Dodaj do ulubionych

Zapach Kleopatry

26.01.05, 03:16
Sława!
Zapach Kleopatry
Tygodnik "Wprost", Nr 1155 (23 stycznia 2005)
www.wprost.pl/ar/?O=72286

Uczeni odtworzyli recepturę najstarszego kosmetyku

Ponad 2 tys. lat przeleżał nietknięty rozkładem kosmetyk w ruinach rzymskiej
świątyni w Londynie. Krem zachował się tak doskonale, że chemicy pierwszy raz
zrekonstruowali jego recepturę i według niej sporządzili nowy preparat.
Z kolei Sally Pointer, angielska badaczka, odtworzyła zabiegi kosmetyczne,
które stosowały bogate Rzymianki. Podobnie dbały o urodę kobiety z innych
rejonów starożytnego świata, m.in. Kleopatra.
Formuła starożytnego kremu z Londynu nie zawiera żadnych sekretów - kosmetyk
przypominał dzisiejsze substancje nawilżające. Jego podstawowymi składnikami
były tłuszcz zwierzęcy i skrobia, niwelująca nieprzyjemne uczucie tłustości.
Kosmetyk po kilku minutach pozostawiał na skórze przyjemną w dotyku warstewkę
pudru.

Higiena zbawienia
Rzymianie wynaleźli publiczne łaźnie, ale to Egipcjanie najbardziej w
starożytności dbali o higienę. Dla mieszkańców doliny Nilu naturalny zapach
ciała był nieznośny, a wonności były warunkiem znalezienia łaski w oczach
bogów. Większość Egipcjan kąpała się codziennie w rzece lub w łazience. Wodę
przynoszono w dzbanach, a w wielu domach umieszczona w podłodze łazienki rura
odprowadzała ścieki do ogrodu. Zamiast mydła stosowano mieszanki tłuszczu
zwierzęcego lub roślinnego ze sproszkowanym wapniem i perfumami. Aby się
pozbyć nieprzyjemnego oddechu, Egipcjanie żuli liście tamaryszku (nad Nilem
archeolodzy nie znaleźli szczoteczek do zębów).
Grecy i Rzymianie czyścili ciało, nacierając je oliwą, a następnie
zeskrobywali tłuszcz i brud skrobaczkami. W rzymskich termach można się było
wykąpać w gorącej wodzie, ochłodzić w basenie, zafundować sobie zabiegi
kosmetyczne i wymienić plotki. Równie popularnym miejscem były w Rzymie
publiczne latryny, gdyż potrzeb fizjologicznych nie uznawano za czynność
intymną (zamiast papieru toaletowego stosowano publiczną gąbkę, płukaną po
użyciu).
Po kąpieli Rzymianki nakładały preparaty odmładzające. Średnia wieku nie
przekraczała wtedy 40 lat, ale w basenie Morza Śródziemnego mocne słońce
przyspieszało starzenie się skóry. Popularnymi środkami odmładzającymi były
miód i olejek z kozieradki. Egipcjanki (i Egipcjanie!) stosowali maseczki
przeciwzmarszczkowe: mieszankę aromatycznej żywicy, olejku z nasion drzewa
moringa i sfermentowanego soku owocowego z pszczelim woskiem. Do maskowania
znamion i blizn używano maści z ochry, kohlu i soku z sykomory. Siwiznę,
podobnie jak dziś, pokrywano henną.

Uzdrawiający makijaż
Krem odkryty w Londynie zawierał tlenek cyny, popularny środek wybielający.
Bladość była w starożytności podstawowym warunkiem urody. Elegantki chroniły
cerę przed słońcem (opalenizna aż do czasów współczesnych oznaczała
konieczność pracy na świeżym powietrzu). Podkład czasami zawierał biel
ołowiową, dającą piękny odcień, ale zatruwającą organizm.
Nie wiadomo dokładnie, kto i kiedy wynalazł cienie do powiek, ale już na
najstarszych egipskich rzeźbach i malowidłach oczy są podkreślone kohlem,
czarnym proszkiem uzyskiwanym z roztartej na pył mieszaniny antymonu,
palonych migdałów, ołowiu, tlenków miedzi, ochry, popiołu i malachitu.
Egipcjanie wierzyli, że kohl, nakładany cienkim patyczkiem, chroni gałkę
oczną przed porażeniem słońcem i leczy infekcje. Powieki chętnie malowano
zielonym barwnikiem z malachitu. Zarówno kobiety, jak i mężczyźni w wielu
starożytnych kulturach nakładali róż na usta i policzki oraz barwili
paznokcie henną. Wierzono, że makijaż ma znaczenie nie tylko upiększające,
ale i magiczne (chronił przed "złym okiem"), a nawet uzdrawiające.

Kosmetyki z przyprawą
Starożytną toaletę kończyły perfumy wytwarzane na bazie oleju. W krajach
rozpalonych słońcem tłuszcz dodatkowo chronił skórę przed poparzeniem i
wysuszeniem. Egipcjanie produkowali też pachnidła w postaci niewielkich
stożków z nasączonego aromatem zwierzęcego tłuszczu. Podczas uczt stożki
umieszczano na głowach i pozwalano, by pachnący tłuszcz ściekał powoli na
twarz i szyję.
Sally Pointer uperfumowała swoją modelkę megalejonem, pachnidłem słynnym w
starożytności tak jak dziś Chanel No5. Była to mieszanka przepalonej żywicy,
senesu, cynamonu i mirry. Miała piękny zapach, ponoć leczyła rany i stany
zapalne. Rzymianie byli wielkimi konsumentami perfum. W I w. n.e. importowali
rocznie 2800 ton aromatycznej żywicy i 550 ton mirry. Cesarz Neron wydał
równowartość 300 tys. zł na pachnidła zużyte w ciągu jednej uczty!
W Grecji do produkcji perfum używano bazylii, oregano i rozmarynu.
Przeciwnikiem perfum był Sokrates, który twierdził, że zacierają one różnice
między wolnymi ludźmi i niewolnikami (którzy pachnieli dzięki przygotowywaniu
kosmetyków). Gdy Aleksander Wielki pokonał pod Issos perskiego króla
Dariusza, odrzucił ze wstrętem szkatułkę z pachnidłami, którą znalazł wśród
zdobyczy. Po latach podbijania Wschodu wódz rozsmakował się jednak w
pachnidłach do tego stopnia, że koło swego krzesła kazał stale palić
kadzidło.
O Aleksandrze krążyły też legendy mówiące, że jego ciało w naturalny sposób
wydziela piękny zapach. Być może wynikało to z tego, że wódz, w odróżnieniu
od swoich towarzyszy, podobno regularnie zażywał kąpieli. Egipskie pachnidła
miały trwały zapach. Po otwarciu grobu Tutanchamona niektóre z kamiennych
naczyń zawierających aromatyczną żywicę zatopioną w tłuszczu ciągle jeszcze -
po ponad 3 tys. lat! - wydzielały słabą woń pachnidła.

Marta Landau

Pozdrawiam i zapraszam na:
Forum Słowiańskie
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka