Nie znalazłam wątku, więc zakładam go, choć trochę przekornie, bo sama się na razie poddaję, jestem zmęczona psychicznie, nawet gdy pozornie wszystko jest ok, i tak sie nie udaje. Mam dość, konflikty między mną i moim M narastają, a starania "na siłę", bo śluz jest taki, jaki powinien, są bez sensu. Więc ja na razie odpuszczam, a wszystkim staraczkom życzę powodzenia, niech ten wątek będzie owocny, skoro nie dla mnie, to dla innych.
Powodzenia, Kobitki!