Dodaj do ulubionych

Okrutna rzeczywistość

IP: *.crowley.pl 28.01.03, 15:10
Muszę z Wami porozmawiać.
Zwierzyłam się mojej koleżance z pracy, która niestety jest też moją szefową
ze swoich "problemów", które trwają już 5 lat. Wiecie co przeżywam 3x in-
vitro, badania, zabiegi itp. Wczoraj spotkał mnie nieprzyjemny incydent. Jak
codzień rano przeglądam nasze formu, mam smutną minę i nagle moja "koleżanka"
odwraca się w moją stronę i mówi cyt. "nie martw się, czy mogę ci w czymś
pomóc" odpowiadam "dziękuję ale nie jesteś w stanie mi pomóc" na co
wspomniana wcześniej koleżanka mówi "mogę, może wypożyczę Ci swojego męża, z
którym ja już mam dziecko". Nie byłam w stanie spojrzeć w jej stronę. Dzisiaj
postanowiłam z nią porozmawiać, że nie życzę sobie tego typu komentarzy pod
moim adresem, że dziwi mnie jaj zachwanie, kpina z mojej sytuacj. Na to
wszystko usłyszałam, cyt. "że to był tylko żart, że powinnam pójść do
psychologa bo nie potrafię dać sobie rady z całą tą sytuacją, że nie powinno
się kogoś osądzać i skazywać zaocznie, co zrobiłam wczoraj, bez wysłuchania
racji drugiej strony. Nie zawsze świat prawdziwy wygląda tak, jak mi się
wydaje. Jest też punkt widzenia i uczucia drugiej strony."
Kochane powiedzcie co sądzicie na ten temat, czy ze mną naprawdę jest już tak
źle, że nie zauważam pewnych rzeczy, niektóre sytuacje wyolbrzymiam?
Obserwuj wątek
    • agul1 Re: Okrutna rzeczywistość 28.01.03, 15:33
      Moze byc tak, ze przestajesz miec dystans do tej sytuacji, co wcale nie jest
      trudneuncertain
      Ale - twoja kolezanka zachowala sie jak za przeproszeniem glupia cipa.
      Naprawde, nie widze innego epitetu. Ani nie pomyslala jak sie poczujesz po tym
      co powiedziala ani nie wziela pod uwage ze gada jakies bzdury bo skad moze
      wiedziec czy to twoj maz ma problem z nieplodnoscia czy ty???
      Ja bym ja olala i tyle, nie warta twoich nerwow.
      Pozdrawiam i glowka do gory, na szczescie na swiecie jest tez masa madrych i
      taktownych kobietsmile Co widac chociazby po tym forumsmile
    • what2do Re: Okrutna rzeczywistość 28.01.03, 15:36
      Ja jeszcze nie staram się o dzidziusia, więc nie mogę powiedzieć o sobie, że
      jestem przez to wyjątkowo uwrażliwiona na kwestię niepłodności, bo ten problem
      mnie (na razie?) nie dotyczy (ale mam niestety poważne podstawy, by sądzić, że
      w moim przypadku też nie będzie łatwo...). Mimo to sądzę, że koleżanka wykazała
      się dużą niedelikatnością komentując w ten sposób Twoją sytuację. Nie jesteś
      przewrażliwiona.
      Pozdrawiam ciepłosmile
      A.
      • Gość: Anna Re: Okrutna rzeczywistość IP: *.crowley.pl 28.01.03, 15:40
        Dziękuję Wam bardzo za ciepłe słowa. To wspaniałe, że na Was można zawsze
        liczyć! Jesteście kochane. Pozdrawiam Anna
    • mufka12 Re: Okrutna rzeczywistość 28.01.03, 16:16
      Uwazam, ze kolezanka jest po prostu beznadziejna. Jak mozna w ogole powiedziec
      cos takiego. Kompletny brak wrazliwosci. Ciekawe, czy do siebie tez ma az
      tyle dystansu...
    • Gość: ida Re: Okrutna rzeczywistość IP: *.lancut.sdi.tpnet.pl 28.01.03, 16:48
      A ja się zastanawiam, kto tym wszystkim ludziom daje prawo do takich stwierdzeń?
      Dlaczego jesteśmy oskarżane o frustrację i odsądzane od czci i wiary, wierzcie
      mi nie rozumiem tego. Myślę, że to tak łatwo skwitować cudze problemy:
      wariatka, frustratka, przewrażliwiona. Koleżanka mówiła o uczuciach innych
      ludzi, no właśnie a co z Twoimi uczuciami? My nie mamy prawa do uczuć? Żalu?
      Rozgoryczenia? Poczucia pustki? Czy to są uczucia zarezerwowane dla innych? Dla
      innych z poważniejszymi problemami? Kto decyduje o tym, że ten problem
      zasługuje na współczucie a tamten nie? Kto autorytatywnie stwierdzi, że jedno
      nieszczęście ma pierwszeństwo przed drugim? I ten czy ów ma prawo do łez, a
      tamten nie? Co się dzieje?!!!!!!!!!
      Żart koleżanki był chamski, przekroczyła wszelkie możliwe granice i normy
      towarzyskie, największy przyjaciel nie ma prawa do takich żartów, nikt
      absolutnie nikt!!!! Tym bardziej dziwi mnie jej potawa dzień później, powinna
      położyć uszy i przeprosić. Ale przecież to Ty jesteś wariatką i ja też smile Bo
      wariacko chcę mieć dziecko. Podaruj sobie wszelkie dyskusje. Nie ma z kim
      rozmawiać.
      • agniecha3 Re: Okrutna rzeczywistość 28.01.03, 17:17
        Gość portalu: ida napisał(a):

        > Żart koleżanki był chamski, przekroczyła wszelkie możliwe granice i normy
        > towarzyskie, największy przyjaciel nie ma prawa do takich żartów, nikt
        > absolutnie nikt!!!! Tym bardziej dziwi mnie jej potawa dzień później, powinna
        > położyć uszy i przeprosić. Ale przecież to Ty jesteś wariatką i ja też smile Bo
        > wariacko chcę mieć dziecko. Podaruj sobie wszelkie dyskusje. Nie ma z kim
        > rozmawiać.

        Zgadzam sie, wypowiedz Twojej kolezanki, Aniu, swiadczy nie tylko o tym, ze ona
        totalnie nie rozumie sytuacji, ale ze niestety brak jej namiastki kultury.
        Przykre to niestety, ze ludzie czasem za grosz nie maja taktu.
        Niestety ludzie, ktorych nieplodnosc nie dotknela, nie maja bladego pojecia,
        jaki to ogrom cierpienia i niespelnionych pragnien. Im sie wydaje, ze sa
        dowcipni (!), a Ty czujesz, jakbys dostala nozem w brzuch sad
        Twoj post tylko mnie utwierdza w przekonaniu, ze lepiej sie tym problemem nie
        dzielic z innymi. A jesli juz, to mocno sie zastanowic, komu sie powierza swoja
        tajemnice.

        pozdr
    • celes Re: Okrutna rzeczywistość 28.01.03, 18:04
      Aniu,
      powinnaś się bardziej zdystansować. I spojrzeć na świat z większą ciekawością.
      Wiem jak bolesne jest nie posiadanie dziecka. Wiem, ile musimy przejść
      (badania, lekarze, zabiegi, głupie pytania i docinki rodziny i znajomych)aby
      wreszczie usłyszeć magiczne słowo "mama".
      Jeśli bedziemy reagowac tak jak Ty, to faktycznie będziemy nazywane "głupimi
      frustatkami". A chyba nam na tym nie zależy.
      Twoja koleżanka, chyba nie miała złych intencji.Sądzę, że był to żart. Moze
      chciała rozładować sytuację? Wiem, że w głupi sposób. Ale czy chciałabyś ciągle
      słyszeć, jaka to jesteś biedna, jaki to okrutny los Ciebie spotkał, ile to
      musisz przejść? Myślę, że takie użalanie się byłoby gorsze.
      Głowa do góry. Swiat jest piękny, tylko trzeba dostrzec jego piękno.
      Ja też mam słabsze i lepsze dni.
    • Gość: anka.r Re: Okrutna rzeczywistość IP: *.tkdami.net / 172.17.0.* 28.01.03, 19:38
      Kochana Aniu
      ludzie czasami potrafią być podli. Coś o tym wiem, a propozycję wypożyczenia
      męża też kiedyś mi złożono. Myślę, że z takimi ludźmi nie ma po co rozmawiać i
      tak nie zrozumieją swojej głupoty i chamstwa. Trzeba ich po prostu olać,
      wiem,że to trudne, ale czasami się udaje. Co do przewrażliwienia..., też coś o
      tym wiem. Marzę o dziecku od 5 lat, to chyba długo, czasami nie potrafię się do
      tego zdystansować...czasami chce mi się ryczeć i krzyczeć dlaczego to właśnie
      ja??? Staram się być silna, ale czasami jest bardzo ciężko.
      Nie przejmuj się takim kretynkami jak Twoja "koleżanka", nie warto, życzę Ci
      szczęścia, uśmiechu no i przede wszystkim dzidziusia. Jeśli bardzo się w coś
      wierzy to zawsze się spełnia, uszy do góry, pozdrawiam. Anka
    • Gość: dorenia20 Re: Okrutna rzeczywistość IP: *.osowa.gda.osk.pl / 192.168.3.* 28.01.03, 20:49
      Twoja kolezanka to idiotka jakich malo! Ten pozal sie Boze "zart" to chwyt
      ponizej pasa.
    • gulnara1 Re: Okrutna rzeczywistość 28.01.03, 21:39
      Moze i ta kolezanka chciala zazartowac, ale jej zdecydowanie nie wyszlo.
      Powiedzmy sobie, ze kazdemu zdarza sie popelnc gafe, ale to w jaki sposb
      zareagowala na to, co jej powiedzialas nastepnego dnia, jest absolutnie nie do
      przyjecia. Ciekawa jestem jak ona by sie poczula, gdybys jej wtedy
      odpowiedziala np. " twojego meza to kijem bym nie chciala dotknac" i wyslala ja
      do psychologa, gdyby Ci powiedziala, ze jej sie zrobilo przykro z tego powodu
      (zanaczajac oczywiscie ze to byl tylko taki zart i ze powinna nabrac dystansu).
      Trzymaj sie - nie wszyscy sa gruboskorni.
      • daria.1 Re: Okrutna rzeczywistość 28.01.03, 23:44
        Dzisiaj w reakcji na mój wiek i wieść,że nie mamy dzieci usłyszałam, że może
        potrzebujemy instruktarzu. Ponieważ był to starszy człowiek, podarowałam sobie
        komentaż, ale gdyby nie jego wiek to.... Parę dni wcześniej usłyszałam od
        (zdawało mi się)dobrej koleżanki: "ale ten twój mąż się teraz namacha" i
        ironiczny śmiech. Zatkało mnie i było mi b.przykro. Jestem wrażliwa na głupie
        komentarze i niby mam w myślach odpowiedź to zawsze uda się komuś mnie
        zaskoczyć.
      • mika_1 Re: Okrutna rzeczywistość 28.01.03, 23:48
        To strasznie przykre, co Cię spotkało. Ale nie oszukujmy się, takich ludzi
        spotykamy na co dizeń na pęczki, tylko, że ich mysli ubrane są w nieco inne
        słowa - ale sens jest zawsze taki sam - wariatka, za bardzo chce....
        Przykre to, czy to się kiedyś zmieni? czy ludzie zrozumieją, że taka sytuacja,
        może się przytrafić każdemu i że jest to dla nas bardzo bolesny temat????
        trzymajmy sięsmile))
    • Gość: majka3 Re: Okrutna rzeczywistość IP: *.ramtel.com.pl 29.01.03, 14:57
      Aniu, ma nadzieje, ze dziś już jest ci lepiej na duszy.
      Strasznie denerwują mnie takie pytania dot. "pomocy" . To czyste chamstwo,
      niezależnie czy kierowane jest do osoby z problemem płodności jak i do tej
      której to nie dotyczy. I nie znajduję żadego usprawiedliwienia.Jedyne wyjście
      to olać koleżankę i współczuć jej mężowi że ma taką niewrażliwą żonę.
      • rose2 Re: Okrutna rzeczywistość 29.01.03, 16:55
        Czy to na pewno byla Twoja kolezanka, a moze Ci sie tylko tak wydawalo? Dla
        mnie ta osoba jest prosta jak kij od miotly niezaleznie od jej wyksztalcenia.
        Jesli uzywalaby swojego mozgu od czasu do czasu to nigdy nie poruszylaby tego
        tematu, sczegolnie jesli jej powiedzialas o swoich problemach. Musimy sobie
        rowniez uzmyslowic, ze nalezy byc z kims mocno zwiazanym emocjonalnie aby moc
        rozumiec sie nawzajem, a kolezanki z pracy raczej do takiego grona nie naleza
        (w moim przypadku). Mozna sie spodziewac glupawych zartow, w przypadku
        niewiedzy i te zarciki zazwyczaj nie sa skierowane bezposrednio, aczkolwiek
        wiele osob (tych z problemami) tak to odbiera. Wedlug mnie powinno sie dopuscic
        do "spoufalania" sie w miejscu pracy i problem z glowy.
    • Gość: Iwona Re: Okrutna rzeczywistość IP: *.bielsko.dialog.net.pl 30.01.03, 12:11
      Straszna osoba ta Twoja kolezanka. Sama sobie wystawila opinie przedstawiajac
      sie jako osoba pozbawiona emaptii w dodatku w obrzydliwy sposob podchodzaca do
      zycia. Bo co mozna myslec o kims kto wlasnego meza traktuje jak rozplodowego
      buhaja, ktorego mozna oferowac innym jak na targu?! NAwet jesli to mial byc zart
      (sic!) Ciekawa jestem co jej maz na to??? I jeszcze zastanawiam sie czy ona
      gdyby miala problem z plodnoscia u swego meza szukalaby pomocy u sasiadow?
      Bardzo prosze - zapytaj sie ja o to!!!! Rozumiem ze nie mozesz pokazac jej tego
      watku (w koncu to twoja przelozona - serdecznie wspolczuje!!!) ale moze zajrzyj
      na Bociana, tam niedawno byl ten temat poruszany i dziewczyny napisaly kilka
      dobrych rad jak radzic sobie z takimi burakami, wrrrrrrrrr
    • Gość: Paola Re: Okrutna rzeczywistość IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 04.02.03, 15:06
      Aniu, to żałosny, głupi, bezduszny i złośliwy żart, za który powinna ją spotkać
      kara. Ja wierzę, że sprawiedliwość jest na świecie i że kara za to ją dopadnie,
      pozdrawiam serdecznie i życzę cudnego bobaska.
    • Gość: Stanko Re: Okrutna rzeczywistość IP: *.acn.pl 05.02.03, 07:31
      Nie ma w ogóle oczym gadać... bądź sobą i powodzenia
    • Gość: Anna Re: Okrutna rzeczywistość IP: *.crowley.pl 05.02.03, 13:27
      Dziewczyny, jesteście KOCHANE. Bardzo Wam dziękuję za "miłe" słowa na temat
      mojej "koleżanki". Tylko my potrafimy się zrozumieć, wspierać wzajemnie. Jest
      to dla mnie bardzo ważne, że mogę na Was liczyć w każdej chwili i w każdej
      sytuacji.
      Bardzo Wam dziękuję za wszystkie ciepłe słowa.
      Życzę powodzenia!!!
      Anna
    • atlantis75 Re: Okrutna rzeczywistość 05.02.03, 15:13
      Gość portalu: Anna napisał(a):

      > Muszę z Wami porozmawiać.
      > Zwierzyłam się mojej koleżance z pracy, która niestety jest też moją szefową
      > ze swoich "problemów", które trwają już 5 lat. Wiecie co przeżywam 3x in-
      > vitro, badania, zabiegi itp. Wczoraj spotkał mnie nieprzyjemny incydent. Jak
      > codzień rano przeglądam nasze formu, mam smutną minę i nagle moja "koleżanka"
      > odwraca się w moją stronę i mówi cyt. "nie martw się, czy mogę ci w czymś
      > pomóc" odpowiadam "dziękuję ale nie jesteś w stanie mi pomóc" na co
      > wspomniana wcześniej koleżanka mówi "mogę, może wypożyczę Ci swojego męża, z
      > którym ja już mam dziecko". Nie byłam w stanie spojrzeć w jej stronę. Dzisiaj
      > postanowiłam z nią porozmawiać, że nie życzę sobie tego typu komentarzy pod
      > moim adresem, że dziwi mnie jaj zachwanie, kpina z mojej sytuacj. Na to
      > wszystko usłyszałam, cyt. "że to był tylko żart, że powinnam pójść do
      > psychologa bo nie potrafię dać sobie rady z całą tą sytuacją, że nie powinno
      > się kogoś osądzać i skazywać zaocznie, co zrobiłam wczoraj, bez wysłuchania
      > racji drugiej strony. Nie zawsze świat prawdziwy wygląda tak, jak mi się
      > wydaje.
      > Kochane powiedzcie co sądzicie na ten temat, czy ze mną naprawdę jest już tak
      > źle, że nie zauważam pewnych rzeczy, niektóre sytuacje wyolbrzymiam?;


      Anno, twoja koleżanka to osoba cholernie ołudna i mało
      delikatna... jak można tak "zażartować", a potem mówić, że
      trzeba liczyć się z uczuciami innych???
      Każdy normalny człowiek poczułby się urażony!
      Pozdrawia cię normalna Atlantis smile))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka