Gość: m.
IP: *.devs.futuro.pl
28.05.07, 16:47
żenada,
niunia pojechała na wycieczkę do tej "strasznej i dzikiej Afryki" a teraz
wspomina jak to się bała hipcia albo inne pierdoły, zamiast wskazac konkretne
informacje: ile zapłacila za wynaęcie samochodu, czy nie ma możliwości
doostania wizy na lotnisku, jakie są ceny na miejscu (nocleg, jedzenie,
browar), czy się targowała czy może to 50 usd/dzień to była "first price"
którą jak typowa "muzungu" zabuliła, jakie są różnice pomiędzy wymienionymi
przez nią częściami Okawango. Tymczasem w artykule nie ma żadnej wartościowej
informacji, tylko jakieś teksty jak z imienin u Cioci. Po co to pisać i po co
publikować?