ryszq
03.12.04, 16:50
(cierpliwi mogą czytać , niecierpliwi tylko "końcówkę" )
Nie chodzi w tym przypadku o przebój M.Rodowicz , również nie o sekretarkę z
Ery GSM. Sekretarka to dyskrecja , wszak łacińskie s e k r e t a r i u s
oznacza osobę, której powierza się tajemnice. Jak wygląda dzisiaj idealna
sekretarka?. Wysoka , długonoga blondynka z mniejszą wiedzą, czy tęższa pani
w średnim wieku z olbrzymim doświadczeniem? . Obie przecież kształtują
wizerunek firmy. Ta pierwsza od parzenia kawy i miłego uśmiechania się, z tą
drugą lepiej porozmawiać. Obecne wymagania względem sekretarek znacznie
wzrosły. A idealna figura nie jest już przepustką do biurowej kariery.
Dzisiaj nasza sekretarka otrzymała prezent mikołajkowy od szefa. Przekona
się o tym w sposób prawie , że namacalny 10 -go, czyli niebawem. Historia
prezentu , można by powiedzieć , ma już trzy lata.
Parę lat temu, została przyjęta nowa sprzątaczka. Niczym specjalnie się nie
wyróżniała. Ot przyjęta została na pół etatu i zabrała się do wykonywania
powierzonych jej zadań. Trwało to ok. roku, może mniej.
Zdarzyło się , że musiałem zostać w nadgodzinach i przygotować uzupełniającą
dokumentację na następny dzień i zjawić się z nią u inwestora. Najgorsze
dla mnie było napisanie nowych specyfikacji i wypełnienie rubryk z rodzajem
materiału ,ciężaru itd. Robiła to zawsze któraś z sekretarek (były dwie)
ale w tym dniu miałem pecha - akurat obie były nieobecne. Akurat przyszła
ta nowoprzyjęta sprzątaczka, w momencie kiedy leciał stek niewybrednych
przekleńśtw z mojej strony. No! - jak kobieta wchodzi to się mityguję ,
powiedziałem jej , że nie musi dzisiaj sprzątać, bo nie ma sensu.
" - I czym się pan przejmuje?- usłyszałem - tych parę stron ja mogę panu
przepisać. Pracowałam kiedyś w telegrafie na dalekopisie , a w domu trochę
piszę na kompie".
Nie miałem nic do stracenia i dałem jej do przepisania ok. 20 stron.
To co zobaczyłem - po prostu mnie powaliło. Pisała z szybkością karabinu
maszynowego. Czegoś takiego nie widziałem. To było g e n i a l n e.
Okazało się, że kiedyś zajęła znaczące miejsce w jakichś mistrzostwach w
szybkości pisania na maszynie czy na dalekopisie. Jakoś tak.
Następnego dnia spotkałem się z szefem u inwestora i powiedziałem mu , jaki
mamy w naszym biurze nieodkryty talent w osobie sprzątaczki. Był
zaskoczony. Zasugerowałem mu, żeby w okolicznościach przejścia na emeryturę
obu pań ze sekretariatu, po prostu "nowoprzyjętą" sprzątaczkę zatrudnić w
sekretariacie Tak też się stało niebawem.
Dziewczyna ( no, no, nie taka już dziewczyna) okazała się samorodnym
talentem.
W sekretariacie pojawiły się kwiaty, mnóstwo zieleni, surowość pokoju gdzieś
zniknęła. Przypisano jej dodatkowo prowadzenie archiwum. Wywiązywała się
znakomicie.
Miejsce na spektakularne sukcesy jest gdzieś pomiędzy 20-tką a 35-tką dla
kobiet - dla mężczyzn może między 27rokiem życia , a 45 -tym, potem traci
się rozpęd, popada w rutynę, ciągnie się na jałowym biegu swoje życie
codzienne.
W jej przypadku, doszło i to , że poświęciła się ''odchowaniem" dzieci. Kiedy
chciała wrócić, nie było już dla niej pracy, tym bardziej, że recesja
głownie dotknęła w pierwszym rzędzie kobiety - a ona miała tylko maturę i
jakieś tam kursy. Posiadła m.inn. niezbyt popularną umiejętność
stenografowania , ale chcąc jakoś utrzymać się na powierzchni (a nie było
innej dla niej pracy), zmuszona była przyjąć pracę sprzątaczki.
Co od niej usłyszałem:
"Wszelkie kłopoty i przeszkody są do pokonania i w jakims tam sensie
urozmaicają nam życie i zmuszaja do dzialania. Nie zamienilabym swojego
małego świata za żaden skarb. Wielkie światy sa dla wielkich ludzi, a ja
jestem malutka i kocham swoja przecietność".
Teraz panuje taki kryzys wartości że mniej ważne staje się by być
szczęśliwym, mieć fajnego męża (żonę) i ciekawą pracę, ale żeby osiągnąć
sukces, nazwisko, zrobić karierę... I ludzie za tym gonią.
W tym momencie uzyskała znaczny status zawodowy - ale nie przekładało się
to na konktretne pieniądze. Dopiero po trzech latach została doceniona i
wreszcie dostała podwyżkę ( jako prezent mikołajkowy?). Przy okazji
dowiedziałem się , że Dzień Sekretarki i Asystentki przypada na 25 stycznia.
P.S. Sekretarki w krajach skandynawskich, Szwecji i Finlandii, już dawno
osiągnęły wysoką pozycję zawodową. Tam sekretarka nazywana jest ,,dzienną
żoną" szefa. I to nie dlatego , że łączy ich łóżko, ale wiele spraw
służbowych , wiele dokumentów i wielu ludzi.
P.S. Z zaszłości ubiegłego wieku:
,,Dyrektor prosi sekretarkę, by napisała ogłoszenie , że zebranie odbędzie
się we wtorek. Po jakim czasie sekretarka pyta:
- Panie dyrektorze, jak się pisze wtorek? Na końcu jest ,,k" czy ,,g"?
Dyrektor idzie do swojej biblioteczki podręcznej w gablocie, stojącej dumnie
za szkłem:
- Przeszukałem w słowniku hasła na ,,f" i nie znalazłem słowa ftorek! Niech
pani napisze, że zebranie odbędzie się w środę".