Dodaj do ulubionych

zakochałam sie w wykładowcy...

23.10.03, 00:52
czy ktos moze mi powiedziec czy to wogóle ma przyszłosc???
Obserwuj wątek
    • niebieskooka.diablica Re: zakochałam sie w wykładowcy... 23.10.03, 07:58
      Wiesz, w życiu to różnie bywa. Nigdy nic nie wiadomo :-) Ja osobiście uważam,
      że jeśli oboje się bardzo kochają, i obojgu na sobie zależy, oczywiście że ma
      TO przyszłość. Mimo takiej realcji między wami - studentka-wykładowca. Jak to
      było w pewnej piosence "wszystko się morze zdarzyć..."
      Życzę powodzenia.


      jestem-jak-narkotyk napisała:

      > czy ktos moze mi powiedziec czy to wogóle ma przyszłosc???
      • moneoo Re: zakochałam sie w wykładowcy... 23.10.03, 10:10
        niebieskooka.diablica napisała:

        >(...) Jak to
        > było w pewnej piosence "wszystko się morze zdarzyć..."
        Rosnę sobie, dołem głowa góra nać?
        a wam nad tym morzem, to jeno morze w głowie szumi, no...




    • Gość: kuba Re: zakochałam sie w wykładowcy... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.10.03, 08:37
      nie Ty pierwsza i nie ostatnia:))))))))))))))0
    • Gość: Jo Re: zakochałam sie w wykładowcy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.03, 17:59
      wiesz znacznie lepiej ,dobrze byłoby żeby on sie zakochał,
      zawsze to łatwiej w tą stronę ,skoro TY już.

      i dobrze byłoby ,no znacznie lepiej ,gdyby nie miał tych 70ciu lat i tytułu
      profesora,
      albo wogole by hierarchia osiągnieć zawodowowo -naukowych miedzy obojgiem nie
      była tak różnorodna.

      Z życia miałam kolege z roku ,który był z naszą doktorantką ,
      jednak takie związki gdy rozkwitają dopiero po przejsciu przez ten
      przedmiot.TAK LEPIEJ!i tak trzeba na to odwagi,
      bo ten światek małym jest ,sama wiesz.

      pozdrawiam.
      • Gość: a Re: zakochałam sie w wykładowcy... IP: 168.143.123.* 25.10.03, 22:13
        a jeszcze lepiej, by był wolny...
        lub przynajmniej - jeśli zajęty -
        nie skory do miłości na boku...

        tak łatwo poczuć się wyrzuconym
        na śmietnik, nie życzę tego ani
        zakochnanej, ani wykładowcy,
        a o tę właśnie wzajemność
        w takim układzie najłatwiej.
    • senne_marzenie Re: zakochałam sie w wykładowcy... 23.10.03, 18:01
      wykladowca tez czlowiek;)
      • Gość: 3o Re: zakochałam sie w wykładowcy... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.10.03, 19:51

        Kierunek Panstwa rozumowania jest mylny od samego poczatku, poniewaz
        zalozycielka watku nie stwierdzila, ze ow wykladowca jest JEJ wykladowca, nie
        wiemy nawet, czy Pani ta jest studentka.
        Mozemy zakladac, ze istota pytania jest kwestia, czy wykladowca jakotaki (choc
        to tez niebezpiecznie ogolne ujecie tematu), posiada wartosci pozwalajace na
        nadanie przedmiotowi rozwazan cech pozwalajacych na "zakochanie sie".
    • peter.steele Re: zakochałam sie w wykładowcy... 23.10.03, 20:54
      Nie ma sie czym przejmowac każdy z nas robi jakieś błedy. Ale sztuka to sie
      uczyc na nich a nie popełniac cały czas

      ---
      Wierzyłem w coś, bez tego ciężko żyć
      Marzyłem w coś, wolno było marzyć
    • man.with.soap.in.eye Re: zakochałam sie w wykładowcy... 23.10.03, 23:50
      Ja w szkole średniej miałem romans z jedną nauczycielką.
      Nie miało to może zbyt wielkich perspektyw ale ...
      osobiscie wyniosłem z tego wiele dobrego ,no i oczywiście same piątki przez dwa
      lata z Jej przedmiotu.
      Można powiedzieć , że kochałem ja w powien sposób ale szkoła się skończyła
      i...miłość wygasła.
      Musisz się zastanowić czy to ma sens na dłuższą metę czy tylko na chwilę...
      Życzę powodzenia:))))
      • Gość: cosmita Re: zakochałam sie w wykładowcy... IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 24.10.03, 02:50
        Jak sobie przypomne ta lale, co uczyla mnie fizyki, to uchhh... wciaz mam
        dreszcze:-)
        • Gość: zaba Re: zakochałam sie w wykładowcy... IP: *.e-lider.pl 24.10.03, 09:22
          mnie pani od fizyki zawsze dziennikiem po glowie napierdalalejszyn. tez mam
          drzenie:)
    • Gość: ewka Re: zakochałam sie w wykładowcy... IP: *.nsm.pl / 195.117.2.* 24.10.03, 09:37
      moj kolega zakochal sie byl niemilosiernie w swojej pani od filozofii. Tak
      niemilosierne to zakochanie bylo, ze wzial i sie z nia ozenil - ku jej radosci
      zreszta. Dzieci maja i nadal udane stadlo tworza. Ale kiedy chcial sie za
      kierunek drugi wziac, to - nie wiedziec czemu - ona sprzeciw wielki wyglosila!
      Co tam - sa tacy, co sie kochaja w z przeproszeniem aktorach/rkach,
      spiewakach/czkach, piosenkarzach/rkach, wiec dlaczego akurat nie kochac sie w
      wykladowcach plci obojga?
      • Gość: zaba Re: zakochałam sie w wykładowcy... IP: *.e-lider.pl 24.10.03, 09:38
        ja kocham dzenifer lopez i sofi marso.
        • me_and_myself Re: zakochałam sie w wykładowcy... 24.10.03, 09:54
          a żuljet binosz? ;)

          • Gość: zaba Re: zakochałam sie w wykładowcy... IP: *.e-lider.pl 24.10.03, 10:17
            binosz tyz, wiadomo:)
    • me_and_myself Re: zakochałam sie w wykładowcy... 24.10.03, 10:00
      A w mię to sie kiedyś zakochał nauczyciel historii. I doświadczenie takie mam,
      że w drugą stronę to to nie poszło ;) (dlatego musiałam wkuwać nieustannie, bo
      skoro nie poszło, to mię maglował)
    • Gość: GranCapitan Re: zakocha3am sie w wyk3adowcy... IP: *.axelspringer.com.pl / *.axelspringer.com.pl 24.10.03, 10:02
      Ja mialem jedna ladna nauczycielke, ale straszna siekiera byla. Az sie
      ohajtala i zlagodniala. ciekawe jak nazywa sie ta przypadlosc (pierwszy
      przypadek). O ile pamietam, jak mowil kolega z lawki - niedocostam.
    • peter.steele Re: zakochałam sie w wykładowcy... 24.10.03, 10:13
      Ja miałem same brzydkie naucielki i szczynście miołem niesamowite.
      A co aktoktorków to kochom sale hajek
      • Gość: GranCapitan Re: zakocha3am sie w wyk3adowcy... IP: *.axelspringer.com.pl / *.axelspringer.com.pl 24.10.03, 10:17
        Ja Sandre Bullock i Anne Dymna jak byla mloda. To byly czasy jak bylismy
        mlodzi.
        Jak wspomne to cieplej mi sie robi, a pozniej zimniej... bo wspaniali
        ludzie, nie powroca... nie powroca juz nie.
        • peter.steele Re: zakocha3am sie w wyk3adowcy... 24.10.03, 10:22
          No to siem porobilo zaraz wszyckie ludzie zaczna piosac kto kocha jakom aktorke

          ---
          Wierzyłem w coś, bez tego ciężko żyć
          Marzyłem w coś, wolno było marzyć
          • nonstop Re: zakocha3am sie w wyk3adowcy... 24.10.03, 10:34
            no właśnie, a gdzie o aktorach?
            :-)))
            • peter.steele Re: zakocha3am sie w wyk3adowcy... 24.10.03, 10:36
              Jerzy.Stuhr jest aktorem i wykładowca więc sp[rawa załatwiona ale kto jest
              zakochany w Stuhrze??

              ---
              Wierzyłem w coś, bez tego ciężko żyć
              Marzyłem w coś, wolno było marzyć
              • me_and_myself Re: zakocha3am sie w wyk3adowcy... 24.10.03, 10:37
                ja! ja! ja!
    • Gość: miriada Re: zakochałam sie w wykładowcy... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.10.03, 13:11
      Żaden z moich wykładowców nie nadawał sie do zakochania. A promotor
      najwyraźniej codzienni erano połykał główkę czosnku. Miało to swoje dobre
      strony. Pracę dyplomową napisałam w dwa tygodnie !!!
      • Gość: runek Re: zakochałam sie w wykładowcy... IP: *.zamek.gda.pl 26.10.03, 18:06
        Gość portalu: miriada napisał(a):

        > Żaden z moich wykładowców nie nadawał sie do zakochania. A promotor
        > najwyraźniej codzienni erano połykał główkę czosnku. Miało to swoje dobre
        > strony. Pracę dyplomową napisałam w dwa tygodnie !!!

        ja tez nigdy nie zakochalem sie w wykladowcy.Mam za to wrazenie,ze jednemu
        z nich sie podobalem. Ale jemu sie chyba wszycscy studenci podobali.
    • Gość: Malutka Re: zakochałam sie w wykładowcy... IP: *.czestochowa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.10.03, 14:34
      nie martw sie ja tez sie zakochalam w moim nauczycielu od maty. To jest pan
      Radwanski z Traugutta. Mam nadzieje, ze to przeczyta ;] Jest piekny a do tego-
      inteligentny ;)Kocham pana!! (ktos z 1 klasy)
      • cosmita Re: zakochałam sie w wykładowcy... 24.10.03, 17:08
        A Meg Ryan? Ta to ma usmiech..
    • Gość: ziaaba Re: może lepiej ZAUROCZYŁ mnie wykładowca... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.03, 12:18
      ...a moze to tylko gra hormonów ...?
      natura robi sobie z nas czesem hecę ,
      a my od razu wierzymy, że to coś takiego jak miłość!?
      CZASEM JEDNAK POJAWIA SIĘ W NASZYM ŻYCIU KTOŚ W GŁEBI KTÓREGO ZAUWAŻAMY "małe
      cuuuuś " :)I TO CUŚ STAJE SIĘ TAK WIELKIE ZE PRZYSŁANIA WSZYSTKO...
      najgorsze jest chyba zamykanie drogi temu, co mogłoby zacząć kiełkować, rosnąć,
      zmieniać się tylko pamiętać trzzzza , że chcieć tego muszą 2 osoby bo najgorsze
      jest kochać i nie być kochanym-> to największe nieszczęście...

      < ale jam zielona...jam zielone cwaniactwo...:) >
      pomundzdzdzyła się/po-kum-ała/ , porechotała i skoczyła...

      ................................................................................
      Mente captus
    • Gość: ziaaba Re: ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.03, 12:22
      a'propos aktorów (łomatko jak ziaaby lubią czekoladki...)
      heeeeeeeeeeeeeeeeeheeee denzel woszingtonehhhhhhhhhhhh
      • Gość: binka Re: ... IP: *.gdynia.mm.pl 26.10.03, 13:11
        no siem obsmiałam
        chociem za stara na kochanie siem w łaktorach to Dzony Dip jest niezły

        ps hmm czy sa tu jacys uczniowie ktorzy sie we mła kochali???
        • peter.steele Re: ... 26.10.03, 13:54
          Gość portalu: binka napisał(a):


          > ps hmm czy sa tu jacys uczniowie ktorzy sie we mła kochali???

          Wierzyłam w coś, bez tego ciężko żyć
          Marzyłam też, wolno było marzyć??
          hihihi:))))
          Pozdrawiam


          ---
          Wierzyłem w coś, bez tego ciężko żyć
          Marzyłem też, wolno było marzyć

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka