Gość: rezun
IP: 10.10.46.*
03.01.02, 09:51
Zastanawiam sie od jakiegos czasu nad sensem spotykania sie w realu ludzi
poznanych na necie. Bylem na kilku spotkaniach czatowych - wyglada na to, ze
przychodza tam malolaty, ktore nie maja co robic z wolnym czasem. Dzieciaki w
wieku 14-19 lat, nieczesto powyzej. Sami o sobie mowia, ze przychodza na
spotkania kawiarenkowe, aby sie napic, potwierdzaja tez, ze tak naprawde sa
bogata i zepsuta mlodzieza. Wiekszosci z nich zalezy na tym, aby zachlac,
zacpac i zaruchac. Najchetniej zyliby w wirtualnej rzeczywistosci, ktora
technicznie nie odbiegalaby od "normalnej" rzeczywistosci - a jesli mieliby
wplyw na jej ksztaltowanie to zamontowaliby sobie chipa w glowie, ktory
umozliwialby rozkoszowanie sie pelnia wirtualnego swiata. Co sadzicie o
Pokoleniu Matrixa? Bo taka nazwe proponuje. Moze sami do niego nalezycie? Ja
naleze, ale nie utozsamiam sie z tak zdefiniowana "ideologia".
Pozdrawiam
Rezun