Witam! Piszę zeby dodać nadziei. Staralam się o dzieciątko 1.5 roku i
wydawało mi się że nigdy nie zostanę już mamą. Na poczatku diagnoza PCO,
podwyzszona prolaktyna. Cykle na clo (raz reakcja jest, raz nie ma) i zero
efektu. Potem laparoskopia. Okazało się ze wszystko ok, że nacieta otoczka
jajników, bo była gruba i to moglo przeszkadzać. Lekarz mowił ze mam ok. 6
msc na zajscie w ciaze. Po laparo @ nie przyszla, musialam wywołać. Potem
zrobiła sie cysta, 2 miesiace na wchloniecie bez starań. Potem cykl na clo +
menopur-wszystko ok, a efektu brak. Kolejny cykl znowu na clo i menopurze. W
jajnikach nic nie rosnie. Lekarz kreci glowa, ze nie ma reakcji, kaze przyjść
w 19dc zeby jeszcze sprawdzić czy jednak moze jest pęcherzyk. ja w tym cyklu
trace juz nadzieje, mam wszystkiego dość. Jednak okazuje się ze jajniki
reagują, owulacja jest pozna! Po owulacji biorę 2 tygodnie urlopu. wiem ze to
nie załatwia sprawy i nie da się brać urlopu po kazdej owu, ale probuję
wszystkiego. przez dwa tygonie zero stresu, odpoczynek. Po dwóch tyugodniach
od pregnylu beta 80. Jestem w ciąży

Dziś widziałam serduszko mojego
maleństwa. Życzę Wam wszystkim upragnionego maleństwa. Prosze nie poddawajcie
się, bo czesto nawet jak się wydaje że sytuacja jest beznadziejna, to jednak
mozemy się mile zaskoczyć. działajcie zgodnie z intuicją, próbujcie
ograniczać stres po owu. ja myślę, ze mnie pomogł własnie urlop, nie wiem
tego na pewno, ale tak czuję. pozdrawiam. Trzymam kciuki za Was wszystkie.
Będzie dobrze! Musi być!Kazda z nas ma tylko inną drogę do przejscia do
upragnionej kruszynki.