27.01.10, 11:28
Przepraszam, że nowy nick ale tak wyszło.
Udało nam się w końcu po kilku latach. Ciąża, ciężka ciąża, i dziecko. Już w
czasie ciąży lekarz wyraźnie zasugerował, że powinniśmy dać sobie spokój z
myślą o następnych dzieciach. W sumie gdybym chciała to już ostatni dzwonek.
Bo są jeszcze zarodki. Ale znowu problemy zdrowotne pojawiły się. Przecież nie
urodzę kolejnego dziecka i nie zostawię męża samego z dziećmi. Tylko dlatego,
że ja chciałabym mieć ich więcej. Trzeba być realistą i zapewnić to co
najlepsze temu dziecku które już jest.
I teraz pytanie co z zarodkami. Tak, wiem. Są trzy opcje. Opłacać
przechowywanie w nieskończoność. Zabieramy je do domu. Tylko co dalej? Na
kominku je postawić?! I adopcja. Ale mąż zdecydowanie na nie. Próbowałam go
przekonać. Ale po prawdzie nie mam już siły.
Kiedyś do tematu podchodziłam lekko. Zarodek to ni wydra ni pies. Ale teraz
już nie mogę. Może to jakaś cudna dziewczynka o piwnych oczach. Albo mały
sympatyczny smyk z blond grzywą. Matko, śni mi się to po nocach. Pojawiają się
tam dzieci. Może to absurd ale nie mogę. Co mam w takim razie zrobić? Naprawdę
nie zdarzyło mi się w życiu podjąć tak trudnej decyzji. Staram się już nie
myśleć o kolejnej ciąży - bo szkoda łez a chciałabym. Mimo, że ta pierwsza
była tak trudna. Mąż też nie chce bo włosy mu posiwiały przez to co
przeszliśmy. I tak jak pisałam - względy zdrowotne.
W sumie nie oczekuję jakiejś mądrej rady. Może bardziej pocieszenia. Choć
pewnie niektóre z Was bardziej tego potrzebują. Ale naprawdę serce boli
każdego dnia jak myślę o tych zamrożonych zarodkach.
I że jednak jak oddamy do adopcji to ktoś inny będzie te małe smyki utulał do
snu, przytulał, bawił się z nimi. A może okaże się nie za dobrym rodzicem.
Może będzie je bił, krzyczał, nie przewinie gdy będzie miał mokro w pieluszce.
Nie nakarmi jak będzie głodny. Serce mi się kraje sad
Obserwuj wątek
    • kolitka Re: Zarodki 27.01.10, 17:12
      Trudny temat. Nie potrafię Ci powiedzieć co będzie najlepsze. Ale w jednym
      piszesz głupoty, ludzie którzy podchodzą do adopcji zarodka, przeszli już
      najczęściej bardzo dużo i nade wszystko pragną dziecka, skoro decydują się nawet
      na "inne gen" to będą wspaniałymi rodzicami, bo On pragną tego malucha nad życie
      i nad życie będą go kochać i się nim zajmować.
    • aurita Re: Zarodki 27.01.10, 18:06
      to cie pociesze, mialam 7 mrozakow... zaden nie ma blond grzywki ani piwnych
      oczu sad
      Ostatni poronilam dwa tygodnie temu...

      > Trzeba być realistą

      no wlasnie
    • thursday.next Re: Zarodki 27.01.10, 18:42
      ja mam 10 i też myśl o nich nie daje mi spokoju, ale:
      1. wiem, że trzeba być realistą jak piszecie i tak jak w naturze
      niewiele z zarodków rozwija się w dzieci z grzywką wink
      2. uważam że mocno same nakręcamy się pisząc o 4-komórkach jak o
      mrozaczkach itp. - wywołujemy w nas samych uczucia z którymi potem
      sobie nie radzimy - zauważ że co miesiąc tracimy komórkę jajową z
      której potencjalnie mógłby powstać chłopczyk z grzywką a nikt tego
      nie przeżywa
      • szerszenpa Re: Zarodki 27.01.10, 20:32
        no właśnie. ja miałam 13 komórek dojrzewających, pobrano 7,
        zamrożono 3. Ile z nich pzeżyje rozmrażanie - nie wiem. Na razie
        staram się nie myśleć o nich jak o dzieciach bo pękłoby mi serce.
        • mojsynio Re: Zarodki 27.01.10, 23:23
          Ja napisze jako ta z drugiej strony - matka dziecka poczetego dzieki
          Adopcji Zarodka. Nie ma nic piekniejszego jak Wielki Dar serca. Moim
          Dawcom jestem wdzieczna niezmiernie,ze to wlsnie dzieki Nim i ich
          slusznej decyzji mamy wspanialego synka.Kochamy Go ponad zycie i nie
          wyobrazamy sobie ze mogloby go z nami nie byc. Wydaje mi sie, ze
          dostaje on od nas duzo wiecej niz nie jedno dziecko urodzone u
          biologicznych rodzicow. Ma wszystko czego mu do zycia i zdrowia
          potrzebne. I co najwazniejsze jest KOCHANE, SZANOWANE, ZADBANE i
          ZDROWE. Dla niego jestesmy w stanie zrobic wszystko. Nigdy nie byl
          glodny i nie lezal w mokrej pieluszce. Nie jest bity i maltretowany.
          Uwierz, jezeli macie wybrac jakas opcje,to adopcja jest najlepsza
          decyzja jaka mozecie podjac. Nie zniszczycie ich przeciez i ne
          usmiercicie. Zreszta nie ma pewnosci czy one same przezyja
          rozmrazanie. A wiedz jedno, ludzie ktorzy przyjma Wasze zarodki
          zrobia wszystko, zeby dzieci te urodzili sie cale i zdrowe i na
          pewno beda je kochac ponad wszystko. Wiem to z doswiadczenia. I
          powiem wiecej my dzieki ludziom o wielkim sercu bedziemy sie starac
          o rodzenstwo dla naszego smyka. I mam nadzieje, że znowu nam sie uda.
          Jezeli chcesz pogadac na priv zapraszam edasob@wp.pl
          • ummiama Re: Zarodki 29.01.10, 22:45
            dziękuję za zrozumienie i za dobre słowo
            taka wypowiedź daje bardzo ale to bardzo dużo do myślenia
            I nadzieję, że jeśli ktoś zaadoptuje ów zarodek i urodzi się dziecko to bardzo
            to podnosi na duchu.
        • katarzyna50-0 Re: Zarodki 15.04.10, 18:41
          Ja jeszcze jestem przed transferem ale z mężem podpisaliśmy że po 5
          latach jak nie wykorzystamy oddajemy mrozaczki do adopcji. Tym można
          naprawdę komuś pomóc , komuś z większymi poroblemami niżmamy my.
    • szast.prast Re: Zarodki 27.01.10, 23:34
      nie mam wątpliwości co do tego, że rodzice adoptujący zarodki będą się starać
      być jak najlepszymi rodzicami.
      ale nurtuje mnie co innego: czy dziecko które wyrośnie z adoptowanego embriona
      ma prawo, zdaniem adoptujących rodziców, wiedzieć o swoim genetycznym
      pochodzeniu. innym słowem, czy powinno być w pewnym momencie poinformowane o
      tym, że zostało poczęte w taki a nie inny sposób.
      polskie prawo zdaje się, że reguluje to w ten sposób, że dziecko z podarowanego
      zarodka nie ma zadnego dostępu do danych o swoich genetycznych rodzicach.
      czytałam ostatnio przejmujący reportaż o dzieciach poczętych z pomocą
      anonimowych dawców spermy, które już jako dorosłe osoby próbowały odnaleźć
      swojego genetycznego (to moje, robocze określenie) ojca. w wielkiej brytanii
      rozpoczela sie dyskusja spoleczna na ten temat, co zaowocowalo powolaniem
      specjalnego centrum informacji o dawcach, w ktorych moga oni zostawic namiary na
      siebie swoim przyszlym dzieciom, o ile dzieci beda zainteresowane kontaktem.
      mi wydaje sie to wazne.
      • ummiama Re: Zarodki 29.01.10, 22:48
        w tym wypadku i o matkach też mówimy
        nie wiem czy dosłownie i w przenośni umiałabym przeżyć spotkanie z takim dzieckiem
        I nie wiem czy umiałabym sobie z czymś takim poradzić.
        Chyba jednak całkowita anonimowość byłaby najlepsza.
    • thursday.next Re: Zarodki 28.01.10, 09:42
      ummiama a możesz napisać jakie trudności Was spotkały w poprzedniej
      ciąży?

      No i - czy rozważałaś skorzystanie z pomocy psychologicznej? Na
      naszej drodze przechodzimy przez rzeczy wyjątkowo trudne i myślę że
      nie jednej z nas potem przydałaby się terapia...



      • ummiama Re: Zarodki 29.01.10, 22:55
        dwa razy miałam hiperstymulację.
        Potwornie to zniosłam.
        W ciąży tylko miesiąc pracowałam. A później do dnia porodu zwolnienia. I dwa
        razy dłużej szpital. Trzy razy po jednym-dwóch dniach.
        I ciągle leki. Niemal do ostatniego dnia. Zagrożenie przedwczesnego porodu.
        Podtrzymywanie. I gotowy inkubator i karetka aby przewieść dziecko do
        specjalistycznego szpitala. Na szczęście udało się utrzymać ciążę.
        Nie wiem, nie mogę pisać. Ciężko mi o tym pisać. Staram się raczej myśleć o
        samym końcu drogi. Czyli o dziecku smile
        Urodziło się zdrowe. Piękne, najpiękniejsze i to mi wynagrodziło cały trud ciąży.
        • thursday.next Re: Zarodki 30.01.10, 12:11
          ummiama hiperstymulacja już Ci nie grozi a co do reszty - każda
          ciąża jest inna - czy są jakieś przesłania które mówią że jest
          ryzyko ze w następnej będzie podobnie?
          Postaraj sie przemyśleć wszystko na spokojnie - nie musisz
          podejmować decyzji co dalej już - postaraj się głównie uspokoić
          własne myśli a potem podejmiesz słuszną decyzję - jeśli chcesz
          zabrać zarodki to czy to zrobisz teraz, za rok czy 2 nie ma
          znaczenia - po jakimś czasie ok.5 latach chyba słabną, ale z tego co
          mi wiadomo w bardzo niewielkim stopniu, więc wydaje mi się że te z
          których miałyby rozwinąć się dzieci i tak się rozwiną. W novum mają
          ciąże z mrożonych zarodków i 10 latach.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka