krolewnasniezka123
14.11.12, 14:40
Witam serdecznie,
jestm mama dwuletniej Mai poczetej w naturalny sposob.W zasadzie dlugo sie nie musielismy z mezem starac , udalo sie od strzalu. Uznalismy ze chcemy miec drugie dziecko, jednak niespodziewanie dla nas pojawily sie pewne komplikacje.Mianowicie u meza wykryto chorobe nowotworowa, jeszcze przez rozpoczeciem leczenia chemioterapia skorzystalismy z mozliwosci zamrozenia nasienia.Przed mrozeniem nasienie zostalo zbadane, parametry wyszly b. dobre. Teraz podejlismy decyzje ze wykorzystamy nasienie i postaramy sie o dziecko oczywiscie wspierajac sie tu metoda inseminacji.Moje badania takze wszystkie wyszly dobrze , nigdy nie cierpialam na zadne dolegliwosci drog rodnych .Lekarz jednak zasugerowal badanie droznosci jajowodow .Zaczelam czytac i szukac o co chodzi i w sumie zastanawiam sie czy w naszym przypadku gdy jakby nie ma stwierdzonej nieplodnosci u zadnej ze stron , ani klopotow z zajsciem w ciaze jest sens leciec na to badanie? Czy fakt ze juz raz w ciazy bylam , bezproblemowo wszystko sie odbylo nie isc na "zywiol" i poddac sie inseminacji bez tego badania? Czy ktos moze ma podobne kwestie, po jakim czasie leczenia lekarze kieruja na to badanie jak to wyglada? jestem zupelnie zielona w tym temacie , przyznam ze wydawalo mi sie ze u nas sprawa zostanie zalatwiona dosc sprawnie bez zbednych komplikacji. A i czy ktos poddawal sie inseminacji w podobnej sytuacji i po ile probach sie udalo? dziekuje z gory za wszelkie cenne uwagi i komentarze. pozdrawiam