Witam. Przez dluzszy czas bronilam sie aby zajrzec na jakiekolwiek forum, ale ostatnimi czasy troszke mnie to wszystko zaczelo przerastac i pomyslalam, ze moze to byc dobry pomysl, aby rozladowac te niekorzystne emocje. Mam 26 lat od roku lecze sie na nieplodnosc pierwotna. Poczatkowo brak miesiaczki, nastepnie diagnozy: PCOS, niedoczynnosc tarczycy typu hashimoto i hiperprolaktynemia. Pol roku wyrównywanie wynikow i regulowanie miesiaczki. Potem badanie HSG- jajowody drozne. Jedyna dobra wiadomosc w ost czasie. Bez euthyroxu nie zaczynam dnia a bez neprolacu nie koncze. Jutro zaczynam brac gonal-f w pon do lekarza, niestety nie ukrywal, ze bedziemy chyba jednak musieli juz w nast miesiacu skorzystac z inseminacji. To wszystko mnie przeraza... i z kazdym dniam mam mniej nadzieji. Czy ktos z Was bral Gonal f? Pozdrawiam