Dodaj do ulubionych

Niestety...

18.11.06, 07:32
nie doczekałam testu i niedzieli. Dziś o 5 rano przylazło @ i zadomowiło sie
na dobre. Jest mi bardzo przykro, to fakt, ale przyjęłam to chyba spokojnie.
Mój Synek, do którego "wtargnęłam", szukając pocieszenia, nawet nie wie,
jakim jest Cudem i nie wie, że tylko Jemu zawdzięczam to, ze potrafię
spokojnie znieść tę porażkę. Teraz mam pół roku spokoju, to jest czzas na
wyciszenie, relaks i zebranie sił przed kolejną walką. Dziękuję serdeczxnie
wszystkim, którzy trzymali za mnie kciuki, ustawiali mnie do pionu i czekali
razem ze mną. W maju in vitro - może wtedy się uda... Teraz jadę na egzamin z
prawa jazdy, tylko... nie wiem, czy coś z tego wyjdzie, skoro dzień sie
zaczął tak fatalnie. Buziaczki, Kochane, pa!
Obserwuj wątek
    • bobimax Re: Niestety... 18.11.06, 07:36
      Bardzo mi przykro. Ale czemu mówisz że pół roku spokoju a potem in vitro. Nie
      chcesz dalej próbować. Może już nie tak intensywnie ale może się uda naturalnie.
      • szklanapulapka2 Re: Niestety... 18.11.06, 07:51
        Nie wierzę już w naturalne próby i szanse ich powodzenia . Nie mam owulacji.
        Leki hormonalne kosztowałay mnie kolejne kilka kg. wagi, a i tak nic nie dały.
        Nie mam siły, po prostu sie wypaliłam.
        • tymonka30 Re: Niestety... 18.11.06, 08:58
          Może właśnie jak sobie odpuścisz to się uda. W każdym razie plan jest.
          Powodzenia chociaż na egzaminie! I całusy dla synka! Zajrzyj tu po.
        • agnieszka.krak Re: Niestety... 18.11.06, 08:58
          kazdy przechodzi moment wypalenia, ale pożniej zbierasz siły i dalej walczysz.
          przykro mi, że tak sie stało, ale musisz wierzyć ze jeszcze będzie pięknie
        • bobimax Re: Niestety... 18.11.06, 14:03
          To odpocznij sobie, nabierz dużo siły i przystąp do kolejnych starań.
          Powodzenia i wytrwałości.
    • kinia19830 Re: Niestety... 18.11.06, 10:59
      trzymaj się i nie poddawaj, moze wlasnie jak odpuscisz to sie uda.
      powodzenia na egzaminie.
      • szklanapulapka2 Re: Niestety... 18.11.06, 14:02
        @ przyszła, egzamin oblałam, okazało sie, ze Adaś ma anemię (wynik ostatniej
        choroby i zażywania zntybiotyków), a na końcu radar policyjny cyknął nam
        zdjecie za przekroczenie prędkości (na wiosze, gdzie jest kawałek dobrej drogi)
        no i tyle narazie. Jest 14, zobaczymy co sie jeszcze wydarzy...
        • kitek29 Re: Niestety... 18.11.06, 14:24
          a ja sie z mezem poklocilam...bo odarlam kolpak..sad(i wg niego jestem sierota:
          ((i nie umiem jezdzic..chociaz prawko mam 12 lat..

          k.
          • szklanapulapka2 Re: Niestety... 18.11.06, 23:09
            Dobrze, że ta sobota już się skończyła... Dawno nie pamiętam tak feralnego dnia.
            • tymonka30 Re: Niestety... 19.11.06, 07:54
              Mam nadzieję, że dziś lepszy dzień? Egzamin na prawko był dla mnie najbardziej
              stresujacym egzaminem z wszystkich w życiu. Obrona pracy to pikuś. Czekasz na
              swoją kolej przez 3h (nazwisko na literę z końca alfabetu) a potem w stresie
              drobniutka pomyłka i "dziękujęmy pani" i szlag trafił pieniążki, do kasy i
              kolejna stówka. Wyjechałaś chociaż na miasto?
              • szklanapulapka2 Re: Niestety... 19.11.06, 15:51
                Wyjechałam. To było moje 3 podejscie. Wszystkie 3 razy z placem nie miałam
                najmniejszych kłopotów, z budową samochodu, swiatłąmi, też nie. Wyjeżdżałam
                zawsze, a w miewście po prostu zżerały mnie nerwy. Za pierwszym razem zgasł mi
                samochód na skrzyżowaniu, za drugiem wymusiłąm pierszeństwo (wtedy byłąm
                umóiona na egzamin na godz. 14, a do samochodu wsiadłam juz po ciemku o 18 -
                takie było opóźnienie). Wczoraj natomiast już kończyłam egzamin, egzaminator
                chwalił jak głupi, kazał jeszcze wjechać na parking i wyjechać. Zaparkowałam
                (znów pochwalił), ale przy wyjeździe jak tylko włączyłam prawy kierunkowskaz,
                to juz zaczął sie uśmiechać, no i... wkrótce okazało sie dlaczego. Wyjechałam z
                parkingu na znaku zakazu. Nie wiem, dlaczego go nie zobaczyłąm. Chyba byłam tak
                zaaferowana tym, ze cała jazda poszłą dobrze, że po prostu nie zerknęłam. Całą
                drogę jechał za mną mąż (incognito) i to mi ogromnie pomagało i dawało jakieś
                poczucie bezpieczeństwasmile. Wjechał też za mną na ten nieszczęsny parking i
                potem powiedział, ze nawet wyrafinowany kierowca pewnie nie dostrzegłby tego
                znaku. W każdym razie on też go nie widział i... wyjechał za mną. No i na
                takiej głupocie oblałam. a następny egz. w styczniusad. No i musze jazdy dokupić.
                • tymonka30 Re: Niestety... 19.11.06, 18:36
                  Kurcze na sam koniec?!?!?! To dopiero pech!!!! Brak mi słów.....
                  • mk1975 Re: Niestety... 19.11.06, 19:43
                    ja zdałam prawko dopiero za 5 razem, ale musiałm pomóc szczęściu smile
                    ale ja generalnie,ze wszystkim mam pod górkę...
                    • dagps Re: Niestety... 20.11.06, 09:26
                      ja tez pamietam ze to bylo tragiczne doswiadczenie, raz z placu nie wyjechalam bo przy parkowaniu tylem facet stope postawil miedzy kolem a linia i powiedzial widzi pani, niech pani wysiadzie i zobaczy jak krzywo, cale dwa centymetry, no nie moge pani do miasta puscic. taki byl wredny. drugi raz facet bez potrzeby zupelnie pzred rondem ktore bylo puste zaczal krzyczec, ze gdzie ja jade, ze hamulec, a rondo pusciuuuuutkie, ze tirem bym zdazyla a nie micra.


                      ty odpoczywaj szklana. masz okazje, odpoczywaj.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka