henryyy
11.12.06, 21:40
WItajcie
sporo ostatnio czytam roznorakich opinii, problemow zwiazanych z nieplodnascia. Staramy sie z zona o potomka ponad rok. Problem lezy po obydwu stronach - u zony - endometrioza zdiagnozowana w Katowicach (Provita) skad przeprowadzilismy sie do Warszawy, u mnie lekko zmniejszona ruchliwosc plemnikow - ale wg wczesniejszego lekarza - wystarczajaca do naturalnego poczecia.
Niedawno bylismy w klinice Invimed u przypadkowo wybranego lekarza - jakas pani - nie pamietam nazwiska.
Zdziwila mnie jedna rzecz - dlaczego od razu powstala presja w kierunku in vitro? Dlaczego lekarze nie czytaja dokladnie badan? Dlaczego lekarz mowi do mojej zony "slonce" skoro znamy sie od 2 minut?
Odnieslismy wrazenie pospiechu i rutyny (tak jakby wszyscy mieliby wyzaczone sciezki juz przed wizyta). Pani doktor starala sie byc mila, odpowiadala na pytania ale raczej byle jak, chyba cos nie wyszlo.
Nie zrozumcie mnie zle, ale do cholery chyba zona zasluguje na pelna uwage, zwlaszcza ze klinika to przeciez prywatny biznes. Choc z drugiej strony - skoro biznes - to moze dazy do najwiekszych zarobkow.
Obecnie stoimy w miejscu. Zmieniac klinike czy poddac sie i atakowac in vitro?
henry