Dodaj do ulubionych

Zaślepione swoimi potrzebami

04.06.07, 13:59
zrobilo mi sie bardzo przykro dziewczyny
poczytajcie ten watek bo okazuje sie ze jestesmy "zaslepione swoimi
potrzebami"
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=191&w=63383606&wv.x=2&a=63621655
Polpotworek : I TY BRUTUSIE ???


pozdrawiam wszystkie zaślepione
Obserwuj wątek
    • polpotworek Re: Zaślepione swoimi potrzebami 04.06.07, 14:11
      Przykre ze nie mozna powiedziec swojego zdania, bo teraz wszystkie przekręcą
      moje wypowiedzi i zostanę wykopana za to ze powiedzialam jak coś odebralam.
      Jesli ktoś wie ze kieruje sie nie tylko dobrem swoim ale tez swojego dziecka/
      czy dzieci to skąd to oburzenie? Mozna by powiedziec puknij w stól a nozyce sie
      odezwą. Napisalam ale chyby ktoś nie umie czytac "ze tak to odebralam" a nie ze
      tak to jest i wiem ze moze byc to spowodowane wlasnie tym czekaniem i
      bezradnością. Ale nie ma to jak naskoczyc na kogoś komu sie udalo i kto wyrazil
      tylko swoje zdanie.
      Mi tez jest przykro tym bardziej ze nie zaraz zostane zjechana przez większośc
      za to ze powiedzialam swoje zdanie z którym jak podkreslilam mozecie sie
      zgadzac lub nie. Nikomu nic nie narzucilam i nikogo nie potępilam ale same
      potępiacie kogoś kto wyraża tylko swoją opinię. Jesli komuś sie zrobilo przykro
      to przepraszam. Nie bylo moim celem Was urazic bo sama bylam na Waszym miejscu
      i zycze Wam jak najlepiej.
      • polpotworek Re: Zaślepione swoimi potrzebami 04.06.07, 14:14
        Chcialam dodac ze pominęlaś jeden wyraz który byl najważniejszy w tym zdaniu.
        A mianowicie wyraz "tylko"! To niestety zmienilo caly sens mojej wypowiedzi. sad
      • wiktoria33 Re: Zaślepione swoimi potrzebami 04.06.07, 14:24
        spolpotworek napisała:

        " Przykre ze nie mozna powiedziec swojego zdania, bo teraz wszystkie przekręcą
        > moje wypowiedzi i zostanę wykopana za to ze powiedzialam jak coś odebralam.
        > Jesli ktoś wie ze kieruje sie nie tylko dobrem swoim ale tez swojego dziecka/
        > czy dzieci to skąd to oburzenie? Mozna by powiedziec puknij w stól a nozyce
        sie odezwą."

        To my /ja sie nie kierujemy dobrem naszych przyszlych dzieci uwazasz, tylko
        swoim??
        lepiej juz nic nie mow bo sie coraz bardziej pograzasz

        "Napisalam ale chyby ktoś nie umie czytac "ze tak to odebralam" a nie ze tak to
        jest i wiem ze moze byc to spowodowane wlasnie tym czekaniem i bezradnością.
        Ale nie ma to jak naskoczyc na kogoś komu sie udalo i kto wyrazil tylko swoje
        zdanie. "

        myslisz ze naskakuje na ciebie bo ci sie udalo ?
        jestes bezczelna , nie zycze sobie takich uwag !!!
        zawsze sie ciesze jak sie udaje komus z forum (komus kto leczyl sie i bardzo
        chcial dzieciatka)!!! moze dlatego sie tak ciesze bo daje mi to nadzieje i
        pocieche ze moze i mnie sie uda .. i wiem co przezywalas!


        "Mi tez jest przykro tym bardziej ze nie zaraz zostane zjechana przez
        większośc
        > za to ze powiedzialam swoje zdanie z którym jak podkreslilam mozecie sie
        > zgadzac lub nie..."
        czyli jednak poczuwasz sie do tego ze zaraz zostaniesz zjachana przez
        wiekszosc? ciekawe dlaczego?


        bo ja np sie nie poczuwam
        • polpotworek Re: Zaślepione swoimi potrzebami 04.06.07, 14:37
          Nadal przypisujesz mi slowa których nie napisalam. Poczuwasz sie do tego by
          zalożyc osobny wątek i zrobić w nim ze mnie czarownice a mnie wyzywasz od
          bezczelnej i nadinterpretujesz moje wypowiedzi.
          Uwazam ze ta dyskusja do niczego nie prowadzi skoro nie rozumiesz moich slów.
          • wiktoria33 Re: Zaślepione swoimi potrzebami 04.06.07, 14:53
            ja dokladnie cytuje twoje wypowiedzi i nic ci nie przypisuje, na szczescie sa
            one prosto sformulowane i interpretuje a nie nadinterpretuje
            oburza mnie tylko twoje podejscie bo jeszcze niedawno bylas wsrod nas i
            tez "bardzo chcialas"

            zrobilam osobny watek bo to sie nie odnosi tylko do mnie
            • polpotworek Re: Zaślepione swoimi potrzebami 04.06.07, 15:42
              To przeczytaj ze spokojem moje zdanie:
              Jesli ktoś wie ze kieruje sie nie tylko dobrem swoim ale tez swojego dziecka/
              czy dzieci to skąd to oburzenie?
              I Twoje pytanie do tego zdania:
              To my /ja sie nie kierujemy dobrem naszych przyszlych dzieci uwazasz, tylko
              swoim??
              lepiej juz nic nie mow bo sie coraz bardziej pograzasz

              No wlasnie nic takiego nie napisalam!!!!!, pytalam tylko dlaczego sie oburzasz
              skoro kierujesz sie i dobrem swoim i dziecka/dzieci. To jest wlaśnie Twoje
              przekręcenie moich słów.
              Po drugie Wiktorio oburzasz sie moim dystansem? do czego? do tego ze mam
              wrażenie(bo tak to odbieram a nie powiedzialam ze tak jest) ze sa tu dziewczyny
              które myśla entuzjastycznie tak jak ja kiedyś myślalam(np ze wiecej pecherzyków-
              nie zarodków- przy ustrojowym zaplodnieniu- nie pozaustrojowym czyli inv)...
              ze wiecej pęcherzyków to lepiej, to większe szanse a niestety też większe
              zagrożenia. Nie mam pojecia juz jak wytlumaczyc Ci byś zrozumiala to co czuje i
              pisze bo napisalam w przytoczonym wątku rzeczy do których wstydzilam sie
              przyznac... ja stracilam taki entuzjazm(ze chce i tylko to sie liczy-
              oczywiscie nie zrozum tego znów opatrznie- mówie tu o swoich uczuciach i tylko
              o swoich) bo stracilam dziecko. Wyrazilam swój punkt widzenia, moze ktoś to
              przeczyta, moze ktoś pomysli o rzeczach o których nie myślal... moze komuś nada
              sie na coś moja wypowiedz czy moje wyznanie(jak chcesz to to nazwij), Tobie sie
              raczej do niczego nie nada ale wiesz co...
              Można bylo kulturalniej porozmawiac i wyjaśnic sobie pewne rzeczy na privie.
              Ale skoro juz tak wyszlo to sie nie odstanie. Mam nadzieje ze kiedyś zrozumiesz
              co naprawde mialam na myśli.
              mimo wszystko pozdrawiam smile



              • wiktoria33 Re: Zaślepione swoimi potrzebami 05.06.07, 19:54
                nie mam nic do ukrycia i dlatego nie musze rozmawiac na privie
                dobrze zrozumialam co mialas na mysli i dlatego teraz " nie wykrecaj kota
                ogonem","ktos wie i ktoś sie kieruje..." no chyba ze bedziemy teraz
                rozmawiac "sobie a muzom" czyli o jakimś ktosiu tylko po co?

                koncze tą dyskusje bo nigdzie nie prowadzi a i tak za dużo piany wkoło

                pozdrawiam
    • milka9612 Re: Zaślepione swoimi potrzebami 05.06.07, 21:46
      Też uważam że kiedy tylko przestaje się komuś przyklaskiwać i nie daj Boże ma
      się odmienne zdanie to zaraz wzbudza to niesłychane oburzenie.KAŻDY ma prawo do
      swojego zdania.Dlaczego to tak trudno zrozumieć.Słowa krytyki po głębszym
      przemyśleniu mogą być nawet konstruktywne .Można się z nią nie zgodzić ale
      chociaż próbować spokojnie wysłuchać.Syty nigdy głodnego nie zrozumie.To tylko
      tyle i aż tyle.
      • remka1 Re: Zaślepione swoimi potrzebami 05.06.07, 22:34
        Śledzę waszą "dyskusję" w tym i w tamtym wątku...Niełatwo się w to wtrącać.
        Wiem jednak,że jak się już osiąga swój cel to całe spojrzenie na sprawę zmienia
        się. Człowiek nabiera dystansu, jest bardziej rozsądny, niby bardziej rozumie i
        wydaje mu się,że tak miało być, że wystarczyło poczekać cierpliwie. Ale tak
        mówić może tylko ten ,komu się udało i właśnie cieszy się tym szczęściem.
        Bardzo trudno jest tym które nadal się starają. I nie ma się co tu kłócić o to,
        czyje potrzeby ma się na uwadze!!!! Bo zanim zajdzie się w ciążę to są potrzeby
        KAŻDEJ KOBIETY (w większości odczuwamy silny instynkt macierzyński), a potem
        priorytetem stają się POTRZEBY DZIECKA TEGO, które ma się począć, narodzić i z
        nami żyć. Nie ma się o co spierać z racji tego,że obecnie zajmujecie różne
        stanowiska. Wg mnie jedna występuje z pozycji już "matki", a druga z pozycji
        starającej się (tak jak ja zresztą). I nie zgodzimy się, bo to już różne bajki
        dziewczyny, różne odczucia. Uważam,że jak się już uda to pewnych rzeczy nie
        odczuwa się tak samo intensywnie jak wtedy, gdy się ktoś starał. Od tego
        momentu żyje się inaczej i myślenie też się zmienia.
        • szklanapulapka2 Re: Zaślepione swoimi potrzebami 05.06.07, 22:59
          Taaaaaaaa, do chwili, gdy ta "obszarniczka" (jak ktoś malowniczo nazwał matkę z
          jednym dzieckiem - i to o które starała się wiele lat), nie zapragnie drugiego
          dziecka. Wtedy znó rozsądek gdzieś się chowa, a egoistyczne "ja chcę i jestem
          gotowa na wszystko", bierze górę):. Tak jest w moim przypadku. Mam jedno
          dziecko 9po 6 latach leczenia), a teraz jestem w trakcie długiego protokołu do
          isci i za jakieś 3 tygodnie (jak dobrze pójdzie), odbędzie sie zabieg.
          Zapewniam, że swoja potrzebę posiadania drugiego dziecka odczuwam równie
          intensywnie (a moze bardziej) niż wtedy, gdy walczyłam o pierwsze. Nie wiem,
          moze dlatego, ze już wiem, co to znaczy mieć dziecko i oddałabym wszystkie
          skarby świata, zeby "przezyć to jeszcze raz".smile Dziewczyny, nie ma sie o co
          kłócić. Myślę, ze to osobista i indywidualna sprawa każdej kobiety.
          Niekulturalnie jest jednak straszyć i wymawiać innym, ze chęć posiadania
          dziecka to przejaw egoizmu. Tak nie jest i już. I dziwię sie, zę mówi tak
          kobieta, któa jeszcze niedawno była po drugiej stronie barykady i walczyła i
          była zdeterminowana... Co najmniej dziwne...
          • anulka59 Re: Zaślepione swoimi potrzebami 05.06.07, 23:11
            Też myślę ze nie ma potrzeby się kłocić.Pragnę być w ciąży leczę się i to na
            chwilę obecną jest dla mnie najważniejsze ale nie wiem jak Wy ja jeszcze myślę
            o tym że po leczeniu będzie cudowne 9miesięcy-choć nie muszą być łatwe a poem
            nasze maleństwo będzie z nami.Nie zrozumie nas ten kto tak poprostu zachodzi w
            ciążę i rodzi kolejne dzieci nawet się dziwi że się leczymy bo przecież jest
            adopcja nawet taniej i może łatwiej.Ale dla nas lezenie i pragnienie 2kreseczek
            to szczyt marzeń więc nie kłóćmy się a raczej wspierajmy.Pozdrawiam.
          • polpotworek Re: Zaślepione swoimi potrzebami 05.06.07, 23:17
            Nikogo nie chcialam nastraszyć ale widze ze ta ciąża wplywa na mnie jakos tak
            ze ludzie dziwnie mnie odbierają ostatnio- zwlaszca od momentu gdy dowiedzialam
            sie ze jeden maluiszek nie zyje to drże kazdego dnia i mam czasem straszne
            schizy z tych obaw-tak to chyba ze mnie bije ze ludzie zaczeli mnie źle
            odbierać i źle sie z tym czuje bo nie chcialam wywolac zadnych zlych emocji a
            okazalo sie ze jest zueplnie odwrotnie sad. Przykro mi ze tak wyszlo... czasami
            to samo ze mnie wychodzi, nawet wtedy gdy tego nie chce.
            Przepraszam Was dziewczyny.
            • polpotworek Re: Zaślepione swoimi potrzebami 05.06.07, 23:19
              I prosze Was po raz kolejny- nie wmawiajcie mi ze napisalam ze chec posiadania
              dziecka to przejaw egozimu bo tak nie jest.
              • remka1 Re: polpotworek 06.06.07, 21:44
                Może rzeczywiście nie chcesz dla nikogo źle. Zawsze jesteś na stanowisku przy
                kompie, na forum i...często wspierasz, doradzasz, podkreślasz jak ważne jest to
                co mówi do nas nasz lekarz a nie tylko koleżanki z forum...To wszystko jest
                ważne. Sama wiesz co to znaczy walczyć o ciążę, o dziecko. Myślę i będę się
                przy tym upierać,że instynkt macierzyński wcale nie jest "zaślepieniem własnymi
                potrzebami". O dziecku marzę dlatego, że mamy w sobie dużo miłości i
                chcielibyśmy z M. jeszcze z kimś maleńkim się nią podzielić.
                • wiktoria33 Re: polpotworek 06.06.07, 21:52
                  AMEN remka smile
                  dokładnie tak

                  teraz chcemy, marzymy, pragniemy, drżymy o zdrowie naszego maleństwa ktorego
                  jescze z nami nie ma (ale juz w okolicach @ uwazamy na to co mogloby
                  ewentualnie zaszkodzic jakies leki itp) a jak bedziemy w ciazy to pewnie
                  bedziemy drżec 100 razy bardziej
                  i to normalne !!! i to prawidlowe !
                  a nie zadne zaslepienie!

                  mnie po prostu bylo smutno ze ktos tak potrafil powiedziec, ktos kto nie tak
                  dawno tez bardzo, bardzo chcial
              • klusqa Re: Zaślepione swoimi potrzebami 08.06.07, 14:58
                Polpotworku, ja nie odebrałam tak, żadnej z Twoich wypowiedzi.
          • remka1 Re: Zaślepione swoimi potrzebami 06.06.07, 21:50
            Wydaje mi się jednak,że i tak jest ci łatwiej. Masz już takiego małego ktosia,
            którego możesz przytulić, wycałować, przeczytać bajkę na dobranoc...To takie
            cudne chwile o których ja po prostu marzę. Czyż nie jest dla ciebie
            najważniejszy na świecie? To skarb którego nie da się wycenić, bo nie ma ceny
            na takie szczęście.
            • remka1 Re: szklanapulapka 06.06.07, 21:51
              post wyżej jest do ciebie. pozdrawiam
            • szklanapulapka2 Re: Zaślepione swoimi potrzebami 07.06.07, 15:21
              Remko, tak, oczywiscie, masz zupełną rację. Będzie mi na pewno troszke łatwiej,
              gdyby zdarzyła sie porażka. Ja tylko chciałam powiedzieć, ze nie zapomniałam 6
              lat walki o pierwszą ciążę, rozumiem dziewczyny, któe starają sie o pierwsze
              dzieciątko i szczerze im kibicuję i wierzę, ze sie uda. Nie potrafiłabym
              powiedzieć, ze walka o dziecko, jest wynikiem zapatrzenia w siebie i realizacją
              własnych planów i zamierzeń. Mimo, ze jestem już po tej najcięższej walce
              (najcieższej - bo dotyczącej pierwszego dziecka), rozumiem, i wiem, że ta
              batalią, którą wszystkie tutaj toczymy (czy o pierwsze, czy o drugie dziecko)
              jest wynikiem miłości macierzyńskiej, która tkwi w każdej kobiecie, a nie
              wynikiem egoizmu.
              Ja walczę o drugiego "ktosia" i , choć trudno w to uwierzyć, walczę z równą lub
              większą determinacją. Przy pierwszym dziecku przeszłam "tylko" 6 inseminacji. W
              walce o drugie, zaliczyłam już kolejnych 6 inseminacji i właśnie jestem w
              połowie drogi do isci. Kocham mojego Adasia, jest dla mnie najważniejszy na
              świecie, ważniejszy niż cała rodzina, którą mam, niż najcenniejsze skarby
              świata i wiem, ze jesli sie nie uda, to i tak nie ma tragedii - bo mam i będę
              miałą dla kogo żyć. Tym bardziej rozumiem dziewczyny, które piszą, ze "zrobią
              wszystko", by mieć dziecko. I mało tego... ja doskonale wiem, ze tak właśnie
              ejst, ze nie są to słowa na wyrost. Życzę mnóstwa cierpliwosci i wiary w
              szybkie powodzenie smile)). agnieszka.
              • remka1 szklanapulapka2 08.06.07, 23:09
                Super to wyraziłaś. Widzę,że czujesz to właśnie tak jak ja to sobie
                wyobrażałam. Nikogo nie pouczasz, nie wymądrzasz się i...zdaje się że szczerze
                nie zapomniałaś tym sześciu lat walki o Adasia. Czasami bywa jednak inaczej -
                jak się już komuś uda to najchętniej pouczałby pozostałych jak to się robi,
                żeby zajść w ciążę. I nie mam tu na myśli "Polpotworek" tylko inne bliskie mi
                osoby. Pozdrawiam
    • klusqa Re: Zaślepione swoimi potrzebami 08.06.07, 14:57
      Nie rozumiem całej tej nagonki na Polpotworka sad Wydaje mi się, że jej
      wypowiedzi są wyrywane z kontekstu celem trudnej do uchwycenia tezy sad
    • maretina Re: Zaślepione swoimi potrzebami 08.06.07, 15:07
      nie wiem o co chodzi, ale kocham teklesmile
      odkad tu po raz pierwszy weszlamsmile
      • polpotworek Re: Zaślepione swoimi potrzebami 08.06.07, 15:20
        Dziekuje klusqo. Jest mi bardzo przykro jak czytam kazdy kolejny post gdzie
        wlecze sie wyrwane wczesniej z kontekstu stwierdzenie które ma mało wspolnego z
        tym co rzeczywiscie mialam na myśli pisząc swoje wypowiedzi. Moglam sie
        poprostu wcale nie odzywac lub przynajmniej zalożyć ze niektórzy nie beda
        chcieli zrozumiec moich wypowiedzi. Mam nauczkę, ot-tyle!
        • wiktoria33 Re: Zaślepione swoimi potrzebami 08.06.07, 17:00
          wiec teraz mowiac cokolwiek bede cytowac cała wypowiedz mimo ze reszta nie
          miala dla mnie wiekszego znaczenia a zainteresowalo mnie kilka slow
          wypowiedzianych do mnie i do innych "zaslepionych"
          gdzie tu jest nagonka i na kogo? chyba ze na mnie
          poki co ja czuje sie atakowana mimo ze tylko sie bronie bo nie chce byc
          traktowana jako zaslepiona....
          pozdrawiam
    • agusek00 Re: Zaślepione swoimi potrzebami 08.06.07, 15:13
      Zastanawiałam się, czy w ogóle wypowiadać się na tym wątku, ale doszłam do
      wniosku, że chcę wyrazić swoje zdanie. Nie lubię, jak się wyrywa czyjeś
      wypowiedzi z kontekstu, a potem naskakuje na ich autora. Każdą wypowiedź i każdą
      osobę można w ten sposób odebrać negatywnie. Nie podoba mi się takie atakowanie
      Polpotworek, uważam że jest to niezasłużone.
    • anulka59 Re: Zaślepione swoimi potrzebami 09.06.07, 12:26
      Cieszę sie ze przynajmniej kłótnia ustała.Każdy wyraża swoje zdanie a one
      niestety przez różne osoby jest różnie odbierane.Wydaje mi się ze stąd właśnie
      cały ten wątek.Czasem też mi się wydaje że myślę tylko o swoim narzeniu jakim
      jest dziecko ale też walczę o niego=walczę o bycie w ciaży.Męcze się teraz
      potwornie bo leki fatalnie znoszę aby za 3tyg zobaczyć na teście pewnie tylko
      1kreseczke ale wiem że będę brnęła w to wszystko dalej.Mamy przecież prawo do
      pragnień marzeń a ze czasem ktoś to odbierze za przejaw egoizmu to już trudno -
      jego sprawa.
      • szklanapulapka2 Re: Zaślepione swoimi potrzebami 09.06.07, 15:22
        Bo to jest w pewnym sensie egozim - ale zdrowy egoizm, który, jeśli zakończy
        się szczęśliwym porodem, przeradza sie w altruizm, któremu nic nie dorównasmile).
        • anulka59 Re: Zaślepione swoimi potrzebami 09.06.07, 17:01
          szklanapulapka2 napisała:

          > Bo to jest w pewnym sensie egozim - ale zdrowy egoizm, który, jeśli zakończy
          > się szczęśliwym porodem, przeradza sie w altruizm, któremu nic nie
          dorównasmile).
          Oj tak dokładnie tak jest.
          • remka1 Re: Zaślepione swoimi potrzebami 11.06.07, 21:02
            Po waszych wypowiedziach czuję się w pełni zrozumiana. To cudowne uczucie. A
            już myślałam,że za bardzo chcę...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka