Dodaj do ulubionych

mamy doswiadczone - rada -1,5 Wojtek

12.07.04, 14:52
Wojtek ma 1,5 roku i nic nie mowi. Rozwija sie dobrze, słucha piosenek na
kasetach ale nie chce zeby mu czytać staaaaaram sie duzo do niego mowic ale
nici z tego. troche sie martwie, poradźcie co robić i od czego zaczec, w
przychodni kazali czekac na bilans 2latka.
Nie wola mama tata, na sile powtorzy ale nie jak coś potrzebuje, acha, kilka
zwierzatek nasladuje i mowi do siebie po swojemu.
czekam
iwona
Obserwuj wątek
    • harmonyy Re: mamy doswiadczone - rada -1,5 Wojtek 18.07.04, 19:35
      Koniecznie zbadaj mu sluch - idz do laryngologa, albo od lekarza 1 kontaktu i poros o
      skierowanie na badanie audiometryczne. Przypomnij sobie, czy dotychczas nie dostawal
      jakis antybiotykow (ich nazwa jet bardzo wazna). Sprawdz swoje dziecko takze u neurologa
      dzieciecego. Zajrzyj na stronke www.logopeda.org.pl/ tam jest poradnia internetowa,
      jest tam pani Mira Rzadzka, ona podpowie Ci do kogo najlepiej powinnas pojsc blisko
      Twojego miejsca, gdzie mieszkasz.
      Nie czekaj az skonczy 2 lata!!!
      We wczesniejszym watku pisalam o metodzie Tomatisa, znam dzieci ktore nie mowily, a po
      takim treningu sluchowym zaczely pieknie mowic.
      • verdana Re: mamy doswiadczone - rada -1,5 Wojtek 01.08.04, 21:45
        Harmony - ty kpisz, czy tak na serio? Półtoraroczne dziecko, zwłaszcza chłopiec
        nie musi mówić! Wiecej - zazwyczaj nie mówi! Moi chłopcy nie mówili w tym wieku
        prawie nic , a mająć niespełna dwa lata mówili zdaniami. Młodszy chodził do
        żłobka i tam chwalili go, ze pokazuje wszystkie rzeczy na obrazkach, własnie w
        tym wieku, a o ile pamietam ani jeden chłopiec w tym wieku nie wyszedł w żłobku
        poza podstawowe dwa-trzy słowa(choć dziewczynki już gadały)Totalne przebadanie
        1,5 rorczniaka bo nie mówi jest absurdalne. Co innego, jeśli nie rozumie -
        wtedy nalezy zacząć się martwić. Ale tak? Za pół roku będziecie się martwiły,
        ze nie czyta?
        • alemama Re: mamy doswiadczone - rada -1,5 Wojtek 02.08.04, 12:36
          Verdano, dlaczego próbujesz sugerować mamom dzieci z opóźnieniem mowy, że
          przesadzają, że lepiej poczekać, albo, że jak dziecko skończy ileś tam lat, to
          na pewno się rozgada. Nie zawsze tak jest. Właśnie wczesne rozpoznanie
          charakteru opóźnienia mowy daje lepszą szansę na rozpoczęcie wczesnej terapii.
          Moje dziecko też mając 1,5 roku nie mówiło, ale to przecież chłopiec, ja też
          słyszałam takie pocieszenia, w tym od lekarzy. Mały skończył 2 lata, nie mówił,
          słabo reagował na mowę, tzn. czasami wydawało się że rozumie wszystko, a
          czasami sprawiał wrażenie głuchego. W wieku ok. 2 -2,5 lat zaczęły się kłopoty
          z zachowaniem. Mały jest dzieckiem inteligentym, nie potrafił się porozumieć z
          otoczeniem, zaczął zauważać swoją odmienność. Przedszkole również nie okazało
          się cudownym środkiem na "rozgadanie" Małego. Było wręcz przeciwnie, zaczął się
          zamykać w sobie, był agresywny, nerwowy. Skończył 3 lata i oprócz paru wyrazów
          nie mówił, dopiero wtedy lekarz skierował nas do psychologa, logopedy itd. Całe
          szczęście nie należał on do szkoły pt. "Chłopcy mówią później".
          Od roku Mały uczęszcza na terapię z neurologopedą. A ja się wściekam, że nie
          zaczęliśmy wcześniej, że czekałam "bo chłopcy zaczynają mówić później".
          A już do białej gorączki doprowadzają mnie komentarze, że "dzieco znajomych
          znajomych moich znajomych nie mówiło do 5 roku życia, a potem zaczęło i już się
          nie chciało zamknąć". Nie traktuj tego jako przytyk do siebie, ale takich
          komentarzy słyszałam mnóstwo. Owszem takie historie też się zdarzają, ale
          opóźniony rozwój mowy to poważna sprawa. Nie każde dziecko "się rozgaduje" po
          pójściu do przedszkola. Nie każde dziecko zaczyna mówić po
          przekroczeniu "magicznego" 3 czy 5 roku życia samo z siebie.
          Mój Mały ma 4 lata i 4 miesiące. Od niedawna mówi pojedyncze wyrazy i proste
          zdania (chce, nie chce, ni ma, gdzie jest itp.). Mówi niewyraźnie, bywa że myli
          wyrazy (nóż może oznaczać też łyżkę, misiu może znaczyć siusiu).
          Proszę daruj sobie uwagi o absurdach i czytaniu.
          • zamia1 Re: mamy doswiadczone - rada -1,5 Wojtek 03.08.04, 07:48
            Święta racja.
            Lepiej pójść z maluszkiem do logopedy (doświadczonego w pracy z małymi
            dziećmi), wykonać np. badanie słuchu...
            Czym ryzykuję? Jeśli wszystko jest w porządku, najwyżej wyjdę na
            przewrażliwioną matkę, ale za to będę spokojnie czekać na rozwój wydarzeń,
            wzbogacona o zestaw zabaw rozwijających mowę dziecka, o informacje, co robić a
            czego nie, o wykaz lektur...

            Ale jeśli coś się dzieje? Kto zwróci stracony czas?
            • anatemka Re: mamy doswiadczone - rada -1,5 Wojtek 03.08.04, 16:47
              zamia1, czasem ciężko znaleść dobrego logopedę. U mnie w osrodku logopeda
              stwierdziła ewidentne opóźnienie artykulacji i kazała przyjść za 3 lata, jak
              Młody skończy 6 lat i nadal nie pojawią sie głoski. Naturalnie nie wzięłam
              tej "mądrej" rady poważnie:)
              • zamia1 Re: mamy doswiadczone - rada -1,5 Wojtek 04.08.04, 06:47
                Masz rację, Anatemko. Dlatego zawsze podkreślam, że musi to być logopeda, który
                ma doświadczenie w pracy z małymi dziećmi.
                Bo łatwiej jest posadzić sześciolatka przed lustrem i "wywoływać głoski", niż
                pracować z maluszkiem nad rozwojem mowy w ogóle, od podstaw. No i jeszcze taka
                sprawa - w przypadku maluszka logopeda pracuje przede wszystkim z opiekunem
                dziecka (najczęściej mama, choć nieraz sie to nie sprawdza), bo to opiekun ma
                godzina po godzinie, dzień po dniu stymulować rozwój mowy dziecka.
                Pozdrawiam :-)
          • judytak Re: mamy doswiadczone - rada -1,5 Wojtek 04.08.04, 10:31
            opóźnienie mowy jest poważną sprawą
            ale
            1,5-roczne dziecko, które potrafi naśladować wyrazy (chociaż nie lubi tego
            robić), używa wyrazy dźwiękonaśladowcze ("naśladuję zwierzęta")
            nie ma żadnego opóźnienia!
            jest w normie, i tyle

            owszem można go pokazywać rozmaitym specjalistom,
            ale jeśli nie ma żadnej ewidentnej wady np. słuchu, budowy narządów, itp.,
            to każdy specjalista powie "dużo rozmawiać z dzieckiem i się nie martwić"

            pozdrawiam
            Judyta
            • alemama Re: mamy doswiadczone - rada -1,5 Wojtek 04.08.04, 14:12
              Nie jestem specjalistą, nawiasem mówiąc, w naszym "kraju-raju" trudno o
              specjalistów od opóźnienie mowy, a już o specjalistów zajmujących się dziećmi
              poniżej 3 roku życia znaleźć jest naprawdę ciężko. I to specjalistę, a
              nie "specjalistę".
              Pozwól jednak, że nie zgodzę się ze stwierdzeniem, że wszystko jest O.K.
              ponieważ dziecko "naśladuje zwierzęta" i wyrazy, chociaż tego ostaniego nie
              lubi.
              Nie chcę straszyć mamy Wojtusia, może ze względu na moje dziecko jestem
              przewrażliwiona, ale czy nie uważasz, że to trochę niepokojące, że 1,5 roczne
              dziecko nie mówi mama ani tata. Powtarza owszem, ale sam świadomie nie
              sygnalizuje swoich potrzeb nawet "dźwiękonaśladowczo", jak zrozumiałam z posta
              mamy Wojtusia. Nie wiem jak sygnalizuje, że coś chce, pokazując palcem, mrucząc
              czy w jakiś inny sposób. To też bardzo ważne.
              Sądzę, że powinna zwrócić szczególna uwagę, jak wygląda rozumienie mowy u
              Wojtusia. Pisałam o tym już kiedyś.
              Owszem, tzw. "zalewanie mową" jest zalecane przez wszystkich terapeutów, ale
              jest też znakomita wymówką, żeby pozbyć się marudnych rodziców z gabinetu.
              Zgadzam się, że Wojtuś to jeszcze maluszek i mam nadzieję, że mowa u niego
              ruszy, ale jak już napisała jedna z mam - lepiej wyjść na przewrażliwioną i
              nadgorliwą, niż potem pluć sobie w brodę, że straciło się czas.
              • judytak Re: mamy doswiadczone - rada -1,5 Wojtek 05.08.04, 14:11
                ja tak rozumiałam z postu, że matka wie, kiedy dziecko coś potrzebuje (czyli
                ono to jakoś sygnalizuje), tyle, że wolałaby, żeby dziecko w takiej sytuacji
                powiedziało "mama"... tego, czy dziecko sygnalizuje
                potrzeby "dźwiękonaśladowczo", nie wiemy (matka dziecka nie uważa
                takie "dźwiękonaśladowanie" za mowę, o naśladowaniu zwierząt wspomina na samym
                końcu, jakby mimochodem, a przecież najczęściej właśnie od tego mowa się
                zaczyna)

                z postu wynika, że dziecko w miarę dobrze słyszy, i że potrafi artykułować
                różne głoski (powtarza wyrazy, naśladuje zwierzęta, gaworzy, słucha piosenki)

                nie wiemy, na ile dziecko rozumie, co do niego mówią - nic o tym w poście nie ma

                nie uważam, że to niepokojące, że 1,5-roczne dziecko nie mówi mama ani tata
                1,5-roczne dzieci rzadko kiedy mówią więcej, niż kilka wyrazów, to z jednej
                strony, a z drugiej: żadne z moich dzieci nie zaczynało swojej "kariery w
                mowie" od wyrazów "tata" i "mama"
                poza tym, często te same "wyrazy", uproszczone, przekręcane, przez jedne matki
                (te bardziej "domyślie") są oceniane jako "mówi już to i tamto", a przez inne
                (które nie połapują się, "co autor chciał powiedzieć"), są oceniane jako "mówi
                po swojemu"

                nie jestem specjalistą, to fakt, ale też nigdy nie spotkałam się z tym, żeby
                specjalista chciał "pozbyć się mnie" z gabinetu

                i zawsze namawiam do spokoju (nie do bezczynności, nie do tego, żeby nie pójść,
                nie sprawdzać, ale do tego, żeby się nie martwić, nie denerwować się, a jeśli
                lekarz (psycholog, logopeda) mówi, że wszystko w normie, to mu uwierzyć,
                ponieważ uważam, że przewrażliwione i nadgorliwe matki na ogół dzieciom nie
                służą...

                pozdrawiam
                Judyta
                • alemama Re: mamy doswiadczone - rada -1,5 Wojtek 06.08.04, 08:57
                  Coż, widać miałam pecha, co do lekarzy. Z moim dzieckiem, też bardzo długo
                  wszystko było w porządku.
                  Potem pan psycholog stwierdził, że to chyba autyzm bo Mały nie zareagował
                  na : "Podaj mi tą zielona butelkę ze zlewu". Aha, no i "badanie" odbyło się zza
                  biurka.
                  Pierwsza pani logopeda w naszej karierze próbowała "wywoływać głoski",
                  zaleciała ćwiczenie języczka i mięśni twarzy. Na drugich zajęciach (wizyta 20
                  min. po 3 tygodniach) zdenerwowała się,że Mały nie chciał siedzieć przed
                  lustrem i ćwiczyć języczków i buzi.Usłyszałam nawet: "niech go pani uspokoi, bo
                  sobie pani nie da z nim później rady". Do trzeciej wizyty nie doszło (po
                  kolejnych 3 tygodniach), bo pani nie było i pocałowaliśmy klamkę, następny
                  termin - po kolejnych trzech tygodniach.
                  W efekcie co tydzień jeździmy do neurologopedy (tylko godzina w jedna i drugą
                  stronę), który pracy z dzieckiem niemówiącym nie zaczyna się bynajmniej od
                  gimnastyki twarzy. Zajęcia trwają cała godzinę. No i są płatne.

                  Każda z nas ma swoją prawdę. Mam wrażenie, że dyskusja zboczyła z toru. Zamiast
                  konkretnych rad dla mamy Wojtusia, z jednej strony są mamy tych dzieci, które
                  mają kłopoty z mową i zalecają odwiedzenie logopedy i psychologa, tak na
                  wszelki wypadek. Z drugiej strony są mamy dzieci, które z mową jako takich
                  specjalnych problemów nie miały i uważają, że w przypadku tak małego dziecka to
                  przesada.

                  Zgadzam się, że mamy nadgorliwe dzieciom nie służą.
                  • judytak Re: mamy doswiadczone - rada -1,5 Wojtek 06.08.04, 14:20
                    alemama napisała:

                    > Zgadzam się, że mamy nadgorliwe dzieciom nie służą.

                    :o) cieszę się, że się zgadzamy :o)

                    spieszę się wyjaśnić, że mam takie dziecko (Średni z trójki), z którym nigdy
                    nic nie było w porządku (wcześniactwo, porażenie mózgowe, co tam jeszcze),
                    kłopoty z mową mamy nadal (dziecko 6 lat, zerówka), i z innymi rzeczami też
                    (nie jest tak źle, jak mogłoby się wydawać z tego, co napisałam - tzw. poronna
                    postać porażenia mózgowego, czyli owszem kłopoty z koordynacją ruchową, z
                    wymową, ale bez tragedii, odpukać :o))

                    chodzimy od zawsze do tej samej, zwykłej państwowej przychodni
                    rehabilitacyjnej, bezpłatnej, z ubezpieczenia, w mocno nienajlepszej dzielnicy
                    Warszawy, psycholog, logopeda, neurolog, ortopeda, ćwiczenia rehabilitacyjne,
                    terapia zajęciowa - wszystko na miejscu, wszyscy specjaliści w porządku, pani
                    psycholog wręcz rewelacyjna
                    akurat nie wiem, z jaką częstotliwością się tam chodzi do logopedy, bo logopedę
                    mamy w przedszkolu (publicznym), płatną, dwa razy w tygodniu, pytałam już, w
                    szkole (publicznej) też jest logopeda, bezpłatnie, raz w tygodniu...

                    wydaje mi się, takie "na wszelki wypadek" wizyty u psychologa, logopedy,
                    kogokolwiek wtedy, kiedy dziecko (na razie?) nie odstaje od normy, nie jest
                    nawet "na skraju" normy, nie ma ewidentnych wad, tylko "serce matki" coś
                    przeczuwa, nie mają dużo sensu, nawet jeśli serce matki ma rację...
                    bo kiedy jeszcze nic nie da się wyraźnie stwierdzić, to specjalista nic nie
                    stwierdza, bo nie posiada serca, ani oka matki...
                    lepiej poczekać, zobaczyć, a jak miną kilka miesięcy i nie jest lepiej, tylko
                    gorzej, to już jest "z czym się pokazać"...

                    powiesz, że im wcześniej zaczynać ćwiczenia, tym lepiej
                    ale czy nie lepiej te 2-3 miesiące poświęcić intensywnemu "zajmowaniu się
                    dzieckiem po swojemu", niż ciąganiu go po specjalistach, aż w końcu któryś z
                    nich dojdzie, o co z dzieckiem chodzi - może nawet nie dlatego, że jest lepszym
                    specjalistą od poprzednich, tylko dlatego, że "sytuacja dojrzała"?

                    każdy postępuje przecież po swojemu, i każdy radzi, operając się na własnym
                    doświadczeniu...

                    a we wszystkich wątkach najciekawsze sa tematy uboczne ;o)

                    pozdrawiam
                    Judyta
                    • alemama Re: mamy doswiadczone - do Judyty 10.08.04, 13:29
                      Cieszę się, że udaje Ci się pomagać twojemu dziecku w przychodni państwowej.
                      Mam nadzieję, że moja uwaga (nadinterpretacja i jak kulą w płot:)) co do mam
                      dzieci mówiących i niemówiących nie uraziła Cię. Się wymądrzyłam.
                      Niestety, my nie mamy tyle szczęscia. Ogolnie tu gdzie mieszkam dostęp do
                      specjalistów jest kiepski (laryngolog, na przykład tylko I i II sobota
                      miesiąca). Przychodnie państwowe są aż dwie.
                      Dużo by pisać, ale zaraziłam się od Juniora ospą. On już jest po i szaleje, ja
                      wygladam jak po pogryzieniu przez wściekłe osy, a czuje się jeszcze gorzej.
                      Tak to jest jak stara baba dostaje choroby dziecięcej.
                      A tematy poboczne uwielbiam!!:))
                      • judytak Re: mamy doswiadczone - do Judyty 11.08.04, 09:36
                        nie miałam czym się urazić :o))

                        zdrówka życzę
                        pozdrawiam
                        Judyta
                        (ja miałam ospę na studiach, sesja zimowa, dwa egzaminy jednego dnia, w
                        międzyczasie w bibliotece, bo do domu daleko, coś mnie swędziało, ale kto by na
                        to zwracał uwagi, wieczorem w domu się rozebrałam, i dopiero zobaczyłam...)
    • aniaiewa Re: mamy doswiadczone - rada -1,5 Wojtek 06.09.04, 22:16
      Sewerynki,
      jak nasladuje odglosy zwierzat i czasami cos powtorzy to nie jest zle! Nasza
      Ewcia nie mowila do 2lat i 3 mies. Poszlismy w koncu do poradni i tam b.fajnie
      i profesjonalnie sie nami zajeto a po wywiadzie i obserwacjach Pani psycholog
      stwierdzila zer Ewa b.intensywnie rozwija sie ruchowo i zwyczajnie nie ma czasu
      sie uczyc mowic a poza tym przez to ze ja b.duzo do niej mowie ona nie ma
      takiej potrzeby:) Ksiazeczki Ewcia uwielbiala do momentu kiedy nie stanela na
      nozki i prawie doslownie "poszla w swiat" Ale wyjasnienie jak wyzej W kazdym
      razie czasami staram sie jej cos przeczytac, nawet jak biega, slucha piosenek
      (i tanczy wiec slyszy:) ), probuje "nie odgadywac" pragnien i pozwalam jej
      przyjsc i poprosic i sa juz efekty Wiec jasne rob co uwazasz za stosowne, zeby
      sie uspokoic co do prawidlowego rozwoju sluchu synka,ale ze nie mowi to jeszcze
      o niczym nie swiadczy. Aha, p.logopeda b.dlugo ogladala wiezadlo jezyka Ewci.
      Ale jezeli maluszek umie podniesc jezyczek do gory (tak do noska) wyrzucic na
      brode, ruch ma byc tak jak przy przesadnym mowieniu "la la" to powinno byc ok
      Pozdrawiamy
      Aniaiewa
      • 11ulla Re: mamy doswiadczone - rada -1,5 Wojtek 07.09.04, 20:10
        o matko naczytalam sie!

        moj synek ma rok i 5 miesięcy i wlasciwie to mogę powiedzec ze nie mowi, bo z
        normalnych wyrazów mowi tylko podtstawowe, typu mama, tata, bu, brr, da itp a
        poza tym tylko po "chińskiemu" gada

        moze jestem dziwna ale wcale sie tym nie przejmuję, malutki słyszy (bo tanczy i
        coś po swojemu podśpiewuje) i rozumie (nawet chyba za dużo rozumie, bo robi to
        co mu powiem zeby zrobil i zawsze wie o co chodzi) a to że nie mówi ładnie...no
        to co - ma czas
        • anatemka Re: mamy doswiadczone - rada -1,5 Wojtek 08.09.04, 06:47
          mój pierwszy wyraz (tata) powiedział jak miał 18 mies., mama:jak skończył 2
          lata. Ale masz rozgadanego syna!!!! gratulacje!!!!
    • rysa9 jeszcze o poradniach 08.09.04, 23:05
      Proszę jakie ciekawe wypowiedzi. Jak bym wcześniej trafiła tutaj, to nie
      zakładałabym wątku "przewrażliwione czy zapobiegliwe".
      Pierwszy raz byłam w poradni, gdy dziecko miało skończone trzy lata i...
      wypowiadało jakieś 40 słów (wtedy jeszcze notowaliśmy ;-)
      Zalecenie logopedy: kąpiel słowna i... nie zawracajcie mi głowy.
      Gdy dziecko skończyło 4 lata poszliśmy ponownie do poradni. Tym razem udało się
      rozpocząć terapię, która odbywała się z częstotliwością jednego spotkania na
      miesiąc.
      W międzyczasie postanowiłam spotkać się z tamtejszym psychologiem (wciąż
      szukałam przyczyny opóźnienia mowy). Udało się. Pani znalazła czas. Spotkanie
      polegało na długiej rozmowie i obserwacji dziecka. Efekt: po co ja będę robić
      testy? No widać, że jest z rok opóźniony ale co to pani da? Ma jeszcze czas,
      żeby to nadrobić. A jak nie nadrobi, to mu zafundujemy zajęcia wyrównawcze dla
      sześciolatków.
      Po wakacjach dziecko ma już 5 lat. Okazuje się, że logopeda idzie na półroczny
      urlop zdrowotny, więc proponuje nam poszukanie specjalisty... w innej poradni.
      Dzwonię do pani dyrektor, udaje się znaleźć zastępstwo w tej samej poradni. Ale
      już na pierwszych zajęciach pani logopeda naciska, by poszukać innej poradni.
      Czy to dziwne, że czuję się tam jak intruz?
      • aniaiewa Re: jeszcze o poradniac-do rysy9 09.09.04, 12:57
        Rysa,
        my na szczescie mialysmy zupelnie inne doswiadczenia I mimo ze koniec koncow ja
        wyszlam na przewrazliwiona matke (a co mi tam:) ) to zajeto sie nami bardzo
        profesjonalnie i fajnie Niestety nie wiem skad jestes, ale my ta swietna
        poradnie mamy na Slasku, dokladnie w Rudzie Slaskiej i jezeli chcialabys
        namiary to sluze
        Pozdrawiam
        Ania
        • rysa9 Re: jeszcze o poradniac-do rysy9 09.09.04, 23:46
          Cześć Aniu,
          Dziękuję Ci za zainteresowanie. Niestety na Śląsk mamy spory kawałek, bo
          mieszkamy w Łodzi.

          W końcu nie wytrzymałam i zadzwoniłam do pani dyrektor, żeby się poskarżyć :-P
          Okazało się, że sama pani dyrektor była zaskoczona częstotliwością
          ubiegłorocznych zajęć i obiecała zbadać sprawę a także porozmawiać z obecnym
          logopedą.
          Wychodzi na to, że zadzwoniłam o cały rok za późno :-(
          No ale zobaczymy co będzie się dalej dziać.
          • aniaiewa Re: jeszcze o poradniac-do rysy9 10.09.04, 23:53
            Rysa9,
            Trzymamy kciuki zeby wszastko sie wyjasnilo a co wazniejsze zeby ktos w koncu
            solidnie i "z sercem" sie Wami zajal. Bo tak jak pisalam u nas okazalo sie na
            szczescie ze to ja zrobilam przedwczesny alarm, ale i tak pamietam nieprzespane
            noce i strach czy aby wszystko z Ewa jest o.k.
            Powodzenia
            Ania

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka