Dodaj do ulubionych

In vitro albo giń?

11.12.06, 21:40
WItajcie
sporo ostatnio czytam roznorakich opinii, problemow zwiazanych z nieplodnascia. Staramy sie z zona o potomka ponad rok. Problem lezy po obydwu stronach - u zony - endometrioza zdiagnozowana w Katowicach (Provita) skad przeprowadzilismy sie do Warszawy, u mnie lekko zmniejszona ruchliwosc plemnikow - ale wg wczesniejszego lekarza - wystarczajaca do naturalnego poczecia.
Niedawno bylismy w klinice Invimed u przypadkowo wybranego lekarza - jakas pani - nie pamietam nazwiska.
Zdziwila mnie jedna rzecz - dlaczego od razu powstala presja w kierunku in vitro? Dlaczego lekarze nie czytaja dokladnie badan? Dlaczego lekarz mowi do mojej zony "slonce" skoro znamy sie od 2 minut?
Odnieslismy wrazenie pospiechu i rutyny (tak jakby wszyscy mieliby wyzaczone sciezki juz przed wizyta). Pani doktor starala sie byc mila, odpowiadala na pytania ale raczej byle jak, chyba cos nie wyszlo.
Nie zrozumcie mnie zle, ale do cholery chyba zona zasluguje na pelna uwage, zwlaszcza ze klinika to przeciez prywatny biznes. Choc z drugiej strony - skoro biznes - to moze dazy do najwiekszych zarobkow.
Obecnie stoimy w miejscu. Zmieniac klinike czy poddac sie i atakowac in vitro?
henry
Obserwuj wątek
    • kathrinn82 Re: In vitro albo giń? 11.12.06, 21:57
      z tego co sie orientuje ne endometrioze tylko in vitrosad wszelkie inne leczenie
      jest strata czasu, poczytaj troche to forum, sporo tu o tym...
      • henryyy Re: In vitro albo giń? 11.12.06, 22:04
        Przepraszam za niescislosc.
        U zony byla endometrioza, - centymetrowa torbiel na jajniku zniszczona zabiegowo. Obecnie ok, ale lekarz powiedzial ze nie mamy pewnosci czy jest ok smile
        henry
        • kathrinn82 Re: In vitro albo giń? 11.12.06, 22:13
          jezeli nie dotyczylo to jajowodow, to nie potrafie odpowiedziecsmile mysle ze
          lekarz powinien wiecej uwagi poswiecic Wam obojgu i dokladnie obejrzec
          wyniki...poczytaj sobie tutaj www.resmedica.pl/ffxart2004.html moze cos
          pomozesmile powodzeniasmile
          • henryyy Re: In vitro albo giń? 12.12.06, 00:06
            Szczere dzieki za odpowiedz.
            Zkonsultowalem sie ze swoja Luba i tak: to byla 1 torbielka endometrialna 1X1,5cm i jajowody obydwa drozne. Zabieg nazywal sie laparoskopia. Hormony ok.
            No i co mamy robic?
            henry
            • bee20 Re: In vitro albo giń? 12.12.06, 09:19
              Witaj Henry,
              moj temat, wiec pozwol, ze i ja dorzuce conieco.
              Otoz, z lekka endometioza (np. 1 i 2 stopnia) MOZNA zajsc w ciaze, przeciez
              wielu ginow nadal zaleca na endo wlasnie ciaze (okres ciazy i z nia zwiazany
              zastoj miesiaczek powoduje, ze ogniska moga zaschnac, moga, ale nie zawsze tak
              sie dzieje). Wiekszy problem jest, gdy endo tak pobuszowala, ze np. niektore
              narzady sa posklejane. U twojej zony tak nie bylo... A jednak, nawet te
              najdrobniejsze ogniska (zwlaszcza te mocno czerwone, ktore uchodza na
              najbardziej aktywne hormonalnie - ja wlasnie takie mam), powoduja zmiane
              rownowagi hormonalnej. Pewnie wiesz, ze przy endo sa dwa powody z trudnoscia
              zajscia w ciaze - jeden to ten mechaniczny, gdy narzady sa posklejane, drugi -
              to ten hormonalny (ja mam idealne wyniki hormonow, a mimo to...). My po ponad 2
              latach staran i ostatnio 4 cyklach monitoringu z kuracja hormonalna (maz ma
              idealne wyniki), podchodzimy w styczniu do in vitro. Tak wlasnie zalecaja nam
              nasi lekarze, z tym ze ja mam juz 37 lat. Jeszcze niedawno lekarze radzili nam,
              zeby "poprobowac" ok. roku po laparoskopii, gdyby nic nie wyszlo - wtedy in
              vitro. Jezeli jestescie oboje przed lub ok. 30-stki (a wiec jeszcze baaardzo
              mlodzi), tak bym wam tez radzila - in vitro to przeciez ostatecznosc.
              Powodzenia. Bea
              • henryyy Re: In vitro albo giń? 12.12.06, 09:34
                Jestem pod wrazeniem Twojej znajomosci tematu.smile
                Oboje mamy po 27 lat, wiec przez dziesiec lat jeszcze bedziemy mlodzi smile)
                dzieki serdeczne
                henry
                • bee20 Re: In vitro albo giń? 12.12.06, 09:45
                  No - w tym wieku - to tylko do roboty, na pewno sie kiedys uda!
                  Najnowsze statystyki ivf (w Niemczech) pokazuja, ze do 35 roku sa takie same
                  (bardzo dobre) szanse powodzenia przy ivf, dopiero potem maleja... Macie wiec
                  jeszcze sporo czasu...
                  Trzymajcie sie!
                  Bea
    • sylwiaz241 Re: In vitro albo giń? 12.12.06, 09:16
      byliście u dr Karwackiej. Ja tez się u Niej leczę. Rezczywiście, sprawia
      wrażenie nieco roztrzepanej. Ja jednak Jej wierzę. W wyniku laparoskopii
      (skierowniae od Niej) okazało się, że na lewym jajniku jest torbiel
      endometrialna. Prawy jajowód niedrożny. Od razu info o IVF, a raczej ICSI.
      Byliśmy w Novum na konsultacjach. Szybko ucieklismy. Nie udało się, ale
      będziemy próbowac.
      Powodzenia
      Jesli macie pytania, można pisac na maila gazetowego.
      • zetka31 Re: In vitro albo giń? 12.12.06, 11:24
        A kiedy Twoja żona miała laparoskopię? Po laparoskopi spokojnie do roku mozna
        się starać naturalnie, tym bardziej, że jajowody OK. Najlepszy czas to do pół
        roku po laparoskopii, tak mówia lekarze. Dobrze by było, żeby żona sprawdzała,
        czy ma owulację (niech mierzy temperaturkę, albo stosuje testy owulacyjne).
        Zwiększą się wasze szanse.
        Mój mąż też ma problem z ruchliwością plemników, ale lekarze nie kazali sie tym
        przejmować. Mąż brał na to pregnyl. Możesz poczytać o "wspomagaczach" na
        nasionka. Może znajdziesz coś dla siebie. Podaję stronkę i życzę powodzenia.

        www.sklep.starania.pl/default.asp?id_sklepu=43&id_dzialu=1681&vw=1&c=10&o=0&dsc=0

        • henryyy Re: In vitro albo giń? 12.12.06, 11:45
          Zona miala zabieg 3 miechy temu gdzies, nie wiem dokladnie kiedy, bo wyjechala.
          Owulacje ma, bo okreslala ja za pomoca testow na mocz. Hormony ok.
          co raz bardziej jestem przekonany, ze in vitro to zbyt odstra propozycja od pani dr.
          henry
          • 56at Re: In vitro albo giń? 12.12.06, 13:15
            To ze jest owulacja na 100% potwiedza tylko ciaza.
            testy owulacyjne pokazuja tylko pik LH a to nie daje 100% ,ze była owulacja.
          • male_piwo Re: In vitro albo giń? 12.12.06, 15:14
            Wiesz Henry, powiem tyle, z endometriozą łatwo nie jest. Ale to już wiecie.
            Mimo, że invitro może się wydawać "ostatecznością", z biegiem czasu robi się
            "zbawieniem".
            Z tego co piszesz można wywnioskować, ze twoja żona ma wczesne stadium choroby,
            więc i szanse na naturalne poczęcie pewnie są. Pamiętaj tylko, mimo że to była
            mała torbielka, endomotriozę wyleczyć całkowicie zdarza się rzadko.

            Na Twoim miejscu, powtórzyłbym badanie nasienia w jakimś dobrym laboratorium (ja
            robiłem w Novum), aby się upewnić że napewno z Twojej strony nie ma większych
            problemów.
            Potem , jeśli by naturalne sposoby zawiodły, można spróbować inseminacji (skoro
            wszystko od strony ginekologicznej jest ok). Ale to już moje dywagacje.
            Najlepszym rozwiązaniem jest znaleźć lekarza, któremu można zaufać.

            Pozdrawiam i życze wam skutecznych starań

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka