bajkare
27.05.04, 13:15
Z góry przepraszam za "przydługawy" post, ale muszę się wyżalić.
Jestem kobietą "po przejściach" - podobnie jak większość z Was.
Wielomiesięczne starania zakończone niczym, problemy hormonalne, badania,
leczenie, stymulacja, w końcu ciąża pozamaciczna (marzec), którą zniosłam
okropnie !!!
I maj - pierwszy miesiąc, w którym podjęłam nowe starania.
Dodam, że bez wsparcia mojego gina, bo on kazał jeszcze odczekać przynajmniej
2 miesiące, a poza tym znowu chce mnie stymulować.
Ale ja chciałam spróbować "bez wspomagaczy" i poszlismy z mężem na całość -
właściwie w pierwszym cyklu po operacji (tzn od razu po pierwszej miesiączce).
Być może to trochę nierozważne, ale podjęłam to ryzyko.
Owu prawdopodobnie była, przytulanka też prawdopodobnie we właściwym
terminie, no i teraz czekanie.
Oczywiście ! mam wszystkie objawy właściwe dla ciąży (powiększone i bolesne
piersi, bóle podbrzusza, mdłości, zwiększony apetyt, czętsze oddawanie moczu,
ciągłe zmęczenie itd.). Piszę oczywiście, bo podejrzewam, że mam je - już
zupełnie niezależnie od tego czy jestem w ciąży, czy też nie.
Tak już bywa, gdy bardzo chce się mieć dziecko.
Choć doskonale wiem, że nie powinno się testować przed terminem spodziewanej
miesiączki, ja oczywiście nie wytrzymałam i wczoraj na Dzień Matki zrobiłam
sobie test (to około 9-11 dpo). No i coś wyszło, ale sama nie wiem co.
Pojawiła się cieniusieńska, bladziusieńka (wręcz ledwo zauważalna) kreska.
Szczerze mówiąc nie mam 100% pewności, czy to też nie był wytwór mojej
wyobraźni, ale chyba nie. Nikomu o tym jeszcze nie mówiłam, bo doświadczenia
z ostatnią ciążą i odkręcaniem wszystkiego były dla mnie wystrczająco
upokarzające, żebym narażała się na to drugi raz.
Jutro pójdę zrobić betaHCG z krwi i prawie wszystko będzie jasne.
Ale do jutra jeszcze daleko, a dziś targają mną skrajne emocje.
Z jednej strony Wielka Nadzieja, że może faktycznie dostałam prezent na Dzień
Matki i gdzieś w lutym będę mogła przytulić swoje maleństwo, ale z drugiej
strony jest przerażający wręcz Strach przed tym, czy aby na pewno tym razem
będzie wszystko w porządku. Nigdy wcześniej nie myślałam, że widok dwóch
kresek na teście (a raczej chyba dwóch, bo nie mam co do tego pewności) może
spowodować u mnie inne emocje niż wielką radość - a jednak !
Wiem, że nie powinnam się teraz denerwować, ale to tylko jest łatwo
powiedzieć, ale jak to zrobić ?
Potrzebuję Waszej pomocy - proszę - trzymajcie za mnie kciuki.
Dziękuję za możliwość wygadania się i pozdrawiam bardzo bardzo serdecznie