Dodaj do ulubionych

ROWER w pociągu

IP: 195.116.1.* 04.07.05, 17:39
Ja jednak mam niemiłe wspomnienia z rowerem w pociągu. Jechałem z kolegą w
pośpiecznym jakies 100km. My, rowery i sakwy blokowały całkowicie przejście
(przedsionki w pierwszym i ostatnim wagonie były zajęte). Cała podróż
skończyła sie tak, że pijany konduktor całkowicie zósemkował mi kółko
otwierając drzwi, podeptał mi sakwy, zbluzgał nas ze niewygodnie mu sie koło
nas przechodzi. Cały czas trzeba było siedziec na siodełku rowerowym bo nie
było miejsca. Ludzie którzy próbowali sie dostać do toalety także bluzgali.
Prawie doszło do rękoczynów. A co najlepsze to na jednym z przystanków jakiś
facet wbiegł i próbował wytargać mój rower z pociągu na siłe, mało brakowało
aby mi złamał ręke. To była trzecia w nowy. Cały czas trzeba było wszystko
pilnować i sie stresować.

Po takie wędrówce juz sam nie wiem czy kiedykolwiek wsiąde do pociągu w
którym nie ma wagonu rowerowego... I niech mi nikt nie mówi ze dalej niz 50
km z rowerem w pociągu (nie mowie o wagonach rowerowych) się jeździ
komfortowo. Zwłaszcza jak sie ma troszke droższy rower...

Pozdrawiam, TOMEK
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka