Dodaj do ulubionych

Jak wasi mężowie znoszą ten temat?

01.05.06, 14:53
Jak wasi mężowie znoszą temat starania się o dziecko? Mój jest dość
znicierpliwiony i mam wrażenie, że robi mi łaskę, że w ogóle gdziekolwiek ze
mną chodzi. Ostatnio powiedział mi nawet, że jego byłe dziewczyny mocno by
się zdziwiły gdyby go zobaczyły na korytarzu w Novum. Przyznam, że te
korytarze w Novum są faktycznie jakieś mało kameralne. Ale taki komentarz
mocno mnie zniechęca do jakichkolwiek starań. Oboje teoretycznie jesteśmy
zdrowi, więc nie wiadomo dlaczego nic z tego nie wychodzi.
Obserwuj wątek
    • ilona85 Re: Jak wasi mężowie znoszą ten temat? 01.05.06, 15:21
      Mój maż jak sie staraliśmy to nigdy nie poscił mnie samej do lekarza,na USG.
      Zawsze był ze mna i teraz kiedy jestem w ciazy to mówi ze razem tego
      dokonaliśmy i razem przez ten rok przechodzilismy rozczarowania.Ale czasami tez
      mial dość mojego narzekania i wiecznego plakania.Nigdy mi niczego takiego nie
      powiedział ale wyczuwało sie napiecie i zniechecenie.Grunt to wsparcie meza.A
      jak twoj jeszcze do tego wszystkiego miesza swoje byłe dziewczyny to wierze ze
      jest ci bardzo ciezko.Ale moze to przejsciowe-faceci tez maja chwile
      zwatpienia.Przeciez on tez chce tego dziecka.Niczym sie nie martw i rozmawiaj z
      mezem o tym jaka jego obecność w Novum jest dla ciebie wazna i ile on ci daje
      przez ta obecność sily.Przeciez te badania ktore przechodzimy to walka o
      wspolne dziecko i wspólne szczescie.Wszystko sie ułoży.
      Trzymam kciuki zebys dala sobie z tym wszystkim rade.
    • mimi282 Re: Jak wasi mężowie znoszą ten temat? 01.05.06, 16:46
      troche dziwny ten twój m....
      napisalaś, że teoretycznie jesteście zdrowi, a mam wrażenie ze Twój mąż uważa
      siebie za zdrowego, a ciebie za chorą. poza tym co mją do waszych problemów
      Jego byle dziewczyny?
      A co jeżeli będziecie sie leczyć i w koncu okaże sie Twoj teoretycznie zdrowy
      mąż ma problemy?
      musicie ze soba porozmawiać, bo chyba to ty bierzesz na siebie odpowiedzialność
      za taki stan rzeczy, a tymczasem to jest Wasz problem nie Twój.
      mój mąż od początku ,,leczy " sie ze mną i nigdy nie zachowal sie tak jak
      piszesz.
      musi byc ci barzdo ciężko, ale trzymam za was kcuiki. pogadajcie o tym, bo w
      koncu jesteście ze sobą na dobre i na zle nie?
      a że teraz macie problem to i okazja do sprawdzenia siebie wspaniala....pa.
    • amanda_s Re: Jak wasi mężowie znoszą ten temat? 01.05.06, 17:43
      Tak, faktycznie jest mi ciężko. Tylko tu mogę to napisać. Kiedy rozmawialiśmuy
      o in vitro powiedział mi, że nie ma teraz na to pieniędzy (mimo, że to bardzo
      zamożny człowiek, nieporównywalnie ze mną i miomo, że ma zapłacić tylko
      połowę,gdyż ja pokryję połowę kosztów) Szczerze mówiąc zastanawiam się, czy w
      ogóle chcieć mieć z nim dzieci? Może lepiej nie mieć dzieci. Powiedzcie mi, czy
      wasi faceci też są tacy dziwni, bo ja już tracę granicę między tym co jest
      normą, a co nią nie jest. Zastanawiam się, czy nie porozmawiać z psychologiem.
      • nunucha Re: Jak wasi mężowie znoszą ten temat? 01.05.06, 18:07
        Trochę mnie zdziwiło,że twój mąż pokrywa połowę a ty drugą tak jakby to była
        jakaś transakcja.Przecież jeśli jesteście małżeństwem to kasa jest wspólna i
        wspólne będzie wasze dziecko.Może to rzeczywiście jakieś przejściowe fanaberie
        twojego m.Rozmawiaj z nim,bo inaczej się wykończysz.Ja też mam w domu cieńko
        jeśli chodzi o leczenie.Pozdrawiam
        • mimi282 Re: Jak wasi mężowie znoszą ten temat? 02.05.06, 07:14
          wspólczuje ci bardzo naprawde. przepraszam,ale jedyne określenie jakie nasuwa
          mi się na myśl to cham. po prostu.
          dlaczego chcesz mieć dziecko z kimś takim? ja wiem,że z milości kobieta zrobi
          wszystko, potem dopiero zastanawia sie po co? zastanów się, czy z kimś takim
          chcialabyś mieć dziecko? ja nie. jeżeli te problemy, które macie w chwili
          obecnej przerastają Twojego m, to co będzie potem?
          Kobieto! ocknij sie wreszcie i pogadaj z nim. dlaczego on tak ciebie traktuje?
          dlaczego ty na to pozwalasz?
          w życiu nie bylabym z kimś takim.
          trzymaj sie cieplo.
      • 1050b Re: Jak wasi mężowie znoszą ten temat? 01.05.06, 18:14
        Mój mąż w zasadzie bardziej chce dziecka niz ja, in vitro to była bardziej jego
        decyzja niż moja, jest niezwykle zaangażowany. Ja jestem już zrezygnowana i
        zmęczona, to mąż mne wspiera
        • amanda_s Re: Jak wasi mężowie znoszą ten temat? 01.05.06, 19:32
          Zazdroszę wam, że wasi męzowie was wspierają. Mój faktycznie robi mi łaskę, że
          jest dawcą nasienia. I zachowuje się jak dawca. O wszelkich zabiegach mówi, że
          są to "czary, mary". Jestem dwa tygodnie po inseminacji i nawet nie zapytał o
          wynik. Chwilami zastanawiam się, czy nie lepiej jest skorzystać z banku spermy.
          Przynajmniej nikt nie będzie mi mówił, że jego byłe narzeczone bardzo by się
          zdziwuły widząc go na korytarzach Novum. Ostatnio powiedział mi nawet, że teraz
          nie ma pieniędzy na in vitro, co jest kompletną bzdurą, bo co jak co pieniądze
          nie są dla niego problemem. Ma to kompletnie w nosie, że ja przeszłam bolesne
          zabiegi i hospitalizacje. Gdy zawoził mnie do szpitala tak się ze mną pokłócił
          (bo zdenerwował się, że jest korek i powiedział mi, że wolałby mi dać na
          taksówkę), że wysiadłam kilometr przd szpitalem i szłam na piechotę z ciężką
          torbą. Chwilami myślę, że chyba niepotrzebie się o cokolwiek staram.
          • mierzejka Re: Jak wasi mężowie znoszą ten temat? 01.05.06, 19:57
            dziwne jakieś te układy w waszym małżeństwie, szczerze nie zazdroszę...
            A co do jego byłych dziewczyn, to jeśli którąś faktycznie tam spotka, to znaczy
            to tylko tyle, ze i ona ma problem, nikt bez problemow z płodnościa do Novum
            się nie wybiera. Czy to znaczy, ze on sie wstydzi waszych problemów? Zastanów
            się 4 razy, zanim zdecydujesz się na dziecko z tym człowiekiem. Jeśli teraz nie
            wspiera cie, to co bedzie jak urodzisz dziecko i wtedy też nie bedzie ci
            pomocny? Trzymam kciuki za ciebie.
          • mimi282 Re: Jak wasi mężowie znoszą ten temat? 02.05.06, 07:17
            Po co ty z nim jesteś? po co? dla kasy?
            mój mąż po każdej próbie dzwonil, pytal jak sie czuję, kiedy test. i wogóle.
            czekal ze mną. dziewczyno! czy ty nie widzisz jak twój facet cię olewa?
            narcyz jakiś czy co?
    • alinka761 Re: Jak wasi mężowie znoszą ten temat? 01.05.06, 21:54
      amando Twoja sytuacja nie tylko jest nie do pozazdroszczenia ale wymaga
      szczerej i poważnej rozmowy z mężem.Zapewne nie będzie ani łatwa ani przyjemna
      ale jeśli chcecie stworzyc prawdziwą rodzinę to jest absolutnie konieczna.Dla
      mnie to jest dziwne i niezrozumiałe aby małżeństwo wspólnie starające się o
      dziecko dzieliło jakiekolwiek koszty po połowie...!!!Jeżeli decydujemy się na
      dziecko to nie ma mowy o tym że problem jest mój,twój w końcu razem się staramy
      i to MY mamy problem z płodnością,tak ja to pojmuję.Czy jak będziesz już w
      ciąży to też z powodu zakorkowania ulicy Twój M wysadzi Cię kilometr przed
      szpitalem i będziesz szła pieszo???? Życzę wytrwałości i owocnych rozmów z M.
      • kerttu Re: Jak wasi mężowie znoszą ten temat? 01.05.06, 23:06
        Jeśli chodzi o dzielenie kosztów na połowe to nazwałabym to nowoczesne
        małżeństwo, niby pieniądze są wspólne ale...do czasu
        ja mam akurat w nosie pieniądze mojego męża, wcale nie uważam ze to co on
        zarabia jest moimi pieniedzmi, on finansuje mi leczenie bo mnie na to nie stać
        mój mąz nie ma zadnego problemu z chodzeniem do lekarza, i nie wspomina swoich
        dziewczyn, żadko ze mną chodzi do lekarza (bo nie ma na to czasu, tak jak i na
        wiele innych rzeczy)

        moje małżeństwo nie jest różowe, czasami czuję, że daje na siłę nam kolejną
        szanse, ale mam czasami już coraz mniej siły i oboje czasami już nie wierzymy
        że będzie dobrze
        wiem, że dziecko nam nie rozwiąże problemu że jesteśmy "źle dobrani", nie wiem
        nawet już czy chcę mieć dziecko? widzę zajętego męza, ktory ma prawie
        cołodobową pracę, czasochłonne i straszenie drogie hobby, nie wiem czy w tym
        jego swiecie jest czas na nasze małżeństwo i dziecko

        probuję sobie poukładać sfery swojego życia (i ono jest teraz dla mnie
        najważeniejsze), i nie są one zwiazane ani z moim małżeństwem, ani z naszym nie
        udanym wspólnym planem - dziecko

        nie planuję, idę na żywioł, co będzie to będzie
        bo nie mam innego pomysłu jak to wszystko zrozumieć, dlaczego nie mamy dzieci,
        czy do siebie nie pasujemy czy może ludzie nie są ideałami,
        czy nasze problemy zaczęły sie juz przed planowaniem dziecka, czy może zaczęły
        sie bo już staramy się prawie 3 lata?
        • amanda_s Re: Jak wasi mężowie znoszą ten temat? 01.05.06, 23:28
          Widzę Kerttu, że zastanawiasz się nad tym samym. ja też chwilami zastanawiam
          się, czy to w ogóle ma sens. Myślę, że dobrze by było czuć obok siebie
          wsparcie, a ja mam wrażenie, że mieszkam z kimś obcym. Mimo, że już minęłuy dwa
          tygodnie od IUI nawet nie zapytał o wynik! Sama zastanawiam się, czy chciałabym
          aby był pozytywny. A może jeśli minus, to powinnam potraktować to jako znak i
          poprosić tego faceta zwanego M, aby żył sobie dalej sam, bo zdaje się, że kocha
          tylko siebie.
          • kerttu Re: Jak wasi mężowie znoszą ten temat? 01.05.06, 23:38
            wszyscy jesteśmy egoistami, mój mąż jest i ja też muszę, bo inaczej mnie nie
            szanuje itd
            ja go nie proszę o nic (do lekarza nie chodzi, i mam to naprawde gdzieś) o
            wynik z iui też się nie spytał, bo nawet nie ma pojęcia kiedy by miał sie
            spytać (tyle ma "zajęć")
            ja już tu dawno napisałam, że zaczynam myśleć o sobie, ale nie będę podejmować
            pochopnych decyzji, bo nie jest pewna (w końcu czasami w naszym małżeństwie
            jest dobrze)
            ale brak dziecka w jakiś sposób niestety naszego małzenstwa nie naprawia, nawet
            jak problemy w nim nie są zwiazane z brakiem dziecka

            Pozdrawiam
            • amanda_s Re: Jak wasi mężowie znoszą ten temat? 01.05.06, 23:44
              Myśle, że mój już mi wystarczająco dopiekł, aby mieć ochotę rozstać się z nim.
              A kwestia dziecka to tylko czubek góry lodowej.
              • kerttu Re: Jak wasi mężowie znoszą ten temat? 01.05.06, 23:53
                ja też tak nie raz myślałam, ale nadal jesteśmy razem (7 lat)
                i nadal wierzymy, kłocimy sie, odchodzimy i wracamy do siebie
                nienawidzimy sie i kochamy

                a z dzieckiem masz rację, to czubek góry lodowej, dlatego ja troche
                zrezygnowałam z dziecka i próbuję znależc prawdziwe przyczyny i tylko jak to
                (małżeństwo) sie leczy

                zyczę podjęcia prawidłowej decyzji
                • mimi282 Re: Jak wasi mężowie znoszą ten temat? 02.05.06, 07:22
                  dziewczyny....zajmijcie się sobą. naprawde, nie pozwólcie sie tak traktować.
                  zróbcie to dla siebie. olejcie swoich zadufanych w sobie facetów.
                  jak możecie tak żyć? wiem, wiem...powiecie ze glupia jestem, bo akurat mam inną
                  sytuację i mnie to nie dotyczy.
                  tak. mnie to nie dotyczy. chociaż moze tak kiedyś być...ale nigdy nie pozwolę
                  na coś takiego. NIGDY!!!!
    • dagps Re: Jak wasi mężowie znoszą ten temat? 02.05.06, 10:46
      nie znosza wink
      • amanda_s dagsp 02.05.06, 10:54
        Co rozumiesz pod słowem nie znoszą? Bo ja tym forum już myślałam, że wszyscy
        faceci są czuli, ciepli, spełniają rolę psychologa, dają oparcie, z chęcią
        biegają na zabiegi i z uśmiechem na usatch onanizuja się w tym obrzydliwym
        pokoju "Oddawania nasienia) w Novum.
        • marijohanna Re: dagsp 02.05.06, 17:03
          amanda_s napisała:

          > Bo ja tym forum już myślałam, że wszyscy
          > faceci są czuli, ciepli, spełniają rolę psychologa, dają oparcie, z chęcią
          > biegają na zabiegi i z uśmiechem na usatch onanizuja się w tym obrzydliwym
          > pokoju "Oddawania nasienia) w Novum.

          zauwazam pewna ironie. to jest jedna strona medalu, ale jest i druga:
          wiesz, zadna z nas z usmiechem na ustach nie lata do gina, nie rozklada nog z
          rozkosza i dostaje orgazmu podczas USG. zadna nie jest dobra, wyrozumiala wrozka
          i elfem, bo hormony wprowadzaja hustawki nastrojow dla najbardziej wyrozumialej
          osoby i zle dzialaja na figure.

          jednak takie "cos" jak leczenie nieplodnosci wymaga dojrzalosci, checi i
          wzajemnego wspierania sie, bo celem jest dziecko z osoba, ktora sie kocha.
          jesli nie doszliscie do tego etapu, to moze sie jeszcze zastanowcie w co sie
          pakujecie???
          • amanda_s Re: dagsp 02.05.06, 18:03
            MOże gdybym miała ponad dwadzieścia, a nie ponad trzydzieści lat, to bym się
            zastanawiała więcej.
            • marijohanna Re: dagsp 02.05.06, 20:28
              ty nie rozumiesz problematyki. to jest obojetne ile ma sie lat. dojrzalosc w
              pewnych kwestiach nie jest kwestia wieku. nie pisze do ciebie ze wzgledu na
              jakas zlosliwosc. z doswiadczenia (duzego niestety) wiem, ze leczenie to nie
              niedzielny spacer po mszy.
              tez mam ponad 30 lat, rok intesywnej terapii i 3 poronienia za soba. TAK tez
              moze sie zdarzyc i bez mojego meza, ktory wspomaga mnie calym swoim jestestwem
              wyladowalabym w wariatkowie.

              dla mnie wstawka o "co bylo gdyby go byle dziewczyny zobaczyly" jest
              dyskwalifikujaca. on powinien myslec co ty evt. musisz przejsc, bo niestety-
              obojetne czyja jest "wina" caly ciezar stymulacji i calego leczenia spoczywa na
              kobiecie.
              • amanda_s Marijohanna 02.05.06, 22:31
                Myślę, że doskonale rozumiem problematykę. Co najwyżej nie potrafię podjąć
                decyzji, bo to wcale nie jest takie proste. Możemy porozmawiać mailem jeśli
                masz ochotę amanda_s@gazeta.pl
                • marijohanna Re: Marijohanna 02.05.06, 22:35
                  tez ci to chcialam zaproponowacsmile)
                  a proste nie jest niestety. nie chce tu za duzo pisac, wiec do zobaczenia na priv.
      • dagps Re: Jak wasi mężowie znoszą ten temat? 02.05.06, 19:41
        znaczy jak zaczynam go traktowac jak dawce spermy to robi sie nieciekawie - na nasze szczescie, bo9 potem jest okazja do gadania.
    • kociaczek22 Re: Jak wasi mężowie znoszą ten temat? 02.05.06, 14:58
      Mój mąż jeździ ze mna na każdą wizytę w Novum. Wchodzi ze mną do lekarza i
      dyskutuje z Nim o różnych moich problemach.
      Ale w momencie, gdy usłyszał o in vitro przestał się do mnie odzywać. Czułam,
      że ma do mnie żal.
      I wtedy też usłyszałam, że On nie ma na to pieniędzy
      Boję się, że sama stymulacja nic nie pomoże i między mną i mężem pojawią się
      poważne problemy
      On nie chce dziecka z"in vitro"
      A ja jestem coraz bardziej zestresowana, nie wiem, czy to mi nie zaszkodzi.
      • magasi9 Re: Jak wasi mężowie znoszą ten temat? 02.05.06, 20:54
        Ja nie wierzę w idealny zwiazek, moj zwiazek tez sie troche psuje ale nie tylko
        dlatego, że nie możemy mieć dziecka (zgadzam sie, że to czubek gory lodowej)
        cały czas pracujemy, studiujemy i się gdzies rozmijamy, trudno znalezc wspolny
        realny plan na wspolne zycie aby dwoje ludzi bylo zadowolonych i szczesliwych
        (i kiedy dziecko zaczyna byc planem, wizytami w klinice, zastrzykami i czym tam
        jeszcze)
        nie mamy pomyslu na to co dalej, jak bedziemy zyc dalej, jakie jeszcze trzeba
        bedzie podjac trudne decyzje...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka