15.04.06, 21:01
Mam problemy w moim zwiazku i nie raz chcialabym sie spakowac i odejsc
Jak jest zle, przychodzi mi do glowy mysl, ze nie mamy nawet dzieci, moze
znajde kogos innego, lepszego, kto mnie bedzie lepiej rozumial i bede miec
moze dziecko. Moja mama mnie straszy, ze moze bedzie jeszcze gorzej, bede
sama.
Prawda jest taka ze boje sie zmian, samotosci, boje sie, bo nadal kocham
mojego meza i bezpieczenstwo (niestety finansowe) jakie mi zapewnia...sama
nie wiem co mam zrobic, jestem mocno uzalezniona finansowo od mojego meza, ma
wieksza pensje jakies 10 razy i mieszkanie, a tez leczenie nieplodnosci jest
drogie..Gdybym odeszla musialbym wrocic mieszkac do moich rodzicow (w wieku
30 lat). Nie mam nic w porownaniu do niego.
Gdzies jest jednak granica i moj maz ja przekroczyl dzis, i to juz drugi raz..

Musialam sie komus wygadac, chociaz wiem ze to nie jest forum na problemy
malzenskie. Nie mialam lepszego pomyslu.
Wiem ze sama musze podjac decyzje co dalej...ale czy potrafie zaczac wszystko
od zera? W moim malzenstwie sa dobre i zle strony, ale dodatkowo nie mozemy
miec dziecka.

nie wiem, pewnie znow wybacze az do nastepnego razu
Obserwuj wątek
    • pawlakjo Re: od zera 15.04.06, 21:38
      Czy mogłabyś mi napisać co twój mąż zrobił,w jaki sposób przekroczył granice??
      Napisz do mnie e-maila: aureola@poczta.fm
    • figa1111 Re: od zera 15.04.06, 21:49
      jestem w bardzo podobnej sytuacji do Twojej, też jestem uzależniona finansowo od
      męża,choć mieszkanie jest moje,też czasmi chcę uciec gdzie pieprz rośnie a do
      tego wszystkiego on jest bezpłodny. wprawdzie mój mąz jest dla mnie dobry i
      mogę na niego liczyć w trudnych sytuacjach!
      co takiego zrobił Twój mąz, pobił Cię?
      • pawlakjo Re: od zera 15.04.06, 21:52
        a co jest powodem że pomimo,że mąż jest dobry dla ciebie- to chcesz uciekać
        czasami gdzie pieprz rośnie? Czy powodem jest rzeczywiście jego
        bezpłodność?/nie da się nic z tym zrobić,czy to jest nieodwracalne??/
        • figa1111 Re: od zera 16.04.06, 08:28
          z bezplodnością nic nie da sie zrobić , uszkodzony gen, a mąż mnie po prostu
          wkurza, nie chce nigdzie wychodzic, z nikim spotykac , krytykuje moje
          przyjaciółki, tylko by siedział w domu i patrzył w pudło! a do tego jest bardzo
          nerwowy i ja przy nim też ! może to są błahe sprawy ale w codziennym życiu stają
          się jeszcze jednym wielkim problemem! wesołych Swiąt!!!
          • pawlakjo Re: od zera 16.04.06, 20:18
            a czy nie pomyśleliście może w tym przypadku o adopcji albo inseminacji
            nasieniem anonimowego dawcy?? a czy powodem tego że mąż nie chce wogóle z domu
            wychodzić jest wlaśnie ta jego bezpłodność?
    • bozusia1 Re: od zera 15.04.06, 23:58
      Dziewczyny, prawda jest taka, ze problemy z plodnoscia niestety bardzo zle
      odbijaja sie na kazdym zwiazku, nawet tym najbardziej udanym. Mnie samej
      zdarzylo sie kilka razy pomyslec, ze mam juz dosc i zaraz spakuje swoja
      walizke, a potem pojde w sina dal, byle dalej od problemow. Kazdy z nas inaczej
      przezywa swoj bol spowodowany niemoznoscia posiadania dziecka. Mezczyzni bardzo
      czesto probuja obarczyc wina za niepowodzenie wlasnie kobiete, a o tym, ze byc
      moze to u nich tkwi problem nawet nie pomysla. Ja wlasnie cos takiego
      przezylam. W naszym zwiazku byly bardzo trudne dni, ale teraz jest lepiej.
      Nadal nie mamy dziecka, lecz sie leczymy i mamy nadzieje, ze kiedys doczekamy
      sie naszego cudu. Pozdrawiam Was swiatecznie.
    • gocha69 Re: od zera 16.04.06, 16:19
      MOja droga... NA nic nigdy nie jest za późno. Miałam 29 lat kiedy rozwodziłam
      się z moim mężem. Zakochałam się po uszy i nie widziałam innego wyjścia. Nie
      zostaniesz z niczym. Przecież rozwodząc się - podzielicie to, co jest. Czekaj
      na miłość i nie zgadzaj się na bylejakość. Teraz mam 37, wspaniałego męża, na
      którego warto było czekać. Dziecka nie mogę mieć od 11 lat, ale dopiero teraz
      widzę sens starań. Zawsze chciałam mieć dziecko z kimś, a nie tylko po prostu
      mieć... To coś zupełnie innego. I chociaż wiem, że teraz jest znacznie
      trudniej, niż gdybym próbowała 11 lat temu, ale wiem, że warto było czekać...
      Bądź dzielna. I posłuchaj serca. Jeśli kochasz, to może po prostu jest to
      trudna miłość. Jeśli nie kochasz - myśl o sobie. Przede wszystkim o sobiesmile)))
      • tola122 Re: od zera 16.04.06, 20:43
        Całkowice zgadzam sie z Gochą. Nie zgadzaj się na bylejakość, nie warto dla
        bezpieczeństwa finansowego marnować życia. Nie zwracaj uwagi na to, co powiedzą
        ludzie, ważna jesteś TY i TYLKO TY. Starconego i być mozę straconego czasu już
        nie odzyskasz... Powodzenia.
        • kerttu Re: od zera 17.04.06, 09:56
          Dziękuję za odpowiedzi, to trudna miłość (raz jest dobrze raz nie) i czasami
          myśle, że moglabym książkę napisać (moze powinnam o tym pomyslecsmile
          Oczywiści, że myśle o sobie
          Ale nie mogę podejmować pochopnych decyzji i chcę spaść „na cztery łapy”

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka