ever12
01.07.06, 11:33
Cześć. Jestem po 6 IUI i jednym nieudanym transferze. Powiem szczerze, że się
podłamałam, bo IV było z bardzo dobrej "jakości" zarodków, o ile mogę tak
powiedzieć. W klinice - takie odniosłam wrażenie - byli pewni, że się uda, a
tu pełen zawód. No mam poczucie, że zawiodłam. I cały męczy mnie chęć
uświadomienia sobie, co mogło być przyczyną niezagnieżdżenia się ciąży, żeby
móc taką przyczynę wyeliminować, no i oczywiście dobija mnie świadomość, że
prawdopodobnie do tej przyczyny nie dojdę... Mam właściwie kilka pytań do Was,
powiedzcie mi, czy komuś się udało zajść w ciążę po in vitro z mrożonych
zarodków (bo teraz tak będę próbować)? Ile w ogóle miałyście transferów, za
którym razem sie udało? Jak to zrobić, żeby się nie stresować? (sama
świadomość konieczności unikania stresu mnie stresuje, prawdę powiedziawszy,
nie mówiąc już o zwykłych codziennych mniejszych czy większych stresach - jak
ich uniknąć?) Co robiłyście/czego nie robiłyście podczas tych nieszczęsnych 14
dni oczekiwania na "wyrok" beta HCG? Co i jak można usprawnić "w sobie" -
mówię tu zarówno o psychice, jak i o sprawach fizjologicznych, bo nie wiem, co
w moim przypadku zawiodło... Czemu się ten dziad nie chciał zagnieździć,
chociaż jeden... Męczy mnie to niezmiernie... Macie jakieś wnioski ze swoich
prób - udanych i nieudanych, jakieś doświadczenia, z którymi mogłybyście się
podzielić?
Bardzo liczę na Wasze odpowiedzi, bo jestem w tak podłym nastroju od
przedwczoraj, jakby mnie kto zgniłą szmatą zdzielił na odlew i bez powodu.