dziejba2
29.06.07, 09:17
Dziewczyny,
zgodnie z moim postanowieniem a Waszymi radami postanowiłam zrezygnować z
dotychczasowej lekarki i zapisać się do profesjonalnej kliniki. W związku z
tym chciałam odebrać od dr Rudźko z Prywatnej Kliniki Ginekologicznej na
Gocławiu historię moich tam wizyt czyli poprostu kartę pacjenta (oczwiście
chodziło mi o jej ksero albo odpis). Jest to o tyle ważne, że wszykie wyniki
badań USG (monitoring cyklu) były zapisywane właśnie w karcie - nigdy nie
dostawałam opisów USG. Przy pierwszej próbie odebrania karty usłyszałam w
recepcji, że pani dr musi wyrazic na to zgodę (!) i mam przyjść za dwa dni.
Tak też zrobiłam, przezornie biorąc ze sobą meża. Mocno zdziwliśmy sie gdy
pani dr wzieła nas na rozmowę w czasie której usyszałam, w mocnych słowach i
podniesionym głosem, że ona karty nie wyda bo to są jej zapiski i nie życzy
sobie aby ktokolwiek to oglądał(!). Efek długiej dyskusji jest taki, że
dostałam na karteluszku jedno zdanie - byłam u tej pani 4 razy. Uważam wobec
tego, że ta pani poprostu źle przeprowadzała dotychczasowe badania i boi sie
konforntacji z innym lekarzem a ja starciłam czas i pieniądze. Wiem, że
powinam powalczyć (Karta Praw Pacjenta mówi, że mam prawo dostać całą
dotyczącą mnie dokumentację)ale zwyczajnie nie mam do tego głowy. Proszę
wobec tego uważajcie na ta lekarkę.