Cześć Dziewczyny, odwiedzam to forum od paru lat od czasu do czasu, ale raczej
czytam niż piszę.
W skrócie historia mojej choroby - endometrioza, wycięcie całego lewego
jajnika, tyłozgięcie macicy. Od pięciu lat próbuję zajść w ciążę (najpierw z
jednym partnerem, a potem z drugim). Na luty mam wyznaczone inv.
I nagle zaczynam się dziwnie czuć, a @ nie przychodzi. Robię test - jeden,
drugi, trzeci - wszędzie po dwie kreski.
W momencie, kiedy już całkowicie pogodziłam się z koniecznością inv
(konsultacje z licznymi lekarzami, mnóstwo badań, rozmowy (a czasem też boje)
z rodziną... Nagle pojawia się upragniona ciąża!
Piszę, żeby przesłać Wam jakiś mały promyczek nadziei.
Życzę Wam takich wpadek z całego serca

Ina