Forum Kuchnia Wino
ZMIEŃ

      Pannobile

    IP: 213.134.140.* 02.02.06, 12:36
    Sam już nie wiem, pisać, czy nie pisać. Dla niektórych pewnie ta relacja
    pewnie wyda się banalna, ale może dla innych... A niech tam!

    Po przekroczeniu granicy czesko-austriackiej (Mikulov) trafiam do regionu
    Weinviertel (według BB nic ciekawego, ale pewnie warto się samemu przekonać).
    Przejeżdżam przez miasteczko Poysdorf, które mieni się jego najważniejszym
    ośrodkiem. Wokół pełno winnic, co chwila kierunkowskaz, znak, informacja -
    wszystko o winie. Przede mną weinmarkt i tablica z napisem ?Veltliner
    symposium?. Niestety nie mogłem się zatrzymać. Na pokładzie narty, żona
    (?dlaczego ten grat jedzie tak wolno??) i córka (?tato, kiedy będziemy nia
    miejscu??), więc mam nadzieję, że rozumiecie. Może następnym razem.

    Docieram do Wiednia, spotkanie ze znajomymi. Wino jest wszędzie, nawet w
    kioskach na stacjach metra. Podobno piją je na każdym etapie produkcji,
    łącznie z moszczem winnym (zdaje się, że nazywają do sturm). Chyba je lubią.
    Fantastyczny sklep w centrum, należący do sieci Wein & Co (weinco.at, swego
    czasu pisał o nim TPB). Siłą rzeczy ogromny wybór win austriackich. Jest
    niemal wszystko - czerwono, biało, słodko, wytrawnie, drogo, tanio. Klasyki z
    Burgerlandu i Wachau. Oczy rozbiegane, ręce drżą. Ostatecznie wybrałem
    klasykę, bo pewnie taka okazja prędko się nie zdarzy. Gabarinza od Heinricha,
    Pannobile od Paula Achsa i Zweigelt od Pockla.
    I tu mam pytanie, co oznacza nazwa Pannobile, którą wykorzystuje kilku
    producentów? Z tego co wiem, ma do niej prawo osiem winnic z Burgerlandu.
    Wina nią opatrzone muszą spełniać określone normy jeżeli chodzi o udział
    poszczególnych szczepów w kupażu oraz sposób i długość starzenia. Nie mam
    jednak pewności.
    Wybrałem jeszcze dwie tańsze etykiety - Wiener Trilogie od Fritza Wieningera
    (zweigelt, cab i merlot) i Small Hill red (st. laurent, merlot i pinot noir)
    od Leo Hillingera. Obie butelki dobre, bez uniesień, ale dobre. Pierwsza może
    jeszcze młoda, rozchwiana, trochę za ostra, ale już z ładnie zarysowanym
    owocem. Druga bardzo nowoczesna, gładka (zresztą wystarczy zajrzeć na stronę
    producenta hillinger.net, żeby przekonać się w jakiej estetyce gustuje Herr
    Leo), łatwa. Może przez to trochę nudna. Na pewno wyróżnia się
    ultramodernistyczna etykieta. Taki minimalizm dla yuppies. Korporacyjne szkło
    i aluminium. Jednak nie dla mnie.

    Wybór w Wein & Co. z innych rynków znacznie słabszy. Najlepiej jest chyba z
    Włochami, Francją i Hiszpanią. Trochę Nowego Świata. Ceny normalne. Nareszcie
    było mnie stać na najniższą półkę od portugalskiego Niepoorta. Zwraca uwagę
    etykieta Fabelhaft (10 euro), w której wykorzystano motywy (właściwie to
    chyba komiks) zaczerpnięte z twórczości niemieckiego rysownika Wilhelma
    Buscha. Vertente kosztuje 15 euro. Z tego co wiem, cena hurtowa tego drugiego
    wynosi w Polsce blisko 100 zł. Szkoda.

    Wiedeń piękny. Warto jechać na wycieczkę. Dziedzictwo Sissi, nie każdemu musi
    się podobać. Zostaje Klimt i Schiele. No i wino...

    Potem zostały mi tylko góry, Trydent, Górna Adyga i Veneto, enoteki w
    kurortach i wizyty u winiarzy na adyżańskiej Strada del Vino, ale nie wiem,
    czy ktoś chce o tym czytać...

    pozdrawiam serdecznie

      • Gość: jj Re: Pannobile IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 02.02.06, 14:36
        witam
        podobaja mi sie twoje teksty z przyjemnoscia je czytam.
        Mozesz mi podac adres maila, chce zaproponowac Tobie udzial w projekcie
        dotyczacym win. Ale to wymaga spokojnego omowienia, nie na forum.
        pozdrawiam
        jczapczynski@yahoo.com
        • Gość: Tow. Wiesław Re: Pannobile IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.06, 14:45
          Gość portalu: jj napisał(a):

          > witam
          > podobaja mi sie twoje teksty z przyjemnoscia je czytam.

          Mi twoje też:

          "Zdradzieckie sztylety Wepchnięto Wiwat august Maminsynkowie u swych Misek
          poruszyli Głowy na niego Stał august dla nich Wiwat zamówiono Jak zwykle dużo
          Wspaniały auguści śmiech Barabani w nich deszcz Niczym cynkowe miseczki
          Śpiącego tatusia Wiwat smacznie"
      • Gość: star pisz dalej, pzdr IP: *.math.uni.lodz.pl / *.math.uni.lodz.pl 02.02.06, 15:50
      • Gość: docg pewnie, że pisz... IP: *.poltegor.com.pl 02.02.06, 16:07
        pannobile to zdaje się stowarzyszenie takich lepszych producentów, nie wiem,
        czy zazębiające się, równoległe czy konkurencyjne wobec RWB.
        W Austrii chyba jednak lepiej postawić na białe wina, czerwone zdarzają się
        bardzo dobre, ale trzeba szukać i nie jest tanio.
        Ciekawe, co "wywalczyłeś: w Górnej Adydze - miej litość i nie pisz, że znowu
        szukałeś czerwonych win! :-)))
        Moje ostatnie odkrycia z AA to wina od Cantina Terlano (producent na *** u BB),
        konkretnie Pinot Bianco Vorberg (tre bicchieri w ostatnim wydaniu GR i miejsce
        wśród pierwszej setki WS za zeszły rok) i Sauvignon Winkl. Nie żebym się
        kurczowo trzymał ocen - pakując te wina do koszyka w sklepie nie miałem pojęcia
        o tych zaszczytach ;-) Ale wina rzeczywiście świetne, bardzo bogate, długie,
        Pinot cięższy i wyraźnie wzmocniony beczką, Sauvignon chłodniejszy i bardziej
        rześki.
        pozdrawiam
        • giorgio_primo off t. Adyga 02.02.06, 17:08
          Gość portalu: docg napisał(a):

          > Moje ostatnie odkrycia z AA to wina od Cantina Terlano (producent na *** u
          BB),
          >
          > konkretnie Pinot Bianco Vorberg (tre bicchieri w ostatnim wydaniu GR i
          miejsce
          > wśród pierwszej setki WS za zeszły rok) i Sauvignon Winkl. Nie żebym się
          > kurczowo trzymał ocen - pakując te wina do koszyka w sklepie nie miałem
          pojęcia
          >
          > o tych zaszczytach ;-) Ale wina rzeczywiście świetne, bardzo bogate, długie,
          > Pinot cięższy i wyraźnie wzmocniony beczką, Sauvignon chłodniejszy i bardziej
          > rześki.

          Oba kapitalne.

          VORBERG
          WINKL
          • Gość: rural Bar Centrale IP: *.chello.pl 02.02.06, 19:43
            Mam wciaz pewien opor przed winami bialymi, wiem ze niesluszny i niepotrzebny.
            Zawsze trwalem w przekonaniu, ze nie ma w nich zadnej tajemnicy, trudno odnalezc
            w nich roznorodnosc. To nieprawda, choc wciaz zajmuje poczesne miejsce w tylniej
            czesci mojej glowy.
            W Adydze sprobowalem stereotyp przelamac i poszlo mi chyba niezle.
            Najpierw na chybil trafil wybralem nosiole od Vallis Agri. Gigantyczna trydencka
            spoldzielnia (750 h), ale butelka swietna – rzeskie, mineralne, fajne picie.
            Vivace (choc nie musujace) e fruttato.
            Potem sprobowalem kilku gewurztraminerow I to tez mile doswiadczenie. Wybralem
            Puntay od Erste & Neue i Albertus z Cantina Vini Lun (ich kantyna jest tuz przy
            zjezdzie z autostrady w kierunku Cavalese/Predazzo). Rzeczywiscie aromatico,
            dobrze zorganizowane, zrownowazone, z przyjemna kwasowoscia. Z innych bialych,
            zachecony rekomendacjami BB, kupilem flaszke od Manincora (Caldaro) – Riserva
            della Contessa, cuvee w ktorym pomieszali pinot bianco, sauvignon blanc i
            chardonnay. I rzeczywiscie to juz nieco wyzsza szkola jazdy – brzoskwinia,
            jablko, sporo sie dzieje w tym winie.

            W samym Canazei w Enotece Valentini (viale Antermont 4) mozna sie wyzyc. Choc to
            kurort chyba nie zdzieraja tak strasznie (flagi Planety za ok. 19 euro). Wina z
            Trydentu i Adygi podzielone wedlug szczepow, ale generalnie na polkach straszny
            balagan (moze przemawia przeze mnie chciejstwo, ale inaczej to sobie
            wyobrazalem). Wybor wydaje sie mi amatorowi przypadkowy, choc pewnie jest
            reprezentatywny. Najwieksza frajde odczuwalem wtedy, gdy moglem wybrac
            producentow dotad mi nieznanych, ktorych sila rzeczy pomineli panowie BB. Albo
            prestizowych (jak Laimburg), albo masowych (jak wspomniana Vallis Agri), albo po
            prostu bardzo malych (jak Redondel, czy Vallarom). O Laimburgu wspomina TPB w
            ostatnim wydaniu magazynu MW. Dodam tylko, ze Veronelli uznal ich cabernet (Sass
            Roa) za jeden z najlepszych we Wloszech (15 euro), a lagrein (Barbagol) za
            wyrozniajaca sie butelke w regionie. Te smieszne z pozoru nazwy wziely swoj
            rodowod z legend Ladynow, ktorzy wciaz mieszkaja w dolinach Val di Fassa (stad
            dwujezyczne tablice informacyjne; ja nie wiedzialem). Warty uwagi symbol
            przywiazania do ziemi, ktora to wino rodzi.
            Przy okazji przypomnialem sobie krytyke Win Europy w kontekscie Maso Furli
            (raptem 4 hektary) I ich flaszki Vigneti delle Dolomiti Rosso, ktora wbrew
            zdaniu BB nie jest mieszanka teroldego i lagreina, ale cab i merlota. Kupilem
            egzemplarz na pamiatke tej dyskusji, ale jeszcze nie degustowalem.
            Redondel ciekawy (3,3 hektary). Produkuje dwa wina w ilosci 10 tysiecy rocznie.
            Oba z teroldego. To gorsze, jest twarde, chlopskie, chropowate. Tego lepszego
            (Mezum) nie pilem.
            Pojer e Sadri tez interesujacy. Probowalem Besler Ross Vigneti delle Dolomiti.
            Do beczki wlali pinot nero, zweigelta, negrare, franconie i gropello. Dla mnie
            pelna egzotyka. Na etykiecie wahadlo zegara. Przypominaja o przemijaniu? Pojer
            jest enologiem, a Sadri agronomem. Prawda, ze to fajnie brzmi? Srednio
            zbudowane, kwiaty i owoce, dosc krotkie. Dobre.
            Wreszcie lagrein. Kupilem Lagrein Dunkel od Mayr & Sohne. Napalilem sie bo Luigi
            cieplo o nich napisal, ale w koncu okazalo sie, ze nie doczytalem. Tych Mayrow
            jest w koncu trzech – oprocz Thomasa i syna (22 hektary i 4 wina), jest jeszcze
            szalony wuj Heinrich (biega po winnicy, ktora ma raptem 2,5 hektara i produkuje
            jedno wino) oraz Josephus (6 hektarow i siedem win). Ten ostatni ponoc
            najlepszy. Dunkel od Mayra i syna surowy, wiecej w nim ziemi niz owocu.
            Rzeczywiscie ciemny. Ponury, ale intrygujacy.
            Efektu globalizacji doswiadczylem pijac dwa merloty. Dwie bardzo udane proby –
            Tovi z trydenckiej Longarivy (raptem 17 hektarow i od licha win) i riservę
            Untermoserhof od Georga Ramosera (4,5 hektara i trzy wina) z Gornej Adygi. Wiem,
            ze wielu zzyma sie na ten szczep, ale w tym wypadku nie ma na co. To prawda, ze
            bukiety sa pelne, bardzo owocowe, ale nie sa nachalne. Nie ma w nich chamstwa.
            Gorzej moim zdaniem wypada cabernet, choc nie bardzo mam prawo generalizowac,
            gdyz probowalem go tylko raz. Pfarrhof z Cantina Viticoltori Caldaro (Kellerei
            Kaltern). Luigi za nim szaleje, a mnie nie wydal sie niczym niezwyklym.
            Zupelnie inaczej sprawy sie maja gdy pomieszaja jedno z drugim, jak w przypadku
            kupazu Loam od Cantina Produttori Termeno. Veronellemu sie nie podobalo, a mi
            owszem tak. Glebokie, zniuansowane (ale bez przesady, nie lubie win
            przeintelektualizowanych, nie rozumiem ich), czeresnia, agrest, porzeczka. Mile.
            Na koniec tylko slowo o pinot nero. Pilem je od Colterenzio. WB docenia, bo w
            GA, ponoc w odroznieniu od Niemiec, pozbawiony jest miesnych posmakow. Akurat
            ten nie pozbawiony. Trudno mi pisac o takich winach.

            Na koniec polecam jeszcze dwa adresy – enoteki w Moenie. Pierwsza La Cantineta
            (via Lowy 11/c) ogromny wybor win z Gornej Adygi i Trydentu. Druga to Enoteca
            del Pinter (via Ischiazza 2), wybor znacznie mniejszy, ale troche taniej.

            Nastepnym razem poszukam znow poszukam bialych, Vorberg, Winkl…

            pozdrawiam

            • docg Re: Bar Centrale 06.02.06, 12:10
              Gość portalu: rural napisał(a):
              > Nastepnym razem poszukam znow poszukam bialych, Vorberg, Winkl…

              • Gość: rural Re: Bar Centrale IP: 213.134.140.* 06.02.06, 13:41
                Dzięki Deo, dzięki GP. Lista tytułów, po które warto wrócić do doliny Adygi
                rośnie.

                Wracając do białych byłem w kantynie u Hassa. Zabawne, bo po pierwsze jest
                zupełnie niewidoczna, biorąc pod uwagę prestiż winnicy (mieści się w małym
                Montan, które leży między niewiele większymi Egna/Neumarkt i Ora/Auer, tuż za
                zjazdem z autostrady), a po drugie czułem się tam trochę jak w biurze
                rachunkowym, a nie miejscu gdzie degustuje i kupuje się wino. Jednak mniejsza o
                to. Piszę, bo chciałbym spytać o Wasze oceny win Franziskusa. Pytam przede
                wszystkim o białą Mannę. Wiem, że w Polsce importuje te wina Likus, ale jego
                marże są strasznie wysokie.

                pozdrawiam
                • Gość: docg manna IP: *.poltegor.pl 06.02.06, 14:59
                  piłem dwa wina od Hassa, mannę (nie pamiętam rocznika) i pinot bianco 2003.
                  Manna pozostawiła bardzo dobre wrażenie, pinot był OK, ale to już nie to samo.
                  Mannę można w Polsce kupić w cenie zbliżonej do zachodniej (16-17 €) do tego
                  stopnia, że nie za bardzo opłaca się ją wozić.
                  pozdrawiam
                  • Gość: rural Re: manna IP: 213.134.140.* 06.02.06, 15:10
                    U Likusa, w zależności od rocznika cena wha się w granicach 85-95 zł. Na
                    wina.pl butelka z 2001 r. kosztuje 99 zł.

                    pozdrawiam
            • sstar Re: Maso Furli 06.02.06, 22:15
              Artykuly nt:

              www.acquabuona.it/inazienda/annodue/masofurli.html

              www.winebusiness.com/html/MonthlyArticle.cfm?dataid=37550

              O tym, ze nie uprawia Lagreina ani Teroldego pisalem tutaj:
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=18&w=26641136&a=26713681

              a po wizycie u niego wiem:
              ze uprawia Me i CS oraz Cha, Traminer oraz SB (w innym miejscu - w Martingano)

              pytanie ogolnie: skad wziales dane dotyczace powierzchni upraw?

              rocznik 2001 rosso to swietne, balsamiczne wino
              (choc druga butelka mniej przekonywujaca)

              pzdr
              star
              • sstar Re: Maso Furli 06.02.06, 22:22
                dodam tylko ze 2001 to 80% CS, 20% Me
                a slabszy wg mnie 2002 to 70% Me, 30% CS

                pzdr
                star
                • Gość: rural Re: Maso Furli IP: 213.134.140.* 07.02.06, 10:52
                  Info o powierzchnii upraw podałem za Veronellim. O Maso Furli czytałem Twoje
                  wpisy i stąd to wspomnienie.

                  Wracając tylko na chwilę do Haasa. Jego księgowi w Montan sprzedają Mannę za
                  13,30 euro.

                  pozdrawiam
                  • giorgio_primo Manna, Loam, Stoan... 07.02.06, 12:26
                    Gość portalu: rural napisał(a):

                    > Info o powierzchnii upraw podałem za Veronellim. O Maso Furli czytałem Twoje
                    > wpisy i stąd to wspomnienie.
                    >
                    > Wracając tylko na chwilę do Haasa. Jego księgowi w Montan sprzedają Mannę za
                    > 13,30 euro.

                    Kogo, jak kogo, ale stałego bywalca Rurala nie podejrzewałbym o wpadanie znowu
                    w histerię cenową.

                    Ceny tejże Manny w Polsce są niemal europejskie a skąd różnice cen, to chyba
                    już akurat Tobie wiadomo.

                    Dawanie przykładu ceny u producenta jako "wysokich marż" u polskiego importera
                    to jakiś absurd zupełny.

                    Dojazd do poszczególnych producentów, jeśli chciałbyś spróboeać więcej niż 5 w
                    życiu, będzie bardziej kosztowny niż różnica w cenie tego wina u Haasa i w
                    Polsce.

                    Jeśli chcecie się frustrować w ten sposób bez końca, to jeśli tylko wyrazicie
                    taką wolę, to przygotuję raz na tydzień listę win od których "dobrych cen" aż
                    Wam się uszy trzesą z wrażenia, a które można ZAWSZE kupić minimum o 50% mniej
                    gdzieś na świecie. Tylko co z tego wynika... ;-)

                    Manna dostępna w Polsce w 4 rocznikach i naprawdę znakomita. Obecnie chyba
                    najfajniejsza 2002.

                    Loam wyraźnie słabszy od Stoan, który także w Polsce jeszcze dostępny i
                    naprawdę znakomity.
                    • Gość: rural Re: Manna, Loam, Stoan... IP: 213.134.140.* 07.02.06, 13:26
                      GP! Błagam tylko ty znów nie zaczynaj. Ja tylko informuje i zachecam tych
                      którzy pędzą na narty, żeby spróbowali zrobić tam atrakcyjne zakupy. Rozmowy na
                      temat cen win w Polsce przerabialiśmy już wielokrotnie i ja nie zamierzam do
                      nich wracać, ani tym bardziej się nimi frustrować. Co w tym złego, że podaje
                      informacje o wyborze i cenach tam na miejscu? Nie bardzo rozumiem. Skoro
                      zdobywca Marmolady może jednocześnie zafundować sobie Mannę (z nieba?) za
                      niecałe 60 zł, a bywalec Białki T. (na Bani?) musi za nią zapłacić prawie 100
                      zł, to może dla niektórych jest istotna informacja. Dla Ciebie oczywista, ale
                      pewnie dla wielu nie.

                      pozdrawiam
                      • giorgio_primo Re: Manna, Loam, Stoan... 07.02.06, 13:38
                        Gość portalu: rural napisał(a):

                        > GP! Błagam tylko ty znów nie zaczynaj. Ja tylko informuje i zachecam tych
                        > którzy pędzą na narty, żeby spróbowali zrobić tam atrakcyjne zakupy. Rozmowy
                        na
                        >
                        > temat cen win w Polsce przerabialiśmy już wielokrotnie i ja nie zamierzam do
                        > nich wracać, ani tym bardziej się nimi frustrować. Co w tym złego, że podaje
                        > informacje o wyborze i cenach tam na miejscu?

                        Ano to, że zarzucasz komuś wysokie marże, a to nie jest prawda.

                        > Nie bardzo rozumiem. Skoro
                        > zdobywca Marmolady może jednocześnie zafundować sobie Mannę (z nieba?) za
                        > niecałe 60 zł, a bywalec Białki T. (na Bani?) musi za nią zapłacić prawie 100
                        > zł, to może dla niektórych jest istotna informacja.

                        80 zł to nie 100 zł. ...a można dostać w Polsce taniej też i to mimo wszystko
                        zwykle nie jat warte rezygnacji z dnia na Marmoladzie, jeśli jedynym celem
                        odwiedzin winnicy ma być różnica w cenie. Chyba, że kupujesz od razu paletę! ;-
                        )))
                        • Gość: rural Re: Manna, Loam, Stoan... IP: 213.134.140.* 07.02.06, 13:48
                          Nikomu, niczego nie zarzucam. Dawno temu odkrycie przeze mnie różnicy cen tam i
                          tu było szokujące i pewnie dla wielu, którzy dopiero zaczynają bawić się w
                          picie wina, nadal jest. Jadąc w Dolomity, można znaleźć czas (jeżeli ktoś chce)
                          i nie rezygnując z Marmolady, spędzić jedno popołudnie w GA, robiąc fajne
                          zakupy. Tylko tyle chciałem przez tą moją pisaninę powiedzieć. Jeżeli uraziłem
                          wybacz. Nie to było moim zamiarem.

                          pozdrawiam
                          • giorgio_primo Re: Manna, Loam, Stoan... 07.02.06, 13:54
                            Gość portalu: rural napisał(a):

                            > Nikomu, niczego nie zarzucam. Dawno temu odkrycie przeze mnie różnicy cen tam
                            i
                            >
                            > tu było szokujące i pewnie dla wielu, którzy dopiero zaczynają bawić się w
                            > picie wina, nadal jest. Jadąc w Dolomity, można znaleźć czas (jeżeli ktoś
                            chce)
                            >
                            > i nie rezygnując z Marmolady, spędzić jedno popołudnie w GA, robiąc fajne
                            > zakupy. Tylko tyle chciałem przez tą moją pisaninę powiedzieć. Jeżeli
                            uraziłem
                            > wybacz. Nie to było moim zamiarem.

                            Eeee... nie o to chodzi. Wina Haasa wogóle nie należą do tanich. Mnie drażni
                            wyciąganie wniosków o czyichś marżach na podstawie zakupu wina u producenta,
                            zwłaszcza na północy Włoch, bo fałszuje obraz komuś kto stawia pierwsze kroki.
                            Wspomniana Manna bywa w sklepach we Włoszech (wcale nie w tak wielu znowu jakby
                            się mogło wydawać!) od 16€ z "haczykiem" do nawet ponad 20€. Naprawdę nie
                            uważam, żeby należało przylepiać łatkę o "wysokiej marży" komukolwiek kto w
                            Polsce sprzedaje akurat to wino w okolicach 80 zł. ...i tyle. ;-)
                            • Gość: rural Istante IP: 213.134.140.* 07.02.06, 13:57
                              Piłeś jego Istante? Ciekaw jestem opinii.

                              pozdrawiam
                              • giorgio_primo Re: Istante 07.02.06, 14:06
                                Gość portalu: rural napisał(a):

                                > Piłeś jego Istante? Ciekaw jestem opinii.

                                Tak. Znam i mam 3 roczniki. 1999 jest bardzo dobrym, choć dość
                                lekkim "bordosem" a twardym garbniku i dość wysokiej kwasowości. 2000 i 2001
                                wydają się obecnie być słabsze. Być może rozwiną się jakoś jeszcze.

                                Zawziąłeś się na czerwone wina z AA? ;-)
                                • Gość: rural Czerwono-biała Adyga IP: 213.134.140.* 07.02.06, 14:59
                                  Śmiejcie się, śmiejcie... Trochę się zawziąłem. No, ale wyrabiam się. Powoli,
                                  bo powoli, ale jednak. W biurze rachunkowym Hassa, oprócz Istante i Manny,
                                  wybrałem jeszcze proste pinot bianco i traminera. U Hofstattera z białymi
                                  poszło mi gorzej. Kupiłem czerwone Barthenau, Meczan (też z pinot nero) oraz
                                  podstawowe cab i merlot. Myślałem rzecz jasna o traminerze Kolbenhof, ale
                                  akurat nie dowieźli... Okazuje się, że to też możliwe. Wybrałem więc prostszą
                                  wersję aromatico. A propos czerwonych, żałowałem trochę, że zamiast zabawy na
                                  niższej półce, nie zdecydowałem się na zakup Yngrama. Z opisów wynika, że ta
                                  etykieta to taka bordoska szkoła jazdy. Próbowaliście?

                                  pozdrawiam
                                  • giorgio_primo Re: Czerwono-biała Adyga 07.02.06, 15:15
                                    Gość portalu: rural napisał(a):

                                    > Śmiejcie się, śmiejcie... Trochę się zawziąłem. No, ale wyrabiam się. Powoli,
                                    > bo powoli, ale jednak. W biurze rachunkowym Hassa, oprócz Istante i Manny,
                                    > wybrałem jeszcze proste pinot bianco i traminera. U Hofstattera z białymi
                                    > poszło mi gorzej. Kupiłem czerwone Barthenau, Meczan (też z pinot nero) oraz
                                    > podstawowe cab i merlot.

                                    Nie jestem wielkim fanem stylu win czerwonych od nich. Barthenau rozczarowało
                                    kilkakrotnie. Wolę lekkie wersje czerwonych z AA, jeśli już. Na przykład od
                                    wspomnianego Haasa: PN Schweizer. Chodzi o to opisywane gdzieniegdzie
                                    jako "kolorowa etykieta". Jest to linia "Schweizer" co na etykiecie jest
                                    widoczne.

                                    > Myślałem rzecz jasna o traminerze Kolbenhof, ale
                                    > akurat nie dowieźli...

                                    A tu jest! ;-)

                                    > Okazuje się, że to też możliwe. Wybrałem więc prostszą
                                    > wersję aromatico.

                                    Dobry wybór. W większości roczników jest bardzo fajne. Choć z Gewurzem sprawa
                                    dość dziwna jest niestety u mnie ostatnio. Mam teraz Eppana 2004, 2003 w wersji
                                    podstawtowej i wygląda na to że 2003 jest dużo fajniejszy. Żeby było jeszcze
                                    dziwniej, to 2003 miałem z dwóch różnych kadzi prawdopodobnie (inne numery
                                    serii) i ta "późniejsza" była wyraźnie lepsza.

                                    > A propos czerwonych, żałowałem trochę, że zamiast zabawy na
                                    > niższej półce, nie zdecydowałem się na zakup Yngrama. Z opisów wynika, że ta
                                    > etykieta to taka bordoska szkoła jazdy. Próbowaliście?

                                    Tak. Również bez wielkich emocji.
                                    • Gość: docg Re: Czerwono-biała Adyga IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.06, 00:07
                                      giorgio_primo napisał:
                                      Wolę lekkie wersje czerwonych z AA, jeśli już. Na przykład od
                                      > wspomnianego Haasa: PN Schweizer.

                                      • sstar Re: Czerwono-biała Adyga 08.10.06, 09:06
                                        Gość portalu: docg napisał(a):

                                        > giorgio_primo napisał:
                                        > Wolę lekkie wersje czerwonych z AA, jeśli już. Na przykład od
                                        > > wspomnianego Haasa: PN Schweizer.
                                        >
                                        >
                                        • sstar Re: Czerwono-biała Adyga 08.10.06, 09:10
                                          sstar napisał:

                                          > ale moze pachnialo ciekawie przynajmniej - czy tez jak Merlot?

                                          ano wlasnie trzeba wachac;-)
                                          Ein Meisterwerk ist der kräftig rubinrote Pinot Nero "Schweizer". Sein Bouquet
                                          ist groß, komplex und erinnert an sehr reife kleine Waldbeeren. Diese besonderen
                                          Aromen finden sich auch im Mund wieder, in Verbindung mit einem einladenden und
                                          leicht tanninhaltigen Körper, der dem Wein ein langes Leben schenkt.
                                          wg
                                          www.superiore.de/index.php?cl=details_ohne&cnid=&anid=7344458c4f5a58865.70563919
                                          pzdr
                                          star
                                          • Gość: docg PN Schweizer c.d. IP: *.poltegor.pl 09.10.06, 08:35
                                            aromatycznie było bardzo w porządku, na pewno nie był to merlot veneto. W
                                            ustach było za to po prostu cienkie. Wysiadało przy prostej barberze od Braidy,
                                            chociaż kosztuje ponad dwa razy więcej. No nie wiem, może ja po prostu nie
                                            jestem w stanie zrozumieć Pinota :-)
                                            pozdrawiam
                                  • ducale Re: Czerwono-biała Adyga 07.02.06, 15:37
                                    podobno bardzo ciekawe jest biale Barthenau,nie wiem nie pilem ,Kolbenhoff to
                                    prawie ikona Gewurza ,powinno podobac Ci sie Lagrien Steinraffler
                                    btw po ile Pino Nero Barthenau ,bo to drogie strasznie
                                    pozdr
                                    • giorgio_primo Re: Czerwono-biała Adyga 07.02.06, 15:45
                                      ducale napisał:

                                      > podobno bardzo ciekawe jest biale Barthenau,nie wiem nie pilem ,Kolbenhoff to
                                      > prawie ikona Gewurza ,powinno podobac Ci sie Lagrien Steinraffler
                                      > btw po ile Pino Nero Barthenau ,bo to drogie strasznie
                                      > pozdr

                                      Vigna S. Urbano Barthenau to wydatek w sklpie około 35-38€. Nie wiem po ile u
                                      nich na miejscu. Białe Barthenau (Vigna S. Michele) to coś w kierunku Manna i
                                      Stoan.
                                      • ducale Re: Czerwono-biała Adyga 07.02.06, 15:58
                                        biale Barthenau z tego co pamietam jest na bazie Pinot Blanc z dodatkami
                                        Chardonnay i Rieslinga ,czyli tak jak mowisz alto cuvee
                                        38E S.Urbano? sporo
                                        • giorgio_primo Re: Czerwono-biała Adyga 07.02.06, 16:11
                                          ducale napisał:

                                          > biale Barthenau z tego co pamietam jest na bazie Pinot Blanc z dodatkami
                                          > Chardonnay i Rieslinga ,czyli tak jak mowisz alto cuvee
                                          > 38E S.Urbano? sporo

                                          Ano sporo... Chyba można to gdzieś sprawdzić, ale w białym Barthenau niemal na
                                          pewno jest coś aromatycznego doadane... Sauvignon Blanc?
                                          • ducale Re: Czerwono-biała Adyga 07.02.06, 16:25
                                            poszukalem,masz racje :) 5%Sauvignon i Riesling
                                            • giorgio_primo Re: Czerwono-biała Adyga 07.02.06, 16:42
                                              ducale napisał:

                                              > poszukalem,masz racje :) 5%Sauvignon i Riesling

                                              Głowę bym dał że więcej... ;-) ...może kot nasikał do butelki.
                                              • Gość: rural Re: Czerwono-biała Adyga IP: *.chello.pl 07.02.06, 20:50
                                                Tam na miejscu - Barthenau za 34,10 euro, merlot, cab i meczan po 8,70, a
                                                traminer za 9,50.

                                                pozdrawiam
                                                • giorgio_primo Re: Czerwono-biała Adyga 08.02.06, 12:11
                                                  Czyli tam akurat średnio warto na zakupy... ;-) Chyba, że po Barthenau tylko.
                                                  Meczan, Cab i Merlot w sklepach samoobsługowych w rejonie po około 8 € "chodzą".

                                                  pzdr
    Inne wątki na temat:
    Pełna wersja