Groźne paragrafy

IP: *.lodz.dialog.net.pl 12.07.03, 12:59
Byłoby fair gdyby Szanowna Pani Redaktor poświęciła teraz nieco
uwagi głównym grzechom turystów uczestniczących w wyjazdach
zorganizowanych. Jednym z głównych jest przekonanie, że wakacje
można spędzić za darmo - najlepiej na koszt biura podróży-
przecież zarabia w wakacje góry złota!
Ktoś, kto nigdy nie doświadczył pracy po drugiej stronie lady
lub na krzesełku pilota w autokarze nie zna całości
zagadnienia. Przydałoby się więcej obiektywizmu, Pani Redaktor


    • Gość: arbuz Re: Groźne paragrafy IP: *.icpnet.pl 12.07.03, 14:01
      jeszcze nigdy nie przeczytałem tak tendencyjnego i bezczelnego
      paszkwilu na dowolny temat. p. Kłodecka z zapałem informuje o
      gangsterach czychających na naiwnych w norkach zwanych "biuro
      podróży" którzy o niczym innym nie myślą tylko jak tu okpić i
      oszukać naiwnego. Jak zwykle w pogoni za sensacją dziennikarz
      nie widzi całości sprawy, a tylko jakiś fragmencik, a pisze o
      nim jakby o całosci branży turystycznej- to nie tylko
      nieprofesjonalne ale i niesprawiedliwe.
      Smaczku dodaje jeszcze fakt że cały ten "artykuł" zamieszcza
      gazeta w ... dodatku turystycznym, nie zdziwię się jeżeli za
      tydzień reklam w tym dodatku ubędzie
    • Gość: misiek Re: Groźne paragrafy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.07.03, 14:30
      Gość portalu: Anna napisał(a):

      > Byłoby fair gdyby Szanowna Pani Redaktor poświęciła teraz nieco
      > uwagi głównym grzechom turystów uczestniczących w wyjazdach
      > zorganizowanych. Jednym z głównych jest przekonanie, że wakacje
      > można spędzić za darmo - najlepiej na koszt biura podróży-
      > przecież zarabia w wakacje góry złota!
      > Ktoś, kto nigdy nie doświadczył pracy po drugiej stronie lady
      > lub na krzesełku pilota w autokarze nie zna całości
      > zagadnienia. Przydałoby się więcej obiektywizmu, Pani Redaktor

      To fakt. Ale do takiego stanu doprowadziły same biura podróży, sztucznie
      zaniżając koszty wyjazdów - to jest moim zdaniem główny grzech biur podróży. Ta
      metoda "na przetrwanie" nie wszystkim biurom wyszła na dobre - i bardzo dobrze!
      Jeśli komuś raz się udało wyjechać za przysłowiowe grosze, to nigdy nie będzie
      chciał zapłacić 100 zł więcej. Jeśli ceny są takie niskie jak to jest obecnie,
      to wiadomo, że jakość usługi będzie do nich adekwatna, a idąc dalej - trzeba
      sformułować adekwatne do ceny warunki podróży. I tak właśnie się dzieje. Może
      Pani Redaktor cytując fragmenty warunków podróży poszczególnych touroperatorów
      powinna podawać ich nazwy...
      • Gość: Turystka Re: Groźne paragrafy- do Miska IP: *.acn.pl 12.07.03, 16:50
        A ja mam wrażenie jakbym czytała o Big Blue. przeciez to
        oczywiste. oni tak robia. Zmieniaja hotele na miejscu (a nie w
        Polsce), zmieniaja godziny wylotów na miejscu oraz miejsca tych
        wylotów woząc ludzi przez pół kraju (mam Krete na mysli)i nie
        licząc sie z tym, ze sa małe dzieci na tych imprezach. Dodam, ze
        nie wszystkie imprezy Big Blue sa za przysłowiowe grosze,
        poniewaz wydatek 2500 PLN na jedna osobe nie jest małą kwotą jak
        na polskie warunki.
        Ja byłam z nimi raz i w zyciu wiecej nie pojadę.
        Drugim takim biurem jest Exim Tour. Mam na mysli wyjazdy z nimi
        do Egiptu, bo do innego kraju z tym biurem nie jechałam, więc
        nie mam porównania. TANDETA, TANDETA i jeszcze raz TANDETA.
        bezczelni sprzedawcy w warszawskim biurze, wieczny brak szefa,
        nieodpowiadanie na reklamacje. TOTALNA OLEWKA KLIENTA. Skracanie
        wyjazdów z 11 do 9 dni (bo samolot wylatuje 23.55 -to jeden
        dzień, a wylatuje 0.05-to ostatni 11 dzień). I mamy razem SYF.
        Skorzystałam dwa razy w zyciu z takich biur i nigdy wiecej. Za 2
        osoby z Exim Tour za objazdówke zapłacilismy ok 6000 PLN, co
        również nie jest małą kwota jak na polskie warunki.
        Widac z tego, ze wcale nie trzeba jechac za malutkie pieniadze,
        zeby doczekac sie niedociągnieć, ignorancji i złego zachowania
        biura powołujacego sie na swój regulamin. Wystarczy wydac za
        dwie osoby 5000 PLN a równiez Cie to spoka Drogi Turysto.
        Pozdrawiam serdecznie.
    • xmarcinx Re: Groźne paragrafy 12.07.03, 16:48
      Bardzo dobry artukuł, bardzo dobry. A wy, którzy pracujecie po
      drugiej stronie, dbać mi o wysoką jakość usług. Możecie wymagać
      tego samego od tych, dla których wy jesteście klientem. Ja nie
      zamierzam tolerować takich zapisów jakie zostały przytoczone w
      zawieranych umowach.
      • Gość: Turystka Re: Groźne paragrafy IP: *.acn.pl 12.07.03, 16:51
        Chciałam zauważyc, ze jeden z zapisów dot. oferty Joker ma biuro
        Neckermann tak popularne w Polsce i uznawane za jedno z lepszych.
        • Gość: LAST Re: Groźne paragrafy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.03, 17:01
          CIEKAWE SKAD TAKA INFORMACJA ZE KLIENT PO PRZYLOCIE DOWAIDUJE
          SIE ŻE MUSI OPŁACIĆ OPŁATE LOTNISKOWĄ ? WYDAWAŁO MI SIE ŻE
          OPŁATY LOTNISKOWE TO COS TAKIEGO JAK TAX NP PORTOWE CZYW
          CENIE TAKIEJ OPŁATY ZAWRATY JEST POSIŁEK "KIEDYŚ OPŁATA
          SKARBOWA CZY ZA UBEZPIECZENIE 6 USD TERAZ 8 W CZARTERACH I W
          zaSADZIE KLIENT NIE MA MOZLIWOŚCI OPŁACIĆ CZEGOŚ TAKIEGO PO
          PRZYLOCIE ? ALE MOZE JA SIE NIE ZNAM ... TO NIC ZE SAM PŁACE
          ZA CZARTERY ...A CO DO REKLAMY MAM NADZIEJE ZĘ KILKA BIUR
          ODEJDZIE OD WYBORCZEJ ZA TAKIE NAKRECANIE KLIENTA BO PROSZE
          SOBIE WYOBRAZIĆ ZE NIE WSZYSCY JESTESMY OSZUSTAMI..
          • Gość: zw Re: Groźne paragrafy IP: 213.77.11.* 16.07.03, 09:38
            Opłaty lotniskowe często są w cenie imprezy i o to tu chodzi, że
            przed wyjazdem każdy powinien wiedziec czy zaplacil wszystko czy
            coś musi dopłacic. Nikt nie lubi byc krytykowany, i normalne ze
            nie wszyscy oszukują, ale to nie powód żeby nie piętnowac tych
            co tak robią i ostrzegać ludzi, którzy sa na pozycji słabszego o
            grożacych im nieprzyjemnościach.
        • Gość: Agnieszka Re: Groźne paragrafy IP: *.toya.net.pl 12.07.03, 19:32
          W mojej książce kontaktów to biuro przestało istnieć, jak wysłałam od nich
          dziecko na kolonie. Autobus przestał działać po przejechaniu 120 km. Na miejscu
          dzieci były z 6-cio godzinnym opóźnieniem. Domki okropne. W dodatku domki 4-os.
          okazały się koedukacyjne, gdzie mieszkała np. 15-letnia dziewczynka i 10-cio
          letni chłopcy.I oczywiście plan kolonii podany w katalogu niewiele miał
          wspólnego z rzeczywistym...
          • Gość: Agnieszka Re: Groźne paragrafy IP: *.toya.net.pl 12.07.03, 19:40
            Gość portalu: Agnieszka napisał(a):

            > W mojej książce kontaktów to biuro przestało istnieć, jak wysłałam od nich
            > dziecko na kolonie. Autobus przestał działać po przejechaniu 120 km. Na
            miejscu
            >
            > dzieci były z 6-cio godzinnym opóźnieniem. Domki okropne. W dodatku domki 4-
            os.
            >
            > okazały się koedukacyjne, gdzie mieszkała np. 15-letnia dziewczynka i 10-cio
            > letni chłopcy.I oczywiście plan kolonii podany w katalogu niewiele miał
            > wspólnego z rzeczywistym...
            Przepraszam. Zapomniałam dodać, że jest to potwierdzenie przypuszczeń Turystki
            i chodzi o biuro Neckermann
            • Gość: misiek Re: Groźne paragrafy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.07.03, 12:20
              chyba nie powiesz. że Twoje dzieci były na koloniach organizowanych przez
              Neckermann'a...
            • Gość: M Re: Groźne paragrafy IP: *.wielopole.sdi.tpnet.pl 14.07.03, 16:08
              Gość portalu: Agnieszka napisał(a):

              > Gość portalu: Agnieszka napisał(a):
              >
              > > W mojej książce kontaktów to biuro przestało istnieć, jak wysłałam od nich
              >
              > > dziecko na kolonie. Autobus przestał działać po przejechaniu 120 km. Na
              > miejscu
              > >
              > > dzieci były z 6-cio godzinnym opóźnieniem. Domki okropne. W dodatku domki
              > 4-
              > os.
              > >
              > > okazały się koedukacyjne, gdzie mieszkała np. 15-letnia dziewczynka i 10-c
              > io
              > > letni chłopcy.I oczywiście plan kolonii podany w katalogu niewiele miał
              > > wspólnego z rzeczywistym...
              > Przepraszam. Zapomniałam dodać, że jest to potwierdzenie przypuszczeń
              Turystki
              > i chodzi o biuro Neckermann

              No nieźle, a ten neckermann nie ma wysyłkowych katalogów ubraniowych???
              Pani Agnieszko - Biuro Podróży Neckermann nie organizuje kolonii, obozów,
              wczasów autokarowych dla klientów polskich. TUI i Neckermann to wczasy
              samolotowe lub tzw. dojazd własny.
              Proszę się dobrze zastanowić zanim coś się nie mądrego napisze. Z poważaniem...
    • Gość: globtroter Re: Groźne paragrafy IP: 81.168.247.* 12.07.03, 23:43
      ciekawe,jest to że w Niemczech za porównywalną cenę można sobie
      kupić imprezę w lepszym hotelu,z większą ilością wycieczek i o
      lepszym standardzie o wyżywieniu już nie wspominając,polecam ten
      sposób może wtedy oszuści jak im ubędzie jeleni pójdą po rozum
      do głowy lub padną
      • Gość: pawełwg Re: Groźne paragrafy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.07.03, 00:47
        Chciałoby się powiedzieć "uderz w stół, możyce się odezwą". Autorka i słusznie
        ostrzegła przed cwaniactwem niektórych biur podróży, a odzew grożących
        wycofaniem reklam pracowników/właścicieli biur podróży każe myśleć, że nie są
        to odosobnione praktyki. Ci z nich użalający się nad ciężkim losem biur
        podróży, oburzający się na "paszkwil" powinni pamiętać, że to tabakiera jest
        dla nosa a nie odwrotnie i że świadczą za pieniądze usługi, a jeśli im to nie
        odpowiada/ uweażają takie postawienie sprawy za zbyt obciążające to uprzejmie
        informuję, że nie ma jeszcze obowiązku pracy w turystyce i można zamiast tego
        zająć się uprawa np. okopowych. Chciałbym ponadto, dla porządku, zwrócić uwagę,
        że większość z przepisów, które dla własnej wygody i zysku wprowadzają tour-
        operatorzy to narzucanie z pozycji siły nierównoprawnych, gorszych warunków
        drugiej stronie tj. klientowi. I w porównaniu z przepisami np. w USA czy UE to
        i nas w tej sprawie jest jeszcze rozpieszczająca usługodawców dżungla, z której
        praw skwapliwie korzystają. W krajach tych bowiem zdarzają się 5-cio a nawet 6-
        cyfrowe odszkodowania za zmarnowany przez biuro podróży urlop. A ceny wycieczek
        są całkiem porównywalne ..
        P
        • Gość: zdziwiony Re: Groźne paragrafy IP: *.chello.pl 13.07.03, 06:10
          Gość portalu: pawełwg napisał(a):

          > Chciałoby się powiedzieć "uderz w stół, możyce się odezwą".
          Autorka i słusznie
          > ostrzegła przed cwaniactwem niektórych biur podróży, a odzew
          grożących
          > wycofaniem reklam pracowników/właścicieli biur podróży każe
          myśleć, że nie są
          > to odosobnione praktyki. Ci z nich użalający się nad ciężkim
          losem biur
          > podróży, oburzający się na "paszkwil" powinni pamiętać, że to
          tabakiera jest
          > dla nosa a nie odwrotnie i że świadczą za pieniądze usługi, a
          jeśli im to nie
          > odpowiada/ uweażają takie postawienie sprawy za zbyt
          obciążające to uprzejmie
          > informuję, że nie ma jeszcze obowiązku pracy w turystyce i
          można zamiast tego
          > zająć się uprawa np. okopowych. Chciałbym ponadto, dla
          porządku, zwrócić uwagę,
          >
          > że większość z przepisów, które dla własnej wygody i zysku
          wprowadzają tour-
          > operatorzy to narzucanie z pozycji siły nierównoprawnych,
          gorszych warunków
          > drugiej stronie tj. klientowi. I w porównaniu z przepisami np.
          w USA czy UE to
          > i nas w tej sprawie jest jeszcze rozpieszczająca usługodawców
          dżungla, z której
          >
          > praw skwapliwie korzystają. W krajach tych bowiem zdarzają się
          5-cio a nawet 6-
          > cyfrowe odszkodowania za zmarnowany przez biuro podróży urlop.
          A ceny wycieczek
          >
          > są całkiem porównywalne ..
          > P

          Kolejny raz jakaś żurnalistka daje dowód kompletnej ignorancji w
          temacie turystyki, a podnieceni "turyści" cieszą się jak dzieci,
          że ktoś dokopał tym "wstrętnym oszustom". A oto kilka rzykładów:
          Cena wyjazdu nie zależy od "polskich warunków" czyli płac, ale
          owszem zależy od polskich dziwolągów podatkowych, bo w turystyce
          zagranicznej nie ma podatku VAT (podatek od wartości dodanej)
          tylko podatek graniczny za import usług, liczony nie od wartości
          dodanej (czyli od marży biura podróży), tylko od całej ceny. To
          wyjaśnia, czemu takie same wyjazdy, kupione zagranicą są tańsze.
          Zależy także od kosztów przelotu i związanego z organizacją
          czarter'ów ryzyka. Tak więc tylko oderwanie od raliów pozwal
          twierdzić, że cena jest wysoka "jak na polskie warunki". A skoro
          chce się zapłacić mało, to nie należy oczekiwać, że dostanie się
          dużo. Kolejna sprawa, to legendy o wysokich odszkodowaniach,
          płaconych przez zagraniczne biura podróży. Faktem jest natomiast,
          że od strony prawnej są tam o wiele lepsze regulacje (n.p. w
          Niemczech) które chronią interesy klienta, ale także biura
          podróży, a i sądy zajmują się sprawą w rozsądnych terminach. Na
          użytek autora cytowanego powyżej postu przypominam, że podobnie
          jak nie ma obowiązku pracy w branży turystycznej, nie ma także
          obowiązku wyjeżdżać gdziekolwiek, a także korzystać z usług biur
          podróży. Tymczasem od lat zaobserwować można następujący
          mechanizm: ktoś wyjeżdża z jakimś biurem i wraca niezadowolony,
          ale następnego roku znowu jedzie z tym samym biurem, a na pytanie
          dlaczego? odpowiedź zawsze ta sama - bo było tanio. I tak dookoła
          Macieju. No i jeszcze drobna uwaga - w biurach podróży w Polsce
          pracuje (zarabia na swoje utrzymanie) kilkadziesiąt tysięcy
          ludzi. Tyle tylko, że jak te biura zbankrutują, to w
          przeciwieństwie do górników, hutników itd. nikt im nie dołoży z
          naszych wspólnych podatków, bo postraszyli strajkiem.
          Pani redaktor ostrzega, że może się zdażyć, że kupując usługę w
          Szczecinie w umowie mamy podany jako właściwy dla ewentualnych
          sporów sąd n.p. w Rzeszowie. Tak jest na całym świecie i nikt nie
          dostrzega w tym błędu. No bo jak może być inaczej - klienci z
          całej Polski zakładają sprawy w lokalnych sądach, a organizator
          jeździ od sądu do śądu? A co ma zrobić taki Neckermann - jeżdzić
          po całej Europie lub świecie?
          Zwracam także uwagę szanownej autorce, że oferta Last Minute itp.
          nie może być ze swej istoty zawarta w katalogu, więc udzielane w
          tej kwestii porady pasują jak garbaty do ściany.
          Podobnie ma się sprawa z kosztami rezygnacji. Niech szanowna
          autorka napisze, co ma zrobić organizator z miejscem w charterze
          lotniczym, które "leci" puste, bo klient na 10 dni przed wyjazdem
          zrezygnował - ma go odciąć od samolotu? Zamiast wypisywać bzdury,
          może lepiej poradzić klientom ubezpieczenie od kosztów
          rezygnacji, powszechnie stosowane na całym świecie, a u nas
          prawie na siłę wmuszane klientom, bo wolą ryzykować, zamiast
          wydać pare złoty więcej i mieć spokój.
          Akapicik o schodach, dywanie i potłuczonej pani to już zupełny
          bełkot. Podstawowym odpowiedzialnym jest hotel, a nie biuro
          podróży, a i tak jako pierwsze działa ubezpieczenie i to firma
          ubezpieczeniowa może sobie życzyć od hotelu zwrotu kosztów.
          Reasumując, kolejny artykuł napisany "z dziennikarskiego
          obowiązku" zapełnienia miejsca w gazecie. Jak się o czymś pisze,
          to trzeba mieć przynajmniej blade pojęcie, co i tak nie zwalnia z
          obowiązku myślenia i poczucia odpowiedzialności za słowo.
          Tak więc do kolejnego sezonu i kolejnego bzdurnego artukułu.
          Pa
          • Gość: Ula Re: Groźne paragrafy IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl 13.07.03, 06:38
            Zaczęły się wakacje, więc przyszedł czas żeby dokopać biurom
            podróży, a co tam. Nie ważne, że po tym artykule, my branża,
            będziemy obsługiwać dwa razy dłużej wystraszonego i
            zdezorientowanego klienta, a co tam, temat jest przecież
            dyżurny. Szanowni Państwo, apeluę o rozsądek i dystans, owszem
            zgadzam się,że trzeba sprawdzić biuro, z którym się wyjeżdża,
            ale nie dajmy się zwariować. W końcu na ten wyjazd czekacie
            niekiedy cały rok. Zawsze kupując wczasy czy wycieczkę,
            kupujemy "kota w worku", bo tego towaru nie można dotknąć,
            niezależnie od organizatora.
            Jeszcze słowo do redakcji, w Waszym dodatku turystycznym, często
            umieszczane są reklamy firm turystycznych, które nie cieszą się
            najlepszą renomą, nawet w samej branży.I gdzie tu logika ?

            • Gość: Ania Re: Groźne paragrafy IP: 149.156.15.* 30.07.03, 08:14
              Acha - a straszenie wycofaniem reklam jest po prostu śmieszne!
              Myślę, że redakcja bardzo się tym przejmie - tylko jak będziecie
              się drodzy państwo ogłaszać::)) Doprawdy - żałosne!
          • Gość: misiek Re: Groźne paragrafy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.07.03, 12:35
            Gość portalu: zdziwiony napisał(a):

            > Tymczasem od lat zaobserwować można następujący
            > mechanizm: ktoś wyjeżdża z jakimś biurem i wraca niezadowolony,
            > ale następnego roku znowu jedzie z tym samym biurem, a na pytanie
            > dlaczego? odpowiedź zawsze ta sama - bo było tanio. I tak dookoła
            > Macieju.

            Właśnie. Ludzi nie odstraszy kompletnie NIC! Ważne, żeby było tanio. Nikt
            (żaden "naciągnięty" turysta) nie przyzna się nawet przed samym sobą, że
            kierował się wyłącznie ceną. Można mówić, straszyć, ostrzegać, przywoływać do
            rozsądku - nic nie pomoże. To w biurze, w którym ceny są normalne, klient czuje
            się naciągany (bo przecież można taniej), a nie odwrotnie - nie w biurze, które
            oferuje wszystko "prawie darmo". Jakoś wcale nie współczuję tym niezadowolonym.
          • Gość: klt Re: Groźne paragrafy IP: 213.77.11.* 16.07.03, 09:59
            Gość portalu: zdziwiony napisał(a):

            > Kolejny raz jakaś żurnalistka daje dowód kompletnej ignorancji
            w
            > temacie turystyki, a podnieceni "turyści" cieszą się jak
            dzieci,
            > że ktoś dokopał tym "wstrętnym oszustom".
            A oto kilka rzykładów:
            > Cena wyjazdu nie zależy od "polskich warunków" czyli płac, ale
            > owszem zależy od polskich dziwolągów podatkowych, bo w
            turystyce
            > zagranicznej nie ma podatku VAT (podatek od wartości dodanej)
            > tylko podatek graniczny za import usług, liczony nie od
            wartości
            > dodanej (czyli od marży biura podróży), tylko od całej ceny. To
            > wyjaśnia, czemu takie same wyjazdy, kupione zagranicą są
            tańsze.
            > Zależy także od kosztów przelotu i związanego z organizacją
            > czarter'ów ryzyka. Tak więc tylko oderwanie od raliów pozwal
            > twierdzić, że cena jest wysoka "jak na polskie warunki". A
            skoro
            > chce się zapłacić mało, to nie należy oczekiwać, że dostanie
            się
            > dużo. Kolejna sprawa, to legendy o wysokich odszkodowaniach,
            > płaconych przez zagraniczne biura podróży. Faktem jest
            natomiast,
            > że od strony prawnej są tam o wiele lepsze regulacje (n.p. w
            > Niemczech) które chronią interesy klienta, ale także biura
            > podróży, a i sądy zajmują się sprawą w rozsądnych terminach. Na
            > użytek autora cytowanego powyżej postu przypominam, że podobnie
            > jak nie ma obowiązku pracy w branży turystycznej, nie ma także
            > obowiązku wyjeżdżać gdziekolwiek, a także korzystać z usług
            biur
            > podróży. Tymczasem od lat zaobserwować można następujący
            > mechanizm: ktoś wyjeżdża z jakimś biurem i wraca niezadowolony,
            > ale następnego roku znowu jedzie z tym samym biurem, a na
            pytanie
            > dlaczego? odpowiedź zawsze ta sama - bo było tanio. I tak
            dookoła
            > Macieju. No i jeszcze drobna uwaga - w biurach podróży w Polsce
            > pracuje (zarabia na swoje utrzymanie) kilkadziesiąt tysięcy
            > ludzi. Tyle tylko, że jak te biura zbankrutują, to w
            > przeciwieństwie do górników, hutników itd. nikt im nie dołoży z
            > naszych wspólnych podatków, bo postraszyli strajkiem.
            > Pani redaktor ostrzega, że może się zdażyć, że kupując usługę w
            > Szczecinie w umowie mamy podany jako właściwy dla ewentualnych
            > sporów sąd n.p. w Rzeszowie. Tak jest na całym świecie i nikt
            nie
            > dostrzega w tym błędu. No bo jak może być inaczej - klienci z
            > całej Polski zakładają sprawy w lokalnych sądach, a organizator
            > jeździ od sądu do śądu? A co ma zrobić taki Neckermann -
            jeżdzić
            > po całej Europie lub świecie?
            > Zwracam także uwagę szanownej autorce, że oferta Last Minute
            itp.
            > nie może być ze swej istoty zawarta w katalogu, więc udzielane
            w
            > tej kwestii porady pasują jak garbaty do ściany.
            > Podobnie ma się sprawa z kosztami rezygnacji. Niech szanowna
            > autorka napisze, co ma zrobić organizator z miejscem w
            charterze
            > lotniczym, które "leci" puste, bo klient na 10 dni przed
            wyjazdem
            > zrezygnował - ma go odciąć od samolotu? Zamiast wypisywać
            bzdury,
            > może lepiej poradzić klientom ubezpieczenie od kosztów
            > rezygnacji, powszechnie stosowane na całym świecie, a u nas
            > prawie na siłę wmuszane klientom, bo wolą ryzykować, zamiast
            > wydać pare złoty więcej i mieć spokój.
            > Akapicik o schodach, dywanie i potłuczonej pani to już zupełny
            > bełkot. Podstawowym odpowiedzialnym jest hotel, a nie biuro
            > podróży, a i tak jako pierwsze działa ubezpieczenie i to firma
            > ubezpieczeniowa może sobie życzyć od hotelu zwrotu kosztów.
            > Reasumując, kolejny artykuł napisany "z dziennikarskiego
            > obowiązku" zapełnienia miejsca w gazecie. Jak się o czymś
            pisze,
            > to trzeba mieć przynajmniej blade pojęcie, co i tak nie
            zwalnia z
            > obowiązku myślenia i poczucia odpowiedzialności za słowo.
            > Tak więc do kolejnego sezonu i kolejnego bzdurnego artukułu.
            > Pa

            Może Pan nie zauwazył ale większość narzeka nie na ceny tylko na
            jakość usług za nie. Bo cene widac gołym okiem decyduję się na
            nią i fajno, tylko chce w chwili podejmowania decyzji wiedzieć
            za co płacę i czego mam prawo wymagać. Uczciwe postawienie
            sprawy jest wtedy kiedy cena mała ale wiem od razu na co się
            decyduję i że z czegos musze zrezygnować. Uslugi turystyczne
            mają w sobie coś z kupowania kota w worku i tylko o to caly szum.
            Tak sobie myśle że z dwojga złego to Neckermanowi łatwiej by się
            jeździlo po Europie (szczególnie że ma przedstawicieli) niz
            biednemu klientowi. Poza tym normalnie w umowach cywilnoprawnych
            znajduja sie takie zastrzeżenia, ale obie strony sie na to
            zgadzaja a w wypadku biur podróży jedna nie ma wyboru (zresztą w
            przypadku każdego postanowienia umowy tak jest)
            taak każdy ma wybór ale módl się zeby z niego nie skorzystali bo
            stracisz klientów, ta taniości nie zawsze da sie dlaeko
            dojechać, wyjazdy sa dla Polaków dość drogie więc jżdża jednak
            ci ze średniej półki kiedyś moga pojechac na te ciut droższe a
            lepsze i wtedy co? plajta
            co do pani zjeżdzajacej ze schodów, sa wypadki za które nikt nie
            ponosi odpowiedzialności albo ewidentnie ktoś trzeci, ale jezeli
            jest niedociagnięcie w dostarczanych usługach ze strony
            kontrahenta biura podrózy w stosunku do turysty odpowiada biuro
            podrózy bo to ono jest stroną umowy zawartej z turysta a nie
            hotel.
          • Gość: Ania Re: Groźne paragrafy IP: 149.156.15.* 30.07.03, 08:12
            A mi panie zdziwiony może pan naskakać - szkoda tylko, że nie
            podał pan nazwy biura w którym pracuje, bo oszczędziłoby mi to
            niepotrzebnego spaceru. Ja tam nie mam zamiaru zrobić z siebie
            jelenia i dać się naciągnąć przez"te biedne biura podrózy wciąż
            gnębine przez niedobrych turystów":))-zaraz sobie wydrukuję ten
            artukół i nie zamierzam podpisać umowy az żadnym biurem, które
            ma w niej opisane paragrafy, ani z tym, na które się skarżyli
            moi przedmówcy. W końcu mamy wolny rynek - i i jeśli nikt
            jeszcze tego nie zauważył-to będzie miał pecha (tyle, że w
            postaci braku tych"złych...bardzo złych turystów". Na koniec
            tylko przypomnę że zasada brzmi "nasz klient, nasz pan" - a
            nie "róbta co chceta"!
            • Gość: Ania Re: Groźne paragrafy IP: 149.156.15.* 30.07.03, 08:17
              I przepraszam za "artykół"-nie przeczytałam tego przed
              wysłaniem;))
    • Gość: bola Re: Groźne paragrafy IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 13.07.03, 08:56
      Medal ma dwie strony Anno.Byłam na NORMALNEJ wycieczce w Egipcie
      z WINGIEM. I nigdy więcej nie wybiore tego biura. Z grubsza w
      umowie było wszystko ok.,ale po przyjeżdzie na miejsce KOSZMAR,
      którego nie da sie opisać.Zagrzybione brudne pokoje, w kilku
      hotelach ściek z kranu, najgorszy autokar w porównaniu z innymi
      biurami na kilkusetkilomerowe wycieczki, róznego rodzaju DOPŁATY
      (nie opolaty)za usługi, które były w ofertach. Rezydentka biura
      zabrała karty ubezpieczeń,kilku uczestników odebrało je dopiero
      po awanturze na lotnisku już w czasie powrotu.Okazało sie że
      usługi realizuje miejscowe biuro, a rezydent reprezetuje de
      facto interes egipskiego biura a nie "gości". VINGU - renome
      buduje sie przez wiele lat, ale z takimi przedstawicielami juz
      ją straciliście.
    • Gość: irka NOŻYCE SIĘ ODEZWAŁY... IP: 62.233.201.* 13.07.03, 10:31
      1. przedstawiciele biur podrozy zarzucaja autorce
      nieobiektywizm, tymczasem to nie magda klodecka przeprowadzila
      badanie o rzetelnosci biur podrozy tylko Urzad Ochrony
      Konkurencji i Klientow (wnioski z tego raportu sa przeciez w
      jednym z tekstow - w całej Polsce - w 59 proc. biur stwierdzono
      nieprawidłowości, a np. w delegaturach w Gdańsku i w Katowicach -
      w 100 proc.! biur. No wlasnie, moze wlasnie dlatego autorka
      artykulu jest taka "nieobiektywna". 2. To bardzo dobrze ze
      wlasnie taki artykul ukazuje sie w dodatku Turystyka - jest on w
      koncu nie tylko dla reklamodawcow, ale takze dla potencjalnych
      turystow. 3. To chyba dobrze, ze bedziecie w biurach podrozy
      obslugiwac nas dwa razy dluzej - wiecej bedziemy wiedzieli przed
      wyjazdem i jak sie na niego zdecydujemy to na walasna
      odpowiedzialnosc 4. autorka pisze jasno, ze nie warto pochopnie
      rezygnowac z wyjazdu, jesli jakis zapis nam sie niezbyt podoba -
      jesli juz jezdzilismy z tym biurem, jezdzili znajomi, wszystko
      bylo ok, no to zaryzykowac 5. i na koniec przyklad z mojego
      wyjazdu z TUI 3 lata temu do Andaluzji do hotelu LAs Chapas kolo
      MArbelli. Po pierwsze - lot czarterowy opoznil sie o 8 godzin,
      ktore spedzilismy na lotnisku wsrod ryczacych dzieci,
      zdenerwowanych rodzicow, wscieklych doroslych bez dzieci,
      nudzacych sie nastolatkow (wszystko juz po odprawie), ze dwa
      razy zaladowali nas do samolotu (LOT musial sprawic wrazenie ze
      wie co robi), po buncie - dlai nam cos do jedzenia (jakies
      zdechle kanapki i soki). przedstawieciel TUI oczywiscie sie nie
      pojawil! CZyli reasumujac te czesc - jeden dzien wczasow do
      tylu, niektorzy mieli poumawiane samochody na lotnisku, czekali
      znajomi itp. Po drugie - okazalo sie ze hotel jest tuz przy
      drodze szybkiego ruchu (oddzielony ekranami dzwiekoszczelnymi -
      nie powiedzieli mi o tym w biurze, w polskim katalogu nie bylo o
      tym mowy (ale w niemieckim - jak pozniej sprawdzialam - tak!),
      obiecywany las piniowy w ktorym mial byc polozony hotel owszem
      byl, ale - za plotem , a poza tym byl to raczej lasek podmiejski
      zasmiecony i brudny, okna mojego pokoju wychodzily wlasnie na
      ten lasek, i ten plot, do morza byl ponad kilometr (mialo byc
      kilkaset metrow), ale najlepsza byla pani rezydentka -
      rezydowala w MAladze i oswiadczyla, ze nie przyjedzie do nas, bo
      jestesmy tylko we cztery i jej sie nie oplaca (bo ma za daleko),
      a jesli chce jechac na jakas wycieczke, to mam sobie znalezc
      niemiecka rezydentke TUI (tu nrzucila nazwe hotelu, mowiac, ze
      sie o hotel dopytam). Na moja uwage, ze nie mowie po niemiecku,
      ani po angielsku (nie bylo to prawda, ale co tam!), stwierdzila -
      jakos sie panie dogadacie. Zadzwonilam wiec do przedstawiciela
      Triady i ten, mimo, ze nie bylam jego turystka, przyjechal
      specjalnie do tego hotelu, zeby mnie zapisac na wycieczki np. do
      Sewilli. Oczywiscie po powrocie okazalo sie, ze nie mam prawa do
      zadnych reklamacji - bo lot byl czarterowy, wiec TUI nie ponosi
      odpowiedzialnosci, autostrada za oknem - na pewno mi mowili, a
      rezydentce zwroca uwage, zadnego listu z przeprosinami itp.
      Milych wakacji wszystkim zycze
    • zaholec Re: Groźne paragrafy 13.07.03, 11:25
      Gość portalu: Anna napisał(a):

      > Byłoby fair gdyby Szanowna Pani Redaktor poświęciła teraz nieco
      > uwagi głównym grzechom turystów uczestniczących w wyjazdach
      > zorganizowanych. Jednym z głównych jest przekonanie, że wakacje
      > można spędzić za darmo - najlepiej na koszt biura podróży-
      > przecież zarabia w wakacje góry złota!
      > Ktoś, kto nigdy nie doświadczył pracy po drugiej stronie lady
      > lub na krzesełku pilota w autokarze nie zna całości
      > zagadnienia. Przydałoby się więcej obiektywizmu, Pani Redaktor
      >
      >
      Hmmm odnoszę wrażenie, że pani redaktor jasno postawiła sprawę tematu
      artykułu.....

      Ten artykuł jest bardzo dobry, wiele osób nie ma pojęcia o prawie i
      wiele zapisów umowy nie jest jasne dla kogoś kto nie ma styczności na codzień z
      językiem prawniczym czy językiem umów handlowych. I w tym kontekście jest ta
      uwaga.
      Głosy podniesione tutaj w odpowiedzi świadczą tylko o obawie przed
      uświadomieniem ew. potencjalnych klientów przed czyhającymi na nich pułapkami.
      Obiektywnie to trzeba przyznać; wiele z przytaczanych w artykule zapisów jest
      bezczelną próbą przeniesienia wszlkiej odpowiedzialności na klienta i
      odsunięcia odpowiedzialności za fuszerki, kłamstwa i NIEDOINFORMOWANIE klientów
      na nich samych. Taka jest , niestety, rzeczywistość biur podróży. Nie
      wszystkich, oczywiście, takie generalizowanie byłoby czystą
      niesprawiedliwością. To niedoinformowanie klientów jest częstym "chwytem"
      pracowników biur podróży. Nagminnie wykorzystują nieświadomość klientów i
      zatajają przed nimi wszelkie, często bardzo istotne, informacje lub kłamliwie
      umniejszają ich istotność.
      Pani Redaktor, proszę o większą dokładność w pracy, nie wszystkie jeszcze
      pułapki Pani naświetliła. Proszę o większą staranność.

      Pozdrawiam serdecznie czytaczy forumiaczy :))
    • Gość: @! Re: Groźne paragrafy IP: *.resetnet.pl 14.07.03, 01:45
      wszedzie, w każdej podpisywanej umowie trzeba czytać dokłądnie
      jej wszytskie paragrafy i to co jest drobnym drukiem....
      ludzie nie zdają sobie z tego sprawy...
      - jeszcze.....
    • Gość: Brutal Re: Groźne paragrafy IP: 193.59.95.* 14.07.03, 08:19
      Jezdze juz od kilku lat i jakos jescze nigdy nie spotkala mnie
      nie mila nie spodzianka zwiazana z jakims biurem podrozy, wrecz
      przeciwnie.
      Bylem 2 lata temu w turcji i Biurem Podrozy REGO-BIS i mailem
      miec zakwaterowanie w jakism hotelu ktorego nie bylo na
      zdjeciach ani w folderach a trafil mi sie hotel 4 gwiazdowy
      pozniewaz okazalo sie na miejscu ze hotel ktory ja wybralem byl
      po z miastemi i w remoncie, wiec zostalem przydzielony do
      innego.
      Pozdrawiam i naprawde swietny artykul
    • Gość: Ja Re: Groźne paragrafy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.07.03, 09:20
      pzrygotowujemy wlasnie nowy katalog na zime i skoro tyle jest
      bledow w naszych warunkach prosze o nakierowania co mam zrobic i
      jak to roziazac
      1. warunki rezygnacji - mam cale mnostwo hoteli z roznych
      krajow. Kazdy hotel ma inne,jeden wyzsze drugi nizsze.My
      musielismy jakos je ujednolicic. no ale skoro jest zarzut ze
      zawyzamy to moze ja powinnam umiescici koszty rezygancyjne
      kazdego obeiktu osobno?no ale czasmi niestety jest tak ze hotel
      ma duzo wyzsze koszty rezygnacji niz my mamy nasze ogolne. no i
      co w takiej sytuacji?wtedy klient jest zadowolony ze ma koszty
      takie jakie sa bo by musial slono zaplacic.
      jak to rozwiazac?mam napisac ze koszty indywidulanie ustalane
      przy obiekcie?
      2. odszkodowanie dla klienta - jesli juz sie zdazy ze cos sie
      stanie i bedziemy musili zmienic obiekt to jak mam ustalic tzw
      odszkodowanie dla klienta?na jakiej wysokosci i od czego
      uzalezniona ma byc ta wysokosc?
      chcac uniknac pomowien o oszukiwanie klienta i niezgodne
      przepisy,prosze o informacje
    • Gość: jj Re: Groźne paragrafy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.07.03, 14:11
      bardzo sensowna uwaga :)
      pracuje w biurze ktore obsluguje turystow
      bardzo rzadko mamy standard na jakosc wspolpracujacych z nami hoteli
      ale byla jedna pani (juz legendarna u nas) ktorej zalatiwlismy wyjazd do
      luskusuwego austriackeigo gorskiego hotelu z pieskie (hotele niechetnie
      przyjmuja zwierzeta) ale ze wzgledu na dobro i zadowolenie klienta postaralismy
      sie naprawde....
      pani z pieskie wrocila niezadowolona gdyz - jak opowidała w biurze - nie bylo
      stosownej wielkosci wybiegu dla jej pieska.
      dodam tylko ze piesek byl typu pekińczyk a hotel jest polozony na pieknej
      gorskiej polanie i dookola niego przestrzeni po horyzont......

    • Gość: Ja Re: Groźne paragrafy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.07.03, 17:51
      napisałam pismo do Urzedu Ochrony Konkurencji i Konsumenta odnosnie bledow w
      warunkach.Czekalam tydzien na odpowiedz i nic.Wkoncu zadzwonilam.Okazalo sie ze
      na adres mailowy ktory dostalam nie powinnam juz wysylac bo osoba nie pracuje
      juz. No i podano mi nowy namiar no i znowu zadzwonilam.Laczyli mnie jak zwykle
      kilka razy ale wkoncu dotarlam (chyba ) do celu.
      Napisalam maila ze prosze o sprawdzenie moich wlasnych warunkow i ustalenia
      prawidlowej konstrukcji dwoch paragrafow o ktore bylo najwiecej krzyku w
      artykule o "groznych paragrafach" czyli koszty anulacji rezerwacji i
      odszkodowanie dla klienta.
      Czekam na info, zobaczymy kiedy dostane i co mi napisza
Pełna wersja