aseretka
23.09.04, 22:40
Z przykrościa muszę stwierdzić, że biuro, z którego usług korzystałam od 8
lat zaczyna lekceważyć klientów. Jeszcze dwa-trzy lata temu piloci Eurocampu
bardzo dbali o klientów. Jak do tej pory nigdy nie skarżyłam się na obsługę
biura na żadnym z campingów, na którym przebywałam. Zawsze po zgłoszeniu sie
na camping obsługa serdecznie pytała o przebieg podróży, oferowała wszelką
pomoc, udzielała informacji o atrakcjach regionu. W namiocie ( taki miły
gest ) czekała na klientów butelka wina. Niemal codziennie ktoś z obsługi
przychodził do namiotu dowiadywać się, czy czegoś nie potrzeba, czy jesteśmy
zadowoleni z pobytu, czy mamy ochotę wziąć udział w rozrywkach zapewnianych
przez camping. Namioty były czyściutko posprzątane, Nie brakowało niczego w
wyposażeniu. ( Nawiasem mówiąc i my opuszczając namiot sprzątaliśmy po sobie
wszystko, łącznie z myciem lodówki i namiotowej podłogi. )
A w tym roku...
Camping w Kirchzarten - w namiocie pilotów kartka: "Zadzwoń do nas ( tu nr
telefonu ) albo odszukaj swoj namiot na planie, a my się do ciebie zgłosimy
później. Paul i John." W namiocie brak łóżek dla piątejosoby, chociaż
zgłaszane było po 5 osób. Namioty nie wysprzątane. Po naszej interwencji
przemiecione trochę szczotką. Paul niosąc piate, potrzebne, łóżko ledwo z nim
doszedł do namiotu. Za "branzoletki" upowazniające do wstępu na basen
zarzyczono sobie 5 euro. Chociaż rok temu dostaliśmy je bezpłatnie.
Camping w Chabeuil- znowu namioty nie przygotowane na pobyt pięciu osób.
Pilotka "krzywi się", że piąta osoba ma 17 lat, chociaż za "dziecko" uważana
zawsze do tej pory była osoba, która nie ukończyła 18 lat. Niemiła dyskusja.
Camping w Platja d`Aro - pilotka przez godzinę biega po campingu szukając
wolnego łóżka dla piątej osoby. Lodówka brudna. Zamrażarkę pokrywa gruba
warstwa lodu i z trudem udaje nam się ją otworzyć.
Camping w Marsillian Plage- po burzy brak światła. Dopiero po czwartej
interwencji u pilotów włączone zostały bezpieczniki.
Camping w Canadel- wielkie pretensje ze strony pilotów, że prsyjechaliśmy
około 21. Narysowano nam na planie, gdzie leżą nasze namioty i nikt się nie
pofatygował, żeby nas do nich doprowadzić. W jednym z namiotów przepalone
żaróki w oświetleniu. Na naszą interwencję następnego dnia, nikt nie
pofatygował się, żeby je wymienić na dobre. Kolejna noc przy latarkach.
Z "łaski na uciechę" wymiana żarówek następnego wieczora.
Oczywiście na żadnym z campingów, oprócz campingu w Gigny-sur-Saone (
nawiasem mówiąc bardzo przyjemnego ), nikt nie zapytał się, jak minęłą
podróż, czy napilibyśny się czegoś, czy jesteśmy zadowoleni z urlopu itp.
Nigdzie też nie czekała w namiocie gości butelka wina, choć to szczegół bez
większego znaczenia, chociaż świadczy o miłym geście ze strony touroperatora.
A ja do tej pory wprost "rozpływałam się" przy chwaleniu usług Eurocampu. No
cóż... może 10 lat na rynku polskim, to już zbyt długo.