Dodaj do ulubionych

MĘŻOWIE A WSPARCIE -:) a może .....

01.03.04, 10:42
Czytałam wszystkie posty, na w/w temat, i postanowiłam napisać, ale może od
początku. Sama staram się o dzidziusia od 2001 roku..., Jestem po dwóch
poronieniach. Ze mną niby wszystko ok, właśnie w zeszłym tygodniu udało mi
się namówić mojego Krzyśka na badania nasienia... oj ciężko było... ale
wszystko ok - na szczęście.
Cały czas też mialam żal do niego, o to, że to ja się staram, chodzę
na badania, zabiegi a on nic - nawet nie zapyta jak i co... U mnie jest
jeszcze jedna sprawa, jesteśmy razem już bardzo długo, ja mam 25 lat on 33 i
najgorsze /dla mnie/, że on nie chce ślubu. Mieszkamy razem, nasze rodziny,
znajomi i uważają i traktują nas jak małżeństwo, a Krzyś nie chce. Nic nie
pomaga, ani sugestie o dziecku /które jak mówi bardzo chce/, ani o tym, że ja
chce ...
Ale co do wsparcia.... no cuż, chyba oni tacy już są, ile ja nocy
wypłakałam i dni przez to, że w trakcie owu.. lekarz powiedział: dzisiaj się
przytulajcie a on nic, ja nie chciałam się prosić /ambicja/, a potem było
kilka dni złości, niepotrzreebnych kłótni , no i @ i znowu od nowa....
I właśnie pewnej takiej nocy pomyślałam, że skoro mamy takie same
problemy, to może spróbujemy sobie pomóc nawzajem - może podzielmy się,
swoimi doświadczeniami na temat - jak może się udać !!!!
Co dobrego zrobić na kolację, może jak przystroić stół, dom, albo nie
wiem co jeszcze - no przecież coś musi na nich zadziałać, może jakaś
bielizna, albo jakiś wstęp do prtzytulanek - chyba każda z nas ma jakiś tam
sposób , nie wiem, może to głupie, ale próbować trzeba wszystkiego.

Mój sposób, który działa czasami na Krzyśka, to np. gdy kładę się
spać /a on ogląda tv/, przy całusku na dobranoc mówię 'obudzisz mnie , zanim
pójdziesz spać' puszczam oczko i robię taką słodką minkę - czasami to
działa !!!

pozdrawiam Monia
Obserwuj wątek
    • avia29 Re: MĘŻOWIE A WSPARCIE -:) a może ..... 01.03.04, 11:14
      Z przytulaniem u nas nie było nigdy specjalnych kłopotów choć wkurzało mnie
      czasmi ze musimy robić to "na komendę".Pawła też to wkurzało mówił że nic w tym
      nie ma spontaniczności.Teraz już się tym nie przejmuję odkąd podjęlismy decyzję
      o ICSI problem zniknął i nasze życie hm... erotyczne znormalniało.
      Wiekszym problemem było zmusić mężulka do badań:pierwsze badanie nasienia
      poprzedzone było tygodniem rozmów i pertraktacji w końcu zadziałał argument że
      to nie średniowiecze i badanie nasienia,prostaty itp. to normalna rzecz i nie
      ma co z tego robić afery.Poskutkowało.Teraz największym problemem mojego męża
      są wyjazdy do Warszawy ale widzę że czas robi swoje i zaczyna się poprostu do
      tych wizyt przyzwyczajać.
      Czas robi swoje. Myslę że każdemu facetowi potrzebny jest czas żeby się z
      pewnymi rzeczami oswoić.Nie ma co poganiać.Dojrzeje i zrozumiesmile))
    • Gość: kasialu Re: MĘŻOWIE A WSPARCIE -:) a może ..... IP: *.mofnet.gov.pl 01.03.04, 11:36
      Monia cudna jesteś! Tyle w Tobie optymizmu! Facet musi dorosnąć. Sama widzę to
      po swoim mężu - na początku w ogóle zdawal się nie zauważać problemu, a teraz
      poprostu jesdt w nim tyle miłości, ciepła jak rozmawiamy o dzidzi, że trudno
      uwierzyć.
      Podobają mi się Twoje pomysły na zmobilizowanie faceta do przytulania ;o)
    • Gość: inka Re: MĘŻOWIE A WSPARCIE -:) a może ..... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 01.03.04, 11:51
      Trafilas na moj ostatnio najwiekszy problem. tyle, ze moj pan nie chce za
      bardzo dziecka. mam 30 l i kompletnego swira na ten temat, biegam do lekarza,
      on mi mowi sex w ten i ten dzien... a ja nie mam w tym wzgledzie zadnego
      wsparcia, bo naturalnie on od razu wie co i dlaczego, i poprostu odmawia
      wspolpracy. oczywiscie, ze stosuje pewne podstepy, ale ostatnio juz mnie to
      meczy. ilez mozna biegac na kosztowne badania, stresowac sie i na dokladke nie
      miec w ogole zadnego wsparcia, od czlowieka, ktorego sie wybralo na ojca swoich
      dzieci!! ja nawet nie moge z nim o tym rozmawiac, bo ucina rozmowe i
      natychmiast robi zmeczona mine.
      jak tak dalej pojdzie to bede musiala podjac decyzje, czy w ogole chce z nim
      byc. wszystkim tym, ktore chodza ze swoimi partnerami do lekarza i chca
      wspolnie miec dzieci-zazdroszcze z calego serca...i gratuluje wyboru!
      • Gość: iwka Re: MĘŻOWIE A WSPARCIE -:) a może ..... IP: *.wroc.zigzag.pl 01.03.04, 21:54
        inka , jestem w podobnej sytuacji. Czuję , że mój partner nie chce mieć
        dziecka, ale wie, że ja Go BARDZO PRAGNĘ i nie chcąc mnie stracić - bo mnie
        kocha-musi się pogodzić z tym.
        Nie rozmawiamy o dziecku, on unika takich rozmów , a jeśli do takiej dojdzie z
        mojej inicjatywy jest od razu przez niego ucinana. Ciężko mi z tym i bardzo
        przykro...wiem, że jeśli teraz jakimś cudem się uda, to dziecko będzie tylko
        MOJE, ale niczego bardziej nie pragnę jak tego , żeby je mieć.
        Jeśli nadejdzie ta cudowna chwila, cieszyć się będę TYLKO JA.
        To naprawdę bolesne...
    • femalespirit Re: MĘŻOWIE A WSPARCIE -:) a może ..... 01.03.04, 13:01
      Dziewczyny, czy wy naprawde nie widzicie, za facet, ktory nie wspolpracuje w
      kwestii posiadania dziecka to nie jest ktos, z kim moznaby ulozyc sobie zycie?
      Monia, a na co Ty czekasz, Twoj facet ma 33 lata juz, sadzisz, ze kiedy sie
      zdecyduje na slub i dziecko z Toba? Bede brutalna i powiem Ci. Nigdy. Bo jesli
      facet w tym wieku, bedac juz dlugo z Toba nie chce slubu i dziecka, to znaczy
      po prostu, ze Cie nie kocha i nie jest zainteresowany wspolnym zyciem z Toba.
      Chcesz mu dawac czas by dorosnal? 33-letniemu facetowi? Wolne zarty! On juz
      powinien byc zdecydowany pare lat temu, teraz Cie tylko zwodzi. Jestes jeszcze
      mloda. Masz szanse ulozyc sobie zycie z kims kto bedzie Cie chcial, kto bedzie
      chcial ponosic za Ciebie odpowiedzialnosc i byc z Toba na dobre i na zle, kto
      bedzie chcial miec z Toba dziecko. No chyba, ze on ma byc jedynie
      reproduktorem, moze w koncu podstepami sie nim zaplodnisz, ale nie dziw sie,
      jak Cie zostawi sama z dzieckiem. Nie licz na to, ze dziecko cos zmieni.
      Jestem celowo dosc brutalna, ale dosc juz sie napatrzylam na zmarnowane zycia
      kobiet, ktore chcialy byc "cierpliwe i wyrozumiale, bo oni juz tacy sa", po
      czym zostaly bez dziecka i meza majac pod 40., bo ich wieloletni ukochany nagle
      spotkal inna pania i wbrew wczesniejszym strachom szybciutko sie z nia ozenil.
      Przestancie mydlic sobie oczy. Niczego od facetow nie wymagajac dostaniecie od
      nich wlasnie nic.
      • mindo Re: MĘŻOWIE A WSPARCIE -:) a może ..... 01.03.04, 13:20
        Jestem facetem po trzydziestce i wypowiem się ze strony facetów. Moja żona
        również ma bardzo poważne problemy aby zajść w ciążę i również nalega na
        łozkowe zabawy w sprzyjające dni. Musze przyznać, że wcale nie jest to
        przyjemne. Czuje się podświadomie jakąś presję, nakaz i pełną gotowość
        wypełnienia „męskiej misji”. A to naprawdę nie jest ani zabawne ani przyjemne
        jak coś się planuje i robi pod dyktando. Facet aby mógł być gotowy do aktu musi
        spełnić wiele warunków i to nie jest tak że erekcja jest na zawołanie. Może z
        początku starań o dziecko jest to przyjemne ale z czasem dochodzi do znużenia,
        nie chodzi mi o seks w ogóle ale o obowiązek, że „to musi być tu i teraz i masz
        to zrobić bo ja tak chcę i już”

        Mężczyzna to nie maszyna do seksu, to nie jest dostarczyciel spermy w
        sprzyjającym dniu wyliczonym i wyznaczonym przez trzecią osobę tzn lekarza. To
        naprawdę jest wkurzające jak ktoś obcy zagląda nam pod kołdrę i każe robić to
        na zawołanie.
        Tak więc drogie panie, życzę wam wszystkiego najlepszego w dązeniu do
        macierzyństwa ale jeśli wolno mi coś doradzić, to nie mówcie nigdy swoim
        facetom, że to jest ten dzień i nie nalegajcie na siłę, że musi to zrobić.
        Lepiej dyskretnie, nic nie mówiąc o dniu owulacji sprowokować do go fikołka.
        • Gość: Malaga Re: MĘŻOWIE A WSPARCIE -:) a może ..... IP: 217.153.60.* 01.03.04, 13:39
          Przepraszam bardzo, ale dlaczego to my mamy nie nalegac bo faceci nielubia tego
          robic na zawolanie???
          My takze, i smie podejrzewac ze jeszcze bardziej niz faceci nie lubimy
          przytulania na komende, facetom mimo wszystko takie rzeczy przychodza ławiej -
          oburza mnie takie stwierdzenie ze facet to nie maszynka, a my co maszynka !!sad

          Wiec albo obie strony chca dzidzi i leczac sie postepuja czasami troche wbrew
          sobie aby osiagnac cel, albo odpuszczaja sobie latanie po lekarzach (bo szkoda
          kasy i czasu na kolejne zmarnowane cykle), i po prostu licza ze kiedys ze
          spontanicznej miłosci przyjdzie na swiat dzidza (i tak powinno byc, ale
          niestety czesc kobiet i facetow ma problemy i taki spontaniczny dzien moze
          nigdy nie nadejsc)

          Ja i moj maz bardzo chcemy dzidzie, i oboje wolelibysmy przytulac sie kiedy
          chcemy, a nie myslec czy teraz bedzie najlepszy moment, ale mam nadzieje ze jak
          osiagniemy swoj cel - to wroci takze wieksza przyjemnosc z przytulania
        • femalespirit Re: MĘŻOWIE A WSPARCIE -:) a może ..... 01.03.04, 13:51
          Wydaje mi sie Mindo, ze patrzysz na sprawe ze zbyt egoistycznej perspektywy. My
          musimy znosic liczne badania, klucie, wzierniki, leki, bole itd. I zyjemy. A od
          facetow oczekuje sie tylko, ze beda gotowi jak przychodzi ten moment. Moj maz
          jakos nie ma z tym najmniejszego problemu, chociaz jest sporo starszy od
          Ciebie. Przeciwnie, to mi sie czasem nie chce w TYM dniu, ale potrafie sie
          jakos zmobilizowac. Nie przesadzajmy z ta delikatnoscia panow. Problem moim
          zdaniem polega, przynajmniej u Moni na tym, ze jej partner NIE CHCE miec z nia
          dziecka i celowo sabotuje wspolzycie w dni plodne. Wydaje mi sie tez, ze jesli
          mezczyzna chce dziecka, to we wspolpracy ze swoja kobieta zawsze znajdzie
          sposob na erekcje - w koncu partnerzy dobrze sie znajacy maja pewne sztuczki
          i kruczki by na siebie wzajem dzialac. Ale trzeba chciec i pogodzic sie z tym,
          ze robienie dzieci to czasem seks na zawolanie. Jestem przeciwna podstepom,
          ukrywaniu, kiedy jest ta owulacja itd. (no chyba, ze wystepuje
          skrajne "zmeczenie materialu", ale chyba nie o takim tu mowimy), zachecam do
          tego, by mezczyzna juz na etapie plodzenia dziecka wzial na siebie czesc
          odpowiedzialnosci za nie.
    • Gość: inka Re: MĘŻOWIE A WSPARCIE -:) a może ..... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 01.03.04, 17:10
      temu Panu, ktory sie wypowiedzial, bardzo dziekuje, ulzylo mi... wlasnie tak mi
      to tlumaczy moj maz (poza tym, ze dla niego na dziecko jest jeszcze za
      wczesnie!). dziewczyny a mi sie wydaje, ze w tej calej dyskusji tracimy z oczu
      fakt, ze kazdy z nas jest zupelnie inny. moze nam poprostu latwiej bo dziala
      chemia i cale mnostwo hormonow, a mezczyznie nie pozostaje nic innego jak uczyc
      sie ojcostwa samemu. oczywiscie sa panowie, ktorzy bardzo chca miec dzieci i
      panie, ktore wrecz przeciwnie, wiec nie popadajmy w stereotypy. kolezanka tu
      napisala, ze mezczyzna sie nie zmieni i w koncu zostawi kobiete z dzieckiem i
      basta. wiesz, najgorsze w tym wszystkim jest to, ze taka wizja mnie nie
      przeraza, podczas gdy zycie bez dziecka jest dla mnie bezsensu, godzac sie na
      gierki, ktore proponuje kolega mam tego pelna swiadomosc. w zyciu nie zawsze
      jest tak jak chcemy.
    • Gość: Martuszka Re: MĘŻOWIE A WSPARCIE -:) a może ..... IP: 62.233.204.* 01.03.04, 17:39
      Z moim Mężem nie ma problemu z figlami wręcz odwrotnie ...smile))ale co np. mnie
      troszke drazni jego podejście do problemu.Jego zdaniem nie ma problemu bo to
      jeszcze krótko itd. Nieraz mam wrażenie ze nie chce miec dzieci bo juz ma jedno
      z poprzedniego zwiazku i nie przywiazuje do tego takiej wagi jak ja .wrrrrr...
      czasami naśmiewa się ze mnie że z byle "pierdą" lecę do lekarza lub na
      forum.Teraz jestem troszke depresyjna bo mi sie wszystko zawaliło na głowę brak
      pracy,szkoła no i dzidzi ...ale mój Maz stanął na wysokosci zadania i mnie
      wspiera.
      A tak na temat to najlepszym sposobem na faceta to nie mówic mu o tym ze to
      teraz ....albo go wcześniej "wygłodzic" smile
    • maretina Re: MĘŻOWIE A WSPARCIE -:) a może ..... 01.03.04, 17:49
      moj maz to chodzacy aniol. gdyby nie on to nie wiem jakbym sobie radzila.
      czasami nie mialam ochoty wstawac z lozka, robil mi wtedy sniadanko, kawe....
      przytulal i wyciagal z poscieli do zycia. robil drobne prezenty, pamietal co
      najbardziej lubie jesc....i zawsze potrafil ze mna rozmawiac. nigdy sie nie
      obrazal za moje humory i nerwy. aniol i juz.
      • ami6 Re: MĘŻOWIE A WSPARCIE -:) a może ..... 01.03.04, 18:47
        a może ... ma brata ??? smile))
        U mnie to mąż był stroną namawiającą do dziecka. To on pilnuje dat moich @ i
        dopytuje się, czy @ przyszła (w tajemnicy liczy mi tampony w łaziencesmile) Udało
        mu się tak skutecznie mnie namówić, że teraz ja głupieję na tym punkcie.
        Ale ... jest tak trudnym partnerem, że często mam ochotę rzucic to (go) w
        diabły. Boję się robić to ewentualnemu przyszłemu dzieckusad Sama nie wiem...
        może natura wie co robi (robiąc trudności??).
    • moniaxyz Re: MĘŻOWIE A WSPARCIE -:) a może ..... 01.03.04, 19:46
      witam, teraz to już właściwie nie wiem od czego zacząć....
      do Avi: mi też bylo bardzo ciężko zmusić Krzyśka na badana nasienia, w zeszłym
      roku czekałam na badanie ponad tzry miesiące /chciałam skorzystać z badań
      refundowanych przez lekarza/, czekałam, czekałam, czasami napominałam mu o tym,
      ale w ogóle nie chciał rozmawiać, mówiąc, że on jest zdrowy.... i w ogóle.
      Kilka dni przed badaniem powiedziałam mu o zbliżającym się terminem, można
      powiedzieć, że postawilam go przed faktem dokonanaym i oczywiście się nie
      zgodził. tym roku, powiedziałąm mu już dwa miesiące wcześniej i do końca nie
      wiedziałam, czy się zgodzi, zawsze była odp. zobaczymy..., na dwa dni przed
      badaniem położył sie do łóżka z grypą /byłam pewna, że nie pójdzie/, a on tego
      dnia, kiedy było badanie rano zapytał mnir, na którą godzinę jest -alle byłam
      szczęśliwa.... na szczęście okazało się, że wszystko jest w porządku !!!!
      do Kasiuli - zawsze byłam optymistką, staram się, choć w tym cyklu faktycznie
      dostałam jakiegoś niespodziewanego kopa i od niepamiętam kiedy wierzę, że mi
      się uda w marcu.... nie wiem dlaczego, ale z drugiej strony boję się
      rozczarowania. a co do faceta masz rację - on musi dorosnąc do niektórych
      rzeczy i czasami mam wrażenie, że dopiero zaczyna działać jak stwierdzi, że
      jest tzw. panem sytuacji i będzie wyglądało, że to jego inicjatywa... nie umiem
      tego opisać, ale coś w tym jest. Dzisiaj byłam piewrszy raz u nowego lekarza, w
      zeszłym tygodniu bardzo zdenerwował mnie ten 'stary' i Krzyś o tym wiedział, i
      stało się coś, comnie bardzo ucieszyło, sam powiedział, że muszę znaleść
      jakiegoś normalnego lekarza i dzisiaj po wizycie pierwszy raz od zawsze
      zapytał 'i co?????', kocham go.
      do Inki, rozumiem Cie w 100 % i nie nie wiem, co napisać, ale wiem jedno, nie
      rezygnuj i walcz. Wiem, że cierpliwość się kiedyś kończy, ale życzę Ci jej z
      całego serca. A może on ma jakiś problem i konkretny powód, że nie chce mieć
      dziecka, może się boi, albo coś innego. Znam ten typ, co nie umie i nie chce
      rozmawiać, jest bardzo ciężki, ale ja nauczyłam się jednego - zawsze zaczynamn
      rozmowę w samochodzie, nie ma się czym wykręciś, bo ani się nie położy
      zmęćzony, ano nie zacznie oglądać tv, musi mnie wysłuchać... może Ci się
      uda !!!! powodzenia
      Femalespirit - nie zrozumiałaś mnie dobrze, on chce dziecko - tak mówi. I
      rzeczywiście dopaliłaś z ostrej rury, i Fakt, iż nie kocha się na zawołanie,
      czy nie współpracuje w inny sposób, jeszcze nie znaczy że mnie nie kocha- o
      czym świadczy post mindo. Ja kocham Krzyśla i wiem, ze on mnnie też, a fakt, że
      nie chce ślubu, ma troszkę inne podłoze /ponoć boi się ceremonii i nauk/, znam
      go i rozumiem, ale będę nalegać... ale to inna sprawa.
      Mindo- dzięki za głos faceta !!!! Podniosłeś nas na duchu, ale jednocześnie
      przyznaję racje Maladze, choć wiem,. z doswiadczenia, ze z Wami niestety trzeba
      jak z jajkiem...
      Pisząc ten post, spodziewałam sie zupełnie innych odp, ale spodobało mi się w
      tym wszystkim i utkwiło jedno zdanie ......mezczyzna sie nie zmieni i w koncu
      zostawi kobiete z dzieckiem i
      basta. wiesz, najgorsze w tym wszystkim jest to, ze taka wizja mnie nie
      przeraza, podczas gdy zycie bez dziecka jest dla mnie bezsensu- w 100 %
      podpisuję, się pod tą opinią i dementuje raz jeszcze Krzyś chce mieć ze mną
      dziecko, tylko w tym naszym staraniu gdzieś się pogubiliśmy....
      Życzę Wam i sobie - pięknego brzusia i słodkiego dzidziusia....
      p.s. za kilka dni czeka mnie po raz pierwszy inseminacja i boję się jak
      holera !!!
      • Gość: femalespirit Re: MĘŻOWIE A WSPARCIE -:) a może ..... IP: 212.180.158.* 02.03.04, 10:05
        > Femalespirit - nie zrozumiałaś mnie dobrze, on chce dziecko - tak mówi. I
        > rzeczywiście dopaliłaś z ostrej rury, i Fakt, iż nie kocha się na zawołanie,
        > czy nie współpracuje w inny sposób, jeszcze nie znaczy że mnie nie kocha- o
        > czym świadczy post mindo. Ja kocham Krzyśla i wiem, ze on mnnie też, a fakt,
        że
        >
        > nie chce ślubu, ma troszkę inne podłoze /ponoć boi się ceremonii
        Zgadza, sie MOWI, ze chce dziecko. Ale powinnas miec juz dosc rozsadku, by
        oceniac go nie na podstawie tego co MOWI, a tego co ROBI. A robi wiele, by nie
        miec z Toba dziecka. Jesli tak doroslego mezczyzne podejrzewasz tez o to, ze
        sie boi... ceremonii slubnej, to naprawde mnie zdumiewa. Nie chcesz patrzec na
        fakty - Twoja sprawa, ale pomysl tez o jeszcze jednej rzeczy, ktora juz nie
        tylko Ciebie dotyczy:

        > zostawi kobiete z dzieckiem i
        > basta. wiesz, najgorsze w tym wszystkim jest to, ze taka wizja mnie nie
        > przeraza, podczas gdy zycie bez dziecka jest dla mnie bezsensu- w 100 %
        Czy Twoje dziecko tez nie bedzie mialo nic przeciwko temu, by nie miec ojca?
        Probujac sobie zrobic przy pomocy podchwytliwych podstepow dziecko z facetem,
        ktory ani sie nie chce zenic, ani nie wspolpracuje przy tym narazasz z gory
        swoje dziecko na to, ze ma duze szanse nie miec ojca. Myslisz tez o nim, czy
        tylko o swoich potrzebach?
        Napisalam to wprost i brutalnie i podtrzymuje. Bo juz zbyt wiele widzialam
        gleboko nieszczesliwych kobiet, ktore postepowaly identycznie jak Ty. Chcesz
        podzielic ich los - Twoja sprawa. Pomysl tylko przez chwile o dziecku.
    • Gość: Ti_na Re: MĘŻOWIE A WSPARCIE -:) a może ..... IP: *.aster.pl / *.acn.pl 02.03.04, 00:21
      Famalespirit czy Ty zawsze musisz tak walić? Naprawdę Cię polubiłam ale proszę
      bądź trochę delikatniejsza.Obserwując moje koleżanki stwierdzam ( już kiedyś o
      tym pisałam ), że mężczyznom nie tak łatwo przychodzi macierzyństwo.W
      większości małżeństw wychodzi tak,że on się przytula i w momencie słabości
      szepcze w uszko "zróbmy sobie dzidzię".Troszkę jest gorzej jak kobieta
      informuje o pozytywnym teście.Postawiony przez faktem dławi się twierdząc,że
      jest super.Ratowałam już kilka koleżanek z depresji w ciąży.Teraz są
      szczęśliwymi mamuśkami i żonkami.Jakby patrzeć z Twojego punktu widzenia to
      wiele maluchów nie przyszłoby nigdy na świat.Masz wyjątkowe szczęście bo
      znalazłaś faceta, który Cię kocha i wspiera ale realia są różne.Naprawdę
      patrzac na to co krąży na mieście nie ma w czym wybierać. Po Twoich słowach
      można by stwierdzić, że dziewczyna powinna zmienić mężczyznę życia.Powodzenia
      w szukaniu lepszego! W wieku 30 lat! No chyba,że rozwodnik, zajęty albo
      szukający przygód.Nie uogólniam ale w większości takie są fakty.

      Mindo...samcze..jak chcecie to jesteście jak turbo maszynka.Jakbyś to przeżywał
      jak żona i kochał z prawdziwego serca to nie napisałbyś tego listu.
      • Gość: melka_x Re: MĘŻOWIE A WSPARCIE -:) a może ..... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 02.03.04, 08:50
        Femalespirit nie masz racji, nie mierz wszystkich swoją miarkąwink)). Można
        kochać i nie chcieć ślubu. Jestem z facetem, z którym chce dobrnąć do starości,
        nie rozglądam się za innymi, nie myslę, że może spotkam jeszcze
        kogoś 'lepszego', nie mam żanych wątpliwości i chce żeby był ojcem moich
        dzieci. I to ja nie chcę ślubu. Trochę się łamałam jak byłam w ciąży, ale w
        końcu nie. Nie cierpię tej całej otoczki towarzyszącej ślubom, nie mam potrzeby
        ze względu na wiarę, z kolei cichy slub w USC - dla mnie po co? Formalnie
        zawartego małżeństwa (piszę formlanie zawartego, bo uważam, że mimo braku slubu
        jesteśmy rodziną)można się bać/nie chcieć z wielu powodów i nie musi to być
        brak miłości.
    • moniaxyz Re: MĘŻOWIE A WSPARCIE -:) a może ..... 03.03.04, 07:53
      hej, hej,
      to pewnie będzie już ostatni post dot. tej sprawy. Właściwie zaczynając go,
      chciałam tylko poprosić o rady co Wy robicie, by zmusić /choć to złe słowo/,
      Waszych mężów do przytulanek. Nie miałam na myśli nic złego, miałam dobre
      intencje i w ogóle....No i dostało mi się, bardzo. Może jutro będę miała
      pierwszą inseminację a dzięki forum mój dobry humor i nadzieja skutecznie mnie
      opóściła. Teraz został strach przed inse.., wątpliwości co do ciąży o dziecka/
      choć wiem, że Krzyś mnie kocha, chce dziecka i ja czuje to samo/, zostało
      jednak jakieś ale....
      Żałuje, że go rozpoczęłam, ale i tak uważam, że mam/y/ rację, do mężczyzn
      trzeba umieć podejść i to co my robimy, te nasze podchody, to nie ejst nic
      złego, a oni po prostu już tacy są i nic to ni zmieni i nie znaczy to wcale, że
      nas nie kochają i nie chcą dziecka - no, chyba, że powiedzą nam to dosłownie -
      tto wtedy jest inna sprawa.
      Ale tak właściwie to chciałam Wam bardzo podziękować, dzięki Wam
      wiem, że nie jestem sama w swoich zmaganiach, i właśnie to mnie podtrzymuje na
      duchu.

      Mam pytanko i prośbę, chciałabym z niektórymi z Was korespondować
      prywatnie, właściwie to jeszcze nikogo tu nie znam, moja najlepsza przyjaciółka
      już 3 lata temu pojechala do Angli, w rodzicach nie mam za bardzo oparcia, a i
      tak niedawno przeprowadziliśmy sie do innej miejscowości, a koleżanki mające
      dziecko nie bardzo rozumią moje problmey. Nie chciałabym się jednak narzucać,
      jeśli któraś z Was ma ochotę, to proszę napiszcie, na pewno odpiszę.
      pozdrawiam i tzrymajcie za mnie kciuki na iinse... bo okropnie się boję
      monia monika2512@tenbit.pl
      • maretina do moni 03.03.04, 08:01
        monia, mam gleboka nadzieje, ze inseminacja sie powiedzie.wierze rowniez w to,
        ze Twoj Krzys powoli bedzie ewoluowal w kierunku wielkiej checi bycia tata.
        mowie o takiej checi, ktora w razie potrzeby sama zaniesie go do lekarzy.
        faceci wizyte u lekarza w kwesti rozrodu traktuja bardzo ambicjonalnie, pewnie
        boja sie uslyszec zla diagnoze, bo poczuja sie gorszymi mezczyznami. a to nie
        jest prawda.
        mam troszke inna sytuacje, bo moj maz jest lekarzem i sprawy badan traktuje
        jako cos oczywistego, jako cos co sluzy zdrowiu. ja na razie bede oznaczac
        hormony,bo w ciaze dwa razy zaszlam, jedna poronilam w 7tc a druga okazala sie
        tylko biochemiczna. zatem zolnierzyki meza sa ok, raczej moje hormony moga cos
        psuc.
        ja rowniez przeprowadzilam sie do innej miejscowosci i nie mam kolezanek w
        nowym miejscu. mozesz pisac do mniesmile
        pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka