Właśnie dzis dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Bardzo wczesnej, jeszcze się
nie cieszę głośno ale jednak to ciąża!

I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że mam 35 lat, odwieczne
problemy z miesiączką a raczej jej brakiem, PCO (LH:FSH - 1:4,8),
hiperprolaktynemią (po obciążeniu 4700!!!). Jajeczka nie rosły a jak rosły to
nie pękały.
Ponieważ wiedziałam, że mój organizm funkcjonuje po swojemu i że będę miała
problemy, jak tylko zaczeliśmy się starać o dzidzię poszłam do dobrego lekarza
od niepłodności.
Od razu zrobiono mi wszystkie hormony, HSG i miałam IUI - dr stwierdził, że w
moim wieku nie ma na co czekać i eksperymentować z lekami.
Efekt tego jest taki, że po IUI, w 4 cyklu starań, wyszły na teście dwie kreski.
Piszę Wam to po to, byście wiedziały, że nie ma przypadków beznadziejnych - to
jedno.
A drugie to trafić na dobrego, naprawdę dobrego specjalistę, który nie tylko
kasuje ale też rzetelnie leczy.