...i wzięło sprawę w swoje ręce. tytułem wstępu: bardzo mi pomogłyście dwa
tygodnie temu, kiedy miałam dosyć świata i jakoś mi się wydawało, że
wszystkie ludzkie odruchy dawno już szlag trafił, naprawdę, zwątpiłam we
wszystko, a tutaj było tak cieplutko, i tak nadziejnie (tzn nadziei różnych
tyle...

), że jakoś zachciało mi się żyć, i tak sobie pomyślałam, że
postaram się Wam odwdzięczyć. Więc teraz tak: wypytałam mojego Pana Doktora
homeopatę, jak jego dziedzina radzi sobie z niepłodnością. A on mi mówi, że
sobie radzi, o ile niepłodność nie jest spowodowana budową anatomiczną, to
jasne, albo naprawdę dużym ‘naturalnym’ rozregulowaniu hormonów. To nie
nawiedzony człowiek, który obiecuje cuda, powiedział mi, że istnieje spora
szansa, warto podjąć próbę, a jemu już niejednokrotnie zdarzyło się
przyczynić do poczęcia – ale bez skojarzeń, uuu

. Jeżeli ktoś nie wierzy w
homeopatię, nie musi, jeżeli nie wie, czy wierzy, ma dużą szansę uwierzyć,
jeżeli wierzy - voila!. Wiem, że wiele z Was chwytało się różnych metod, więc
czemu nie wypróbować również tej? Ta dziedzina, wyśmiewana przez polskich
lekarzy, cieszy się dużym poważaniem na całym świecie. Mieszkam chwilowo w
Szwajcarii i tu na przykład tutejsze kasy chorych refundują wizyty u
homeopatów, a w Anglii i Francji i innych krajach chyba też, jest
kilka „homeopatycznych” szpitali. Spróbujcie!!!!!!!!! Proszę, proszę,
proszę!!!! Chociaż troszkę boję się, że ewentualny niewypał może być kolejną
pogrzebaną nadzieją i kolejną deprechą, uważam, że warto. Napiszcie do mnie,
uwka_kreskuwka@tlen.pl, a wyjaśnię w skrócie, o co w tej metodzie chodzi, mam
też kilka linków do mądrych stron i postaram się wyciągnąć od mojego Pana
Doktora jakieś kontakty do lekarzy w innych miastach. Łodzianki górą, bo mój
Pan Doktor, który jest najwspanialszym lekarzem, jakiego znam, a do tego
tzw "porządnym człowiekiem", jest z Łodzi. Naprawdę zna się na tym, co robi,
studiował „homeopatycznie” w Szwajcarii przez dwa lata chyba i od 8 lat
pomaga mnie i mojej rodzinie – zawsze skutecznie, a znam parę osób, którym –
dosłownie – uratował życie. Od niedzieli przez 10 dni nie będę miała dostępu
do netu, bo wyjeżdżam, więc piszta szybko!!!!