Dodaj do ulubionych

jak tam po swiatecznych zyczeniach-zyjecie?

24.12.04, 23:10
do mnie nikt sie nie odwazyl, ale to meza moja mamam na ucho pozyczyla
dziecka, a ja po jego minie juz wiedzialam o co chodzi. dodam, ze z nikim z
rodziny o tym nie rozmawialam. reszta wigilii byla skupiona na dzieciach
szalejacych wokol prezentow. reasumujac- moglo byc gorzej.
Obserwuj wątek
    • ruda711 Re: jak tam po swiatecznych zyczeniach-zyjecie? 25.12.04, 00:27
      Wigilia była u nas i byli tylko rodzice i brat męża. Oczywiście mama i teściowa
      życzyły ANIOŁKA (którego i my już 5 raz z rzędu sobie życzymy) ale wiem, że
      życzenia te płynęły z głębi serca. Łezka w oku się zakręciła ale trzeba żyć
      dalej ...
      Wszystkiego naj w te świąteczne dni, DZIEWCZYNY!
      Monika
    • aleksandra137 Re: jak tam po swiatecznych zyczeniach-zyjecie? 25.12.04, 10:08
      Czesc Ja jeszcze żyje wszyscy zyczyli mi dziecka (wiem ze to byly zyczenia
      prosto z serca), bratowa w ciązy z brzuszkiem ..siedziałysmy przy jednym stole,
      popłakałam sie chyba gorzej niż małe dziecko.. ale nie dam się i już bede
      walczyc dalej Pozdrawiam
    • monisia81 Re: jak tam po swiatecznych zyczeniach-zyjecie? 25.12.04, 23:19
      rodzice zyczyli nam pociechy takiej jak ma moja siorka-smutno mi ze ona ma
      dzidzusia,a my niesadu mnie tez wokolo ciezarne lub mlode mamy-jak na zlosc!!!
    • inga30 Re: jak tam po swiatecznych zyczeniach-zyjecie? 26.12.04, 11:11
      Po 5 latach małżeństwa widzę że rodzina osłabłasmile Teściowa życzyła mi żeby
      wszystkie moje marzenia się spełniły i obie wiemy o czym mowa. Reszta juz się
      nawet nie zająknęła taktownie. Święta naprawdę miłe.
      • mala00 Re: jak tam po swiatecznych zyczeniach-zyjecie? 26.12.04, 12:05
        Ja w Wigilię rano dowiedzialam się,że moje in vitro nie powiodlo
        się.przeplakalam caly dzień.Nikt nie odważyl się życzyc mi dzidzi widząc moje
        zapuchnięte od placzu oczy.Przeżylam jakoś tę wigilię zrobilam to dla mojego
        wspanialego męża......a ból tkwi w moim sercu glęboko....
        • karola35 Re: jak tam po swiatecznych zyczeniach-zyjecie? 26.12.04, 12:50
          witaj mala
          Wyobrażam sobie jak tobie trudno ja nieraz przepłakałam test jak zobaczyłam jedną kreskę po inseninacjach .Ale pomyśl sobie że może tak lepiej ,mój gin kiedys mi powiedział zże jak ciaz sie nie utrzymała, to i lepiej bo pewnie nie była najlepsza ,może za słaba a może zle rozwinięta.Ale nie martw się myśle ze te dobre chwile sa przed nami bo zawsze jak jest żle to potem musi byc dobrze.Trzymaj śie i głowa do góry ,trzeba walczyć bo warto bo jest o co.
          Pozdrawiam i życze aby spełniło sie tobie to o co walczysz o co chyba mamy prawo walczyc smile
          Pozdrawiam
          Karola
          • ewa11a Re: jak tam po swiatecznych zyczeniach-zyjecie? 26.12.04, 15:47
            Tego roku jakos nie poczulam specjalnie tej swiatecznej atmosfery, moze to
            dlatego ze na krótko przed swietami konczylismy remont lazienki i wszystkie
            przygotowania byly robione w pospiechu, a moze to dlatego, ze ten rok nie
            przyniósl nam naszego malenstwa. Pamietam doskonale zeszloroczne swieta, jak
            obiecywalam mezusiowi ze w przyszlym roku bedzie inaczej, ze bedze dzidzia...
            W tym roku nawet o tym nie mówilismy, nie zyczylismy sobie tego, mysle ze nikt
            nie mial odwagi sad
    • agutek23 Re: jak tam po swiatecznych zyczeniach-zyjecie? 26.12.04, 17:45
      a mi moja rodzinka nie życzyła dzidzi bo chyba bym się poryczała przystole za to
      przy firmowej wiglii wszyscy mi tego życzyli ( nikt nie wie o moich problemach)
      telepatia czy co a może mam cierpienie wypisane na twarzy pozdrawiam
      • iwa725 Re: jak tam po swiatecznych zyczeniach-zyjecie? 27.12.04, 08:21
        Mi nikt nie życzył dzidzi i Wigilia przebiegła normalnie, ale niestety w drugi
        dzień świąt spotkaliśmy kolegę, a on na to słyszeliście ,że jesteśmy w ciąży?
        Zatkało mnie ,chociaż się pocieszam bo oni ślubowali w lipcu ,a my miesiąc po
        nich i może ,jak to stwierdził mój mąż teraz na nas kolej.Trochę mnie ta
        wiadomość przygnębiła.
        • neja Re: jak tam po swiatecznych zyczeniach-zyjecie? 27.12.04, 08:34
          U mnie tak jak się niestey spodziewałam, najpierw 23 życzenia na firmowej
          wigilii gdzie chyba z 20 razy usłyszałam życzenia zaokrąglonego brzuszka,
          najbardziej przykre było to że przyszł córka prezesa z małą dzidzią na ręku
          wszyscy jojczeli jaka cudna a ona do mnie żebym wreszcie do niej dołączyła (
          jesteśmy z tego samego roku )
          U rodziców wszyscy życzyli mi dzidziusia a u teściów jak co roku nie, bo tam
          nikt nigdy się o to nie dopominają nie pytają itd. Dla mnie w tym roku jak
          znalazł.
          Jednym słowem dobrze że już po. Jeszcze tylko Sylwestrowe życzenia zostały sad
          • marghe78 Re: jak tam po swiatecznych zyczeniach-zyjecie? 27.12.04, 08:55
            Ja staram się Świętami nie stresować. O problemie mówię otwarcie, na Wigilię
            jeździłam do rodziców i teściów z termosem z ziołami i kompletnie nie
            przejmowałam się pytaniami. Teściowie i rodzice są bardzo taktowni, więc sama
            im życzyłam wnuka, bo im by to przez gardło nie przeszło. A jak ktoś nie
            wiedział czego mi życzyć, to mówiłam - jak to czego?-dzidzi!!! Mimo trzeciego
            roku starań rzadko miewam chwile załamania a Święta są zbyt piękne, aby coś
            miało mi je zepsuć. Mam nadzieję, że to się nigdy nie zmieni, bo wiem, że może
            być znacznie gożej...
            Pozdrawiam
            Gosia
    • maretina Re: jak tam po swiatecznych zyczeniach-zyjecie? 27.12.04, 08:52
      kazdy zyczyl mi i mezowi dziecka i gbardzo nas to cieszy, cala rodzina nam
      kibicuje i trzyma kciuki. nie wiem dlaczego tak bola Was te slowa, przeciez
      bliscy na perwno mieli dobre intencje, chcieli w ten sposob wyrazic wsparcie.
      naprawde chcecie byc traktowane jak tredowate? zeby przy was niktt nie
      powiedzial slowa"ciaza", "dziecko"? dziewczyny... myslalam, ze chcecie byc tak
      traktowane jak inne kobiety?
      myslalam, ze pozytywne slowa i energia zawarta w szczerych zyczeniach daja
      sile w walce... u Was jes odwrotnie? nie wierze.... to dlaczego tu na forum te
      same zyczenia i te same slowa Was nie draznia? same dzielicie ludzi na plodnych
      i nieplodnych.... to niesprawiedliwy podzial.
      • marghe78 Re: jak tam po swiatecznych zyczeniach-zyjecie? 27.12.04, 08:57
        I ja się absolutnie z Maretiną zgadzam!
        • mala00 Re: jak tam po swiatecznych zyczeniach-zyjecie? 27.12.04, 09:28
          Maretino,tu chodzi o to ,że Wigilia to szczególny dzień wywolujący sam w sobie
          ogromne wzruszenia.Myślę że każdej z nas chodzilo o to żeby nie rozkleić się i
          nie zepsuć gościom nastroju a takie życzenia to owszem mily gest tylko,że
          niestety wywolujący u niektórych różne reakcje.Jedni są silni i dają sobie z
          tym radę inni niestety
          nie.

          Z nami i tez jest inaczej.My na tym forum dobrze wiemy przez co przechodzimy
          ile robimy,by mieć dzidzię natomiast znajomi ,rodzina mowiąc -nie martwcie
          się,jest jeszcze tyle sposobów w medycynie że sie jeszcze wam uda-nie zdają
          sobie sprawy,że te sposoby są znane i często zawiodly.Myślę że to o to
          chodzi.
          • maretina Re: jak tam po swiatecznych zyczeniach-zyjecie? 27.12.04, 09:31
            jesli ktos daje mi rady, ktore niestety do mojego przypadku maja sie jak piesc
            do nosa, to mowie o tym. wole ich uswiadamiac, sa na bierzaco z tym co u mnie.
            tak lepiej im wieksza ich wiedza tym mi lzej.
            to zaden wstyd nie radzic sobie z takim duzym problemem, ale moim zdaniem jesli
            juz wiemy, ze same nie wyrabiamy, to najwyzsza pora poprosic faCHOWCA O POMOC.
            NAPRAWDE.
      • anna-joanna Do maretiny i marghe78 27.12.04, 09:30
        Dziewczyny,
        Wasze wpisy wydają mi się przyklejone nie do tego wątku co trzeba.
        Która z dziewczyn powyżej napisała, że traktuje życzenia jako odebranie jej
        godności kobiety czy przekazywanie złej energii???
        To, że na niewątpliwie życzliwe wspomninanie (nawet!) o dziecku reaguje się
        płaczem jest kwestią takiej właśnie wrażliwości, może kwestią charakteru, a
        czasem po prostu braku odpowiednio grubej skóry (żeby nie ryczeć).
        Podział populacji na płodnych i niepłodnych jest faktem a nie
        niesprawiedliwością(?).
        Poza tym, myślę, że Ty, maretino, jako że byłaś już w ciąży kilkakrotnie,
        zdajesz sobie doskonale sprawę, że masz jakieś 2, 3 razy wieksze szanse na
        urodzenie dziecka (w końcu) - czego goraco Ci życzę - niż te z dziewczyn (w
        tym i ja), które przez kilka lat nigdy nie doczekały się widoku 2 kresek. I być
        może stąd Twój post.
        Myślę, że potrzeba troszeczkę empatii, żeby zrozumieć o co chodzi dziewczynom
        we wcześniejszych postach, zamiast je flekować.
        • maretina Re: Do maretiny i marghe78 27.12.04, 09:39
          anna-joanna napisała:

          > Poza tym, myślę, że Ty, maretino, jako że byłaś już w ciąży kilkakrotnie,

          zajebiste pocieszenie: wlasnie iedzy wierszami powiedzialas "poronilas kilka
          razy".... taaaak, mam sie z czego cieszyc. to tylko inna forma nieplodnosci....
          ja od siebie moge dodac, ze te, ktore staraly sie dwa lata plakaly ale
          zaciazyly i donosily. naprawde teraz bedziemy sie licytowac komu los bardziej
          dokopal? to bzdura.
          > zdajesz sobie doskonale sprawę, że masz jakieś 2, 3 razy wieksze szanse na
          > urodzenie dziecka
          nic z tego dla mnie wynika. nie trzymam sie statysyki. wedlug niej mialam w
          kazdej ciazy "tylko" 23 % ryzyka na poronienie, a jednak mnie to spotkalo kilka
          razy. to zaden argument, to mi pewnosci ani dziecka nie da. to
          falszywe "szczescie" joanno.... to mi nie pomoze donosic ciazy.
          (w końcu) - czego goraco Ci życzę - niż te z dziewczyn (w
          > tym i ja), które przez kilka lat nigdy nie doczekały się widoku 2 kresek. I
          być
          >
          > może stąd Twój post.
          moj post jest wynikiem pragnienia, by zyc normalnier. by nie dac sie zwarioac,
          by cieszyc sie zyciem i zyczliwoscia innych ludzi, nie wolno odtracac pomocnych
          dloni i wsparcia. wszystkie tego potrzebujemy. nie ma co sie wstydzic
          nieplodnosci, to nie trad. problemy tworza sie w naszych glowach. pora sobie to
          uzmyslowic.
          > Myślę, że potrzeba troszeczkę empatii, żeby zrozumieć o co chodzi dziewczynom
          > we wcześniejszych postach, zamiast je flekować.

          nie flekuje, nie wiem co to znaczy, domyslam sie, ze chodzilo Ci o to,. ze mam
          odmiene zdanie i nie uzalam sie nad soba. juz dawno zauwazylam, ze moj zal nic
          konstruktywnego nie zdziala, jesli chce miec dziecko musze byc normalna,
          histeria tylko przeszkadza w zaciazeniu i w utrzymaniu ciazy. radze sobie z nia
          jak umiem, jesli sama nie daje rady to mam tu na forum kilka bratnich dusz,
          ktore w kazdej mojej ciazy mnie sprowadzaja do pionu. jakos sobie radze a jdnak
          zeby zwiekszyc swoje szanse i komfort dziecka, ktore bede nosic poszlam do
          psychologa.
          nie wiem co tu jest flekowaniem? to, ze chce uzmyslowic komus, ze zamykanie sie
          jest destrukcyjne dla tego, kto soe zamyka? to jest prawda, moze boli, ale
          prawda.
          • cetka Re: Do maretiny i marghe78 28.12.04, 07:13
            mam taka kolezanke, ktora wiele lat nie mogla zajsc w ciaze, iui, isci nie
            pomoglo. i nagle zaszla bez zadnych akurat lekow w ciaze, tyle, ze
            pozamaciczna. ja sobie wtedy pomyslalam, ze to ja dobije, a to spowodowalo, ze
            jej urosly skrzydla. uwierzyla, ze jednak moze zajsc w ciaze, ze to kwestia
            czasu - i walczy dalejsmile

            tak wiec - co czlowiek, to inne podejscie do problemu. mnie by ta ciaza
            pozamaciczna zalamala, a jej dodala sil do walki.
      • cetka Re: jak tam po swiatecznych zyczeniach-zyjecie? 28.12.04, 07:09
        ja zdecydowanie preferuje bardziej ogolne zyczenia - "spelnienia marzen" i to
        wystarczy. moja rodzina nie wie o mojej walce (i sie nie dowie, bo bym byla
        wykleta o niekatolickie metody), wiec ich zyczenia sa bardziej z pretensja, ze
        wolimy sobie wygodnie zyc, niz miec dziecko. ja chce o swoich problemach mowic
        wtedy, gdy ja tego chce i sobie tego zycze. skoro nigdy nie pwoiedzialam przy
        mojej rodzinie, ze chce dziecka, to zyczenie mi jego jest lekkim nietaktem i
        wchodzeniem w moje zycie w buciorami. takie mam uklady w rodzinie.
        • mala00 Re: jak tam po swiatecznych zyczeniach-zyjecie? 28.12.04, 12:03
          Ze mną jest bardzo podobnie,bardzo dobrze cię rozumiem.Ja do tego mam bardzo
          porypaną pracę więc tam w ogóle nie moglabym zdradzić się,że staram się o
          dziecko.To bardzo specyficzna i skomplikowana sytuacja.
          • cetka Re: jak tam po swiatecznych zyczeniach-zyjecie? 28.12.04, 14:06
            "pociesze" cie - ja tez mam porypana prace i nie moge ani slowa powiedziecsad
    • agat78 Re: jak tam po swiatecznych zyczeniach-zyjecie? 27.12.04, 10:26
      Witam,
      u mnie święta jakoś zleciały. Zanim sie zorientowałam, to było już po nich.
      Szybko zleciały. Jeśli chodzi o życzenia, to teście (powiedziałam im na 3 tyg.
      przed świętami, że mamy problem) życzyli nam wszystkiego dobrego i mniej
      problemów. Babcia, tylko, która ma 89 lat pożyczyła nam synka hehe nie dzidzi
      tylko pięknego synka big_grin Ogólnie jestem zadowolona ze świąt.
      Pozdrawiam Was cieplutko
      • invicta1 życzenia mam gdzieś ja dostałam ZNAK! 27.12.04, 10:48
        chyba z samego nieba no nie wiem, ale dzień przed Wigilią robiłam zakupy
        weszłam do sklepu, ale nie zauważyłam w nim nic szczególnego, poszłam dalej,
        aby za chwilę wrócić (bez powodu) do tego pierwszego sklepu (jestem "zakręcona"
        i czasami kilka razy zaglądam w jedno miejsce, żeby coś sprawdzićsmile; stanęłam w
        kolejce (oczywiście nie tej co trzebasmile i w pewnym momencie podeszła do mnie
        malutka dziewczynka, złapała mnie za nogę i nie chciała puścić tylko patrzała
        mi w oczy, rodzice ją zawołali i dopiero puściła-ale się ucieszyłam-mówię Wam
        to ZNAK!!! w pierwszy dzień świąt byłam z Mężem na pogotowiu, bo gorzej się
        poczuł (nic powaznego), i przy okienku rejestracyjnym stał taki wózek dla
        chorych, a na nim leżała maciupka skarpetusia!!! spojrzałam wokół a tam wejście
        na odzdział ginekologiczno-położniczy-no nikt mi nie powie, ze sobie roję-
        dostałam znaki, zielone światło!! teraz leczę nadżerkę, ale czuję, że niedługo
        zajdę jak już zacznę się znowu starać; wierzę, że to był znak od Boga!
    • malta9 Re: jak tam po swiatecznych zyczeniach-zyjecie? 27.12.04, 10:39
      Dziewczyny!

      Nie chcie nikogo urazić ani pouczać ani nic z tych rzeczy - ale słabo mi sie
      robi jak czytam wasze pełne żalu do całego świata pelnego dzieci i kobiet w
      ciązy posty. Wiem ze to moze być trudne, nie kazdy ma dobry układ z tesciami
      czy rodzina. Ale czemu im nie powiecie? Czemu budować tą swoista "zmowę
      milczenia" To naprawde moze wiele zmienic w waszych wzajemnych relacjach. Gdyby
      rodzina wiedziała ze macie trudnosci z zajsciem w ciaze i moze gdyby otwarcie
      im powiedziec ze bedzie wam miło jak nie bedzie nt. temat pytan rozmów itp, to
      moze by to oczysciło atmosfere przy swiatecznym stole. Spójrzcie na to z innej
      strony - np. teściowej która nie wiedzac co jest grane widzi ze synowa cala
      wigilię siedziała nabzdyczona! Że ona sie napracowała, napiekla, nagotowała a
      ta niewdziecznica fochy jakies urządza i jeszcze sie obraza jak pytaja o
      wnuczka. Naprawde dziewczyny namiawam do otwartości - to pomaga. A nawet jak
      kontakty sa takie sobie - to moze to własnie cos poprawi - moze tesciowa czy
      ciocia doceni ze jej zaufałyscie. Nie mozna myslec ze wszyscy wam zle zycza, ze
      wysmieja, itp. Moze łatwiej mi mówic bo mam dobre układy rodzinne. A dziadkom,
      ktorym nie powiedzielismy bo by sie martwili, a ktorzy b. napierali przy
      ostatniej wizycie, poprosilismy tesciow zeby im przekazali, ze nie chcemy na
      ten temat pytan i tyle. I było naprawde miło!

      pozdrawiam
      • pollla Re: jak tam po swiatecznych zyczeniach-zyjecie? 27.12.04, 10:59
        malta, ja mam wrażenie, że kazdy jest skonstruowany inaczej. Jednemu jest
        lepiej, jak mówi o swoich problemach, a innemu nie. Stąd jedne dziewczyny
        trąbią wkoło o swoich problemach, a inne zatrzymują to w swoim małym świecie.
        Ja nie mam potrzeby wtajemniczania w swoije problemy teściowej, czy starych
        ciotek, bo to nie jest ich sprawa. Poza tym nasze problemy z zajściem w ciążę
        wynikają ze słabego nasienia i mój M bardzo to przeżywa. Powiedzenie, o tym
        komukolwiek byłoby poprostu nielojalnością.
        A zgorzknienie. No cóż nie wiem, ile próbujesz zajść w ciążę, ale zapewniam
        Cię, że kolejne nieudane próby dołują człowieka.
        • maretina Re: jak tam po swiatecznych zyczeniach-zyjecie? 27.12.04, 11:08
          pollla napisała:
          Powiedzenie, o tym
          > komukolwiek byłoby poprostu nielojalnością.
          nie trzeba mowic gdzie lezy problem. czasami wystarczy sam sygnal, ze takie cos
          istnieje. wtedy najczesciej ludzie zaczynaja uwazac na to co mowia, zey nie
          urazic. to piekne, ze ktos w takich chwilach dba o to, zeby nie urazic drugiej
          osoby.
          > A zgorzknienie. No cóż nie wiem, ile próbujesz zajść w ciążę, ale zapewniam
          > Cię, że kolejne nieudane próby dołują człowieka.
          ja chyba sie uodpornilam. kolejnego poronienie juz tak nie przezywalam,
          pierwsze bylo najgorsze.... potem juz szok byl coraz mniejszy. wiem, ze jdyne
          co moge robic to walczyc dalej i zyc normalnie, zeby calego zycia nie spisac na
          strarty, nie krecic sie tylko w jednym temacie.
      • cetka do malty 28.12.04, 07:17
        powiem ci czemu - gdzies czytalam slowa psychologa, ze jak kobieta nie chce
        mowic, o tak intymnych i bolesnych sprawach swojej rodzinie, tzn. ze nie ma w
        tej dobrych relacji, poczucia bezpieczenstwa itd. gdybym powiedziala mojej
        mamie - ona niestety jest radziem wolna-europa - wiedzialaby cala polska - jej
        znajomi z pracy, sasiedzi, dalsza rodzina, wszyscy. rodzina meza mnie nie lubi
        i zle mi zyczy - sadzisz, ze zrozumieja? zreszta z jego rodzina nie utrzymujemy
        konktaktow i tylko zdrowsi od tego jestesmy.
    • pszczolka2 Re: jak tam po swiatecznych zyczeniach-zyjecie? 27.12.04, 11:37
      Witam wszystkiesmile U mnie święta przebiegły bardzo sympatycznie, podobała Mi się
      wigilia u moich ukochanych teściów, kiedy zaczeliśmy składać sobie życzenia
      teście, ciocia z wujkiem, szwagierka z mężem i dziewczynki, każdy z nich
      powiedział "życzę spełnienia wszystkich marzeń a w szczegółności tego
      najbardziej upragnionego" to było miłe. Tylko teściowa rozpłakała się składając
      życzenia i w milczeniu podzieliłyśmy się oplatkiem...poryczałam się jak dziecko!

      Spotkałam się przez te trzy dni ze wszystkimi takimi życzeniami "SPEŁNIENIA
      MARZEŃ" to miłesmile Tak naprawde może dlatego, że to są już nasze szóste święta,
      a trzecie od czasu starań bez maleństwa. A ten rok jest dla nas bardzo "owocny"
      w badania, diagnozy i pobyty w szpitalu.

      Nawet jeżeli w święta spotkałabym się z życzeniami typu "życzę dziecka,
      postarajcie się, może w końcu jakieś maleństwo itd...wiem, że wszystkie te
      słowa byłyby w "miłym" dosłownie tego słowa znaczeniu.

      Pozdrawiam,
      Ola

      31 cykl starań rozpoczęty (w tym pierwszy "odpoczynkowy"smile
      • mala00 Re: jak tam po swiatecznych zyczeniach-zyjecie? 27.12.04, 12:09
        Moje kochane foremki ,niepotrzebnie zrobilo się tu tak nerwowo.musimy uszanować
        poglądy,wrażliwość,uklady rodzinne każdej z nas.Jeżeli taki wątek powstal,to
        znaczy że dla wielu z nas problem istnieje.Myślę,ze każda z nas ma powody by
        mowić lub nie mowić o problemie z zajściem w
        ciążę.
        ja też wiele przeszlam,walczę ponad 4 lata,stracilam fasolkę w 10tc,potem 2
        biochemiczne,rok temu wlaśnie w święta dowiedzialam się że jestem w
        pozamacicznej,w tę Wigilię dowiedzialam się że moje in vitro się nie
        powiodlo.Jestem twardsza niż na początku ale mimo wszystko wruszają mnie
        życzenia związane z dzidzią i jest mi ciężko powstrzymać się od
        placzu.

        Reasumując dziewczyny,nie klućmy się,jezeli nie macie takich problemow,to
        pomincie ten wątek.pamiętajcie,że nie każda może z różnych powodów otwarcie
        powiedzieć rodzinie,znajomym o swoim problemie i każda na swoj sposob to
        przezywa.
        • inga30 Re: jak tam po swiatecznych zyczeniach-zyjecie? 27.12.04, 14:02
          Dla mnie życzenia są problemem, sprawiają mi ogromną przykrość i cieszę się że
          rodzina wykazała się wyczuciem, życzenia dziecka w poprzednich latach
          odbierałam jako krojenie i posypywanie ran solą. Cieszę się ze szanują moje
          uczucia, nie uważam że życzenia to dobra okazja do dotykania najboleśniejszych
          miejsc.
    • dziewcze_z_sadu Re: jak tam po swiatecznych zyczeniach-zyjecie? 28.12.04, 14:34
      No u nas z życzeniami niewesoło. Bardzo się bałam, że nie wytrzymam, gdy
      usłyszę..wiadomo, co...I cóż- teść powiedział (głośno, tak,aby wszystcy
      słyszeli, wyczucie zero), że "życzy sobie wnuka" i powtórzył: "Uródź mi wnuka-
      jak najszybciej"..To było z uśmiechem niby,ale...Później u rodziny z mojej
      strony to samo- Babcia też życzyła wnuka..Reszta jakoś spokojniej,
      bardziej "spełnienia marzeń".
      Boję się życzeń noworocznych...Chyba powyłączam telefony...Pierwszy raz w
      życiu..
      • dziewcze_z_sadu Re: jak tam po swiatecznych zyczeniach-zyjecie? 28.12.04, 14:41
        Dodam,że o naszym problemie wie tylko moja mama (ale go nie rozumie-po
        wysłuchaniu naszego wykładu daje rady typu:wyluzujcie)...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka