Cześć dziewczyny!
Dość długo mnie z wami nie było, bo oprócz tego że miałam ten zabieg to
jeszcze wzięłam sobie zaległy urlop i tak wyszło, że 11 dni tu nie
zaglądałam. Coś mnie zasmuciło, że jakieś waśnie, niesnaski. Co wy? Wiosna
idzie, bociany nadlatują. Uśmiechajcie się!
No a teraz realacja.
Z wynikami (krew, mocz, jonogram, APTT) do szpitala zgłosiłam się w czwartek
wieczorem. Zbadali mnie, nie kazali nic jeść i powiedzieli że mam jutro
(piątek 20.02) o 7.30 zabieg. Pielęgniarka zapytała czy mam maszynkę bo
należy ogolić sobie cały brzuszek

Pytali się mnie również czy jestem zdenerwowana i czy chcę tabletkę na sen.
Ja ze snem nie miałam problemów tak więc obeszłam się smakiem. Za to
przyjęłam czopek przeczyszczający.
Rano lewatywka (pierwszy raz w życiu) Wyczyściłam się tak jak nigdy w życiu.
Pachniałam mydłem nawet w środku (dla wystraszonych - to też jest do
przeżycia nawet trochę śmieszne).
Potem tabletka i czekanie. Tabletka miała mnie chyba wyluzować ale ponieważ
raczej byłam dość spokojna, to niewiele zdziałała. Do tego stopnia, że całe
przygotowanie do zabiegu obserwowałam świadoma. W efekcie nawet poprosiłam
żeby mnie uśpili, bo zaczęłam marznąć, a jakaś małpa wmawiała mi że jest mi
zimno ze strachu (ciekawe czy jej byłoby tak ciepło jakby leżała na wielkiej
sali, na golasa przykryta tylko cieniutkim prześcieradłem). No w każdym razie
pamiętam tylko maskę nad nosem, a potem to już tylko krzyki nad uchem że mam
już się budzić.
Przyznam się szczerze że chyba nie trwało to długo, bo o 11 byłam już całkiem
świadomym człowiekiem. Zerknęłam nawet pod kołdrę jak to wygląda. Miałam trzy
plasterki (pod pękpiem i po każdej ze stron na wysokości jajników).
Wydedukowałam, że coś robili, bo po samej diagnostyce byłyby tylko dwa
nacięcia. To też potwierdził mi lekarz. Okazało się że mam "porcelanowe"
jajniki. Ponacinali je celem otarcia z białawej błonki i popędzenia do pracy.
Macica jest ponoć w porządku i jajowody drożne. Tak więc dostałam dyspozycje
wstrzemięźliwości do następnej miesiączki i rozpoczęcia starań od następnego
cyklu.
A wyszłam do domu w niedzielę o 10 rano.
Ponadto dodam, że dziś (tydzień i 3 dni po) czuję się tak jakbym nic sobie
nie robiła. Na brzuchu mam ranki wyglądające jak podrapania kota i o wiele
bardziej dokuczają mi odrastające włoski

)
Konkluzja: Nie ma się czego bać. Wprawdzie daleko mi jeszcze do pisania o
sukcesie, jednak jako diagnostyka jest jak najbardziej wskazana.
Ze swojej strony polecam.
No wiem, że troche długie wyszło, ale krócej się nie dało, a może komuś doda
odwagi.
Pozdrawiam