kerttu
15.04.06, 21:01
Mam problemy w moim zwiazku i nie raz chcialabym sie spakowac i odejsc
Jak jest zle, przychodzi mi do glowy mysl, ze nie mamy nawet dzieci, moze
znajde kogos innego, lepszego, kto mnie bedzie lepiej rozumial i bede miec
moze dziecko. Moja mama mnie straszy, ze moze bedzie jeszcze gorzej, bede
sama.
Prawda jest taka ze boje sie zmian, samotosci, boje sie, bo nadal kocham
mojego meza i bezpieczenstwo (niestety finansowe) jakie mi zapewnia...sama
nie wiem co mam zrobic, jestem mocno uzalezniona finansowo od mojego meza, ma
wieksza pensje jakies 10 razy i mieszkanie, a tez leczenie nieplodnosci jest
drogie..Gdybym odeszla musialbym wrocic mieszkac do moich rodzicow (w wieku
30 lat). Nie mam nic w porownaniu do niego.
Gdzies jest jednak granica i moj maz ja przekroczyl dzis, i to juz drugi raz..
Musialam sie komus wygadac, chociaz wiem ze to nie jest forum na problemy
malzenskie. Nie mialam lepszego pomyslu.
Wiem ze sama musze podjac decyzje co dalej...ale czy potrafie zaczac wszystko
od zera? W moim malzenstwie sa dobre i zle strony, ale dodatkowo nie mozemy
miec dziecka.
nie wiem, pewnie znow wybacze az do nastepnego razu