Dodaj do ulubionych

in vitro a bezplodność męża

07.12.01, 19:19
mąż po roku leczenia, ma szanse na potomka jedynie w wyniku zabiegu in vitro.
Ja jestem całkowicie zdrowa, zaliczyłam komplet badań. Może wiecie czy w tym
przypadku mamy większe szanse już przy pierwszym podejściu ( kwestia pieniędzy-
cała rzecz kosztuje sporo)? Czy naprawdę konieczne jest,żebym brała hormony? I
czy bardzo się po nich tyje (cytuję lekarza:chce pani być szczupła czy mieć
dziecko?)?
Obserwuj wątek
    • Gość: Nina Re: in vitro a bezplodność męża IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 07.12.01, 22:56
      I znowu jakiś bałwan-lekarz kogoś postraszył....
      Otóż ja jestem po dwóch IVF i jakoś nie przytyłam. Nadal ważę 53 kg. Cała
      tajemnica tycia wiąże się ze zmienioną gospodarką hormonalną, ale przecież nad
      zwiększonym łaknieniem i spowolnioną przemianą materii można zapanować. Polecam
      Ci także zwiększoną aktywność fizyczną (jeśli nie przepadasz za sportem może
      być nawet spacer). Ruch oprócz zachowania figury da Ci także poczucie
      psychicznego odprężenia.
      Wiem, że są dziewczyny, które jednak tyją, ale jeśli nie masz skłonności, to
      prawdopodobnie wszystko będzie dobrze.

      Acha, o tym powinnam była na początku: nie ma IVF bez brania hormonów.....

      Głowa do góry i powodzenia smile))))
    • Gość: aga71 Re: in vitro a bezplodność męża IP: *.MAN.atcom.net.pl 10.12.01, 13:37

      elektra napisał(a):

      > mąż po roku leczenia, ma szanse na potomka jedynie w wyniku zabiegu in vitro.
      > Ja jestem całkowicie zdrowa, zaliczyłam komplet badań.

      Witaj, Elektro, ja mam podobna sytuacje - u meza stwierdzono nieplodnosc, ja mam byc podobno zdrowa. Jednak nie moge powiedziec, ze zrobiono u mnie komplet badan - przy najblizszej wizycie chce zapytac lekarza o ew. zasadnosc wykonania u mnie histeroskopii. Ciekawa jestem, czy u Ciebie to badanie robiono?

      > Może wiecie czy w tym
      > przypadku mamy większe szanse już przy pierwszym podejściu

      Wg lekarza, ktory przeprowadzal nasze pierwsze ICSI, szanse sa wieksze niz gdy obydwoje partnerow jest nieplodnych

      > Czy naprawdę konieczne jest,żebym brała hormony?

      tak, poniewaz hormony stymuluja wytworzenie wiekszej niz normalnie liczby komorek jajowych (u mnie np. bylo ich 16), pozniej bierze sie zastrzyk wywolujacy owulacje i ok. 2 dni po tym robi sie IVF lub ICSI. nastepnie bierze sie hormony w celu wspomozenia zagniezdzenia sie jajeczek

      > I > czy bardzo się po nich tyje (cytuję lekarza:chce pani być szczupła czy mieć
      > dziecko?)?

      jestes pewna, ze lekarz mowil o efekcie tycia po hormonach, a nie o samej ciazy? Bo ja np. w wyniku brania hormonow wcale nie przytylam. Co wiecej, caly czas czulam sie normalnie, zarowno podczas stymulacji, jak i po punkcji (pobraniu jajeczek). Po transferze mialam przez pare dni lekkie pobolewanie brzucha/podbrzusza, ale poza tym wlasciwie zadnych innych nieprzyjemnych objawow. Byc moze znaczenie ma, jaki konkretnie lek sie stosuje....?

      jednak tak zupelnie rozowo nie jest, bo u nas np., mimo, ze lekarz dawal nawet 50% szansy na powodzenie, nie udalo sie. czeka mnie teraz drugie ICSI - z uzyciem zamrozonych zarodkow, wiec juz bez stymulacji i duzo taniej.

      Pozdrawiam,
      aga71
      • Gość: elektra Re: in vitro a bezplodność męża IP: *.bydgoszcz.mtl.pl 10.12.01, 14:52
        witaj,Aga.Z tego co piszesz to faktycznie chyba nie mam kompletu badan, bo tych
        wlasnie nie przeprowadzalam ( chce jeszcze sprawdzic poziom hormonow tarczycy).
        W sprawie hormonow jestem jeszcze zielona,zaliczylam pare wizyt u profesora juz
        z mezem, malo co mi powiedzial o samym zabiegu.Mamy czekac az sie zbierze
        wieksza grupa. Teraz maz bierze leki, to juz jego trzecia kuracja hormonalna-
        zeby liczba plemnikow zwiekszyla sie na tyle,zeby mozna bylo jakies pobrac.Sama
        wiesz,ze kazda z nas chcialaby zeby sie to udalo za pierwszym razem. My sie
        leczymy w Bydgoszczy- nawet nie wiem czy zamrazaja.Chyba powinni- bo jak nie to
        pojdziemy z torbamismile.Dzieki za odzew i powodzenia.
        • Gość: aga71 Re: in vitro a bezplodność męża IP: *.MAN.atcom.net.pl 11.12.01, 10:46

          Gość portalu: elektra napisał(a):

          > chce jeszcze sprawdzic poziom hormonow tarczycy).

          a ja nawet nie wiem, czy poziom hormonow tarczycy mi sprawdzano w nOvum, ale pewnie tak... zapytam moze przy najblizszej wizycie.
          >
          Teraz maz bierze leki, to juz jego trzecia kuracja hormonalna-
          > zeby liczba plemnikow zwiekszyla sie na tyle,zeby mozna bylo jakies pobrac.

          Moj maz leczyl sie dlugo farmakologicznie - byla niewielka poprawa, ale wlasciwie nieznaczna. Mial tez operacje usuniecia zylakow powrozka nasiennego - to podobno czasami moze poprawic parametry. Niestety, nie w jego przypadku - tylko wydalismy kupe pieniedzy (3500 w Wawie sad

          > My sie
          > leczymy w Bydgoszczy- nawet nie wiem czy zamrazaja.

          Mysle, ze powinni - mozesz zapytac przy okazji. W nOvum pierwsza proba (z lekami do stymulacji) kosztowala nas ok. 7000 zl (jak nie wiecej), a proba z zamrozonych zarodkow to, zdaje sie 450zl, wiec roznica jest kolosalna.

          . Chyba powinni- bo jak nie to pojdziemy z torbamismile.

          No wlasnie.... ja bym duzo bardziej wolala wydac te wszystkie pieniadze, ktore juz wydalismy na leczenie, na dziecko wlasnie - zyloby w luksusie smile

          Rowniez zycze powodzenia,
          aga
      • Gość: elektra Re: in vitro a bezplodność męża IP: *.bydgoszcz.mtl.pl 10.12.01, 14:53
        witaj,Aga.Z tego co piszesz to faktycznie chyba nie mam kompletu badan, bo tych
        wlasnie nie przeprowadzalam ( chce jeszcze sprawdzic poziom hormonow tarczycy).
        W sprawie hormonow jestem jeszcze zielona,zaliczylam pare wizyt u profesora juz
        z mezem, malo co mi powiedzial o samym zabiegu.Mamy czekac az sie zbierze
        wieksza grupa. Teraz maz bierze leki, to juz jego trzecia kuracja hormonalna-
        zeby liczba plemnikow zwiekszyla sie na tyle,zeby mozna bylo jakies pobrac.Sama
        wiesz,ze kazda z nas chcialaby zeby sie to udalo za pierwszym razem. My sie
        leczymy w Bydgoszczy- nawet nie wiem czy zamrazaja.Chyba powinni- bo jak nie to
        pojdziemy z torbamismile.Dzieki za odzew i powodzenia.
      • Gość: elektra Re: in vitro a bezplodność męża IP: *.bydgoszcz.mtl.pl 10.12.01, 14:56
        witaj,Aga.Z tego co piszesz to faktycznie chyba nie mam kompletu badan, bo tych
        wlasnie nie przeprowadzalam ( chce jeszcze sprawdzic poziom hormonow tarczycy).
        W sprawie hormonow jestem jeszcze zielona,zaliczylam pare wizyt u profesora juz
        z mezem, malo co mi powiedzial o samym zabiegu.Mamy czekac az sie zbierze
        wieksza grupa. Teraz maz bierze leki, to juz jego trzecia kuracja hormonalna-
        zeby liczba plemnikow zwiekszyla sie na tyle,zeby mozna bylo jakies pobrac.Sama
        wiesz,ze kazda z nas chcialaby zeby sie to udalo za pierwszym razem. My sie
        leczymy w Bydgoszczy- nawet nie wiem czy zamrazaja.Chyba powinni- bo jak nie to
        pojdziemy z torbamismile.Dzieki za odzew i powodzenia.
      • elektra Re: in vitro a bezplodność męża 10.12.01, 16:26
        przepraszam za powtorzenia- klawiatura mi sie zaciela.Elektra
    • Gość: AsiaW Re: in vitro a bezplodność męża IP: 212.160.138.* 14.12.01, 12:48
      Ja też robię IVF z powodu wyników męża a co ze mna chyba pco.......... Lekarz
      dał spokuj z leczeniem mnie. Stwierdził,że IVF i tak wszystko wywołuje
      sztucznie! I IVF w Novum w Lutym!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka