Witam serdecznie,
Bardzo się ciesze, że trafiłam na to forum. Można tu znaleźć nie tylko dużo niezbędnych informacji, ale również (a nawet przede wszystkim) znaleźć wsparcie. Jesteście wielkie!! Podczytuje już Was od ponad pół roku, aż wreszcie postanowiłam opisac swoją historię.
W 2010 roku, w marcu odstawiłam z chęcią posiadania potomka, po kilku latach tabletki antykoncepcyjne, i bardzo długo nie miałam po nich okresu, w sierpniu wybrałam się do lekarza, który tylko! po badaniu usg stwierdził że to zespół policystycznych jajników. I tyle, stwierdził, że mamy sobie jeszcze próbować, jak nic z tego nie wyjdzie, to wtedy rozpoczniemy leczenie. A na wywołanie okresu przepisał tabletki antykoncepcyjne!! A więc szybko pożegnaliśmy się z tym lekarzem.
Trafiliśmy pożniej do ginekologa-endokrynologa. Kazała zrobić hormony, badania krwi, poziom cholesterolu, trójglicerydów, cukru, krzywą cukrową. Z badań wyszła insulinoodpornośc, niedoczynnośc tarczycy, zły poziom lipidów. Po wszystkich badaniach od razu trafiłam do dietetyka, który skomponował odpowiednią dietę na podstawie tych wyników badań. Pani doktor przepisała siofor 850 (2 razy dziennie) i na początek 1/2 tabletki euthyrox 25. Niestety taka dawka nic nie dawała, poziom TSH ciągle był powyżej 2,5. Pozniej zwiekszono dawke na 1 tabletke euthyroxu 25, a skonczylismy na 1 tabletce euthyrozu 50, i dopiero na tej dawce poziom tsh zaczal spadac, teraz jest na poziomie 1,6, a wiec i tak spada opornie, a biore ten lek od stycznia.
Przy pierwszej wizycie dostałam rowniez na wywołanie okresu duphaston 2 razy dziennie przez 12 dni, i tak naprawde caly czas go biore od 12 dnia cyklu. Zawsze okres pojawiał się po 2 dniach po odstawieniu, teraz 2 cykle wszystko sie pozmieniało, w przedostatnim pojawił się w 14. dniu cyklu!! a teraz mamy 11 dzień po odstawieniu i nic. A miało byc już wszystko ok, bo endometrium było ok, a tu nic, poczekamy do 14 dnia i znow na wizyte.
W ostatnim cyklu brałam od 5 do 9 dnia cyklu clo (1 tabletka), niestety pojawił się tylko 1 wiekszy pecherzyk, ale mial tylko 13 mm, a wiec nic z tego. Teraz miałam brać tez od 5 do 9 dnia cyklu ale 2 tabletki, no ale jeszcze nie bylo mi dane.
W miedzyczasie maz robił pełen zestaw badań nasienia, i tutaj wyniki są rewelacyjne. A wiec wina tylko po mojej stronie.
Niepokoi mnie te pozne pojawianie sie okresu po duphastonie. Zastanawiam sie czy ta zwiekszona dawka clo cos pomoze, przy zmniejszonej dawce prawie nic nie uroslo, a szkoda bo juz myslelismy ze bedzie niespodzianka

a co gdy clo nie da rady, jaka mamy jeszcze opcje? czy mamy juz myslec o inseminacji, in-vitro, chociaz raczej nie mamy przeciwskazan do robienia inseminacji. Czy mam wykonac jeszcze jakies badania, zabiegi?
nikt z nas nie spodziewal sie ze przyjdzie sie nam zmagac z tym trudnym tematem, jak widze na swojej karcie u lekarza informacje: niepłodnośc małżeńska, to nadal nie moge w to uwierzyć.