Rezydeńci - jacy są?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.06.07, 12:45
Wiadomo, że ludzie są różni i nie można generalizować. Ale przymknijmy na to
na chwilę oko i powiedzmy, jacy są wielce nam rezydujący osobnicy na wakacjach?

Ja się spotkałem z typem imprezowicza i wesołka :)
    • Gość: Ole Re: Rezydeńci - jacy są? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.06.07, 14:18
      Doświadczenie mam niewielkie w tej kwestii, znam tylko sympatycznego Ajmana z
      alfa staru, ale na podstawie tej pojedyńczej próby mogę powiedzieć, że rezydeńci
      sa żywiołowi, z poczuciem humoru i młodzi ;)
      • dora19791 Re: Rezydeńci - jacy są? 15.06.07, 15:48
        A ja pod koniec maja bylam z alfa w Hurghadzie i Ajmana nie polubilismy(z
        mężem),wrecz przeciwnie.Tyle ile ludzi,tyle opinii chyba:)Za to z rezydenta na
        rejsie jestesmy zadowoleni(Mahmud)mily i rzeczowy.Pozdrawiam
    • iberia.pl Re: Rezydeńci - jacy są? 13.06.07, 20:31
      ciezko orzec bo rezydent nie jest ma urlopie do szczescia potrzebny, zatem
      widze go na ogol 3 razy:na lotnisku przy przylocie, na spotkaniu informacyjnym,
      na lotnisku przy wylocie.
      • Gość: Paola Re: Rezydeńci - jacy są? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.06.07, 10:56
        I przy wykupowaniu fakultetów :)
        • iberia.pl Re: Rezydeńci - jacy są? 14.06.07, 11:11
          Gość portalu: Paola napisał(a):

          > I przy wykupowaniu fakultetów :)

          o ile kupuje u rezydenta :-DDDD
          • Gość: Oczko Re: Rezydeńci - jacy są? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.07, 11:33
            W Tabie, gdzie byłam w zeszłym roku, raczej lokalnych biur podróży nie ma, więc
            rezydent to jedyne i pewne źródło wycieczek :) A w większych miastach faktycznie
            kupuje u lokalnych biur.
          • Gość: micky Re: Rezydeńci - jacy są? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.07, 12:25
            znani nam wszem i wobec "podróżnicy" zwiedzaja tylko na własna rekę, so
            sprytni, wszedobylscy, wszystkowiedzący.........i lataja tylko i wyłacznie z
            lotnisk niemieckich:).taaaaaaaa elita podróżników IV RP.................ale jak
            trwoga to do rezydenta lub pilota hahahahahaaha
            • iberia.pl Re: Rezydeńci - jacy są? 15.06.07, 13:47
              Gość portalu: micky napisał(a):

              > znani nam wszem i wobec "podróżnicy" zwiedzaja tylko na własna rekę, so
              > sprytni, wszedobylscy, wszystkowiedzący.........i lataja tylko i wyłacznie z
              > lotnisk niemieckich:).taaaaaaaa elita podróżników IV RP.................ale
              jak trwoga to do rezydenta lub pilota hahahahahaaha


              do mnie pijesz tym tekstem?Jesli tak to pudlo.
          • dora19791 Re: Rezydeńci - jacy są? 15.06.07, 15:54
            Wlasnie,my tez kupilismy sobie sami na miejscu wycieczki,jak Ajman(rezydent)
            sie dowiedzial nie mial usmiechu na ustach,my kupilismy prawie o polowe taniej
            i mielismy:)
            • dora19791 Re: Rezydeńci - jacy są? 15.06.07, 15:59
              to mialo byc wczesniej,sorki:)
            • Gość: edyta Re: Rezydeńci - jacy są? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.07, 15:59
              byle jacy coraz słabsi
    • Gość: Misiu Re: Rezydeńci - jacy są? IP: 212.122.214.* 16.06.07, 23:43
      Witam,

      Tak się akurat złożyło, że większość rezydentów, z którymi przyszło przebywać,
      wspominam dobrze.
      Poprawni, w miarę kompetentni i kulturalni (również obcokrajowcy). Ponieważ
      ostatnio wyjeżdżam jedynie za pośrednictwem niemieckich i holenderskich biur,
      mogę z pamięci przywołać jedynie rezydentkę z nieistniejącego już biura
      Opentravel (zanim połączyli się z jakimiś Pesami czy jakoś tak), przebywającą w
      Hiszpanii, w okolicy Barcelony. Młoda kobitka, z polotem, z dość dużą wiedzą,
      nie narzucała się z fakultetami. Podobne zdanie mam o rezydencie Orbisu z tego
      samego rejonu. Choć bywał czasem zbyt wyluzowany, niemniej jak jest teraz - nie
      wiem, bo było to ładnych parę lat temu.

      Nie zgadzam się z opinią (zresztą dość często powielaną na tym forum), że
      rezydent jest mi niepotrzebny.
      Po pierwsze - skoro płacę m.in. za jego opiekę, to oczekuję, że będzie jakoś
      osiągalny (np. telefonicznie) i co jakiś czas (np. co parę dni) będę mógł go
      gdzieś spotkać;
      po drugie - rzeczywiście rezydent bywa w czasie pobytu niepotrzebny, ale dzieje
      się tak dlatego, że nie dzieje się nic nadzwyczajnego, a w nagłych wypadkach
      pomoc rezydenta bywa nieodzowna;
      po trzecie - skoro niektórym osobom rezydent do niczego nie jest potrzebny - to
      czy nie lepiej przelot i pobyt zorganizować samemu - swobodniej i - w większości
      wypadków - taniej.

      Podsumowując - nie rozumiem forumowiczów, którzy "zwalniają" rezydentów z
      obowiązku świadczenia pracy. Podbudowują swoje ego, że niby tacy samodzielni?
      Trochę to dziecinne i naiwne myślenie. Pewnie do czasu.


      Pozdrawiam,

      Misiu
      • iberia.pl Re: Rezydeńci - jacy są? 17.06.07, 00:05
        Gość portalu: Misiu napisał(a):

        > Nie zgadzam się z opinią (zresztą dość często powielaną na tym forum), że
        > rezydent jest mi niepotrzebny.

        :-)

        > Po pierwsze - skoro płacę m.in. za jego opiekę, to oczekuję, że będzie jakoś
        > osiągalny (np. telefonicznie)

        owszem,

        > i co jakiś czas (np. co parę dni) będę mógł go gdzieś spotkać;

        w jakims konkretnym celu czy tak po prostu?

        > po drugie - rzeczywiście rezydent bywa w czasie pobytu niepotrzebny, ale
        dzieje się tak dlatego, że nie dzieje się nic nadzwyczajnego, a w nagłych
        wypadkach pomoc rezydenta bywa nieodzowna;

        nawet w takich sytuacjach mozna sobie poradzic samemu albo z pomoca innych
        niekoniecznie rezydenta.

        > po trzecie - skoro niektórym osobom rezydent do niczego nie jest potrzebny -
        to czy nie lepiej przelot i pobyt zorganizować samemu - swobodniej i - w
        większości wypadków - taniej.

        co ma piernik do wiatraka?Czemu uwazasz, ze jsli ktos korzysta z wyjazdu
        zorganizowanego przez biuro podrozy to wlasnie ze wzgledu na rezydenta?
        Co do tej taniosci to...roznie bywa, pamietaj, ze biuro wysylajac setki
        turystow ma upusty w hotelach czy na czarterach....wiec ta kwestia jest mocno
        dyskusyjna.


        > Podsumowując - nie rozumiem forumowiczów, którzy "zwalniają" rezydentów z
        > obowiązku świadczenia pracy.

        po prostu NIE JEST mi potrzebym czy to naprawde takie dziwne?

        >Podbudowują swoje ego, że niby tacy samodzielni?

        ??? nie mierz innych swoja miarka...

        > Trochę to dziecinne i naiwne myślenie. Pewnie do czasu.

        znowu pudlo.
        • Gość: Misiu Re: Rezydeńci - jacy są? IP: 212.122.214.* 17.06.07, 01:03
          iberia.pl napisała:

          > w jakims konkretnym celu czy tak po prostu?

          A co za różnica?

          > nawet w takich sytuacjach mozna sobie poradzic samemu albo z pomoca innych
          > niekoniecznie rezydenta.

          Owszem, ale nagłe wypadki bywają różne - w zależności jaki to kraj - choćby
          pobyt w szpitalu w kraju nieeuropejskim i nieanglosaskim. Przeżyłem coś takiego
          i kosztowało to mnóstwo nerwów.

          > co ma piernik do wiatraka?Czemu uwazasz, ze jsli ktos korzysta z wyjazdu
          > zorganizowanego przez biuro podrozy to wlasnie ze wzgledu na rezydenta?

          Akurat ma, bo w czasie pobytu jest to jedyny przedstawiciel biura, z którym
          można mieć kontakt na miejscu. W końcu za jego obecność się płaci. Oczywiście,
          nie jest to jedyny powód wyjazdów z biurem (wygoda, bezpieczeństwo, etc).


          > Co do tej taniosci to...roznie bywa, pamietaj, ze biuro wysylajac setki
          > turystow ma upusty w hotelach czy na czarterach....wiec ta kwestia jest mocno
          > dyskusyjna.

          Do Egiptu czy Turcji - faktycznie taniej z biurem.
          Ale Indie, Malediwy czy Brazylia - niekoniecznie.
          Nawet kierunki dość bliskie jak okolice Barcelony czy Kreta. Dodatkowo - tam to
          w ogóle rezydent nie jest mi potrzebny. Znają angielski.

          > po prostu NIE JEST mi potrzebym czy to naprawde takie dziwne?
          Tak. Bo różne, nieprzewidywalne sytuacje się zdarzają.

          > ??? nie mierz innych swoja miarka...
          I vice versa. Nie wyjeżdżam sam, są jeszcze inni turyści.


          > znowu pudlo.
          Do czasu, do czasu... (oby nie).



          Pozdrawiam,

          Misiu
          • iberia.pl Re: Rezydeńci - jacy są? 17.06.07, 01:10
            Gość portalu: Misiu napisał(a):

            > A co za różnica?

            po prostu pytam.

            > Owszem, ale nagłe wypadki bywają różne - w zależności jaki to kraj - choćby
            > pobyt w szpitalu w kraju nieeuropejskim i nieanglosaskim. Przeżyłem coś
            takiego i kosztowało to mnóstwo nerwów.

            coprawda nie szpital ale pomoc lekarska w kraju nieeuropejskim przezylam bez
            pomocy rezydenta :-)

            > > po prostu NIE JEST mi potrzebym czy to naprawde takie dziwne?
            > Tak. Bo różne, nieprzewidywalne sytuacje się zdarzają.

            zlego diabli nie biora :-)

            > > ??? nie mierz innych swoja miarka...
            > I vice versa. Nie wyjeżdżam sam, są jeszcze inni turyści.

            sa inni turysci i im moze jest potrzebny, ale ja pisalam z MOJEGO punktu
            widzenia.
    • Gość: rezydent Re: Rezydeńci - jacy są? IP: *.devs.futuro.pl 17.06.07, 09:06
      to moze kilka słów z tej drugiej strony:)
      rezydent na mijescu jest od tego, żeby przywieźć gości do hotelu, sprawdzić, czy wszyscy dostali pokoje, sprzedać i prowadzic wycieczki fakultatywne, pojawić sie w hotelu średnio 2 razy w tygodniu, odwieżć na lotnisko i przede wszystkim byc dostępnym pod telefonem w razie jakichś problemów.
      a teraz troche praktyki!
      po pierwsze rezydenci wbrew obiegowej opinii nie są tam na wakacjach i nie leżą cały dzień na plazy! turysci zazwyczaj nawet sobie sprawy nie zdają ile taki osobnik ma rzeczy na głowie doo załatwienia, ile sie musi nabiegac, żeby wszystko było zorganizowane tak jak trzeba i ile ma czasu dla siebie. ale nie o to chodzi. ktoś, kto decyduje sie na taką prace, godzi sie na takie warunki. tylko czasem po prostu człowieka szlag trafia jak słyszą od jakiegoś zarozumiałego prymitywa, ze rezydent nic nie robi tylko sie opala tylko dlatego, że nie udalo mu sie go spotkać podczas pobytu. i tutaj druga sprawa! rezydenci w hotelach mają dyżury w określone dni w określonych godzinach, a jakoże nie dysponuja nadmarem czasu, nie oczekujcie, że spotkacie ich w hotelu kiedy indziej! a później sie słyszy, ze nie bylo rezydenta! ludzie! jak macie jakas sprawe, to przychodzcie na dyzury!
      dalej, trudne sytuacje... tutaj dla mnie jest oczywiste, ze rzucam wszystko i lece pomóc turystom, w koncu od tego tam jestem. i nie wazne czy ktoś sobie poradzi, czy soie nie poradzi. w omencie, kiedy dostaje telefon że coś sie dzieje, to sprawa oczywista, ze zbieram sie i jade.
      wiecie co mnie najbardziej denerwuje? takie zarozumiałe typki, które wykupiły sobie wycieczke i jakoże zapłącili za opieke rezydenta, oczekują, że bedą go widzieć na każdym kroku, że bedzie latał za nimi jak pies, żeby zawsze jak sie odwrócą mieć go w zasięgu wzroku! tacy, którzy robią awantury, ze nie ma rezydenta, a na dyżur nie przyjdą, którzy potrafią zadzwonić do ciebie o 3 w nocy że reczniki mają nie zmienione albo że dopadło ich zatwardzenie i nie wiedzą co zrobić i pomóż im przeciez za cibie zapłacili!
      ale to świadczy raczej o tych ludziach i w ogólnym rozrachunku obraca sie przeciwko nim.
      reasumujac ludzie trochę samodzielności naprawdę! i nikt tutaj nie mówi o zwalnianiu rezydenta z obowiązków, ale o odrobinie myślenia chociaż...
      pozdrawiam wszystkich podróżujących, moich potencjalnych gości:)
      rezydent
      • Gość: phiphi Re: Rezydeńci - jacy są? IP: *.centertel.pl 17.06.07, 10:35
        a mi rezydent do niczego nie jest potrzebny,jestem samodzielna i potrafie sie
        odnalesc w kazdej sytuacji. pamietam sytuacje z tunezji jak polacy lecieli na
        spotkanie z rezydentem, godzine wczesniej juz czekali a potem zaczynalo sie
        narzekanie i zadawania 1000 glupich pytan. a to ze plaza za daleko, jedzenie
        nie dobre, nie ma co robic poza hotelem itp. albo dlaczego nie moge wyniesc
        troche jedzenia ze sniadania skoro wszystkiego nie zjadlem ;-))) no tragedia.
        zal mi bylo tych rezydenek ze musza z takimi idiotami gadac. polak to jak placi
        to wymaga-to jest jego motto wczasow i rezydent powinien byc do jego dyspozycji
        24 h.
        • Gość: milena Re: Rezydeńci - jacy są? IP: *.unused.derbynet.waw.pl 17.06.07, 11:45
          To ja właśnie miałam ostatnio takich klientów. Niby tacy światowi, a nie znali
          podstawowych zasad zorganizowanego podróżowania! Po powrocie przez 2 godziny
          narzekali u mnie w biurze na rezydenta, że jak zadzwonili z prośbą o pomoc w
          wynajęciu samochodu, to usłyszeli, że godzinę temu było właśnie spotkanie w
          hotelu i nie przyszli, a teraz rezydent nie może do nich przyjechać bo ma
          spotkanie w drugim hotelu. Oczywiście oburzeni jak tak może być? Oni go
          potrzebują i słyszą taki tekst! Od czego on tam jest ten rezydent? Ale jak
          zapytałam się dlaczego nie poszli na spotkanie wtedy, kiedy rezydent miał dyżur
          w hotelu usłyszałam, że oni byli na wakacjach i mieli w d.... przychodzenie na
          jakieś dyżury! Takich "kwiatków" zresztą było dużo więcej i oczywiście to
          rezydent nawalił, a biuro podróży jest beznadziejne! Ja miałam inne odczucie
          dlatego w jednym zdaniu podsumowałam skargę klientom, że "nie powinni jeździć
          na wakacje z biurem podróży, ale organizować sobie wyjazd sami i wtedy na pewno
          wrócą zadowoleni". A tak między nami biuro podróży też będzie zadowolone bo ma
          serdecznie w d... takich klientów. A jak już drodzy forumowicze kupujecie
          wycieczki w lokalnych biurach, to przynajmniej włączcie myślenie i nie chwalcie
          się głośno rezydentowi! Nie wierzę, że Was nie "trafia" jak klient kupuje
          usługę lub towar w firmie konkurencyjnej a nie u was, bo macie drożej!
          • iberia.pl Re: Rezydeńci - jacy są? 17.06.07, 14:03
            Gość portalu: milena napisał(a):

            A jak już drodzy forumowicze kupujecie
            > wycieczki w lokalnych biurach, to przynajmniej włączcie myślenie i nie
            chwalcie się głośno rezydentowi! Nie wierzę, że Was nie "trafia" jak klient
            kupuje usługę lub towar w firmie konkurencyjnej a nie u was, bo macie drożej!

            ja rozumiem,ze kazdy orze jak moze i biznes jest biznes, ale uwazam, za
            zlodziejstwo sprzedawanie wycieczek z marza niemal 50%.Tym bardziej, ze dobrze
            wiemy, iz te wycieczki na ogol NICZYM sie nie roznia...poza cena.
          • Gość: anka Re: Rezydeńci - jacy są? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.06.07, 22:57
            a my własnie mielismy takich "samodzielnych" klientów (bez obrazy, dla tych
            rzeczywiście samodzielnych), którzy oczywiście sobie wszędzie i zawsze poradzą,
            wiec polecą bez pilota (była to impreza na zlecenie, a raczej swiadczenia na
            zlecenie) - wykupili pakiet w postaci przelotu, transferu, hotelu, ubezpieczenia
            i przewodnika na 6 godzin, z ktorym sie mieli umowic na miejscu. oczywiscie
            zaraz po wyladowaniu okazalo sie, ze facet dowodzacy grupa nie potrafi znalezc
            transferu mimo, ze kierowca czeka w hali przylotow z tabliczka z jego
            nazwiskiem, ma wlaczona komorke, ktorej numer klienci znaja i stoi 4 m od
            wyjscia z lotniska...
            wiec przepraszam bardzo, ale ja w samodzielnych klientow nie wierze;)
        • Gość: Misiu Re: Rezydeńci - jacy są? IP: 212.122.214.* 17.06.07, 13:06
          > a mi rezydent do niczego nie jest potrzebny,jestem samodzielna i potrafie sie
          > odnalesc w kazdej sytuacji.

          Gratuluję zapobiegliwości i przewidywalności. Istny McGyver z Ciebie. I
          poliglotka. Póki co - służę słownikiem ortograficznym języka polskiego.


          > pamietam sytuacje z tunezji jak polacy lecieli na
          > spotkanie z rezydentem, godzine wczesniej juz czekali a potem zaczynalo sie
          > narzekanie i zadawania 1000 glupich pytan. a to ze plaza za daleko, jedzenie
          > nie dobre, nie ma co robic poza hotelem itp. albo dlaczego nie moge wyniesc
          > troche jedzenia ze sniadania skoro wszystkiego nie zjadlem ;-))) no tragedia.
          > zal mi bylo tych rezydenek ze musza z takimi idiotami gadac. polak to jak placi
          >
          > to wymaga-to jest jego motto wczasow i rezydent powinien byc do jego dyspozycji
          >
          > 24 h.

          No cóż, nie każdy jest doświadczonym podróżnikiem. Czasem to wina turysty, jego
          braku chęci przygotowania się do podróży, czasem też - biur podróży (agentów),
          które po prostu koloryzują lub opisują kraj czy miejsce, o którym mają
          niewielkie pojęcie. A czasem u turystów widoczny jest najzwyklejszy brak
          kindersztuby.

          Ponadto - widzę, że obserwacja zachowań Polaków bardzo Cię frapuje. Mnie jakoś
          mniej. A przy okazji - Holendrzy czy Niemcy - zachowują się często bardziej
          chamowato niż Polacy. Spożywanie posiłków w ich towrzystwie czy Francuzów - to
          raczej średnia przyjemność.
          W dodatku - wymagać czegoś, za co się zapłaciło - to chyba normalne. I tak
          dzieje się nie tylko w Polsce. Skoro Ty z tego skwapliwie rezygnujesz - Twoja
          sprawa. Ale nie oczekuj tego od wszystkich.
          • Gość: ewka Re: Rezydeńci - jacy są? IP: 88.242.25.* 17.06.07, 13:57
            Rezydent i milena- brawo, nareszcie ktos tu prawde napısal!

            Rzeczywiscie, rezydenci sa w pracy, ale to nie znaczy ze zawsze w zasiegu
            wzroku.
            Na spotkaniu mozna sie wiele dowiedziec, tylko nalezy na nie przyjsc i laskawie
            wysluchac. Gadajacym powtarzac trzeba kilka razy. I prosze potem nie narzekac,
            ze ktos czyegos nie wiedzial.
            Kto nie ma czasu na spotkanie informacyjne czy na przychodzenie na dyzury, moze
            ewentualnie skontaktowac sie telefonicznie, a w naglych sytuacjach poprosic
            rezydenta o przyjazd poza wyznaczonymi godzinami. Na pewno pomocy nie odmowi.
            Pamietajcie tez, ze rezydent spotkany w sklepie czy w innym miejscu,
            niekoniecznie jest w pracy w tej wlasnie chwili i pytania sluzbowe zostawcie
            sobie na dyzury a nie trujcie im glowy nawet w knajpie, bo was "znielubi". To
            tez czlowiek i potrzeba mu troche spokoju i prywatnosci.
            No i dajcie mu zjesc w spokoju obiad a nie przysiadajcie sie gdziekolwiek z
            tysiacem pytan.
            Samodzielni turysci sa mile widziani, naprawde.
            Badzcie ludzmi, tylko tyle i bedzie ok.
    • Gość: Norma Re: Rezydeńci - jacy są? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.06.07, 21:16
      Na Majorce rezydenci zatrudnieni przez TUI Poland mają święte życie - po raz
      pierwszy spotykają się z tyrystami po 24 godzinach po przylocie, a w dniu
      odlotu wcale sie nie pokazują. Tak było w tym roku na początku czerwca
      • Gość: rezydent Re: Rezydeńci - jacy są? IP: *.devs.futuro.pl 17.06.07, 21:53
        nawet sobie sprawy nie zdajesz ile taki rezydent ma na głowie. nawet jeśli fizycznie go nie spotykasz.

        troche normalnosci i wszystko bedzie dobrze- święte słowa.
        dziękuje za ciepłe słowa
        pozdrawiam wszystkich obieżyświatów:)
        • Gość: Salsa Re: Rezydeńci - jacy są? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.07, 11:22
          Rezydent też jest nieoceniony, jak się coś przydaży nieciekawego podczas pobytu.
          Mój syn skręcił sobie kostkę pod koniec wycieczki i rezydentka z alfy szybko
          załatwiła lekarza. Na szczęście nie było to nic poważnego, ale jakby co, to
          rezydent wie, jak wszystko załatwić i na pewno ma "świerzszą" głowę, niż
          poszkodowany i jego rodzina.
          • Gość: nona Re: Rezydeńci - jacy są? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.07, 11:47
            Ja też uważam że REZYDENCI są od tzw. nagłych wypadków .Niektórzy Polacy
            uważaja jedak ich za ; sługusów ; ale to pewnie ci którzy u siebie w
            domu mają niewiele ale za granicą uważają się co najmniej za HRABSTWO.
            Moją dewizą jest szanowanie ludzi , rezydentów także .
            • Gość: Lambia Re: Rezydeńci - jacy są? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.06.07, 11:26
              Mi się zawsze trafiali sympatyczni rezydeńci :) Z alfa staru i sun&fun. Na
              szczęście żadnych nagłych wypadków nie było, ale byli nieocenieni w doradzaniu
              wycieczek :)
      • Gość: Podróżnik Re: Rezydeńci - jacy są? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.07, 17:40
        Masz rację - z lotniska do hotelu jedziesz sam i w drugą stronę tak samo. Na
        powrocie nawet nie wiadomo którym autokarem jechać. Jak się potem okazało (bo
        nikt nas wcześniej nie poinformował) obojętnie którym, pierwszym lepszym
        (żadnego oznakowania autokaru, żadnej listy gości, nic - tylko godzina odjazdu
        a autokarów kilkanaście z samymi niemcami) - finał był taki że pojechaliśmy
        taksówką.
        • pc_maniac Re: Rezydeńci - jacy są? 09.07.07, 17:44
          Jacy są?
          Tacy jak my wszyscy - lepsi, gorsi, niektórzy z powołaniem, niektórzy cwaniacy,
          jedni pracowici, a inni leniwi.
          Tacy jak my wszyscy.
Pełna wersja