Witajcie,
Chciałabym, abyście przyjęły mnie do swego grona na forum Niepłodność. Czytam
Was od wielu miesięcy i myślę, że nadszedł czas, abym zagościła tu na dobre.
Staramy się o dzidzię intensywnie ok. 15 cykli. Wiem, że dla wielu z Was to
b. krótko, bo staracie się latami. Jednak dla mnie każdy z tych kilkunastu
miesięcy wydawał się wiecznością.
Stwierdzono u mnie: wysoką prolaktynę (wiem już teraz, że to pikuś

i szybko
ją bromkiem zbiłam tak, że jest teraz poniżej poziomu…

Prawdziwym problemem
jest prawdopodobnie wrogi śluz, potwierdzony dwoma negatywnymi testami PCT.
Hormony w normie, wyniki męża również.
Podjęliśmy decyzję o inseminacji w tym cyklu (ze stymulacją CLO i zastrzykiem
Pregnyl). Niestety, podczas wizyty u lekarza w 3 dc okazało się, że na
jajniku mam dużą cystę 8 cm x 4,5 cm. Popłakałam się jak bóbr. Dostałam
tabletki antykoncepcyjne. Mieszkam za granicą i niewiele zrozumiałam z tego
co mówił lekarz na temat tej cysty. Nie rozumiem skąd się wzięła, i dlaczego
dostałam te tabletki. Czy któraś z Was ma podobne doświadczenia – czy ta
cysta powinna zniknąć po tabletkach? I po jakim czasie? Co to w ogóle jest?
Kiedy będę mogła przystąpić do IUI?
Mam nadzieję, że przyjmiecie mnie do swego grona, a ja postaram się służyć
radą i swoim doświadczeniem, które zdobylam podczas ostatniego roku walki...
Pozdrawiam