeżdza
                do mnie ze "spadaj". Sądzę, że w realu byłaby bardziej elokwentna.
                _______________________________________________________.
                Ze wszystkim sie z Toba zgadzam, ale to jeszcze nie powod, zeby
                ci "niesforni" musieli od razu zamieszkac w Twojej glowie, albo
                zebys wymagala od nich, zeby zaczeli Ciebie traktowac wyjatkowo i w
                bialych rekawiczkach... - Gdzie lezy Twoj Problem i dlaczego inni
                moga Tobie tak latwo popsuc Tobie Twoje szczesliwe zycie...!?
                A...
                Ps. Nie zapominaj, ze to tutaj jest kuznia trzezwosci nie tylko dla
                alkoholikow...! - (w realu, jak Cie spotkam spojrze Ci cieplo w oczy
                i mocno przytule do swego serca...!) ;-))
          • janulodz Re: "zaczęło sie od okna"... 11.08.08, 11:55
            Spoko Simha. Złota Herbatka chyba nie zrozumiała. Ponadto ona aż z Hameryki , to
            nie zna tutejszej "demokracji".
            I na koniec, zaraz się na niej ci wyAAedukowani zaczną wyżywać, że jak samemu to
            se najwyżej można w gacie narobić, a nie z alkoholizmu wyjść. Na razie Herr
            Aa... się jeszcze nie kapnął, co ona na temat AA napisała.
            Fajne jest to forum. Tyle tutaj tolerancji i miłości bliźniego.
            Byle tego samego. Wyznania antyalkoholowego
            • aaugustw Dalej ocenia ludzi, byle nie ruszyc swego gowna 11.08.08, 12:07
              janulodz napisał:
              > Na razie Herr Aa... się jeszcze nie kapnął, co ona na temat AA
              napisała. Fajne jest to forum. Tyle tutaj tolerancji i miłości
              bliźniego. Byle tego samego. Wyznania antyalkoholowego
              _______________________.
              O malo co, a bym sie rozplakal...!
              A...
              Ps. Nad toba, janu, oczywiscie...!
              • simha30 Re: Dalej ocenia ludzi, byle nie ruszyc swego gow 11.08.08, 12:17
                wiesz co august, patrząc na tylu twojego posta dalej masz w dupie to
                co napisałam. eot.
                • aaugustw Re: Dalej ocenia ludzi, byle nie ruszyc swego gow 11.08.08, 12:54
                  simha30 napisała:
                  > wiesz co august, patrząc na tylu twojego posta dalej masz w dupie
                  to co napisałam. eot.
                  ______________________________________________________.
                  A co takiego napisalas, ze powinienem zwrocic na to uwage...!? :-(
                  A... ;-))
                  Ps. Ja w dupie mam tylko tych, ktorzy nie chca trzezwiec...!
                  A Ty chcesz trzezwiec...!?
    • simha30 Re: "zaczęło sie od okna"... 11.08.08, 11:52
      wiesz co, spieranie sie z nierealnymi postaciami, w miejscu, w
      którym kazdym moze byc kim chce, to dla mnie strata czasu, wiec
      pozwól, że już nie zripostuje, bo będzie cignęło się jak sucha
      krakowska;) narazie, wracam to świata postaci realnych:)
      • janulodz Re: "zaczęło sie od okna"... 11.08.08, 12:00
        Wracaj Simha, tylko na parapecie siadaj ze szklanką soku. Nieprzefermentowanego !!!
        • sparko11 Re: "zaczęło sie od okna"... 11.08.08, 12:08
          ...oraz - nie ma za co ;-) i trzymam kciuki za Ciebie... skoroś
          młoda, to - całe życie przed Tobą. życzę Ci, żeby było piękne.
          powodzenia. :-)
        • aaugustw Re: "zaczęło sie od okna"... 11.08.08, 12:09
          janulodz napisał:
          > Wracaj Simha, tylko na parapecie siadaj ze szklanką soku.
          Nieprzefermentowanego!!!
          _______________________.
          Czemu to ma sluzyc...!?
          A...

          • simha30 Re: "zaczęło sie od okna"... 11.08.08, 12:22
            aaugustw napisał:

            > janulodz napisał:
            > > Wracaj Simha, tylko na parapecie siadaj ze szklanką soku.
            > Nieprzefermentowanego!!!
            > _______________________.
            > Czemu to ma sluzyc...!?
            > A...

            Janu, błagam, nie daj się sporowokowac. Szkoda czasu na reagowanie
            na takie zaczepki.
            • aaugustw Re: "zaczęło sie od okna"... 11.08.08, 12:56
              simha30 napisała:
              > Janu, błagam, nie daj się sporowokowac. Szkoda czasu na reagowanie
              > na takie zaczepki.
              __________________________________.
              Simha ma racje, janu... - Nie daj sie...!
              A... ;-))
              Ps. Simha, czemu to ma sluzyc...!? :-((
              • wermer do Simhy30 11.08.08, 13:05
                Napisałem do Ciebie na twój adres gazetowy
      • aaugustw Na wysokim szczeblu...! 12.08.08, 15:51
        simha30 napisała:
        > wiesz co, spieranie sie z nierealnymi postaciami, w miejscu, w
        > którym kazdym moze byc kim chce, to dla mnie strata czasu...
        _________________________________________________.
        To dlaczego wymyslasz dla siebie taką postac, ktorą nie jestes...!?
        To ty tracisz czas, nie ja, (ani my) - simha...! ;-))
        Jedna taka tez chwalila sie, ze pracuje w ONZ-ecie, na 11. pietrze w
        środkowisku prawnicznym....
        Nie dodawala tylko, ze jako sprzataczka...!
        A...
    • rudka55 Re: "zaczęło sie od okna"... 12.08.08, 17:17
      opowiadasz moją historię picia.Pijesz,pracujesz robisz karierę i nagle masz klopoty,no i zaczynasz pić.Obiecujesz że nigdy więcej..masz moralnego kaca no i pijesz znowu.Sama nigdy nie dasz sobie rady żeby z tym skończyć ..ile razy sobie to obiecywalam.Mnóstwo, no i kupowałam następną butelkę.Ratuj się jak chcesz żyć a warto.nie wstydż się i idz po pomoc do Ośrodka Uzależnień,a zobaczysz że nie jesteś sama.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka