maashaven
23.12.08, 00:52
Kocham alkoholika i ćpuna. Piwo jest na porządku dziennym, wódka w weekendy, kokaina temu towarzyszy,on praktycznie nie jest trzeźwy cały tydzień. Nie mieszkamy już razem, ale widzę postępujący proces degeneracji tego człowieka i jestem przerazona. Bo widzę, jak spala się młody, inteligentny, atrakcyjny mężczyzna, choć i z tą atrakcyjnością coraz gorzej...Nie wiem co robić, nie mogę mieć pretensji i wymówek, bo wiem, że nie jest to metoda. Jak mu pomóc, widzę , że leci w dół po równi pochyłej i nie wiem co robić. Ostatnio to już nawet nie jest kokaina, ale coś czego nie rozpoznaje, nie jest wtedy sobą. Znajomi mówią,że zostało mu góra 5 lat.. Nie chcę na to się zgodzić, ale czy mam jakieś wyjście. Dodam, on ma do czego wracać, ma ciepły, fajny dom.
Jestem zrezygnowana, bo widzę, jak go tracę. Każdego dnia, krok po kroku. Co robić?