meza nie ma to siedze w necie do woli ( inaczej sprawdza czy nie szwedam sie
po stronach medycznych

), no i oczywiscie dzis po nich buszuje. czytalam
kilka prac na temat zaburzen krzepniecia, zakrzepicy zylnej. znalazlam to:
www.borgis.pl/czytelnia_nm/ginekolo/14php
nie moge zrobic linka, przepisalam adres, wklej w pasek adresowy. strona jest
zabezpieczona i nie mozna kopiowac, ani nic

w kazdym razie kilka spraw w tym kierunku do mnie pasuje!!!!!!!
po pierwsze: uszkodzenie sciany naczynia. moj kubunio mowi, ze mam slabe te
zyly, sklonnosci do obrzekow z tym zwiazanych. dodatkowym ryzykiem
wystepowania tej choroby sa zabiegi w obrebie miednicy mniejszej, no a ja
mialam przeszczep moczowowodow jako dziecko ( nie wiem czy to sie odnosi
tylko do swierzych operacji, czy tych ogolnie),moze to paskudztwo byc
bezobjawowe, uaktywnic sie np dopiero jak jest zapalenie zyl, albo w ciazy na
skutek zwiekszonego stezenia hormonow ciazowych.... i uwaga: przy
antykoncepcji tez! a przed antykami lekarze zawsze mi zlecali badania na
krzepliwosc itd... zatem antyki to ryzyko. jejku. po co ja je bralam, no ale
skad moglam wiedziec, ze te puchniecie dloni, lydek, stop, czasami klucie w
lydkach to moze byc cos zlego? lekarze zawsze machali reka na to.
no moze to moj trop. heparynka bedzie za okolo 2 miesiace juz

. bede musiala
sama zastrzyki sie nauczyc robic, bo ok 10 dni/nocy w miesiacu meza nie
mam....ale sie naucze, brzuszek moge kluc jak trzeba

pozdrawiam Cie cieplutko. moze jutro zadzwonie wieczorkiem jesli bedziesz w
domku oczywiscie?
marta
ps. zdecydowalam sie na psychologa. przynajmniej na jedna wizyte. zobaczymy
dalej. rade sobie daje, silna jestem, ale moze byc mi lzej, to czemu nie
sprobowac?