18.12.09, 13:22
Cześć Dziewczyny, odwiedzam to forum od paru lat od czasu do czasu, ale raczej
czytam niż piszę.
W skrócie historia mojej choroby - endometrioza, wycięcie całego lewego
jajnika, tyłozgięcie macicy. Od pięciu lat próbuję zajść w ciążę (najpierw z
jednym partnerem, a potem z drugim). Na luty mam wyznaczone inv.
I nagle zaczynam się dziwnie czuć, a @ nie przychodzi. Robię test - jeden,
drugi, trzeci - wszędzie po dwie kreski.
W momencie, kiedy już całkowicie pogodziłam się z koniecznością inv
(konsultacje z licznymi lekarzami, mnóstwo badań, rozmowy (a czasem też boje)
z rodziną... Nagle pojawia się upragniona ciąża!
Piszę, żeby przesłać Wam jakiś mały promyczek nadziei.

Życzę Wam takich wpadek z całego serca big_grin
Ina
Obserwuj wątek
    • chantal10 Re: nadzieja 18.12.09, 13:26
      Może w Twoim przypadku zadziałała psychika? Kiedy już pogodziłaś się z myślą o
      INF i przestałaś wszystkie swoje myśli koncentrować na zajściu w ciąże organizm
      się odprężył i zaskoczyło co miało zaskoczyć smile
      Gratuluję i życzę spokojnej ciąży smile
      • ina_79 Re: nadzieja 18.12.09, 13:42
        Dzięki,
        Pewnie odpuszczenie pomogło, wszyscy tak mówią, ale strasznie lekarzy (jak nie
        teraz, to może już nigdy!) powodowało ogromną presję..
        A teraz mój partner chodzi dumny jak paw i twierdzi, że takich pływaków jak on
        to nikt nie ma wink Cóż... Facetom niewiele potrzeba do szczęścia wink
        • chantal10 Re: nadzieja 18.12.09, 14:26
          O tych pływakach to mi ani nie mów big_grin Mój TŻ jak tylko dostał wyniki od razu o 3
          cm urósł smile Duma aż od niego bije big_grin Bo ma walecznych żołnierzy i liczną armię
          smilesmilesmile
    • dronka3 gratuluję serdecznie :) 18.12.09, 14:40
      a często tak trudno wyłączyć głowę ze starań wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka