Dodaj do ulubionych

Litwa samochodem?

IP: *.stacje.agora.pl 23.04.02, 13:06
Czy podroz na Litwe (Wilno) samochodem moze rodzic jakies problemy? Mam na mysli
upierdliwe formalnosci, problemy graniczne, zlosliwosc policji (jakies haracze na posterunkach
kontrolnych), zagrozenie bandytyzmem i kradzieza (wieksze niz w Polsce czy nie?) i inne tego typu
sprawy. Moze ktos byl i potrafi cos o tym powiedziec? Wielkie dzieki.
Obserwuj wątek
    • Gość: Fabian Re: Litwa samochodem? IP: *.polkomtel.com.pl 26.04.02, 09:25
      Najlepiej jest jechać przez Ogrodniki (kolejka 1-3 samochodów, szybka odprawa).
      drogi są dość puste i całkiem OK. Musisz jednak pamiętać o wykupieniu
      ubezpieczenia smochodu u Litwinów - minmum 15 dni, koszt ok. 80 litów (88 zł).
      Jeśli masz Zieloną Kartę to dostaniesz 50% zniżki (nie daje tego Polak
      sprzedający ubezpieczenia przez szlabanem). Brak litewskiego ubezpieczenia przy
      kontroli policji to wydatek 500 litów.
    • Gość: agulha Re: Litwa samochodem? IP: *.acn.pl / 10.131.128.* 02.05.02, 01:18
      Ja byłam z kolegą w zeszłym roku na weekend Bożego Ciała. Maluchem, starym i
      budzącym raczej politowanie niż zazdrość czy pożądliwość :-)). Przejście w
      Ogrodnikach. Kupowałam ubezpieczenie u pana przed szlabanem. Jakieś małe
      pieniądze (Zielona Karta nie jest ważna na Litwie). Pogranicznicy i celnicy OK.
      Nawet jak wracaliśmy to któryś nas spytał, jak się nam podobało. Wrażenie
      ogólne: kraj czysty, spokojny, europejski. Wyraźnie mniej samochodów na
      szosach. Znacznie tańsza benzyna. Większość stacji benzynowych gorsza od
      naszych. Np. każą zapłacić najpierw, a potem można lać paliwo. W miastach są
      banki, wymieniają także złotówki (1:1 w zeszłym roku). Można płacić kartą np.
      Maestro w co większych sklepach. Ludzie (w okręgu wileńskim) zwykle rozumieją
      po polsku, nawet jak nie są akurat Polakami, albo można się dogadać po
      rosyjsku, ostatecznie po angielsku. Z żadną niechęcią narodowościową do nas nie
      spotkaliśmy się. Sympatyczni ludzie w punktach IT (informacji turystycznej).
      Warto ich odwiedzić, powiedzieli nam np. o takim ciekawym parku swego rodzaju
      pamięci o reżimie komunistycznym, nie pamiętam nazwy, gdzieś za Druskiennikami.
      Nikt nie wymuszał łapówek, haraczy, nie było dziadków parkingowych w Wilnie (za
      to były parkomaty i to chyba dłużej niż u nas jakoś, i także w dni świąteczne
      trzeba płacić).
      Raz nam się zdarzyło jechać jakąś fatalną drogą z piaszczystą nawierzchnią.
      Należy dodać, że poruszaliśmy się raczej głównymi szlakami: z granicy do
      Druskiennik, Trok i Wilna, i tyle. Podobno pomniejsze drogi są bardzo kiepskie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka