karmma
25.09.06, 10:58
Witajcie po przerwie. Nie odzywalam sie od dluzszego czasu, wlasnie mija moj
3 cykl na clo i na razie nic dobrego sie nie dzieje. Od czerwca do teraz
biore metformax 2 razy dziennie po tabletce. W lipcu pierwszy cykl z clo,
mala dawka bo tylko 1 tabletka zaowocowala piekna owulacja (pecherzyk 23 mm,
plodny sluz, klucie jajnika, wysoki progesteron z 21 dc.)- niestety ciazy
brak, chyba spoznilismy sie nieco przez klopoty z grzybica

nastepny cykl
taka sama dawka clo - zero owu, wrzesien - kolejny cykl z clo (1 tabl.) no i
w piatek bylam u gina w 9 dc i wiadomo juz, ze nie urosl zaden pecherzyk. Na
nastepny miesiac gin zarzadzil 2 tabletki clo dziennie i rowniez w dalszym
ciagu metformax 2 tabl. dziennie, twierdzi, ze moze organizm dostanie kopa, i
ze skoro za pierwszym razem byla owu po 1 tabletce, to moze organizm sie
przyzwyczail do takiej dawki i zadziala po wiekszej. Zastanawial sie w
pierwszej chwili nad clomifenoopornoscia, ale przeciez jedna owu byla! jego
plan jest taki: 2 kolejne cykle na clo po 2 tabletki, potem jeszcze jeden na
3 tabletkach i laparoskopia. Co wy na to? czy w moim przypadku moze byc mowa
o cloopornosci? dodam jeszcze ze waze 85kg przy 172 cm wzrostu, wiec do
ulomkow nie naleze - gin pocieszal, ze moze ta 1 tableteczka clo nie
podzialala ponownie ze wzgledu na wage. No ale przeciez raz sie udalo wywolac
owu... nic juz z tego nie rozumiem... Od piatku jestem w mega dolku,
ryczalam, warczalam na m, ktory jest kochany ale przeciez nie moze znosic
moich humorow w nieskonczonosc... Mam pco i mimo ze gin twierdzi ze 4/5
dziewczyn z pco szczesliwie zachodzi i rodzi, to jakos ciezko mi w to
uwierzyc. No i czasu coraz mniej, bo trzydziecha na karku

((