Gość: Elżbieta
IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl
25.10.01, 22:05
Później los pokazał jakże mocno się myliliśmy:
W Październiku 2000 roku zdecydowaliśmy się na pierwszą wizytę w Novum. Otrzymaliśmy wykaz koniecznych
badań do zrobienia (których o zgrozo nikt nie wymagał w moim mieście - jak są ważne mieliśmy przekonać się
dopiero później). Zebranie tych badań zajęło nam około roku (myśmy się nie śpieszyli, bo ostatnie ICSI mieliśmy we
wrześniu, poza tym w dalszym ciągu nie byliśmy pewni co chcemy dalej robić). Materiały, które otrzymaliśmy w
klinice przy pierwszej wizycie świadczyły o tym, że lekarze chcą mieć w parach małżeńskich partnerów, tak by
wspólnie podejść dokładnie do wszystkich procedur. Ta zielona książeczka wraz z dodatkowymi materiałami o
zapłodnieniu rozczuliła mnie dokładnością i dbałością o najmniejszy drobiazg. Całkowicie do wyboru kliniki
przekonała nas rozmowa z profesorem w naszym mieście, który robił nam badania genetyczne. Uznał On wymóg
kliniki Novum do wykonania przed InVitro badań genetycznych i badań na mutację w genie CFTR (nosicielstwo
mukowiscydozy) jako oznakę ogromnej odpowiedzialności za to co się robi.
Tak więc we wrześniu 2001 przystąpiliśmy do 5 procedury ICSI (tym razem w Novum).
Co mnie ogromnie zaskoczyło:
ogromna przystępność wszystkich lekarzy i poczucie, że ma się do czynienia z ludźmi o głębokiej życzliwości do
drugiego człowieka
na każdy etap procedury otrzymywaliśmy kartki z dokładnie rozpisanym harmonogramem brania leków i
dodatkowymi zaleceniami (typu lekka dieta, dużo pić, skarpetki, by nie zmarznąć)
żadnych, nawet najmniejszych oznak lekceważenia lub bezmyślności w zachowaniu personelu
zdumiewał mnie profesjonalizm i uprzejmość pozazawodowa pielęgniarek. Obojętnie, której zadało się jakiekolwiek
pytanie - otrzymywało się pełną i wyczerpującą odpowiedź. I to co podziwiam do tej pory - pamiętają pacjentki i
pamiętają, która na którą godzinę jest umówiona i do jakiego lekarza.
Oboje z mężem byliśmy zdumieni, że przy 1 wizycie Pani, która nam pobierała krew była miła, a nie robiła nam tego
od niechcenia jak te z naszego miasta (to był pierwszy sygnał, że w trakcie leczenia niepłodności można być
otoczonym miłymi i życzliwymi ludźmi)
Mąż był zaszokowany pomieszczeniem do oddania nasienia (Czyste, umywalka, ręczniki jednorazowe,
estetyczne)
Mój transfer na zawsze będzie mi się kojarzył z miłą, delikatnie sączącą się muzyką Enigmy (pod tę muzykę był
wykonywany zabieg) i z dwoma pielęgniarkami. Obie cały czas były przy mnie, by oddać mi swoje szczęście. I
za to nie przestanę Im dziękować.
Za to, że nie było ani jednej chwili w której mogłoby mnie coś zestresować, za to, że nie ja musiałam wszystko
kontrolować, tylko mogłam zaufać lekarzom i pielęgniarkom - również nie przestanę dziękować.
Transfer miałam 27.IX, 12.X ujrzałam pierwszą w moim życiu różową kreskę na teście ciążowym (szkoda, że tak
późno)
Statystyka mojej ostatniej próby ICSI
ilość oocytów - 12 w tym dojrzałych 9
ilość embrionów - 7 (więcej, niż przy 4 próbach w moim mieście)
koszt procedury medycznej - 5500 zł (mniej niż za 4 próby w moim mieście)
koszt wizyt lekarskich i monitorowania - wliczony w koszt procedury
kontrola hormonów LH i Estradiolu - wliczona w koszt procedury
koszt wizyty lekarskiej - wliczona w koszt procedury
koszt leków - (jak wszędzie)
Nasza ciąża z transferem 27.IX otrzymała numer 1386. 23.X na magicznych tablicach z nazwiskami szczęśliwych
osób, ostatnia dziewczyna miała numer 1403. W ciągu 26 dni klinika wypracowała 17 ciąż.
Dlaczego zdecydowałam się napisać ten list
- chciałabym, byście nie powtarzały moich błędów i nie trzymały się kurczowo lekarzy i klinik niegodnych zaufania
Dzięki porównaniu wiem
- że nie tylko wiedza jest ważna, ale również sprzęt, umiejętności i pokora.
- że nie można lekceważyć żadnego najmniejszego elementu procedury. W Novum wszystko dokładnie rozpisane
otrzymywałam po każdym etapie procedury.
- że wybierając klinikę, należy kierować się tym, czy jest to jej jedyna działalność (przez co będą większe
motywacje do dbania o pacjenta), sprawdzenie statystyki, ale nie tylko procentowej, ale konkretnej ilości ciąż.
Gdyż np. 30% sukces w In Vitro można rozumieć w ten sposób, że klinika miała dopiero 3 pacjentki z czego 1
zaszła w ciążę). Również 30% sukces na transfer jak podaje Intermedica może oznaczać że średnio podawano
po 2 zarodki, czyli 15% kobiet zaszło w ciążę, a to jest dużo poniżej średniej światowej.
Jednym słowem to co na samym początku wydaje się drogie, w końcowym efekcie może się okazać o wiele
tańsze, jeżeli nie pozwolimy na eksperymentowanie na naszym ciele przypadkowym klinikom i lekarzom (chociaż
Intermedica ma dokładnie takie same ceny jak Novum, to cała procedura In Vitro jest dokładnie taka sama jak w
moim mieście - czyli wszystko na oko i na wyczucie - żadnych badań diagnostycznych, żadnej kontroli
hormonów). Ja też z tego całego doświadczenia mam dużą lekcję, a mianowicie nie można nastawiać się
negatywnie do czegoś czego nie sprawdziło się osobiście, bazując tylko na opowieściach innych osób. W dużej
mierze nasza postawa buduje atmosferę wokół nas. Nie zapominajcie o uśmiechu, nie pozwólcie by drobiazgi
was drażniły, szanujcie ludzi z którymi macie kontakt (chociażby przez punktualne przychodzenie na wizytę lub
przez przygotowanie się do wizyty - skompletowanie wyników badań, wypisanie pytań, które chcieliśmy zadać
lekarzowi). Te ostatnie rady są dokładnym przetłumaczeń rad jakie otrzymują pacjentki przystępujące do leczenia
niepłodności w klinikach USA.
Nie ufajcie bezgranicznie swoim miejscowym lekarzom, jeżeli nie zaczynają od uczciwej diagnostyki. Polecam
strony www.inciid.org, www.fertilityplus.org, www.fertilitext.org,
www.advancedfertility.com. Na tych stronach jest wykaz badań jakie powinna wykonać para, interpretacja
wyników i dokładny opis wszystkich procedur inseminacja, In Vitro, ICSI. Uczcie się o niepłodności, by stać się
prawdziwym partnerem w procesie leczenia, a nie przedmiotem i nie pozwólcie by niepłodność Was zniszczyła.
Walczcie tyle ile się da lub szukajcie alternatywnego rozwiązania, ale nie pozwólcie czuć się winnym w swoim
środowisku pełnym dzieci za swoją bezdzietność.
Może mój list wygląda zbyt laurkowato dla Novum, ale są to moje i mojego męża jedyne wrażenia z pobytu w
klinice. To, że jestem rzeczywistą osobą i że moja historia jest prawdziwa może potwierdzić muszka.
Życzę Wam wszystkim dużo szczęścia.
Elżbieta