Dodaj do ulubionych

ale sie wkurzylam na mojego M

07.09.05, 11:32
jestem na drugim CLO,pierwsze kompletnie do bani,pecherzyki rosly bardzo
marnie ale z drugim wiazalam pewne szanse i wyobrazcie sobie moj
M "popracowal" troche na poczatku,nie powiem,ale ostatnie 3 dni,a byly to
wazne dni bo nigdy nic nie wiadomo po prostu nic,spac mu sie chcialo
cholera.Tak sie wkurzylam wczoraj ze malo sie nie zapalilam z tej
zlosci,dzisiaj musze wziac pierwszy progesteron ktory zablokuje owulacje.Czy
Waszym M tez sie tak zdarza?no nie mam slow po prostu,dodam ze w ogole
leniwie podchodzi do tych spraw,w przeciwienstwie do mnie!!!
Obserwuj wątek
    • mysiurek1 Re: ale sie wkurzylam na mojego M 07.09.05, 11:44
      oj, u mnie tak samo!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      A już myślałam, że tylko mój tak ma sad
      Fakt, że często pracuje całymi dzniam, jeździ w delegacje i takie tam
      pie..ty, a ja płaczę, że marnujemy szanse, potem się tydzień nie odzywam, a
      potem nie mogę na niego patrzeć z tej złości i ochota na seks mija. Z resztą
      odkąd tak bardzo się staram w ogóle seks przestał mnie kręcić- to jest
      straszne!!!Jak myślę o przytulanku to ok. a jak zaczynam działać to ściana!!!
      mur!!! i nie wiem co jeszcze-do bani, słowem.
    • edyta0 Re: ale sie wkurzylam na mojego M 07.09.05, 11:46
      nie traktujmy mężów jak maszyny służące do rozpłodu. Gdyby mnie ktoś traktował
      niemalże instrumentalnie to też by mi się nic nie chciało, wbrew wszystkiemu.

      Co do progesteronu, to słyszałam wiele opinii min. taką, że progesteron zawarty
      w Duphastonie nie blokuje owulacji. Już sama nie wiem...
    • malwinkas Re: ale sie wkurzylam na mojego M 07.09.05, 11:48
      No niestety u mnie było podobnie.
      Zawsze M ma ochotę na wspólne zabawy w wiadomym celu.
      Poza jednym terminem - jak widział kreski na teście owulacyjnym.
      Od razu miał problemy z pewną częścią swego ciała.
      Od tego czasu go nie stresuję. Nie wie co i kiedy.
      Zresztą przestałam stosować te testy.
      U mnie testowa nie była nigdy tak intensywna jak kontrolna - a miałam na USG
      płyn w zatoce, co świadczy iż miałam owu.

      Po prostu nic mu nie mów, działaj tak, aby nie miał świadomości
      odpowiedzialności, która na nim spoczywa.
      • 17lipiec1976 Re: ale sie wkurzylam na mojego M 07.09.05, 12:03
        zgadzam sie, najlepiej nie mowic mezowi, ze sa plodne dni. wiem z wlasnego
        doswiadczeniasmile
      • ksara4 Re: ale sie wkurzylam na mojego M 07.09.05, 13:05
        Dziewczyny, nie wciagajcie mezow w te sprawy, wiem, ze chcecie, aby to bylo
        wspolne dzialanie, zeby on o wszystkim wiedzial, ale niestety, mezczyzna ma
        inna nature.Ja tez tak kiedys probowalam, ale po pierwszym takim zdarzeniu,
        kiedy powiedzialam, ze akurat teraz mozna by cos zrobic, moj maz stwierdzil, ze
        nie jest bykiem rozplodowym i poszedl na balkon zapalic, o seksie nie bylo mowy.
        Nauczona tym przykrym doswiadczeniem juz nigdy mu nie mowilam kiedy mam dni
        plodne itp. On wie tyko kiedy mam @ i to wszystko.
        Trzeba ich umiejetnie sklonic do seksowania smile poza tym i tak nasienia stracza
        na kilka dni - tego, ktore juz do nas wplynie, nawet jak czesc sie wylewa, wiec
        spokojnie.
        • edyta0 Re: ale sie wkurzylam na mojego M 07.09.05, 13:14
          Też tak uważam, chociaż w moim przypadku nie ma problemów. Mąż chce o wszystkim
          wiedzieć i brać w tym czynny udział, więc tylko mi pomaga a nie dołuje. Staramy
          się dużo rozmawiać a ja ze swojej strony próbuję wszystko łopatologicznie
          tłumaczyć, bo mężczyźni to prosty gatunek. Sam miał okazję dyskutować z
          lekarzem o dalszym leczeniu, sam dopytywał się o CLO i ewentualnie dalsze
          leczenie i tylko jedno się zapytał na koniec "czy wie lekarz jak się za to
          wszystko wziąć i czy będzie umiał sobie poradzić". Ze swojej strony też mnie
          czeka rozmowa jak to będzie trzeba się kochać w wyznaczonym przez lekarza dniu
          (podczas monitorowania cyklu), ale wiem że będzie to łatwe i przyjemne smile a
          oprócz tego i tak będziemy się kochać wtedy, kiedy najdzie nas ochota a nie
          zrobiłeś robotę to spadaj. O nie! A często niestety się tak właśnie dzieje sad
    • emde74 Re: ale sie wkurzylam na mojego M 07.09.05, 12:44
      standard u facetów ("nie jestem baranem rozpłodowym", "cholera, tak nie
      potrafię, to matematyka nie robienie dzieci"). dużo w tym racji. uważaj: ja z
      moim nerwowym podejściem straciłam M. Pzdr. M.
    • mpalka6 Re: ale sie wkurzylam na mojego M 07.09.05, 13:23
      no dziewczyny maja racje.....moj M lubi sie krecic kiedy to robimy i kiedys
      powiedzialam, ze chce aby ta ostatnia pozycja byla... bo najlepiej sie zachodzi
      w ciaze przy tylozgieciu, to tylko sie na mnie popatrzyl i na tym sie
      skonczylo...
      Teraz mam inna metode, kiedy wiem ze mam te dni, strasznie sie przymilam i to
      dziala..
      • ksara4 Re: ale sie wkurzylam na mojego M 07.09.05, 13:27
        nie mowcie, ze ta pozycja sprzyja zajsciu, tylko, ze ja bardzo bardzo lubicie!
        • schuflada Re: ale sie wkurzylam na mojego M 07.09.05, 13:47
          hmm.. to dziwne u mnie jest wręcz odwrotnie, jeszcze dokąd mieliśmy nadzieję,
          że uda nam się naturalnie, to ja się kompletnie nie musiałam wysilać nawet z
          liczeniem dni płodnych, bo mój M miał już wszystko zaplanowane,
          otóż kładł się na wykąpany i wypachniony do wyrka, podnosił kołderkę i
          wrzeszczał ".. słońce, to dzisiaj!!! prawda, że masz na mnie chrapę??!!"
          ..oczywiście doskonale wiedział, że mi na tym zależy, więc ani razu nie
          wykręciłam się migreną smile)
          • alizeis Re: ale sie wkurzylam na mojego M 07.09.05, 17:09
            heheheh.. dobrze sie usmialam gdy to sobie wyobrazilam)))) Szkoda, ze u nas sie
            tego nie da zastosowac, (a moj M podobnie sie zachowuje), bo wprowadzilismy sie
            na pare miesiecy do mojego taty i jak tu z tesciem za sciana tak
            sie "nieprzyzwoicie" wydzierac?)))
    • alesia Re: ale sie wkurzylam na mojego M 07.09.05, 15:49
      nie wiem jak u Was ale tak po 11dc z CLO czuje sie po prostufatalnie,mianowicie
      uderzenia goraca,bezsennosc,nerwowosc,drazliwosc,nudnosci,brak apetytu itp no i
      jak jest dobry termin na dzialanie a jemu chce sie spac no to mnie szlag
      trafia,bo nie dosc ze tak cierpie,dla nas przeciez,to jeszcze nie
      wykorzystujemy tego na maxa.No ale musze Go troche usprawiedliwic,dzisiaj wzial
      sie do "robotki"smile a dzisiaj praktycznie ostatni dzien na dzialanie,no jak mi
      sie od razu humorek poprawilsmile)
      co do tego uswiadamiania meza to on sam chcial wiedziec,i faktycznie macie
      racje lepiej tego nie mowic bo pod ta presja moj M tez miewa problemy
      techniczne,moze opisze dokladniej wszystko jest ok,kochamy sie,ale nie moze
      osiagnac orgazmu no i co wtedy?zolnierzyki szlag trafil.Zycze Wam (i sobie)
      owocnej pracy,skadinad bardzo przyjemnejwink
    • bubcia75 Re: ale sie wkurzylam na mojego M 07.09.05, 16:39
      Alesia, doskonale rozumiem Twój problem, ja jak brałam przez parę cykli
      clomifen, robiłam wykresy z temperatury, monitorowanie cyklu, itp. to też
      wywierałam taką presję na męża. Po prostu nie chciałam tracić czasu, a wydawało
      mi się, że nie po to faszeruję się chemią, żeby on sobie beztrosko leżał i
      oglądał TV...Nic gorszego. Na początku mi ulegał, aż w końcu zaczął się
      blokować. Najgorzej było po zastrzyku z pregnylu, byłam spięta i poważnie
      zakomunikowałam mu, że dzisiaj musimy to zrobić.Zrobiliśmy to, ale źle się po
      tym czułam. To nie miało sensu. Seks ma dawać radość obu stronom, a dziecko ma
      być wymarzonym efektem tej radości. Posłuchaj rad dziewczyn: nic mu nie
      opowiadaj o tych sprawach, a najlepiej, żeby parę dni przed spodziewaną
      owulacją był lekko wyposzczony, wtedy sam będzie wykazywał inicjatywęsmile))
      Zważywszy na fakt, że plemniki żyją w naszym ciele nawet 3 dni, nie musicie
      codziennie się kochać. Ja od paru miesięcy wcale nie mierzę temperatury i się
      nie spinam, może dlatego że szykuję się na laparoskopię, a potem inseminację i
      stąd ten luz. W każdym razie myślę, że było warto, bo przez taki nerwowy seks
      może się nawet rozwinąć poważny konflikt, albo i gorzej.
      Pozdrawiam i życze luzusmile))
      B.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka