Gość: ellen
IP: 81.21.203.*
30.08.05, 13:21
Właśnie wróciłam ze Słonecznego Brzegu z hotelu Kokiche, Jaśmin. Wakacje
udane, pogoda ok, morze super, ale.... Parę uwag o "buraczanej" dla mnie
firmie TRAMP TRAVEL. Zanim się z nimi gdziekolwiek wybierzecie zastanówcie
się 5 razy. Ja byłam z nimi pierwszy i OSTATNI raz.
To biuro z najniższej półki. Owszem cena przystępna (999 zł za 11 dni w
hotelu plus dojazd), ale poza tym to nic więcej. Zaczęło sie od...
dziadowskiego autokaru. Oczywiście piętrowy (bo tak im jest taniej, to nic,
że koszmarna jazda dla turystów, ale pilot chwalił się kierowcom, jaki to dla
niego raj, bo ma 4 metry wolnej przestrzeni od pierwszych foteli turystrów).
Ogólnie syfiasty, brudny, kibel nieczynny. Kierowca na dżinsowo (widać taka u
nich moda w biurze, białych koszul i krawatów pewno nie znają). Autobus
meczył się już pod górkę w Zwardoniu no i na efekty nie trzeba było długo
czekać. Szlag trafił skrzynię biegów na Słowacji (2 godz. jazdy od granicy).
Holowała nas straż pożarna na najbliższy parking. Tam spędziliśmy upojne 7
godzin (słownie: siedem!) w oczekiwaniu na rezerwowe autokary z Polski. Pan
pilot (niejaki Grzegorz) - tragiczny facet, typ "cwaniaczka", niekompetentny,
generalnie taki "chłopek-roztropek" kompletnie nie umiał się zachować. Ludzie
poszli na stację benzynową do WC. Oczywiście pani na stacji widząc 80 osób
zamknęła kibel na klucz i powiedziała, że chce 20 zł za wszytskie osoby. Pan
Grzegorz sprytnie szybko się wycofał i powiedział żebyśmy się złożyli. Potem
jednak miał pieniądze na płacenie mandatów w Serbii (!!!). Burok! Nawet nie
raczył przeprosić za kłopoty (dopiero tuż przed Bułgarią), ale za herbate i
kawę brał kase. Autokary przyjechały dojechaliśmy ok. 8 godzin później niż
normalnie. Rezydentka Magda, była tylko 2 dni potem zastapiła ją jej siostra
(bardziej kumata). Tz. miała być, bo widziałam ją tylko na spotkaniu
organizacyjnym potem jej nie widywałam w ogóle. Hotel ok, taki jak miał być,
pod tym wzgledem nie można narzekać. Z powrotem znów przyjechał piętrus (a
jakże by inaczej), a.er mniejszy od tego dziada wcześniejszego. Hahah, ale
tak sobie obliczyli, że brakło im 6 miejsc. Więc te osoby na koszt firmy
zostały jeszcze do środy w Rawdzie. W kiblu tak śmierdziało, że musieliśmy
zrobić awanturę, choć burak Grzegorz zaklinał się, że opróżniali (nie ma to
jak zaoszczędzić parę groszy). Na stacji Shella wlali kilka wiaderek wody i
przestało. Hitem była jednak dziewczyna ze złamaną nogą w stopie!!!!! Miała
wypadek, poślizgnęła się na schodach i pękła jej kość. Rezydentka z Rawdy (od
miesiąca dopiero, kompletnie niekumata) nie bardzo wiedziała, jak zaradzić.
Okazało się, że lekarz do jakiego poszła nie miał podpisanej umowy
UBZEPIECZENIOWEJ z Trampem!!! Na własny koszt zrobiła zdjęcie (25 euro). Nie
założyli jej jednak gipsu (70 euro, a tyle nie miała), tylko polali jodyną i
wsadzili w szynę! Ze złamaną nogą w szynie wracała do Polski! ZGROZA!!!!!
Przed wyjazdem sprawdźcie DOKŁADNIE, czy oni w ogóle mają jakiekolwiek
ubezpieczenie!!!!!!!
Generalnie: odradzam Trampa, lepiej dopłacić pare stów i jechać z kimś pewnym
i normnalnym. Pozdrawiam!
ellen