Dodaj do ulubionych

pco i moja historia

31.05.11, 13:58
Witam serdecznie,
Bardzo się ciesze, że trafiłam na to forum. Można tu znaleźć nie tylko dużo niezbędnych informacji, ale również (a nawet przede wszystkim) znaleźć wsparcie. Jesteście wielkie!! Podczytuje już Was od ponad pół roku, aż wreszcie postanowiłam opisac swoją historię.
W 2010 roku, w marcu odstawiłam z chęcią posiadania potomka, po kilku latach tabletki antykoncepcyjne, i bardzo długo nie miałam po nich okresu, w sierpniu wybrałam się do lekarza, który tylko! po badaniu usg stwierdził że to zespół policystycznych jajników. I tyle, stwierdził, że mamy sobie jeszcze próbować, jak nic z tego nie wyjdzie, to wtedy rozpoczniemy leczenie. A na wywołanie okresu przepisał tabletki antykoncepcyjne!! A więc szybko pożegnaliśmy się z tym lekarzem.
Trafiliśmy pożniej do ginekologa-endokrynologa. Kazała zrobić hormony, badania krwi, poziom cholesterolu, trójglicerydów, cukru, krzywą cukrową. Z badań wyszła insulinoodpornośc, niedoczynnośc tarczycy, zły poziom lipidów. Po wszystkich badaniach od razu trafiłam do dietetyka, który skomponował odpowiednią dietę na podstawie tych wyników badań. Pani doktor przepisała siofor 850 (2 razy dziennie) i na początek 1/2 tabletki euthyrox 25. Niestety taka dawka nic nie dawała, poziom TSH ciągle był powyżej 2,5. Pozniej zwiekszono dawke na 1 tabletke euthyroxu 25, a skonczylismy na 1 tabletce euthyrozu 50, i dopiero na tej dawce poziom tsh zaczal spadac, teraz jest na poziomie 1,6, a wiec i tak spada opornie, a biore ten lek od stycznia.
Przy pierwszej wizycie dostałam rowniez na wywołanie okresu duphaston 2 razy dziennie przez 12 dni, i tak naprawde caly czas go biore od 12 dnia cyklu. Zawsze okres pojawiał się po 2 dniach po odstawieniu, teraz 2 cykle wszystko sie pozmieniało, w przedostatnim pojawił się w 14. dniu cyklu!! a teraz mamy 11 dzień po odstawieniu i nic. A miało byc już wszystko ok, bo endometrium było ok, a tu nic, poczekamy do 14 dnia i znow na wizyte.
W ostatnim cyklu brałam od 5 do 9 dnia cyklu clo (1 tabletka), niestety pojawił się tylko 1 wiekszy pecherzyk, ale mial tylko 13 mm, a wiec nic z tego. Teraz miałam brać tez od 5 do 9 dnia cyklu ale 2 tabletki, no ale jeszcze nie bylo mi dane.
W miedzyczasie maz robił pełen zestaw badań nasienia, i tutaj wyniki są rewelacyjne. A wiec wina tylko po mojej stronie.
Niepokoi mnie te pozne pojawianie sie okresu po duphastonie. Zastanawiam sie czy ta zwiekszona dawka clo cos pomoze, przy zmniejszonej dawce prawie nic nie uroslo, a szkoda bo juz myslelismy ze bedzie niespodzianka smile a co gdy clo nie da rady, jaka mamy jeszcze opcje? czy mamy juz myslec o inseminacji, in-vitro, chociaz raczej nie mamy przeciwskazan do robienia inseminacji. Czy mam wykonac jeszcze jakies badania, zabiegi?
nikt z nas nie spodziewal sie ze przyjdzie sie nam zmagac z tym trudnym tematem, jak widze na swojej karcie u lekarza informacje: niepłodnośc małżeńska, to nadal nie moge w to uwierzyć.
Obserwuj wątek
    • black_redlive Re: pco i moja historia 31.05.11, 14:12
      Uzupełniając jeszcze informacje. Efekt spotkań z dietetykiem i stosowania jego wskazówek - 15 kg. Niestety nawet ten spadek wagi nic nie poprawił w pracy jajników. A tak cześto się mówi, że spadek wagi przy pco daje efekt
        • black_redlive Re: pco i moja historia 31.05.11, 14:18
          szczerze mowiąc to nie sprawdzała czy i kiedy jest owulacja
          robiłam kilkanaście testów owoulacyjnych, z których niestety wynika, że nie mam owulacji
          wg Ciebie powinien być brany pózniej i z tego też pwodu tak długo nie pojawia się okres?
          przez pierwsze 4 cykle pojawiał się 2 dni po odstawieniu duphastonu, tez 2 cykl jest tak jak pisałam wcześniej
          • mewa000 Re: pco i moja historia 31.05.11, 14:20
            Jeśli bierzesz Dupka tak wczas, to może on blokować owu, która mogłaby występować naturalnie np 16dc, albo i później. Powinnaś mieć zrobiony monitoring który oceni, kiedy jest owu-i czy w ogóle jest i dopiero po niej brać Duphaston, choć w zasadzie nie wiem czy jest on Ci potrzebny
            • black_redlive Re: pco i moja historia 31.05.11, 14:31
              miałam robiony monitoring tylko gdy brałam clo, w 12, i 14 dniu
              mysle, ze bez duphastonu wogole bym nie miała okresu, ale rowniez nigdy nie byłam bez niego,
              zastanawiam sie to juz pora na zmiane lekarza i przenies sie do kliniki nieplodnosci, czy jeszcze powalczyc z ta lekarka, z ktora bardzo dobrze mi sie wspolpracuje i zna sie na rzeczy, leczy "takie" przypadki i mozna u niej wykonac inseminacje, ale juz nie invitro
              • mewa000 Re: pco i moja historia 31.05.11, 14:36
                Może faktycznie warto, abyś choć na konsultację wybrala się do innego lekarza. Nie wiesz, czy bez Duphastonu teraz faktycznie nie dostałabyś okresu-bo jeśli masz owu później to i okres dostaniesz. Ja w cyklu, w którym zaszłam, miałam owu ok. 22dc. Wcześniej przez pół roku brałam Luteinę od 16dc bo tak mi ginka kazała i przez to nie miałam owu. A w cyklu w którym zaciążyłam nie wzięłam jej i miałam właśnie tak późno owu
                • black_redlive Re: pco i moja historia 31.05.11, 14:43
                  zasugeruje przy następnej wizycie odstawienie duphastonu i spróbowanie bez.
                  sugerujecie wykonanie jeszcze jakiś badań?
                  co nas czeka gdy clo nie da rady? co wtedy najczesciej proponuja lekarze? w sumie to bedzie dopiero drugi cykl z clo, jeszcze zostałoby 4, a do tego nie wiadomo co jeszcze sie okaze, mam nadzieje, ze obejdzie sie bez niespodzianek.
                  • mewa000 Re: pco i moja historia 31.05.11, 14:47
                    A co z tym PCO? Ja mam, jak po Clo nie zaszłam w ciążę to miałam laparoskopię.
                    Moim zdaniem u Ciebie trzeba pozwolić aby owu wystąpiła, więc pogadaj o tym Duphastonie.
                    Prolaktynę badałaś?
                    • black_redlive Re: pco i moja historia 31.05.11, 19:14
                      PCO - potwierdzone badaniami, jajniki policystyczne, wypełnione bardzo dużą ilością pęcherzyków, insulinoodporność, wysoki poziom cholesterolu, trójglicerydów, trądzik
                      Prolaktyna badana, w normie.
    • nunia01 Re: pco i moja historia 31.05.11, 16:28
      Duphaston powinno się brać po owulacji. Na PCO się nie znam, ale gdy np. pęcherzyk nie rośnie wcale, albo rośnie nieprawidłowo, albo nie pękł i mamy torbiel duphaston bierze się również w celu zakończenia niefortunnego cyklu, wywołania miesiączki i rozpoczęcia nowego rozdania. Pomocne mogą być testy owulacyjne, samoobserwacja (temperatura i śluz) oraz oczywiście monitoring.
      Duphaston brany bez potwierdzonej do 12 dc owulacji działa jak środek antykoncepcyjny.

      Ale może przy PCO stosuje się to wszystko jakoś inaczej?
      • kathrinn82 Re: pco i moja historia 31.05.11, 17:48
        pytasz co po clo...ja miałam laparoskopię i dwie laparotomie. jednak wszystko to na nic. pierwsze co powinnaś potwierdzić owu, przed braniem progesteronu "w ciemno". tak jak dziewczyny mówią..może ona wystąpić 14-16 czy 20dc...chociaż ostatnio słyszałam opinie,że tak mala dawka progesteronu nie blokuje owu...ale po co ryzykować? skoro ma się z tym problem? ja zaszłam w ciążę na cyklu naturalnym, chwilę przed...invitro...totalna "wpadka"wink czego i Tobie życzę.
        • black_redlive Re: pco i moja historia 31.05.11, 19:27
          gratuluje "wpadki", miłe zaskoczenie w przygotowaniach do in-vitro
          zobaczymy jak to bedzie u nas
          co do blokowania owulacji przez dupaston tez ostatnio slyszalam ze dawka do chyba3 tabletek dziennie nie blokuje owulacji - i nawet nie wiem czy to nie było w ulotce
          • mewa000 Re: pco i moja historia 31.05.11, 19:47
            Z tym blokowaniem/nie blokowaniem owu to jest tak, że mała dawka nie zablokuje owu-o ile zaczynamy brać progesteron wtedy, kiedy pęcherzyk jest juz na tyle dojrzały, że może pęknąć. Bo przecież bez progesteronu owulacji nie będzie-już przed pęknięciem pęcherzyk wytwarza niewielkie ilości progesteronu. Ale jeśli zaczynamy brać progesteron w czasie, kiedy pęcherzyk jest jeszcze niedojrzały, to do owu nie dojdzie.
            • black_redlive Re: pco i moja historia 01.06.11, 09:48
              kochane!
              ja dzien dziecka rozpoczelam od dostania okresu smile a wiec zaczynamy kolejna walke z clo, od 5 do 9 dnia, 2 razy dziennie, i monitoring 12 dnia czyli niedziela, nabralam duzo optymizmu, moze to bedzie nasz miesiac smile
              • black_redlive Re: pco i moja historia 12.06.11, 19:05
                no to nie bedzie nasz miesiac, bylam dzis (12 dzien cyklu) na monitoringu i nic, nic nie ma, zadnego pecherzyka - totalna porazka, bralam clo 2 razy dziennie od 5 do 9 dnia cyklu, mialam taka nadzieje, endometrium do tego z cyklu na cykl coraz gorsze
                teraz duphaston i w nastepnym cyklu clo 2 razy dziennie od 2 do 11 dnia cyklu, moze mialam sie zdecydowac juz na gonadotropiny?
                juz wczoraj uslyszalam komenatrze, ze zapewne za bardzo chcemy i dlatego nie wychodzi i takie tam ...
                dzis po raz pierwszy wychodzac od lekarza poczulam ze chyba zapowiada sie ciezka walka,
                dzis podlamana, i w sumie zdenerwowana ale od jutra walczymy na nowo
                • lilek Re: pco i moja historia 12.06.11, 23:04
                  witam, po raz kolejny się przywitam, wczęśniej w wątku z HSG. To właśnie skierowania na ten zabieg spowodowało, że zawitałam tutaj na forum. U mnie również stwierdzono PCO. W sumie głównie to prolaktyna u mnie za wysoka. Z tarczycą, z insuliną wszystko ok, z wagą nigdy problemów, jestem raczej szczupła. Ale od "dzieciaka" nieregularny okres. Teraz pod wpływem męża, bo on bardzo pragnie, ja mniej, a wręcz wcale... ale zaczęłam myśleć o dziecku. Przepraszam, że to napiszę, nie rzucajcie się na mnie... ale starania rozpoczęłam z wyrachowania, bo mam świadomość, że może zająć to sporo czasu, a mam 36 lat. Obecnie 3 cykl na clo, biorę tylko dostinex 1/4 tabletki. I cóż - nie ma chyba reguły. Czy chce się, czy się nie chce - ciężko jest zajść w ciążę...
                  U mnie wątpliwość rodzi się ponieważ lekarz już teraz zlecił mi badanie HSG, gdzie dopiero tak na prawdę miałam tylko dwie owulacje (pierwszy cykl i ostatni po zwiększoniu dawki CLO). I tak zastanawiam się, czy to nie za szybko... Aha - wyniki męża bardzo dobre.
                • madzik29 Re: pco i moja historia 14.06.11, 15:22
                  clo juz nic nie zdziała, to lek pierwszego rzutu, jak jeden, dwa cykle nic sie nie dzieje wprowadza sie gonadotropiny, u mnie juz po 1 cyklu z clo na ktore nie było odwiedzi prof wprowadził gonado i odrazu była odpowiedz organizmu wink
                  endo rośnie ładnie jak sie pije winko czerwone, wiec polecam od nowego cykluwink
                  a z gonado tez nie mozna sie bawic miesiacami wiec po 1-2 nieudanych cyklach najlepiej podejść do IUI bo organizm coraz gorzej reaguje na kolejne stymulacje lekami, uodparnia sie, w moim przypadku tak było
                  • black_redlive Re: pco i moja historia 14.06.11, 15:32
                    madzik29 wielkie dzięki za odpowiedź smile
                    u mnie teraz bedzie za jakis czas 3 i ostatni cykl z clo, pozniej tak jak piszesz gonadotropiny
                    Pani doktor zapytala czy juz wprowadzamy czy jeszcze sprobujemy, stwierdzilam co mi tam sprobujmy ostatni raz.
                    niestety nie moge pic winka, ani zadnego innego alkoholu, poniewaz zazywam dodatkowo siofor przy ktorym jest zakaz picia alkoholu, poniewaz doprowadzic do kwasicy mleczanowej, a szkoda po pierwsze by pomoglo, a po drugie lubie, i juz pol roku abstynencji wystarczy smile
                    co do iui zastanawiam sie tak na przyszlosc czy wogole "nadajemy" sie do iui poniewaz nie ma u nas zadnego wskazania.
                    • madzik29 Re: pco i moja historia 14.06.11, 16:13
                      dodam ze clo upośledza często wzrost endo wiec jak bedziesz podchodziła na gonado juz go nie bierz, bo niektorzy lekarze go przepisują wtedy nie widzieć czemu wink a w sumie i tak nie działa na organizm to po co się dodatkowo truć
                      na endo ponoć tez dobre orzechy brazylijskie
                      wiesz do IUI wskazaniem jest problem z zajesciem w ciaże, a mysle ze PCO to jeden z powodów, jak osiaga sie cykl w ktorym jest pęcherzyk dominujący to juz powod by zrobić IUI i miec wieksze szanse na zjascie w ciąze, bo juz kolejny cykl moze byc gorszy, a tu chodzi tez o czas, bo tak na gonado nie mozna sobie rok próbować, kiedys jak sie nie myle czytałam ze powinno sie np 3 miesiace podchodzić na clo a pozniej zrobić przerwę na jakis czas, na gonado to samo.. 3 miesiące i kilka m-cy przerwy..wiec ja w 3 cyklu podeszłam do IUI nie chciałam czekać kolejnych ileś tam miesiecy... a byłam juz po 30tce wiec sama rozumiesz czas czas czas wink
                      życze Ci aby kolejny cykl to był ten strzał w 10tkę smile
                      • black_redlive Re: pco i moja historia 14.06.11, 16:19
                        tak wiem, ze uposledza endometrium - nawet w ulotce o tym trąbią
                        lekarka sama powiedziala ze sie zastanowimy czy od razu zostawimy gonadotropinami czy dopiero za 3 miesiace, bo clo jeszcze przez 3 miesiace dziala w organizmie, dlatego powinno sie robic te przerwy
                        powiedzmy, ze czasu jeszcze troche mamy - obydwoje mamy po 27 lat, ale po co tyle czekac smile
                        oby moja historia tez miala pozytywne zakonczenie smile
    • lemonna Re: pco i moja historia 13.06.11, 19:49
      hej moze mnie zjedziecie jako ignorantkę, ale naprawdę nie widzicie przyczyny-skutku w braniu tablet antykoncepcyjnych a niepłodnością? tabletki utrzymują sztucznie kobietę "w ciąży" rzez kilka lat aby była niepłodna i potem naprawdę niektórym organizmom ciężko wyjść z tego i przypomnieć sobie naturalny stan. w końcu tablety są dopiero od 50 lat powszechne, a wcześniej ludzie bez tego żyli.
          • black_redlive Re: pco i moja historia 11.07.11, 10:27
            jestem po kolejnej wizycie w klinice, bylam na clo od 2 do 11 dnia cyklu, a wiec inaczej niz dotychczas, nie wiązałam z tym cyklem zadnych szans, nie myslalam ze znow nie pojawi sie zaden pecherzyk
            wczorajsza wizyta absolutnie mnie zaskoczyła, az nie dowierzam, nie spodziewalam sie calkowicie takiego obrotu spraw.
            a tu taka niespodzianka - pojawil sie na lewym jajniku pecherzyk - 20 mm!! aaaaaaa nie wierze, tylko endometrium kiepskie - tylko 6 mm, ale na to od razu dostałam estrofem, dostalam tez od razu otrivelle i pobrano krew zeby sprawdzic poziom estradiolu, no i po 36 godzinach wzielismy sie do roboty smile
            od jutra mam brac duphaston 2 razy dziennie, przez 12 dni, w 12 dniu brania zrobic bete, jak pozytywna to zwiekszyc do 3 tabletek i po 14 dniach przyjsc na usg, a jak negatywna to wszystko odstawic, beta mi wypada do zrobienia 23 lipca, oczywiscie sobota, znacie jakies laboratorium, ktore zrobi mi badanie i beda wyniki w sobote na terenie Katowic i okolic?? bo nie wytrzymam do poniedzialku
            to tak jest jak czlowiek sie niczego nie spodziewa, dobrze ze Pani w rejestracji byla oporna nie chciala mnie zapisac na obserwcje cyklu na niedziele, tylko sie upierala zeby przyjsc w piatek, w 10 dniu cyklu, gdybysmy poszli dopiero w niedziele to byloby "po ptokach"
            no nic, zobaczymy co bedzie, znow ktos mi dal nadzieje, ze moze byc dobrze, a po drodze moze byc jeszcze tyle problemow, zyje tym co jest
            zobaczymy jak bedzie, jest nadzieja
            • madziulaz Re: pco i moja historia 25.07.11, 20:03
              wiesz co...tak sobei czytam ten Twoj wątek i od razu przypomina mi sie moje historia..przez 2 lata lekarka kazala mi jest Duphaston od 16 d.c. i mysle ze przez to wlasnie nie zachodzilam w ciaze. Gdy dolaczyla Clo..i przy monitoringu bylo kiepsko z jajeczkami tez spisalaby cykl na straty gdyby nie wynik estradiolu- byl wysoki i wskazywal ze bede miala owulacje! i rzeczywiscie byla ok. 20 dc.!
              Wtedy lekarka robiaca mi usg powiedziala zebym nie jadla zbyt wczesnie Duphastonu tylko ok. 5 dni po owu, bo okienko implantacyjne pojawia sie i nie mozna zbyt wczesnie jesc Duphastonu.
              I bingo, bylam w ciązy i mam 6 letniego szkraba w domusmile
              pozdrawiam serdecznie i radze monitorowac równiez pekanie pęcherzykówsmile)
              Magda
            • black_redlive Re: pco i moja historia 18.09.11, 11:04
              wracam po dluzszej przerwie, choc caly czas podczytuje,
              lipcowa nadzieja niestety umarła, test płytkowy był prawidłowy, niestety beta po kliku dniach tylko 4,8! sad oczywiscie przezylam to strasznie, ktos dal tyle nadziei i ja ta szybko odebralam, nawet nie moglam sie na cieszyc, ale trzeba isc do przodu,
              kolejny cykl znow z clo, od 2 do 10 - 3 tabletki dziennie i co?? zadnego pecherzyka!! i tak minal sierpien
              poczatek nowego cyklu 26.08 i od 3 dc tym razem Puregon, na poczatek 25 j przez 5 dni, nastepnie po kontroli usg, dawka zwieszkona do 50 j, przez 4 dni, 6 wrzesnia dostalam zastrzyk na pekniecie i 36 h do robotysmile mam nadzieje ze seks wyznaczony w dniu moich urodzin przyniesie nam to wielkie szczescie, na ktore czekamy smile)
              9.09 znow usg, pecherzykl pekl, plyn byl i cialko zolte bylo, od tego samego dnia biore 2 razy dziennie duphaston, testuje 20 wrzesnia, mysle i chcialabym zeby to byl najwazniejszy dzien w naszym zyciu
              dziewczyny 3majcie kciuki, caly czas o Was mysle i sledze Wasze historie, i zyczy Wam spelnienia marzen smile)
                  • black_redlive Re: pco i moja historia 10.10.11, 21:59
                    hej, sorrki ze tak dlugo zwlekalam z dalszym ciagiem historii, bo niestety nadal sie ona ciagnie, bo efektu brak
                    niestety beta byla 0,2 sad a wiec historia zatoczyla kolo i znow stymulacja, tym razem od 4 dc 50 j Puregonu, pozniej gdy nie bylo reakcji 75 j, a na sam koniec juz 100 j. niestety brak pecherzyka dominujacego, a zaczely rosnac te wszystkie male sad oby nie bylo z tego torbieli, od piatku biore 3 razy dziennie duphaston przez 12 dni, nastepny cykl mamy bez stymulacji, ze wzgledu na fakt, ze zaczely rosnac wszystkie pecherzyki, moze to i dobrze, odetchniemy troche od zastrzykow i biegania na usg
                    mam tylko w 3 dc przyjsc na usg, i zobaczymy jak sytuacja z pecherzykami i ew. torbielami
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka