kwincio
05.07.04, 19:00
coz kochani.... wyobrazcie sobie piaszczysty cypel wysuniety calkiem w
morze... gdzie nie ma nic oprocz ..morza, wiatru ,bialego piasku , odglosu
fal, lagodnej bryzy ,,, to ona powoduje ze sloneczne promienie tylko
slizgaja sie po skorze lekko ja laskoczac.....w oddali schowany wsrod
drzew motel .. w ktorym wlasnie spedzilem noc .. ..wstalismy
wczesnie ..
nie chielismy sie spoznic na wschod slonca .. wstawalo lagodnie
wydobylo sie z fal ..patrzac sie na nas ..
o juz jestescie..? czekaliscie na mnie...?:-)to dobrze.. bede dla was
swiecic w nagrode caly dzien...
letnia woda laskotala nam stopy a ten wschod slonca byl wyjatkowy
bo ... ogladany przeze mnie w drugich oczach takie sa najpiekniejsze
przeciez .. zbieralismy muszle wykradzione morzu...niektore bronily sie
uciekajac spowrotem na krabich nozkach ... a kiedy robilo sie zbyt
goraco zawsze mozna sie bylo ochlodzic samemu ..zanurzajac sie w te fale...
czyz moze byc lepsze miejsce na zapomnienie? .. cieszylismy sie
dniem ,falami, niebem ktore roznilo sie od morza bialymi punkcikami
oblokow .... czekalismy na zachod slonca cieszac sie beztroska ..
wzajemnym usmiechem , spojrzeniem ... pozegnac slonce ktore udawalo sie na
spoczynek na dno oceanu... wystarczylo przejsc sie na drugi koniec
cypla....
nadciagala burza chyba bo grzmot slychac bylo dosyc cholera solidnie ,
jak nagle nie pieprznelo obok gdzies obudzilem sie i szlag trafil plaze
slonce i wszystko dookola nie mowiac juz o tych drugich oczach tylko moje
jakby....nieco szersze... no tak dzien dobry rzeczywistosci .. parszywy
piorunie nie mogles grzmotnac gdzies indziej? jedynie co mi z tej plazy
zostalo tego poranka to ...stroj ... zaraz tez zoladek zaczal domagac
sie czegos na ruszt mysle sobie plaza , morze , a w morzu ryby... moze to
jakis znak? machne sobie drinka i usmaze rybke a mialem solidnego dorsza
hmm przywiezionego wlasnie z takiej wyspy ...nie nie zlowilem
ale ..tylko nie mowcie nikomu ukradlem gospodyni co go miala zasolonego w
beczce ... tylko lolaboga na cholere jej bylo tyle soli ladowac...? no wiec
nasaczylem usta alkoholem dorsza olejem i machanlem drania na patelnie
sam sie raczac tym co mi rozpuszczalo lod wlasnie ... nie nie zaczalem
snic wcale ale oparlem sie o blat stolu i popadlem w lekkie
marzenia...sen wracal ... jak cos znowu nie GRZMOTNIE ! ..tym razem nie
piorun ! to moj dorsz az jeknal i podskoczyl do gory na patelni a moze
to sol jeknela? bo juz sam nie wiem czy ona go tego dorsza czasem sobie nie
wyrzezbila w kopalni soli ....zeby tylko jeknal jeczac podskoczyl
rozchlapujac goracy olej po moim plazowym stroju znaczy sie niezle mi
popalilo bebechy ... dobrze ze drinka skonczylem inaczej podzieliby los
wlasnie stluczonej szklanki nie wiedzialem sam co robic dorsza ratowac czy
siebie...? wiec ja z ta patelnia pod prysznic pod zimna wode... dla klaty
lepiej i dla dorsza tez...nigdy bym nie pomyslal ze on zacznie kiedys
plywac w slodkiej wodzie... jakos te ryby zawsze ciagnie do
wody ..uratowalem sytuacje klata sie schlodzila dorsz byl w zjadliwym
stanie tak mi sie przynajmniej wydawalo ...wykapalem sie przy okazji ...
pora na uczte i wydawaloby sie ze juz nic nie moze mi zaszkodzic .... ale
uwierzcie mi pierwszy kes byl szokujacy nie tylko sol mi wypalila usta
ale dziasla , jezora , i wlasnie przeplukane gardlo... spuchly mi wargi bo
nie ida w parze z wlasnie spozytym alkoholem .... wygladam jak murzyn. z
popalonym cialem ... glodny jak cholera a gdzie ja sie teraz z taka geba
pokaze he?:-)jeszcze w dodatku mamy swieto tutaj ... moge zapomniec o
piwie ... czyz zycie musi byc tak okrutne..? i na kazdym kroku musi ci
przypominac o cierpieniu..?
a moze kiedys bedzie tak ze wstane z lozka rano i stwierdze..... rany jaki
piekny sen ale dobrze ze juz wstalem bo w zyciu mam lepiej..?:-)
buziaczki dla tej od smoga:-)