Dodaj do ulubionych

Jak poznałyście swojego mężczyznę ?

02.09.05, 12:10
Dziewczyny, odpocznijmy chwilkę od tych wszystkich badań, leków, cykli i
zabiegów. Powspominajmy jak to się zaczęło... Ja zacznę pierwsza. Mojego
Misia poznałam na wakacjach. Miałam 19 on 20 lat. Ja byłam z kuzynką pod
namiotem on mieszkał w owej mejscowości z rodzicami. Znajomość pewnie
umarłaby śmiercią naturalną, gdyby nie fakt że Misio zaczynał właśnie studia
w moim mieście. I tak od 11 lat jesteśmy razem. A jak u Was? Może jakieś
zabawne historie? Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • diablica26 Re: No to ja pisze wasza diablica :) 02.09.05, 12:29
      Wogóle to ja poznałam swego wojtusia w ciekawy sposób...Przed 3 laty,6 lat temu
      wyszłam za mąż z miości ale niestety jednostronej-okazał się psychopatą i
      debilem skończonym,ciągle tylko łzy,i depresje...Wyjechał za granice znalazł
      sobie kochanke zrobił dziecko i tyle go widziałam skończyło sie po 3 latach
      wziełam rozwód jego nawet nie było i dobrze.Po tym nieudanym małżeństwie miałam
      dosyć życia,byłam młoda,bez marzeń i z złamanym sercem,do tego wymówki mamy że
      nie słuchałam się...koszmar taką miałam depresję,że miałam myśli
      samobójcze...Któregoś dnia poszłam do kafejki internetowej i pierwszy raz
      siadłam do omputera,zielona jak ogórek...Weszłam na czat Wp.pl na miasto Elbląg
      gdzie mieszkam i tam pisałam sobie z facetami tak by zapomieć choć przez
      chwilę...I tak poznałam Wojtka może i mi nie uwierzycie ale można znaleść miłość
      na ekranie.Większość typów to znudzeni mężowie,szukających kochanek,same
      prostaki i szuje ja po rozwodzie i miałam takie propozycje od niewiernych
      mężów...Tak mijały tygodnie z Wojtkiem postanowilismy się spotkać oko w
      oko.Bałam się jak cholera on też wiedzieliśmy o sobie wszystko,on wiedział że
      jestem po rozwodzie,że jestem puszysta ja wiedziałam,że jest kawalerem,że ma
      ojca alkocholika,że jest jedynakiem.Umówiliśmy się w Pizzerii na Starym Mieście
      i tak spojrzelismy sobie w twarz,był przystojny,a mnie jakby patelnią przyłożył
      jedwo skończyłam przelewać łzy za jednego a tu nowa miłość?Nie mogłam w to
      uwierzyć,że to mnie dopadło i to tak szybko....ale on tylko szukał przyjaciółki
      by móc pogadać o kłopotach w domu,bo z facetami nie gada się takich rzeczy...To
      był listopad a ja się nie poddawałam,każdego dnia odkrywałam,co to znaczy
      prawdziwie kochać jego oczy wprawiały mnie w obłęd...w końcu mi się udało w
      grudniu w drugi dzień świąt powiedział,że zakochał się we mnie,i że nie chce bym
      była jego tylko przyjaciółką...On jak i ex mąż mieli po 31 lat,Gdy to mi
      powiedział,mao ze szczęścia się nie popłakałam.Kochał mnie taką jaką jestem,lubi
      puszyste smile już nikt mi nie ubliżał, nie wyzywał,już mnie nikt się nie
      wstydził.Poznałam co to jest kochać ze wzajemnością,on mi gwiazdy z nieba dawał
      a ja nie umiałam brać.Pokochali go wszyscy moji rodzice i rodzeństwo,do tej pory
      nic się nie zmieniło choć minie niedługo 3 lata w kolejne świeta.To może wydać
      się wam o wiele dziwniejsze ale on nigdy nie miał kobiety-miał 31 lat i zero
      seksu.To ja byłam jego pierwszą kobietą i był taki cudowny a nie wygladał jakby
      nie ciupciał,jego wiedz na temat seksu była ogromna.Ja miałam wielu partnerów
      ale on pierwszy dał mi rozkosz tylko on umnie to zrobić,jestem z nim bardzo
      szczęśliwa,a teraz za parę miesięcy bedzie owoc naszej miłości.Nigdy się nie
      kłócimy,nigdy nic nie usłyszałam złego z jego ust,tęskni i płacze z miłości do
      mnie.Wkońcu jestem ta wielką pierwszą miłością....
      • emde74 Re: No to ja pisze wasza diablica :) 02.09.05, 16:08
        niesamowite... dzięki diablica. mam 31 lat, od 7 miesięcy bez M, załamana i
        zrozpaczona, bliska sięgnięcia do portali typu sympatia, randka itp. nie
        wszystko stracone. kurcze, takie rzeczy się zdarzają. można się podnieść. pzdr.
        M.
        • alizeis Re: No to ja pisze wasza diablica :) 02.09.05, 16:17
          emde74, takie przypadki sie zdarzaja, bo my tez jestesmy "internetowi")))
          Poznalismy sie na czacie onetu prawie 3 lata temu. Tez bylam po nieudanym
          malzenstwie i myslalam, ze juz tylko na zlom ze mna i tak weszlam na czat za
          namowa bratowej, zeby troche "wyjsc do ludzi" jak powiedziala. No i nawet nie
          zdazylam sie dobrze po czacie rozejrzec, gdy zaczepil mnie moj J, przegadalismy
          7 godzin na privie i tak nam juz zostalo. Smieje sie, ze mnie poderwal na
          wirtualne roze) A w pazdzierniku bierzemy slub)))
          Glowa do gory!
          • emde74 Re: No to ja pisze wasza diablica :) 02.09.05, 16:25
            jak tylko wrócę z tych moich szkół przetrwania, to (o ile przeżyjęsmile wpadam na
            jakiś portal. nie chcę stać się 31 letnią zgorzkniałą i stale tęskniącą babą.
            bo dziś też czuję się jak złom. dzięki! pzdr. M.
            • invicta1 Emde 02.09.05, 16:30
              kto wie kogo z tego błta jeszcze wyłowisz-nie znasz dnia ani godzinysmile)
              i nie marudź-młoda jesteś-wszystko przed Tobą
              powodzenia!
              • emde74 Re: Emde 05.09.05, 10:48
                invicta! wiem, każdy mi to radzi, bo chce dla mnie dobrze. tylko ból chyba
                trzeba po prostu przejść. staram się jak mogę zapomnieć, umawiam się na
                spotkania z facetami (z jednym nawet kiedyś byłam). na razie na zasadzie
                spotkań towarzyskich. a co wyjdzie, wiadomo, że nie wiadomo. jak dojrzeję do
                internetu, to tam poszperam. wiem, że młoda jeszcze jestem, ale na wszystko
                chyba musi przyjść swój czas. także na razie jestem na tzw. stand-by'u. dzięki
                za wsparcie. pzdr. M. PS. chciałam się wpisać do Waszej tabelki, ale chyba
                powód: brak faceta nie jest adekwatny do Waszych problemów?smile
      • mama38 Re: diablica :) 04.09.05, 07:54
        hej diablica. Miałam wrażenie że ktos opisał moja historie. Wszystko sie zgadza
        tylko ja szukałam na czatach na całą Polskę i mój prawie mąż jest aż z
        Bieszczad smile I potwierdzam w internecie mozna znaleźć druga połówkę.
        Ania
    • donata72 Re: Jak poznałyście swojego mężczyznę ? 02.09.05, 12:32
      ostanio lezalam sobie w nocy i przypominalam mielismy po 18 lat poznalam go
      przez kolege i tak sie zaczelo byl slicznym chlopcem z doleczkami w policzkach
      byl o boze dobrze ze tego nie czyta jest a teraz jest przystojny bo juz nie
      chlopiec ma dlugie wlosy krecone poczatki byly rozne ja zrywalam czesto bo
      chodzil w skarpetkach we wzorki brrrrrrr ale poznej coraz bardziej i bardziej
      jak sie poznalismy to chyba na drugiej randce powiedzial ze wezmiemy slub w
      jego urodziny 21 nieudalo sie dopiero tydzien po wzielismy slub a droge
      mielismy ciezka rodzice mowilize niemamy pracy mezulka jeszcze do wojsa wezma a
      ty juz 15lat jak jestesmy ze soba i bardzo ale to bardzo go kocham
    • zemfira.m Re: Jak poznałyście swojego mężczyznę ? 02.09.05, 12:43
      Ja natomiast po wielu niedudanych związkach wyjechałam do pracy do Rosji na rok
      (nauczyciel j.polskiego). Coś mnie jednak ciągnęło do Polski. Znalazłam pracę w
      skole w szpitalu dziecięcym (pracowałam jako bibliotekarka i wychowawca).
      Po dwóch tyg. pracy przyszedł jakiś chłopak i przyniósł papier do xero. Mi się
      wtedy spieszyło. Krótkie przywitanie i nic więcej.
      Potem zadzwonił do biblioteki i zaprosił mnie do kina. Poszłam. Nie miałam nic
      do stracenia. Potem zabrał mnie na Festiwal Filmowy. I się zakochałam z
      wzajemnością. Okazało się, że jest synem Dyr. szkoły, w której pracowałam.
      Byłam dal niego kimś najważniejszym, a on dla mnie, pomimo, iż ja miałam 26 a
      on 29 lat. Po trzech miesiącach zamieszkaliśmy razem, zaręczyliśmy się i w nim
      roki minął byłam jego żoną.
      To najcudowniejszy facet!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    • niunia90 Re: Jak poznałyście swojego mężczyznę ? 02.09.05, 13:01
      Ja swojego poznałam w bardzo prozaiczny sposób. Prawie 9 lat temu wybrałam się
      z przyjaciółkami na Juwenalia. Byłyśmy w piątek i w sobotę na dyskotece. W
      piątek mój obecny mąż ponoć tylko obserwował jak się bawię, a w sobotę
      podszedł, zaczęliśmy tańczyć, rozmawiać i miałam wrażenie, że znamy się od
      lat!!! Ja miałam skończone 20 lat, on 22.
      Pięć lat później wzięliśmy ślub cywilny (były plany kupna mieszkania) a kilka
      miesięcy później we wrezśniu ślub kościelny (14 września miną 3 latka).
      Żeby było zabawniej na tej samej dyskotece, mniej więcej w tym samym czasie
      moje dwie przyjaciółki poznały swoich obecnych mężów. Ich śluby odbyły się rok
      przed naszym.
      • morusia proza abosolutna ale z Harlekinem 02.09.05, 13:12
        moj M. to po prostu kolega z grupy na studiach. To jest ta proza. A ten
        Harlekin: przez rok w ogole na niego nie spojrzałam. Jakiś taki nijaki był.
        Potem pojechaliśmy większą ekipą na Sylwestra w góry (ja z innym żeby nie
        było), tam 31 grudnia o 17tej zerwałam z tamtym. A o pólnocy gdy mój obecny
        (wtedy jeszcze "obcy") powiedział :"pomyślcie sobie jakieś życzenie" - na mnie
        spadło - obuchem w łeb :" chciałabym z nim być". I życzenie się spełniło - to
        był Sylwester 1990/91, a do dziś jesteśmy razem.
        • ksara4 Re: proza abosolutna ale z Harlekinem 02.09.05, 13:18
          a ja mojego poznalam po prostu przez znajomego, byla to typowa "randka w
          ciemno" no i zaiskrzylo od razu!!! Po miesiacu juz razem mieszkalismy, w lipcu
          2005 wzielismy slub, po 1,5 roku wspolnego zycia i jest super!!!!!
    • monikakika internetowa - nie mająca szans znajomość :-) 02.09.05, 15:14
      na Polczacie - pokój dla 30-latków. Odległość 500 km nie stanęła nam na
      przeszkodzie smile
      • diablica26 Re: Inna historia z mego życia 02.09.05, 16:49
        Zanim wyszłam za mąż za nieudacznika psychola pojeba miałam pierwszą miłość
        która poznałam mając lat 18 byłam z nim przez 2 lata.Bardzo mnie zawiódł i nasze
        drogi się rozeszły,jak zwykle strasznie to odczułam.I tak kiedys przez przypadek
        czytałam gazetę kiedyś to był "Dziennik Bałtycki" i na trafiłam na rubryke
        "Serca Dwa" i tak dla jaj napisałam do 5 chłopaków mysląc a może którys
        odpisze,nie szkoda mi było ani znaczków ani kartki papieru-bo uwielbiam pisać
        długie list pełne uczuć.I sobie wyobrażcie po 2 tygodniach wszyscy pięcioro
        odpisali i jak najszybciej chcieli mnie poznać i tylko mnie powybierali z tych
        innych pań piszących do nich.Źle wybrałam,bo wybrałam list od mego ex męża ale
        liczy się fakt że słowa czynia cuda...Wszyscy mi mówią że mam to coś i w oczch i
        umiem urzec...a tak z innej beczki jak miałam lat 17 byliśmy na kursie w Gdyni
        przez 2 miesiące,jedna z mych szkolnych koleżanek miała faceta w Niemczech
        Polaka z którym była ze 2 lata,i tak ja pisząc listy napisałam jej do niego bo
        ona nie lubiała pisać-Wyobrażcie sobie ten facet po 4 dniach jak na skrzydłach
        przyjechał do niej i wycałował za ten list,chmmm szkoda ze niewiedział że to ja
        tak się wysilałam i napisałam ze 5 stron A4.Także reasumując każdy ma jakieś
        szczęście i umnie coś robić
    • aggutek Re: Jak poznałyście swojego mężczyznę ? 02.09.05, 16:53
      Hej smile Poznałam moj Skarb gdy zarówno ja jak i on byliśmy
      jeszcze innych związkach. Ja w 4-letniej relacji ze sporo straszym
      o "artystycznej" duszy facetem - lekkoduchem, nie chcącym się poważniej wiązać
      mieć, dzieci, stałej pracy itd, a mój przyszły mąż - z bardzo ładną (ja tak ją
      oceniałam) dziewczyną która chyba nie porafiła go docenić...
      Wyjechaliśmy w większej paczce w góry między innymi dwie (nasze) parki. Tam
      sie poznaliśmy ale jeszcze wtedy żadne z nas nie myślało o sobie na wzajem.
      Na tym wyjeźnie zerwali ze sobą. Wtedy mój przyszły M. znikł z "paczki"
      znajomych.
      W dość burzliwych okolicznościach po roku rozstałam się z "lekkoduchem".
      Zdarzyło się kilka mało znaczących historyjek które chyba nawet nie mogę nazwać
      miłosnymi... Jak co roku w czerwcu wyjeżdzałam w moje ukochane Tatry żeby się
      powałęsać po szlakach z plecakiem od schroniska do schroniska zanim zleci się
      tam pół Polski, miała mi towarzyszyć moja przyjaciółka i nasz znajomy.
      Wtedy zadzwonił do mnie ON smile, najpierw jakoś tak nieskladnie nam się
      rozmawiało, a potem cos w nim pekło i zalał mnie masą swoich odczuć:
      powiedział że zawalił sesje, że ma wszystkiego dosyć itd.... Zaproponowałam
      mu żeby pojechał z nami w góry. Tam czuliśmy się ze sobą rewelacyjne, coraz
      więcej rozmawialiśmy... Zaczeliśmy się spotykać, coraz bardziej zachwycaliśmy
      się sobą. Znajdowalismy w sobie to czego w wcześniejszych relacjach tak
      bardzo nam brakowało, łapaliśmy sie na tym jacy jesteśmy podobni do siebie...
      Po kilku miesiącach w moje urodziny, moje Szczęście oświadczyło mi się smile
      Jesteśmy małżeństwem od 3 lat, zleciało nam strasznie szybko. A mamy poczucie
      że jesteśmy ze sobą od zawsze smile Jestem z nim bardzo, bardzo szczęśliwa.

      aggutek


      • mk1975 Re: Jak poznałyście swojego mężczyznę ? 02.09.05, 17:03
        ja brykałam po knajpach i dyskotekach przebierając, wybierając i marudząc, że
        żaden facet mi nie odpowiada, ocknęłam się gdy miałam 26 lat i zaczęłam szukać
        intensywnie, okazało się że to ni takie łatwe i że wszyscy fajni faceci są
        zajęci. Biegałam na randki w ciemno i owszem spotykałam, ale same stracone
        przypadki. Któregoś dnia mam zauważyła w pracy nowego chłopaka, który robił u
        niej jakiś projekt, tak jej się spodobał, że wcisnęła mu niemal na siłę nr tel.
        do mnie (był wtedy w stałym związku). Ja też w sumie poszłam na spotkanie "na
        siłę" tylko po to, żeby udowodnić mamie że mamy inny gust, a poza tym to był
        prezent imieninowysmile Po roku wzieliśmy ślub i staramy się o dzidzi.
        • b.dori Re: Jak poznałyście swojego mężczyznę ? 02.09.05, 18:01
          A ja znam mojego męża od I klasy podstawówki,chodziliśmy razem do jednej klasy
          przez 8 lat ,nawet mi się podobał i z nim chodziłam w VII klasie,ale po
          skończeniu szkoły każdy z nas sie rozszedł w inne strony ,mąż poszedł do innego
          liceum,widywaliśmy się gdzieś tak przypadkiem ,cześć i tyle.Każde z nas miało
          swoje miłostki .W końcu po kilku związkach myślałam że już nigdy nie znajdę
          tego jedynego mialam wtedy 23 lata,wracałam ze szkoły ,mój mąż również i
          spotkalismy sie w jednym autobusie ,ja byłam wolna ,on też
          pogadaliśmy ,powspominaliśmy,wieczorem zadzwonił i na następny dzień byliśmy
          juz umówieni, i od tej pory zawsze razem ,po 1,5 roku wzięliśmy ślub.
          A znamy się juz 21 lat.
          • mika9912 Re: Jak poznałyście swojego mężczyznę ? 30.10.05, 14:15
            to pewnie zabrzmi jak bajka ale yak się właśnie czułam. miałam 18 lat a on był
            6 lat ode mnie starszy. pracował w pizzeri do której często chodziłam. jak sie
            puźniej pkazało upatrzył mnie sobie od pierwszego spojżenia ukratkiem zdobył
            mój nómer tel. i umówił się ze mną zabrał mnie na romantyczną kolację do
            drogiej restauracji. Było suuper choć broniłam się przed zakochaniem bo miałam
            maturę na karku i świeże rozstanie za sobą ale uczucie było silniejsze i po
            roku wzieliśmy ślub. nie miałam jeszcze skończonycvh 20 lat i wszyscy nie mogli
            zrozumieć dlaczego to robię przecierz jeszcze wszystko przedemną i powinnam
            jeszcze sobie pożyć. Ale ja dopiero po ślubie zaczełam tak naprawdę żyć. Odrazu
            zaczeliśmy starania o bebika, jesteśmy już ponad rok po ślubie a z dziecka nici
            ale nie poddajemy się w końcu jeszcze tyle przed nami
    • hogata1605 Re: Jak poznałyście swojego mężczyznę ? 03.09.05, 18:14
      Ja z moim męzusiem znamy sie od zerówki ale bardzo go nie lubiłam.
      Do 1 klasy liceum przechodzislismy obok siebie jak bysmy się nieznali. W
      pierwszej klasie liceum przysłał mi kartkę na walentynki i tak było przez
      cztery lata. Wszyscy znajomi wiedzieli że mu sie podobam ale ja niezwracałam na
      niego uwagi. Aż pewnego razu zadzwonił do mnie i zaprosił mnie na impreze a ja
      w wielkim szoku zgodziłam sie. I tak jestesmy ze soba od 5 lat a małżeństwem o
      2 i bardzo się kochamy smile)))

      hogata
    • piegoosek Re: Jak poznałyście swojego mężczyznę ? 03.09.05, 22:36
      fajnie sie czyta te "nasze" historie milosne smile dlatego tez napisze, choc moze
      nie bedzie zbyt porywajaca i ciekawa smile
      mojego M. poznalam na studiach, on juz prawie "na wylocie"... poznalismy sie u
      kumpelki w akademie... on przystojny jak cholera (pamietam nawet jak byl wtedy
      ubrany), ale wokol niego krazyla historia, ze ma laske za granica i jest
      niedostepny sad spotykalam go jeszcze kilka razy na wspolnych imprezach
      studenckich, wyszukiwalam go zawsze z wytesknieniem... ale do niczego nigdy nie
      doszlo...
      po okolo roku niewidzenia, spotkalam go jadac tramwajem na uczelnie, on juz
      pracowal, okazalo sie, ze mieszkamy na jednym osiedlu smile) ja wynajmowalam z
      kolezanka pokoj, on z kolega mieszkanie niedaleko nas smile)) strasznie sie
      ucieszylam, choc jechal tym tramwajem z jakas laska i myslalam, ze z nia
      jest... zaczal nas odwiedzac, przychodzil z kolega, my bylysmy dwie... kolega
      po kilku wizytach jednak sie znudzil wink a on nadal przychodzil... jednak
      najsmieszniejsze jest to, ze my obie, szczerze mowiac, nie wiedzialysmy do
      ktorej z nas on przychodzi!! mijaly tygodnie, przychodzil prawie codziennie, i
      nic... ktoregos wieczoru poszlismy na impreze, na ktorej w koncu... zaprosil
      mnie do kina wink okazalo sie, ze nie mial dlugo zadnej laski, ta, z ktora jechal
      tramwajem to stara kumpelka, ta za granica, to tylko przykrywka, aby mogl
      spokojnie "szukac" wink niezly byl z niego element wink
      zakochalam sie na zaboj i tak mi zostalo do dzis!! w poniedzialek mija nasza 7-
      ma rocznica slubu, a znamy sie jakies 3 lata wiecej smile)
    • marijohanna Re: Jak poznałyście swojego mężczyznę ? 03.09.05, 23:13
      mialam 28 lat. ex dostal wypowiedzenie. a ja postanowilam zaczac nowe, tym razem
      MOJE, zycie. bez mezczyzny. ale z odswiezona znajomoscia niemieckiegowink weszlam
      na niemiecki chat (po raz pierwszy w zyciu) i poznalam faceta. cos mi
      powiedzialo: TO ON! ale smialam sie sama z wlasnych mysli. moja wtedy ewentualna
      przeprowadzka do niemiec byla tak samo nierealna jak w tej chwili podroz
      wahadlowcem. pol roku pisalismy do siebie, dzwonilismy, sms-owalismy i wreszcie
      postanowilismy spotkac sie na zywo. no i coz. zakochalismy sie w sobie jak
      wariaci czy raczej potwierdzily sie nasze uczucia, bo juz przeciez mielismy za
      soba nawet cyber-sexwink) rok czasu sie szarpalismy na odleglosc. i w koncu
      postanowilsmy cos zrobic. no i niestety musialam wyjechac z naszego pieknego
      kraju, ale jego przyjazd do polski byl zupelnie nierealny. nie zaluje ani jednej
      chwili. dobrze mi tu, z nim.
      • agiq Re: Jak poznałyście swojego mężczyznę ? 04.09.05, 14:12
        ja poznałam M. trzy lata temu, przez strone randkowa o2.pl (internet górą!,
        umówilismy się po wymianie raptem kilku maili i mój M się spóxnił 20 min na to
        1 spotkanie. Ja oczywiście poczekałam moze góra 10 min i poszłam z powrotem do
        domu wyzywając go w myslach od palantów i gorzej, myslałam że po prostu olał
        sprawę bo miał lepsze internetowe propozycje. A on prozaicznie stał w
        koszmarnym korku i nie miał komórki! I zadzwonił dopiero jak dotarł na miejsce
        (mnie nie było) i znalazł budkę. Musiał się namęczyć ale zgodziłam się na 2
        spotkanie - choć szłam na nie juz trochę nabuzowana i ogólnie na nie.
        Ale wyszło inaczej...w niedzielę 11.09 nasza 1 rocznica slubu.
        • radlena Re: Jak poznałyście swojego mężczyznę ? 04.09.05, 20:12
          ja poznałam meża przez przypadkowo wyslanego sms-a(numer wybrany losowo) a
          bylo to dość dawno bo w roku grudzień 1999, ja mieszklam w W-wie a maz w Łodzi,
          po 4 m-ch pisania(do kwietnia 2000) sms-ów(miesiecznie ok 500)była pierwsza
          rozmowa tel, w drugiej nie widzac sie jeszcze w realu ustalilismy date
          zareczyn - grudzień 2000 i slubu-wrzesień 2001 - oczywiscie terminy były
          fikcyjne, w maju 2000 spotkalismy sie pierwszy raz - w sirepniu juz
          spedzilismy razem 2 tyg wakacji, i wlasnie po nich zdecydowalismy sie zaręczyc-
          wiec rodzice zaczeli przygotowania...
          najpierw sala weselna - załatwiał to mój tata , powiedził ze sa wolne 3 terminy
          jakiś w lipcu(odpada bo nie ma "R"), 13 pazdziernik(odpada-bo jestem przesadna)
          no i została 29 wrzesień- i wzielismy - tak jak wczesniej na żarty ustalialismy;
          w 1-szy dzień swiat Bożego Narodzenia były zareczyny wiec znów sie
          spełniła "przepowiednia" smile
          i tak na 770 dni kiedy sie "styknelismy" widzielismy sie 111 dni,a przed slubem
          nie widzilam swojego narzeczonego 4 tyg
          ale nic nam nie przeszkodziło w tym by byc wciaz razem , by sie wciaz kochac i
          by za 25 dni obchodzic 4 juz rocznice slubu
          pozdrawiam
    • pimpek_sadelko Re: Jak poznałyście swojego mężczyznę ? 05.09.05, 12:08
      na portalu wyborczej w dyskusji "lowcy skor"big_grin powaznie piszesmile
    • vase Re: Jak poznałyście swojego mężczyznę ? 05.09.05, 13:38
      Oto nasza historia, ktora opisalam w zeszlym roku na forum polonijnym (podobny
      watek):


      >Z dala od Polski

      Re: Love story, czyli jak zalapac cudzoziemca ;
      Autor: vase
      Data: 13.05.2004 22:13 + dodaj do ulubionych wątków

      + odpowiedz

      --------------------------------------------------------------------------------
      Ha! Ha! Swietny watek!
      A oto nasza historia: Znudzone monotonnym zyciem w Polsce postanowilysmy z
      kolezanka wyjechac gdzies "w swiat". Napatoczyly sie Niemcy. Czemu nie.
      Jedziemy do Niemiec. Nagle, gdzies w polowie zalatwiania papierow itd. z
      Niemiec zrobila sie Anglia. Dobra i Anglia smile
      Po paru latach pobytu on and off, mieszkaniu w przeroznych miejscowosciach -
      wyladowalysmy w Portsmouth. I od razu sie w tym miescie zakochalysmy! Jakie ono
      podobne do naszego rodzinnego Krakowa! (No, oprocz morza smile) Pewnego upalnego,
      marcowego dnia 1999r, gdy mial sie odbyc mecz Polska - Anglia, postanowilysmy
      isc do pubu (wzorem Anglikow) i dopingowac naszych. (Chce tu zaznaczyc, ze
      zadna z nas nie lubi pilki noznej) (Kolezanka nawet nie za bardzo chciala isc.
      To ja naciskalam smile) Po obejzeniu kilku pubow wyladowalysmy w The Royal
      Albert.
      Przy pierwszym Guinnessie weszlo kilka osob.. Zlapalam kolezanke za rekaw: Ty!
      Patrz jaki fajny!... Traf chcial, ze jedyny wolny stolik w pubie byl kolo
      naszego.. Traf chcial, ze kolo mnie bylo wolne miejsce.. Traf chcial, ze nie
      dzialala mi zapalniczka.. smile)))))))))))
      Pod koniec wieczoru Danny zapytal mnie: Can I see you on Tuesday? (Nigdy tego
      zdania nie zapomne) Spotkalismy sie w ten wtorek, a potem w nastepny dzien i w
      nastepny.. Wspolne spacery po plazy.. rozkwitala wiosna..
      Po 3 tygodniach poprosil mnie o reke. Po 9 - ciu miesiacach bylismy
      malzenstwem. Dzisiaj mamy 2 letniego synka Louisa - najcudowniejszego
      chlopaczka pod sloncem smile Nadal mieszkamy w ukochanym Portsmouth.

      P.S. 27 marca 1999r Polacy przegrali z Anglikami 1:2 smile))) Ja wygralam!
      • piegoosek fajna historia Vase ;) n/txt 05.09.05, 14:08

      • emde74 Re: Jak poznałyście swojego mężczyznę ? 05.09.05, 14:14
        zaje..fajne! po prostu przeznaczenie, nic dodac nic ująć! oby zawsze tak było!
        pzdr. M.
    • marion35 Śnieżynka i Żongler 06.09.05, 18:31
      Poznaliśmy się w pracy,ale z racji tego co robiliśmy nasza historia zaczyna się
      bajkowo ,po drodze jest trochę romantyzmu a teraz proza trudnego(ale wspólnego)
      życia.
      Dawno,dawno temu (w grudniu 2002 r)pewna blondynka(to ja)prowadziła imprezę
      gwiazdkową dla dzieci.Podczas imprezy występował trzyosobowy zespół(kabaret
      komiczno-cyrkowy)a w nim On(mój M).
      Na tej imprezie tylko zerknęliśmy na siebie.
      Ale były kolejne...moje radio tak prężnie działało,że ja ze stroju Śnieżynki
      prawie nie wychodziłam do końca lutego.No i ciągle zatrudniali ten kabaret
      komiczny(bo fajni byli).
      Śnieżynka z Żonglerem(mój M)pogadali sobie nawet w chwilach przerwy gdzieś za
      kulisami czy przy szatni.
      Ale to były krótkie pogawędki nic nie znaczące.
      Na kolejnej imprezie żegnając się mocno uścisnął moją rękę i tak jakoś bardzo
      ciepło spojżał mi w oczy.
      Na początku marca dostałam tajemniczego sms-a.
      Zupełnie nie wiem jak ale wiedziałam,że to On.
      Spotkaliśmy się na pierwszej randce 6.03.2002 i tak spotykaliśmy się codziennie
      przez kolejny tydzień.Po tygodniu On wyjechał na kontrakt do Holandii.
      Zostały telefony,smsy i listy.
      Przez pół roku pisaliśmy do siebie najprawdziwsze listy(takie po 17 stron).
      We wrześniu On przyjechał na 2 tyg urlopu.Pojechaliśmy w góry ,zabrał mnie do
      Holandii na tydzień.
      I znowu tam został na 3 miesiące,ale jak wrócił byliśmy już razem!
      Mam nadzieję,że kiedyś opowiem swojemu dziecku jak Tatuś zakochał się w pięknej
      Śnieżynce i o tym co to są prawdziwe listy pisane na papierze (nie w komputerze)
      i jak wiele mogą one znaczyć dla ludzi,którzy są z dala od siebie!

      ps Przepraszam za błędy ale robię je nagminnie(taka przypadłość).
    • alinka761 Re: Jak poznałyście swojego mężczyznę ? 30.10.05, 13:40
      To dosyć stary wątek ale że ja jestem tu od pażdziernika to postanawiam go
      odświeżycsmile) Ja mojego M poznałam na czacie internetowym.Było to
      4.06.01r.Najdziwniejsze w tym wszystkim że mo M wtedy pierwszy raz (i ostatni)
      za namowa kuzyna odwiedził jakikolwiek czat.Rozmawialiśmy ok.pół
      godzinki,wymieniliśmy adresy i po kilku e-mailach postanowiliśmy się spotkać
      25.06 Zaiskrzyło od razu i równo za 3 lata i 3 miesiące od pierwszego spotkania
      wzieliśmy ślub.Prawdę mówiąc nie czuję abyśmy byli parą internetową bo nigdy
      więcej nie rozmawialiśmy na czacie.To była jedyna ale jak ważna rozmowa w naszym
      życiusmile
    • magasi9 Jak poznałyście swojego mężczyznę ? 30.10.05, 16:17
      Ja poznalam swojego przyszlego meza w klubie .. tak banalnie.. siedzial przy
      tym samym stoliku i spogladal na zegrek przez jakies dwie godziny, w koncu
      sie ..spytal kiedy zamykaja ten klub ( po angielsku), powiedzialam mu ze ma
      jeszcze 2 godziny bo zamykaja o 4 a juz jestem zmeczona tym czekaniem
      No i tak to sie zaczelo, spedzilismy cowodowny rok w najpiekniejszym miescie
      Toruniu, pozniej..
      dzielilo nas tylko 1000 kilometrow przez jakies 2 lata,
      pozniej znowu kolejne miasta polskie, a teraz ja "poznaje" jego kraj
      i tak juz minelo 7 lat



    • jancyk Re: Jak poznałyście swojego mężczyznę ? 01.11.05, 11:05
      U mnie było jak w książce...Poznaliśmy się ...na czatachsmile Potem po prawie 2 m-
      cach przyjachał z drugiego końca Polski aby mnie zobaczyć...Było miło...przez 3
      lata po których to zdecydowaliśmy się zamieszkać razemsmile Teraz jesteśmy już po
      zaręczynach,planujemy ślub,ale wcześniej dzidziusia,albo odwrotniewink
      Boje się,że z tym dzidzią może być kłopot,bo jestem po 2 cesarkach i po 2
      czyszczeniach macicysad Ostatnia ciąża obumarła.Obawiam się,że mogę już nigdy
      nie mieć dziecisad Z wykresów też wynika,że nie jajeczkuję....
      Podsumowując : bajka w której nie nastąpił happy end...jeszczewink
    • xyz000 Re: Jak poznałyście swojego mężczyznę ? 03.11.05, 09:53
      to niesamowite jak dużo z Was poznało swoją połówkę przez internet.U mnie było
      inaczej, dziś śmieję się że zaczeliśmy od końca. Po nieudanym związku wynajęłam
      z koleżanką mieszkanie do spółki, niedługo potem ona poznała swego przyszłego
      męża (przez internet!!) i wyprowadziła się, nie było mnie stać na wynajem
      całego mieszkania i właściciel - mój znajomy - przyprowadził swojego kolegę,
      byłam lekko zmieszana - jak mam mieszkać z obcym facetem! ale jakoś się
      dogadaliśmy, polubiliśmy , jak się dowiedziałam że jest sam szybko podsunęłam
      mu swoją przyjaciółkę ale nie zaiskrzyło mniędzy nimi, coraz bardziej
      zbliżaliśmy się do siebie aż po kilku miesiącach zrozumieliśmy że nie możemy
      bez siebie żyć, kupiliśmy własne mieszkanie i mija właśnie 4 lata jak
      uświadomiłam sobie że mój M to największy prezent jaki dostałam do życia
    • annalalik Moja story 03.11.05, 10:24
      A jak było z nami...

      Byłam z kimść związana. Zostawił mnie z dnia na dzien. Poprostu zniknął mimo,
      że dzień wcześniej mówił, że kocha. Przepadł, przestał odbierać telefony,
      przestał sie odzywac... Byłam załamana. Nie miałam ochoty na nic, odechciało mi
      się życ. Przecież byliśmy sobie tak bliscy. Przyjaźń przez 5 lat, potem
      postanowiliśmy byc ze sobą. Trwało to ok roku i nagle... koniec. Bez słowa
      wyjaśnienia...
      Zadzwoniła wtedy do mnie przyjaciółka i próbowała namówić bym z nią jak co roku
      wyjechała na rajd mikołajkowy. Dzieciaki jadące tam potrzebowały opiekunów a że
      ja juz nie raz jeździłam to mnie poprosiła o towarzyszenie im. Nie chciałam.
      Odmówiłam od razu bo nie miałam siły na żadne wycieczki. Jednak ona sie nie
      poddawała. Przychodziła do mnie i próbowała przekonać bym wyszła z domu i
      oderwała sie od tego wszystkiego. Nie wiem jak ale w końcu mnie namówiła albo
      chciałam juz miec spokoj i dlatego sie zgodziłam. Pojechaliśmy ja zawsze
      wcześnie rano. 100 dzieciaków miała radość z wyjazdu a my pełne ręce roboty z
      tymi rozbrykanymi diabełkami. Dojechaliśmy do Wisły i stamtąd piechotką szliśmy
      do schroniska do Istebnej zaliczjąc po drodze schronisko na Stożku. Doszliśmy
      po ok 7 godzinach. Było pięknie: śnieg, góry... kocham to. W schronisku bigos
      ciepły i herbata... Potem impreza dla dzieci z Mikołajem. Na tez imprezie
      właśnie moją przyjaciółkę zaczepił jakiś facet. Okazało sie, ze pozna;li się na
      spływie jakiś czas temu. Dosiadł sie do nas. Był gościem innej grupy i tez
      pomagał przy dzieciakach. Miło nam sie rozmawiało. Przegadaliśmy poł nocy.
      Znalazłam z nim wspólny język i stwierdziłam ze chyba mnie polubil.
      Postanowiłam ze.... zemszczę sie na facetach teraz i zaczne ich traktowac tak
      jak oni mnie. Chciałam sie nim bawic, olewac i wogole.... głupie myśli
      zrozpaczonej dziewczyny. Nie wyszło mi to.... Wymieniliśmy sie adresami i
      telefonami. Później on zadzwonił. Spotykaliśmy sie prawie codziennie mimo ze
      dzieliło nas ok 50 km. Od razu zdecydowaliśmy ze chcemy być razem, chcemy
      spróbowac, od razu. Zemsta nie wyszła bo się zakochałam smile On świata poza mną
      nie widział. Poznaliśmy sie 9 grudnia 2000 roku. Teraz jesteśmy już ponad rok
      po ślubie i jest cudownie smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka