Dodaj do ulubionych

co z zarodkami ...

25.05.05, 22:55
mam takie pytanko
co robi sie z zarodkami - mrozakami ,jeżeli udało mi sie donosić podane tz
byłam w ciąży , urodziłam dziecko bądz dzieci (bliżniaki) i juz nie chce miec
innych
kto decyduje o tym co z "eskimosami", jeżeli sie je niszczy to w jaki sposób?
kto decyduje o ich unicestwieniu,jak długo moga leżeć w lodówce na
przechowaniu?
przeciez zarodek to juz zycie..
może głupie pytanie ale jak ktos wie to prosze o odp
Obserwuj wątek
    • vikiko Re: co z zarodkami ... 25.05.05, 23:01
      ty decydujesz jeśli przestaniesz płacić za przechowanie brzydko i nie
      humanitarnie mówiąc usuną je;-((( szkoda bo to jest już życie...
      • radlena Re: co z zarodkami ... 25.05.05, 23:05
        a nie proponuja by je oddac badz sprzedac jakiejs parze?
        ja tu pytam i mówie czysto teoretycznie bo jestem dopiero po iui ale
        zastanawiam sie jak by to było gdybym staneła przed takim problemem
        kurcze wyrzucaja - gdzie do zlewu, do kibla...
        ja pierdykam...
    • martaindianka Re: co z zarodkami ... 25.05.05, 23:08
      Możesz się ich zrzec i "oddać do adopcji" dla anonimowej pary.
    • radlena Re: co z zarodkami ... 25.05.05, 23:19
      czesc marta
      łatwo powiedziec... zrzec sie np 6-i swoich dzieci,
      to łatwo sie mówi jak sie nie jest w takiej sytuacji
      dla mnie to straszne
      tyle co musisz przejsc zeby wyhodowac "jajka", potem punkcja, oczywiście
      mozliwośc przestymulowania, maż nasienie do kubka....
      a ja mam sie zrzec lub oni je wyrzuca...
      no nie ...dlaczego?
      tu chyba nie ma dobrej opcji?
      • martaindianka Re: co z zarodkami ... 25.05.05, 23:25
        Opcji idealnej nie ma, ale wolalabym żeby moje dzieci rozwijały sie w czyimś
        brzuchu niż miałyby trafić do kosza. Po wakacjach podchodzę do in vitro, i
        zaczynam rozważać wszystkie opcje i problemy i jeśli uda mi się zajść w ciąże a
        do tego bedą mrożaczki to nie wykluczam zostawienia ich dla innej kobiety, ja
        osobiście nie miałabym żadnych oporów przed skorzystaniem z "adoptowanyuch"
        zarodków", na razie mam jednak nadzieję, że nie będe musiała rozważać takich
        problemów. Pozdrawiam
        • martyna35 Re: co z zarodkami ... 26.05.05, 07:11
          moje rozważania są czysto teoretyczne,bo nigdy nie byłam i nie będę w takiej
          sytuacji.Jeżeli moje zarodki miałyby być unicestwione to przekazałabym je
          jakiejś innej parze,na pewno.Dlatego ,że każda z nas czeka na dziecko i wie
          doskonale jak silne jest to pragnienie.A co z kobietami,które nie produkują
          jajeczek?Mojej koleżance usunięto oba jajowody,jeden jajnik,bo takie były
          wskazania medyczne,jedyna jej szansa to in vitro.A co by było,gdyby drugi
          jajnik też usunęli,albo ten nie będzie produkował jajeczek/tfu,tfu,odpukać/ to
          wtedy nawet z zabiegu nici.Ludzie przeżywają takie dramaty,że moje starania o
          dziecko to pestka.
          • vikiko Re: co z zarodkami ... 26.05.05, 11:13
            hm,mam dać ogłoszenie,że oddam cztery zarodki? kurdre coś nie tak to jak
            ogłoszenie o pieskach nie podoba mi się,ja mam zapłaconą "przechowalnię" do
            lutego przyszłego roku co dalej nie wiem??? pewnie zapłacę kolejne 600 zł.
            • martaindianka Re: co z zarodkami ... 26.05.05, 18:42
              Po prostu powiedz w swojej klinice, że chcesz je przekazać innej parze, myślę,
              że nie bedą zdziwieni, to jest wspaniały gest.
              • agiq Re: co z zarodkami ... 27.05.05, 11:05
                może was zdziwię tylko proszę gromów nie rzucać i nie wystawiac mnie na pastwę
                wszystkich ugrupowań walczących z trudną moralnie nowoczesną techniką...
                ja myślę że gdybym miała duzo niewykorzystanych zarodków to w albo bym oddała
                anonimowej parze albo przeznaczyła do badań na embrionach dotyczących komórek
                macierzystych itp., w końcu dzięki temu może np. za ileś lat moje dzieci ( czy
                czyjekolwiek inne) czy wnuki miałyby szansę zostać wyleczone z nieuleczalnej
                choroby?
                • inga30 Re: co z zarodkami ... 27.05.05, 11:44
                  Można przed icsi powiedzieć , że chce się zeby powstało tylko tyle zarodkow ile
                  możemy wykorzystać ( np tylko 2), zmniejsza to prawdopodobienstwo powidzenia,
                  ale i nie trzeba się zastanawiac co z niewykorzystanymi. Czestszym problemem
                  przy in vitro jest moim zdaniem za malo niż za dużo zarodkow.
                  • magdamajewski Re: co z zarodkami ... 27.05.05, 19:58
                    z ciezkim sercem ale jak bede miala to co chece (ciaze oczywiscie) to bede
                    musiala poprosic ich o zniszczenie pozostalych zarodkow. Do adopcji ich nie
                    oddam, bo zycie plata filgle i co by bylo gdyby sasiedzka para adoptowala twoje
                    zarodki i pozniej patrzylabys na dziecko ktore przypomina ciebie lub meza? Tego
                    bym nie przezyla. Kidy podpisywalismy wszystkie dokument do ivf bylo pytanie co
                    z nimi zrobic w sprawie smierci jednego z malzonkow (tfu, tfu, tfu). Ja je
                    wezme a w innym przypadku maz odda do adopcji.
                    magda
    • ewcia69 Re: co z zarodkami ... 27.05.05, 19:36
      witam , przy icsi , podaje się okołl 3 zarodków o najlepszej jakości , a
      pozostałe jesli wyrazisz zgode zamraża ( czesto jest tak ze trzeba zrezygnowac
      z podania jednego dobrego , aby go zamrozić , to trudne decyzje ) fakt ze jest
      to platne , ale trzeba przeliczyc czy nie lepiej zamrozić niz wydawac kase na
      nastepna stymulacje.Choc , mnie bardziej zastanawia jak jest szansa na
      przyjecie "mrożaków " i czy nie zachodza jakies zminy podczas rozmmrażania ? to
      mnie bardzej niepokoi . ( radlena , czyżbyś dorosła juz do takiej decyzji , w
      innym miejscu na tym forum , pisałas o dawstwie , i odniosłam inne wrażenie ,
      ale to tylko tak na marginesie )Ja nie mam jak na razie takich dylematów , ale
      znam z opowiadania kolezanki , ze postawiono ja prawie pod ścianą - albo pani
      mrozi , albo wyrzucamy , a wogole to pisze pani oswiadczenie ze nie chce pani
      tych zarodków ,i to pani ponosi odpowiedzialnosc za wyrzucenie zarodków -tak
      jej powiedziano na ppare minut przed biopsja .Poczuła sie strasznie , mowiła mi
      ze czuła straszna presję i w koncu zamorozila , teraz czeka na rezultat icsi ,
      oby jej sie powiodło , choć twierdzi ze decyzja o rezygnacji z przechowuywania
      komorek bedzie dla niej trudna, a o adpocji zarodków przez inna parę raczej
      nie chce narazie mysleć. To trudne sprawy . Zycze jej powodzenia i wam równiez
      • vikiko Re: co z zarodkami ... 27.05.05, 23:59
        za pierwszym razem podano mi 5 zarodów czyli wszystkie za drugim razem 4 i 3
        zamrożono i jeśli zajdzie taka potrzeba to zrobię z nimi to co agiq -to bardzo
        rozsądne,poza tym nikt na mnie presji nie wywierał miałam sama podjąć decyzję
        podano mi tylko owe warianty.
        • radlena Re: do ewcia69 28.05.05, 17:33
          ~~~( radlena , czyżbyś dorosła juz do takiej decyzji , w
          innym miejscu na tym forum , pisałas o dawstwie , i odniosłam inne wrażenie ,
          ale to tylko tak na marginesie )~~~~

          napisz mi prosze w którym m-cu tak pisałam ,napewno nie ja miałabym oddać
          komórkę czy zarodek
          mnie proponowano w tajemnicy przed inna para że mogę otrzymac komórkę jajową
          tpewnej kobiety(ona o tym nie wiedziała)
          a zaproponował mi to dr G. po jakiś 2 m-ch leczemia sie u niego

          a ja osobiście dorastam do decyzji poddania sie in vitro i na razie tylko
          gdybam-
          to takie moje przemyslenia

          pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka